DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY

M-forum A.V Live.

Millennium Bank Nr rachunku dla wpłat z Polski : 45 1160 2202 0000 0003 5769 6030 Dla wpłat z zagranicy : PL 45 1160 2202 0000 0003 5769 6030 BIC (SWIFT) BIGBPLPW W RUBRYCE DLA WPISZ – M-FORUM W TYTULE – DAROWIZNA

Konstytucja 3 maja, targowica, wieszanie biskupów-zdrajców

„Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji.”
Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też H.Kołłątaja, St.Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) „jakobinami i złymi duchami króla.” Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej – wzorem rewolucji francuskiej – pozbawią wszelkich funkcji państwowych, zlikwidują przywileje kleru, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje. Co już częściowo miało miejsce po uchwaleniu w roku 1789 przez Sejm Wielki ustawy przeznaczającej dochody z diecezji krakowskiej na wojsko polskie. Zaborcy zaś gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr. Papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski.
Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów (ultrakatolicki beton) i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (!) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce. W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na Ukrainie.

Głównymi działaczami spisku byli: Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski oraz biskupi: Józef Kossakowski, Ignacy Massalski, Wojciech Skarszewski i Michał Roman Sierakowski, który pełnił funkcję naczelnego kapelana konfederacji. Papież Pius VI pobłogosławił targowicę i wyraził życzenie:
„aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej” (ups!).
Gdy w nocy z 18 na 19 maja wojska rosyjskie wkroczyły do Polski, stutysięcznej armii carskiej Polska mogła przeciwstawić tylko 50 tys. żołnierzy. Rzym uznał wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski za dobra nowinę, gdyż targowica gwarantowała utrzymanie przywilejów kleru, a nawet powierzała mu cenzurowanie książek. Dlatego nuncjusz Saluzzo otrzymał papieskie polecenie nakłonienie króla, aby jak najrychlej do targowicy przystąpił.
Pomimo dwukrotnej przewagi liczebnej najeźdźcy, w pierwszej potyczce do jakiej doszło pod Zieleńcami wojska księcia Józefa Poniatowskiego odniosły zwycięstwo. Ale jak to się mówi: „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Przewaga Rosjan i niedofinansowanie polskiej armii przyniosły z góry przewidziany efekt.

RZECZ O TYM JAK OBYWATELE POLSCY UKARALI STRYCZKIEM ZDRAJCÓW 

POLSZEWIKI_

Kossakowski, Poniatowski, Massalski

9 maja 1794 r. wokół ratusza warszawskiego zebrał się kilkutysięczny tłum, do którego przemawiał sekretarz Hugona Kołłątaja Kazimierz Konopka, nawołując do powieszenia zdrajców. Istnieją przypuszczenia, że była to akcja zorganizowana przez Kołłątaja, skądinąd księdza i jednego z najwybitniejszych umysłów tej doby. Przygotowane były żądania (wśród nich powieszenia zdrajców), które w obecności tłumu przekazano prezydentowi Warszawy Wyssogocie Zakrzewskiemu. Nie wiadomo, z jakiego powodu dokonano takiego wyboru, ale spośród dużej grupy aresztowanych wyselekcjonowano cztery osoby, wśród nich biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego (1738-1794), i przewieziono z wieży prochowni do ratusza. Więźniowie przejść musieli przez szpaler uzbrojonego w kosy, piki i szable tłumu. „Biskup Kossakowski ze spuszczonymi oczami, nachylony przechodził szeregi ludu”.

Na parterze ratusza odbył się sąd w towarzystwie podnieconego ludu, który zaglądał do sali przez okna. Proces trwał zaledwie trzy do czterech godzin. Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni „zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się”, a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej za kwartał w 1789 r. 750 czerwonych złotych i w 1790 r. za kwartał 750 złotych. Kolejne oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej na Litwie, trzecie, że był współsprawcą sejmu grodzieńskiego i przyczynił się do drugiego rozbioru Rzeczpospolitej, zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów w Rzeczpospolitej, a piąty powtarzał innymi słowy zarzut pierwszy. Na koniec ogłoszono wyrok, skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok odczytany został ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami.

Powieziono następnie Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie, ale biskup na to nie reagował. Krzyczał za to przez całą drogę, że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspominał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą nawet, że domagał się powieszenia króla. Kiliński utrzymywał, że biskup był w szlafroku, ale dzielnemu szewcowi nie bardzo można wierzyć. Źródła natomiast zgodnie przyznają, że pod szubienicą rozebrany został do samej tylko bielizny. Kitowicz twierdzi, że brudnej. Kat nałożył biskupowi szelki i podciągnął go pod szubienicę, gdzie założył mu na szyję stryczek. Reakcją tłumu, czy raczej tłuszczy, na dokończenie dzieła były śmiechy, wiwaty, wystrzały, brawa, okrzyki „Vivat!” i „Niech żyje rewolucja!”. Nieznajomi mieli padać sobie w ramiona i serdecznie się ściskać.

Biskup inflancki poza tym, że był zdrajcą, był też działaczem oświeceniowym. Napisał dwie powieści, w których zachęcał do modernizowania Polski i jej upodobnienia do Europy. Opiewał reformę szkolnictwa i głosił potrzebę edukacji ludu. Należał do mniejszości wychodzącej poza wąskie horyzonty myślowe sarmackiego zaścianka. Ale…

Za zdrajcę lud Warszawy uważał również królewskiego brata, prymasa Polski Michała Poniatowskiego (1736-1794). Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa: „my krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa”. W liście rosyjskiego ambasadora (w latach 1792-93) Jakoba Johanna Sieversa do Igelströma prymas zaliczony został do ludzi „niezłomnie wiernych” Imperium. Igelström podobnie pisał o nim do carycy, stawiając go na równi z Józefem Kossakowskim. Michał Poniatowski nie tylko zgłosił akces do targowicy, ale też pierwszy zachęcał do kapitulacji króla. W październiku 1793 r. spotkał się z Fryderykiem Wilhelmem II i krążyły plotki, że stał się teraz zagorzałym stronnikiem Prus.

W nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok, mówi jedna z wersji opowieści, miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna powiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud warszawski podsumował to wierszykiem: „Książę prymas zwąchał linę, wolał proszek niż drabinę”. Mówi się na przykład o tym, że król dał zażyć bratu tabaki, od której ten umarł w kilka dni, albo że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył. Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc wystawiono jego zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zieloną chustą, jednak unieść mógł ją każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: „Mogła to zrobić każda kurwa zza Żelaznej Bramy”.

Kolejnym agentem, ukaranym śmiercią, był biskup wileński Ignacy Massalski (1727-1794), powieszony 28 czerwca. Rankiem tego dnia pod pałacem, w którym był więziony, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Pierwszym, na którego natrafiono, był biskup chełmiński Skarszewski (potem prymas Polski od 1824 r.), którego zostawiono w spokoju. Jedna wersja tego wydarzenia mówi, iż jeden z ludzi, którzy wpadli do celi, odezwał się w jego obronie, że to przyzwoity człowiek i by go nie ruszać. Druga wersja powiada, że kiedy wleczono go na szubienicę, biskup wykupił się oprawcom pieniędzmi, które miał przy sobie. Biskupa wileńskiego natomiast wzięto bez gadania, bo był najsłynniejszym z moskiewskich jurgieletników. Massalski się opierał, więc go bito pięściami po głowie i poganiano. Że nie było pod ręką sznura, więc powieszono go na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu.

Pruski minister Karl Otto von Voss pisał po wybuchu insurekcji w Wielkopolsce, 5 września 1794 r., że poza jednym godnym zaufania biskupem poznańskim, hrabią Ignacym Raczyńskim, księża biorą masowo udział w powstaniu kościuszkowskim i je wspierają.

PS. ILUSTRACJA ZAMIESZCZONA OMYŁKOWO -nie potrafię usunąć – SORY !!!

===================

Ruch barski wraz z Konstytucją 3 Maja i powstaniem kościuszkowskim tworzy element legendy walki o wolność, która zwłaszcza w okresie zaborów miała ogromne znaczenie dla przetrwania narodu. Także dzisiaj trzeba by trochę odkurzyć i dowartościować konfederację barską

„Powstanie, podjęte przez Konfederację Barską przeciw popartemu okupacją zbrojną dyktatowi rosyjskiemu (1768–1772), walczyło siłą regularnego wojska, w znacznej części przyłączającego się do konfederacji, oraz własną siłą zbrojną. Akt konfederacji wzywał do przystąpienia wojsko, milicje ordynackie, nadworne, „milicję sołtysów z bronią i moderunkiem”; starostom i dzierżawcom dóbr królewskich kazał wystawić jednego pieszego z łanu lub jednego konnego z trzech, dobrze opatrując ich „we wszelkie potrzeby i lenung”, powoływał szlachtę na ochotnika, a nakazywał „wyprawy porządne” jednego pieszego z 10 poddanych i jednego konnego z 10 włók i dymów własnej uprawy szlacheckiej; od miast żądał artylerii, broni, amunicji, od żydów nawet żądał „woluntariuszy”. Słowem, szło o wielki wysiłek ogólnonarodowy. Akt barski powoływał się na przykład Tyszowiec i próbowano ponowić tamto powstanie przeciw Szwedom. Walka wyrodziła się w wojnę „szarpaną”, jak prowadzona przeciw Szwedom. Tylko powodzenie było mniejsze. Silą zbrojna konfederacji, wciąż niszczona klęskami i znów odrastająca, rozwijała się głównie w kierunku jazdy narodowej; część tylko jazdy organizowano na obcą modłę, jako huzarów (Puławski) i dragonów. Przybyli oficerowie francuscy organizowali nieco piechoty. Na ogół zwartość i sprawność wojska konfederacji nie wytrzymywały starcia z wojskiem rosyjskim, nawet przy przewadze liczebnej Polaków. Mało było jasnych kart, jak napad pułkownika Szyca na Lwów (1770), zwycięska obrona Częstochowy przez Pułaskiego przeciw Drewitzowi (1770-1), zaskoczenie zamku krakowskiego przez bohaterskich Francuzów, Ghoisiego i Viomenila młodszego z garścią konfederatów (1772). Smutnymi klęskami kończyły się bitwy w otwartym polu: Pułaskich z Suworowem pod Orzechowem (1769), Sawy z Suworowem pod Szreńskiem (1771), Dumourieza z Suworowem pod Lanckoroną (1771), hetmana wielkiego litewskiego Ogińskiego z Suworowem pod Stołowiczami (1771), gdzie 2.500 wojska litewskiego rozgromili Rosjanie w sile 822 ludzi. Nad całością działań ciążył brak jednolitego i umiejętnego kierownictwa, niezdolność poszczególnych dowódców do uzgodnienia działań i podporządkowania się czyjejś woli, a także zanik dawnego ducha zaczepnego jazdy polskiej. Gdy walka wygasła, a trzy mocarstwa rozbiorowe zalały wojskami Rzeczpospolitą, wojsko polskie było w ruinie. Część, która walczyła po stronie konfederacji, poległa, poszła w niewolę lub rozprószyła się; resztę zrujnował rozstrój polityczny i gospodarczy.

foto mizia – Sucha Beskidzka KAPLICA KONFEDERACKA

19 thoughts on “Konstytucja 3 maja, targowica, wieszanie biskupów-zdrajców

  1. W rosyjskim filmie Car z 2009 było pokazanych sporo metod nawet do taśmowo-hurtowo karania zdrajców, ale to można pomażyć.

  2. A propos Massalski…w Warszawie jest taki kamienicznik i szubienica by mu nie zaszkodziła. Nie zdziwiłabym się, jeśli by się okazało, że to potomek targowiczanina. I niech mi ktoś powie, że WSZYSCY herbowi tacy cacy byli, że z samej racji „lepszego urodzenia” byli wyżsi gatunkowo i zawsze robili wszystko dla wolności i kraju. A kto kraj sprzedał? Moi przodkowie byli „chamami”, stali po kolana w oborniku z chomątem, a w życiu by im do głowy nie przyszło to, co tym jaśniepanom-zdrajcom. Co najwyżej któregoś magnata cepem pogłaskali profilaktycznie.
    Zdrajcom kara!

  3. Masz Mizia rację! Teraz, kiedy celowo niszczy się Polskość, kiedy poddaje się w wątpliwość lub pomija fakty i miejsca historyczne, kiedy usiłuje się zdewaluować znaczenie wydarzeń i ludzi, którzy swoim życiem dawali świadectwo patriotyzmu i , bardzo potrzebne jest „odkurzenie” historii i literatury „ku pokrzepieniu serc”. Tylko kto to będzie czytał? Ja wczoraj parokrotnie włączałam telewizornie na” publiczne misyjne programy” i jakoś nigdzie nikt nie rozmawiał o Konstytucji 3 maja, o tym czym była i co wnosiła, jakie miała znaczenie! Nie wiem może coś było o innych porach, a ja na to po prostu nie trafiłam! „Gorzki chleb ta polskość”- pisał Norwid i od tamtej pory nic z tej goryczy nie ubyło.

    1. Narod dal sie oglupic blyskotkami i plastikowaymi kartonikami.Doskonale techniki klamstwa zadzialaly na spoleczenstwo jak narkotyk. Latwo bylo podsunac ludziom ten narkotyk po trudnych i meczacych latach zaaplikowanego na okreslony cel kryzysu konca lat 70-tych.W nowych warunkach transformacji karmiono spoleczenstwo nadziejami na lepsze jutro i w codziennej walce o nie, niewielu zwracalo uwage na grabiez z takim wielkim trudem i poswieceniem odbudowywanego majatku narodowego, po ktory lapska wyciagaja ci, ktorzy najmniej nan zasluzyli.Jest jednak nadzieja w mlodych, ktorzy dostrzegaja zlo dziejace sie na ich oczach.Oby tylko jeszcze gorsze sily nie zagarnely tych ruchow w odpowiednim momencie.

  4. NIE WIELE DZISIEJSZE CZASY RÓŻNIA SIĘ OD TYCH W TEMACIE POWYŻSZYM

    ZATEM MAM POMYSŁ – NALEŻY ROZPROPAGOWAĆ

    „W nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok, mówi jedna z wersji opowieści, miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna powiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud warszawski podsumował to wierszykiem: “Książę prymas zwąchał linę, wolał proszek niż drabinę”

    OTÓŻ PRZED KANCELARIĄ PREMIERA , PRZED SEJMEM , SENATEM , BUDĄ PREZYDENTA

    POWINNY STANĄĆ SYMBOLICZNE SZUBIENICE

    MOŻE BY ZADZIAŁAŁO JAK W POWYŻSZYM FRAGMENCIE ….

    lata 2000 -2013

    MUSIAŁO WYJECHAĆ 7 000 000 POLAKÓW ZA CHLEBEM !!!

    ” WYGONILI OJCÓW WYGONILI SYNÓW 

    SZUBIENICA CZEKA TAKICH SUKINSYNÓW „

     

    1. Koleżanki i Koledzy!

      Witamy u celu drugiej już nacjonalistycznej demonstracji pierwszomajowej, która przeszła ulicami Warszawy, aby ukazać nasz sprzeciw dla obecnej władzy i wygenerowanego przez nią systemu. Pierwszy maja, a więc Święto Pracy, to także dobra okazja, by zaakcentować solidarność ze wszystkimi Polakami, którzy swoją ciężką pracą przyczyniają się do produkcji narodowych dóbr i rozwoju naszego kraju. Nie obchodzi nas, czy to święto uchodzi powszechnie za lewicowe czy komunistyczne, nie zamierzamy jednak oddawać pola środowiskom, które wynosząc na swoje sztandary hasła o robotnikach przyczyniły się najpierw do wyprowadzenia przeciwko nim wojska i uzbrojonych milicjantów, a później do wdrożenia nowych, liberalnych i antypracowniczych reform oraz pogłębienia wyzysku w zakładach pracy.

      Jesteśmy nacjonalistami, a więc naród i dotykające go problemy są dla nas najważniejsze. Staramy się być wszędzie tam, gdzie naszych rodaków dotyka bieda, wykluczenie bądź represje ze strony obecnej władzy. Prowadzimy szereg akcji społecznych, wspomagając domy dziecka, domy samotnej matki, organizując wolontariat w ośrodkach dla tzw. trudnej młodzieży, biorąc udział w protestach związków zawodowych, czy pomagając osobom, które ze względu na opresyjny charakter dzisiejszego systemu zmuszone są wyglądać przez zakratowane okna. Każde z tych działań nie wymaga od nas zbyt wielkich nakładów, jednak w wydatny sposób przyczynia się do polepszenia otaczającej nas rzeczywistości. Nacjonalizm to nie tylko pamięć o naszych bohaterach czy celebrowanie ważnych dla Polski rocznic – nacjonalizm to przede wszystkim obecność wśród ludzi oraz praca na ich rzecz. Nacjonalizm to solidaryzm społeczny w najczystszej postaci. Nie zapominajmy o tym i starajmy się poszerzać tego typu działalność każdego dnia.

      Wznosiliśmy dziś też hasła antyunijne, m.in. “Złoty – tak; euro – nie”, symbolicznie wyrażając sprzeciw wobec planów ministra Rostkowskiego na włączenie Polski do strefy Eurolandu. Zdecydowanie sprzeciwiamy się Unii Europejskiej i optujemy za zachowaniem naszej waluty jako środka płatniczego. Tym samym jesteśmy przeciwko wzrostowi cen, które towarzyszą zamianie waluty na wspólną europejską, jak miało to miejsce chociażby w przypadku Słowacji. Przeciwstawiamy się przekazaniu i tak już ograniczonej władzy w ręce bankierów z Europejskiego Banku Centralnego, czy też ograniczonej możliwości kreowania odpowiedniej polityki finansowej przez państwo na wypadek kryzysu gospodarczego. Protestujemy tym samym wobec utraty 5 miliardów euro, które Narodowy Bank Polski musiałby przekazać Europejskiemu Bankowi Centralnemu.

      “Praca w Polsce dla Polaków” to hasło, które niesione dzisiaj było na czele pochodu. To hasło jest krzykiem rozpaczy tysięcy Polaków w każdym wieku, a zwłaszcza ludzi młodych, którzy jeżeli znajdą już pracę zazwyczaj są w niej wyzyskiwani na najróżniejsze sposoby. Umowy śmieciowe, niskie płace, brak poszanowania praw pracowniczych – oto codzienność wielu z nas. Aby dokonać zmiany grupujcie i organizujcie się. Nie tylko jak ma to miejsce obecnie – na trybunach czy też w ramach organizacji narodowych bądź stowarzyszeń studenckich. Przede wszystkim organizujcie się w zakładach pracy – najdotkliwszym miejscu wyzysku uskutecznianego przez kapitalizm. Nie ma skuteczniejszej broni niż inicjatywa oddolna pozbawiona centralizacji.

      Dzisiejszy dzień pragniemy spuentować słowami spopularyzowanymi przez kulturę masową: “Ludzie nie powinni bać się władzy. To władza powinna bać się ludzi”. Tym samym pragniemy przypomnieć dzisiejszym rządzącym, że na ich oczach i głównie z ich winy dorasta nowe pokolenie, nowa generacja ludzi, którzy już teraz nie mają nic do stracenia i którzy w najbliższych latach, a być może nawet w najbliższych miesiącach, nie cofną się przed niczym.

  5. NINIEJSZY ART. POPEŁNIŁEM POD WPŁYWEM TYCH KTÓRZY MÓWIA PRACA U PODSTAW NAUCZAĆ , NAUCZAĆ

    WIĘC NAUCZAM TO CZEGO W SZKOLE ZAPOMNIANO WYŁOŻYĆ

    ps. nawiasem mówiąc temat ten omijano na lekcjach w PRL I W III R.P też ciekawe dlaczego

    1. Ukrywano drazliwe fakty ,aby nie kompromitowac pewnych srodowisk.Z tym samym zjawiskiem mamy do czynienia takze obecnie.Dobrze, ze wspominasz o ukrywaniu drazliwej historii.Nich sobie kosciol przypomni, ze za tzw. komuny o zdjcach z tego srodowiska sie nie mowilo.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: