M-forum A.V Live.

ARTYKUŁY PRASOWE , NIUS INFO , POLITYKA GOSPODARKA, POLSKA I ŚWIAT , FILMY , REPORTAŻE , STREAM LIVE

BENEDYKT XVI , A KONIEC ŚWIATA – Manuskrypt Voynicha

OCEŃ TEN WPIS !
DZIĘKUJĘ ZA OCENĘ

OPINIA O TEJ TAJEMNICZEJ KSIEDZE – NIKT NIE POTRAFI ODCZYTAĆ 

CZYŻBY ? NIE KONIECZNIE JEST TO PRAWDĄ 

POWIEM WIĘCEJ JEST WYKONANY PRZEKŁAD TEGO TEKSTU 

CZEGO DOTYCZY ?

DOTYCZY WŁAŚNIE WYDARZEŃ KTÓRE NASTĄPIĄ W DNIACH OSTATECZNYCH

ALE JEST TO TYLKO KILKA STRON RESZTA ZOSTAŁA PRAWDOPODOBNIE USUNIĘTA ,( ZNISZCZONA)??!! PRZEZ 

JEZUITÓW

Według bieżących ustaleń, początkowo księga miała 272 strony w 17 librach po 16 stron każda. Do dziś zachowało się 240 welinowych stron, a luki w numeracji stron (która zdaje się być starszą niż sam tekst) świadczą o tym, że kilku stron brakowało jeszcze zanim Voynich wszedł w posiadanie księgi. 

WYRWANE STRONY DOTYCZYŁY ŻEKOMO PRZEPOWIEDNI O KOŃCU ŚWIATA I UPADKU KOŚCIOŁA.

WŁADZE KOŚCIELNE WIELOKROTNIE PRÓBOWAŁY ODZYSKAĆ TEN MANUSKRYPT TAK POCHOPNIE UTRACONY ??

Manuskrypt Voynicha – pergaminowa księga oprawiona w skórę składająca się ze 136[1] dwustronnie zapisanych (do dziś przetrwało 120) welinowych kart formatu 15 na 22,5 cm (6 x 9 cali) pokrytych rysunkami, wykresami i niezrozumiałym pismem. Swoją nazwę zawdzięcza Wilfriedowi M. Voynichowi (pol. Michał Habdank Wojnicz), Amerykaninowi polskiego pochodzenia, antykwaryście i kolekcjonerowi, który w roku 1912 nabył rękopis od oo jezuitów z Willi Mondragone we Frascati koło Rzymu. Do dziś manuskrypt uchodzi za jeden z najbardziej tajemniczych manuskryptów średniowiecza, ponieważ jego autor, pismo oraz język do dziś pozostają nieznane. Pierwsza podobizna rękopisu (faksymile) została wydana w 2005 roku

Manuskrypt Voynicha był i jest przedmiotem intensywnych badań prowadzonych przez profesjonalnych kryptologów, jak i amatorów, m.in. przez uznanych amerykańskich i brytyjskich specjalistów od łamania kodów, którzy działali podczas II wojny światowej (żadnemu z nich nie udało się rozszyfrować ani jednego słowa). Ta seria niepowodzeń spowodowała, że manuskrypt stał się słynnym przedmiotem kryptologii historycznej, 

godnie z teorią „szyfru literowego”, manuskrypt Voynicha zawiera sensowny tekst w jakimś języku europejskim, który został celowo ukryty za pomocą pewnego rodzaju szyfru lub algorytmu.

Naukowcy, którzy próbowali odszyfrować tekst manuskryptu w XX wieku kierowali się tą hipotezą. Nad manuskryptem na początku lat pięćdziesiątych pracował nieoficjalny zespół kryptografów z Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, prowadzony przez Williama F. Friedmana. Proste szyfry podstawieniowe mogą być wykluczone, ponieważ są bardzo proste do złamania. W związku z tym skupiono się na szyfrach polialfabetycznych, wymyślonych przez Albertiego w latach sześćdziesiątych XV wieku. Takim szyfrem jest między innymi popularny szyfr Vigenère’a, który mógł zostać wzmocniony poprzez użycie zer lub podobnych symboli, zmianę ustawienia liter, sztuczny podział wyrazów itd. Niektórzy uważali, że przed zakodowaniem usunięto samogłoski.

Głównym argumentem na rzecz tej teorii jest to, że użycie dziwnego alfabetu przez europejskiego pisarza może być tłumaczone jedynie tym, iż chciał on coś ukryć. W rzeczy samej, Roger Bacon znał się na szyfrach, a oszacowana data powstania manuskryptu pokrywa się z narodzinami kryptografii jako usystematyzowanej dziedziny naukowej. Natomiast przeciwko tej teorii świadczy fakt, że szyfr polialfabetyczny zwykle narusza „naturalne” cechy statystyczne, które mimo to możemy zaobserwować w manuskrypcie Voynicha, na przykład prawo Zipfa. Chociaż szyfry polialfabetyczne zostały wynalezione około 1467 roku, tak naprawdę stały się popularne dopiero w XVI wieku, czyli dużo później niż powstał manuskrypt.

Zgodnie z teorią „szyfru z książki szyfrów”, „słowa” z manuskryptu miały być kodami, które należy odszukać w „słowniku” lub książce szyfrów. Głównym dowodem potwierdzającym tę teorię jest podobieństwo wewnętrznej struktury i rozkładu długości tych słów oraz cyfr rzymskich, których w tamtych czasach używano do tworzenia kodów. Jednakże szyfry oparte na książkach są przydatne jedynie w krótkich komunikatach, ponieważ są wyjątkowo kłopotliwe, zarówno w tworzeniu, jak i odszyfrowywaniu.

Najstarsze próby rozszyfrowania tajemnicy księgi Voynicha (a także jedne z pierwszych prób rozszyfrowania w ogóle) miały miejsce w 1921 roku i dokonał ich William Newbold z Uniwersytetu Pensylwanii. Jego osobliwa hipoteza mówiła, że widoczny tekst sam w sobie nie ma żadnego znaczenia, jednak każda osobna „litera” złożona jest z serii drobnych znaków dostrzegalnych jedynie przy powiększeniu. Znaki te są podobno oparte na starożytnych greckich stenografach tworzących drugi poziom tekstu, który zawiera w sobie prawdziwą treść. Newbold twierdził, że wykorzystał tę wiedzę do opracowania całych fragmentów tekstu, dowodząc w ten sposób autorstwa Bacona oraz odnotowując tym samym użycie mikroskopu optycznego czterysta lat przed Leeuwenhoekiem. Jednak John Manly z Uniwersytetu w Chicago zauważył wiele błędów w teorii Newbolda. Każdy stenograf miał mieć wiele znaczeń, przy czym nie wiadomo było, jakie znaczenie zostało zamierzone przez autora. Teoria Newbolda zakładała również dowolne kombinacje znaków w celu otrzymania zrozumiałego tekstu łacińskiego. W ten sposób system staje się elastyczny i można go odczytywać za pomocą mikroskopijnych znaków, które są same w sobie złudne. Pomimo tego, że w języku hebrajskim istnieje tradycja mikrografii, to w żaden sposób nie przypomina to kształtem znaków, które wyodrębnił Newbold. Po bliższym prześledzeniu tekstu manuskryptu, okazało się, że są to jedynie zwykłe załamania powstające podczas wysychania atramentu na nierównym welinie. Jest to przykład efektu zwanego pareidolia. Dzięki obaleniu teorii Newbolda, metoda mikrografii nie jest dziś brana pod uwagę.

==============

WYRWANE ZAGINIONE KARTY NAJPRAWDOPODOBNIEJ ZNAJDUJĄ SIĘ W ARCHIWUM WATYKAŃSKIM GDZIE TREŚĆ ICH ODCZYTANO 

A TREŚCI TAM ZAWARTE ZAWSZE KONFRONTOWANO Z POJAWIAJACYMI SIĘ NOWYMI OBJAWIENIAMI , PRZEPOWIEDNIAMI 

SĄ WIEC CZYMŚ W RODZAJU „WZORCA PRAWD OBJAWIANYCH „

I WŁAŚNIE TREŚCI TAM ZAWARTE DECYDOWAŁY O PRZYJĘCIU WIZJI LUB OBJAWIENIA JAKO PRAWDZIWEGO

12 thoughts on “BENEDYKT XVI , A KONIEC ŚWIATA – Manuskrypt Voynicha

  1. Moja propozycja odkodowania Manuskryptu Voynicha zawiera się w tym, iż każda z poszczególnych jego stron koduje jakąś inną informację. Szyfrowanie nie polega tylko na formie pisanej. Jest jeszcze całe spektrum gnozy, która z powodu ograniczonych możliwości (np. pismo runicze – najdawniejsze inskrypcje pochodzą z II i III wieku naszej ery, wcześniej egipskie pismo hieratyczne itp.) kodowana była także w innej formie – np. za pomocą znaków i symboli: patrz semiotyka – z greckiego: „semasticos” – znaczący, „semasia” – znaczenie”, „semeion” – znak od „sema” – znak, obraz, sygnał. I w taki też sposób kodowany jest Manuskrypt Voynicha – nie jest to, moim zadaniem, klasyczny szyfr pisany, tylko symboliczny rebus – ideogram. Poniżej dla lepszego zobrazowania kontinuum czaso-historycznego w telegraficznym skrócie, podsumowanie wcześniejszych opisów poszczególnych ilustracji Manuskryptu. (Od 1R do 19R) http://gloriaolivae.pl/
     
    1R – Wielki wybuch i Kolaps – cykliczność wszechświata.
    1V – Około 4,5 – 5 mld lat temu – formowanie się skorupy ziemskiej.
    2R – Około 3,5 mld lat temu – pierwsze organizmy.
    2V – Około miliarda lat temu – pierwsze jednokomórkowce (eukarioty).
    3R – Około 900 – 700 mln lat temu – pierwsze organizmy wielokomórkowe.
    3V – Około 700 – 600 mln lat temu – pierwsze bezkręgowce.
    4R – 500 mln lat temu – pierwsze kręgowce.
    4V – 400 mln lat temu – kręgowce wyszły z wody.
    5R – 220 mln lat temu – początek panowania dinozaurów.
    5V – 65 mln lat temu – zagłada dinozaurów, rozwój ssaków.
    6R – Około 65 – 30 mln lat temu – ssaki mięsożerne.
    6V – Około 30 – 7 mln lat temu – formowanie się roślin i zwierząt.
    7R – Około 12 mln lat temu – pierwsze hominidy.
    7V – Około 7 – 5 mln lat temu – pojawienie się człowieka.
    8R – Około 100 tys. lat temu – pojawienie się człowieka współczesnego.
    8V – Około 15-12 tys. lat temu – wędrówki człowieka – „most” Beringa.
    9R – Około 11,5 tys. lat temu – koniec ostatniego zlodowacenia.
    9V – Około 10 tys. lat temu – myśliwi zbieracze, narodziny rolnictwa.
    10R – Około 4000 r. p.n.e. – rozwój społeczności miejskiej Mezopotamii.
    10V – Około 3000 r. p.n.e. – początki cywilizacji starożytnego Egiptu.
    11R – Przełom II i I tysiąclecia p.n.e. – Judaizm, Jerozolima.
    11V – Przełom wieków – Chrześcijaństwo. Rzym.
    12R – Brak. Według mnie – Starożytna Grecja.
    12 V – Brak. Według mnie – Imperium Aleksandra Macedońskiego.
    13R – Imperium rzymskie.
    13V – Imperium perskie.
    14R – Hunowie. Imperium Mongołów.
    14V – Cesarstwo Bizantyjskie.
    15R – Państwo Franków.
    15V – Rozprzestrzenianie się Islamu.
    16R – Wikingowie.
    16V – Słowianie.
    17R – Wyprawy krzyżowe.
    17V – Wojna stuletnia.
    18R – Imperium osmańskie.
    18V – Wojna Dwóch Róż.
    19R – Zakon krzyżacki.

  2. Jest lipiec 1294 roku. Od ponad 2 lat po śmierci papieża Mikołaja IV świat chrześcijański cierpi na brak przywództwa. Konklawe, w którego skład wchodzi 11 kardynałów nie jest w stanie wybrać nowego papieża. Zebrani kardynałowie pochodzący ze zwalczających się rodów oraz stronnictw o odmiennych zamiarach, wydają się wprost sparaliżowani zaistniałą sytuacją, być może jest im ona nawet na rękę. Na co zresztą wskazują ich zadziwiająca opieszałość. Nie pomaga nawet błaganie króla Neapolu, który pojawia się, żeby przynaglić kardynałów do wyboru nowego papieża. Dzieje się to jednak do czasu kiedy dociera do nich płomienny list od niejakiego Piotra Murrone – pustelnika zamieszkującego jaskinię położoną nieopodal Neapolu. W swoim piśmie grozi niezdecydowanym namiestnikom kościelnym karą Bożą za ich opieszałość w wyborze Wikariusza Chrystusa. Wydaje się, że list jest tak tak zaskakujący i przejmujący w swojej wymowie, a osobę autora otacza tak wielki nimb świętości, że purpuraci decydują się, że nowym papieżem zostanie właśnie, autor owego listu. Po krótkim głosowaniu konklawe obiera ubogiego pustelnika nowym następcą świętego Piotra. Od tego momentu rozpoczyna się ciąg niecodziennych wydarzeń zakończony nie mniej zaskakującym finałem.

    Po powzięciu swojej decyzji kardynałowie wraz ze swoją świtą oraz towarzyszącym im tłumem ruszają po swojego nowego papieża. Ma nim zostać człowiek, który od kilkudziesięciu lat mieszka w górskich jaskiniach. Człowiek, którego jedynym przyodzieniem jest włosienica, a za pokarm służy mu chleb i woda. Aby dostać się do pustelni przyszłego papieża należało się udać wzdłuż stromego zbocza liczącym kilkaset metrów szlakiem. Na to zdobywa się już tylko jeden z kardynałów Piotr Collona oraz węgierski królewicz Karol Martel, a w ślad za nimi podążają biskupi (w zastępstw nie nieobecnych kardynałów), rycerstwo, możni i plebs. Piotr pustelnik z początku nie chce przyjąć daru w postaci papieskiego tronu, usłyszawszy jednak, że odmowa była by nieposłuszeństwem wobec Boga i groziłaby schizmą, pada krzyżem przed tłumem i przyjmuje wybór na papieża. Odtąd Piotr z Murrone staje się Celestynem V.

    Jak z ludzkiego punktu widzenia wielką przepaść dzieliło dawne życie pustelnika z tym, które go ma czekać wystarczy zapoznać się z poniższym fragmentem przedstawiającym jego dotychczasowe zwyczaje. Taki oto opis życia pustelnika Piotra przekazuje nam Warren Carrol za Horace Mann’em w swojej „Historii Chrześcijaństwa”:
    „Umartwiał się nosząc włosienicę, opasywał się skórzanymi węźlastymi pasami, a nawet łańcuchami. Kiedy umęczone ciało odmawiało mu posłuszeństwa i nie mógł już ani stać, ani klęczeć, kładł się na deskach w skurczonej pozycji, a zamiast poduszki podkładał pod głowę kamień albo kawałek drewna; srogą zimą przebywał na odsłoniętej górze, a jego ubrania zupełnie nie chroniły go przed zimnem. Nigdy nie jadł więcej niż tylko , by przeżyć. Zazwyczaj chleb, który spożywał był tak czerstwy i twardy, że trzeba go było łamać młotkiem, a w czasie czterech lub sześciu postów, których corocznie w całkowitym odosobnieniu przestrzegał, jadał zaledwie dwa razy w tygodniu, a i wtedy były to tylko chleb i woda”.

    Jednak to nie jego odzienie i zwyczaje, zresztą nie aż tak bardzo rzadkie i ekscentryczne jak na owe czasy, powinny wzbudzić nasz podziw do tego człowieka. Otóż, niewiele się o tym pisze ale Piotr, zanim został Celestynem V, był założycielem nowej wspólnoty zakonnej, która za jego życia liczyła już ponad 600 osób, zamieszkujących 40 eremów. Aby uzyskać specjalne przywileje dla swojej wspólnoty uczestniczy w Soborze Lyońskim II. Jego osobę od lat otaczała aura świętości. Warto również podkreślić jego status społeczny. Otóż pochodził z ubogiej chłopskiej rodziny i był 11 dzieckiem spośród dwanaściorga rodzeństwa. Nikt nie mógł spodziewać się, że ten tak doświadczony przez ubóstwo człowiek zostanie głową Kościoła.

    W podobny sposób jak żył tak miał i wkroczyć do Stolicy Piotrowej. Otóż do wiecznego miasta jak podaje tradycja miał wiecheć na osiołku, odziany w swoje zniszczone pustelnicze szaty. Z pewnością nie takiego papieża wyobrażali sobie mieszkańcy Rzymu i zapewne nie tak Piotr wyobrażał sobie swoją posługę. Taki opis możemy znaleźć w żywotach świętych, w których pojawia się z racji późniejszej kanonizacji. Jednak cytowany już wcześniej amerykański historyk Carrol umiejscawia jego konsekrację nie w Rzymie, lecz w Aquilli nieopodal Neapolu. Tak czy inaczej Bezspornym pozostaje fakt, że to właśnie z leżącego nieopodal Aquilli klasztoru w Collemagio postanowił rządzić chrześcijańskim światem. Czy jednak na pewno on to postanawia? Dalsze jego losy mogą temu przeczyć. Mimo osobistych przymiotów i zasług (zatwierdzenie reformy franciszkańskiego zakonu, oraz rozbudowa własnego zgromadzenia zakonnego) wikła się w zależność od króla Neapolu – Karola d’Anjou. Jak się wydaje powoli pustelnik zaczyna stawać się marionetką w rękach możnych. Widząc swoją ułomność z właściwą sobie pokorą i prostotą, mimo oporu otoczenia po 5 miesiącach od konsekracji abdykuje i udaje się do swojej pustelni na górze Murrone…

    1. Watykan – Synagoga > taka sama hipokryzja…wszelkiego rodzaju zgnilizna. Obyś miał odwagę sprawować Świętą Władzę …,którą ci dałem… i odłączyć się od Watykanu…jak Ja się odłączyłem od Synagogi. Piotrze Mój… wołam cię…abyś poszedł tam…dokąd teraz nie chciałbyś pójść… ponieważ znasz po części wielkie tego cierpienie.

      http://www.conchiglia.us/POLSKA/PO_C_Lettere/11.215_PO_PAPA_BENEDETTO_XVI_Vaticano-Sinagoga_02.02.11.pdf

  3. WoJOWnicy – Antoni Heda „Szary” (1916 – 2008)

    redaktor naczelny, 12/02/2013 antoni-heda-szary

    Gen. brygady Antoni Heda „Szary”: Należy zrobić im konklawe. Zamkniemy ich w tamtym budynku (wskazał sejm), odetniemy prąd, wodę, gaz i żarcie. Otoczymy ich tam i weźmiemy głodem do czasu aż zdecydują, że jednomnadatowe okręgi wyborcze są konieczne dla Polski.

    Prof. Mirosław Dakowski: Mam nadzieję, że w tej chwili z nieba „Szary” nam pomaga, żebyśmy zrozumieli, że ta banda, która jest u koryta nie da się od tego koryta oderwać i zawsze będzie zasłaniać się tą ordynacją nazwaną przez nich kłamliwie proporcjonalną, więc jak się naród Polski obudzi to wprowadzi plan „Szarego”.

    Film o Szarym i Jego PLANIE:

    Wideo: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=xWzzeOeWA_g

    1. ja dodam od siebie że nawet policja wojsko zaczyna mieć dość tych gnoji
      NASTROJE SIĘ RADYKALIZUJĄ TYMBARDZIEJ ŻE NA POLITYCZNE ZAMÓWIENIE GNOJI SIĘ W KRYMINAŁACH

      PRAWDZIWYCH PATRYJOTÓW KTÓRZY PRACUJĄ W SPEC SŁ.

      OTO HISTORIA KTÓRĄ MEDIA OMIJAJĄ – TO JEST SKURWESYNIZM NAJWYŻSZEJ PRÓBY !!!

      ZAMIESZCZĘ TO JAKO ART

      „PRZYMKNIEMY CI MAMUSIĘ NA ROK, TO SIĘ PRZYZNASZ.
      Stanisława Chmielewska była wieloletnim pracownikiem licznych instytucji państwowych. Najwięcej czasu przepracowała w Najwyższej Izbie Kontroli na odpowiedzialnych stanowiskach. Tam wykazała się niespotykanym w czasach PRL sukcesem – w wyniku jej działalności kilku ministrów i prezes Radiokomitetu utracili stanowiska. W ostatnich latach, aż do aresztowania, Chmielewska była doradcą prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych, gdzie zajmowała się, z dobrym zresztą skutkiem, wykrywaniem nieprawidłowości i przestępstw.

      – Zajmowałam jakąś pozycję społeczną. Żyłam normalnie, spokojnie, mogłam się realizować zawodowo, mogłam się opiekować ciężko chorymi rodzicami. To wszystko mi odebrano.

      20 lipca 2005 r. Stanisława Chmielewska została zatrzymana przez funkcjonariuszy CBŚ. 21 lipca Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu. Sędzia Ewa Szymańska w uzasadnieniu skrupulatnie wymienia, o co Chmielewska jest podejrzana. Czytamy, że Chmielewska wydawał polecenia, zalegalizował kwotę, czynności udaremnił lub znacznie utrudnił, założył i kierował zorganizowaną grupą.

      Stanisława Chmielewska jest bez wątpienia kobietą. Starszą panią w wieku emerytalnym. Dlaczego sędzia pisze o niej w rodzaju męskim? Ano dlatego, że zarzuty są przepisane co do jednej kropeczki z aktu oskarżenia, który Prokuratura Apelacyjna w Krakowie postawiła parę miesięcy wcześniej Adamowi Chmielewskiemu, synowi pani Stanisławy.

      – Prokuratura zorganizowała konferencję prasową, na której poinformowano, że postawiono mi zarzuty – mówi Chmielewska. – Dopiero po konferencji odczytano mi zarzuty. Zgodnie z prawem zażądałam ich uzasadnienia na piśmie. Doczekałam się tego po paru miesiącach.

      Zarzuty przedstawił Chmielewskiej Łukasz Gramza, prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, jeden z członków grupy ds. zwalczania mafii paliwowej kierowanej wówczas przez prokuratora Marka Wełnę. Posiedzenie sądu w sprawie postanowienia o zastosowaniu aresztu odbyło się bez obecności adwokata. Mecenas Chmielewskiej przyjechał z Warszawy do Krakowa na czas. Rozdał swoje wizytówki prokuratorom i policjantom z CBŚ prosząc, by powiadomili go o ewentualnej zmianie terminu posiedzenia sądu. Termin w ostatniej chwili zmieniono. Nikt oczywiście do niego nie zadzwonił. Chmielewskiej na taki telefon nie pozwolono, a sędzia Szymańska na adwokata czekać nie chciała.

      – Poprosiłam o głos. Pani sędzia zaczęła na mnie krzyczeć, że ona nie ma czasu słuchać tego, co mam do powiedzenia – opowiada Chmielewska.

      – Po dłuższych targach pozwolono mi mówić. Powiedziałam, że jestem ciężko chora, że rozumiem przyczynę mojego zatrzymania jako próbę wymuszenia określonego zachowania na moim aresztowanym synu.

      Syn ten, Adam Chmielewski, jest oficerem polskich służb specjalnych (celowo nie piszemy jakich, gdyż tropy idą w wielu kierunkach, a sam zainteresowany, co zrozumiałe, milczy). Jak udało nam się potwierdzić w kierownictwie ABW, Chmielewski odegrał czołową rolę w rozpracowaniu szajki przestępczej działającej w ONZ. Efektem tego była głośna afera w sprawie nazywanej potocznie „ropa za żywność”. Nasze służby (ABW) otrzymały w związku z tym liczne gratulacje od zachodnich partnerów, w tym od amerykańskich służb specjalnych. Niektórzy generałowie zostali odznaczeni orderami. Konsorcjum Victoria zostało w tej sprawie wykorzystane jako firma przykrywka, dzięki której Chmielewski mógł wniknąć w międzynarodowe struktury przestępcze.

      Wkrótce potem Adam Chmielewski, o którym przełożeni mówili, że potrafi w kilka dni wykonać zadanie, które innym zajmuje miesiące, został skierowany do walki z mafią paliwową. Z naszych ustaleń wynika, że miał rozpoznać i udokumentować przestępczą działalność w polskich rafineriach. Czy w trakcie tego zadania przeszedł na drugą stronę? Związał się z mafią paliwową? Czy też w związku z wiedzą, jaką posiadł, został wyeliminowany? Nie nam to rozstrzygać, od tego są sądy.

      Krótko przed zatrzymaniem Chmielewska napisała apel z prośbą o interwencję w sprawie syna. Fragment: Stał się wygodnym kozłem ofiarnym w bezwzględnej walce politycznej, sam nie zdając sobie sprawy z zakulisowych rozgrywek między politykami i służbami specjalnymi. Najgorszym jest jednakże to, że stan zdrowia mojego syna jest krytyczny i dalszy pobyt w więzieniu grozi mu śmiercią. Apel trafił do wszystkich posłów, ministrów i mediów. Dziś Chmielewska podejrzewa, że to właśnie była bezpośrednia przyczyna jej aresztowania.

      – Zamknięto mnie w areszcie najpierw na trzy miesiące, potem nastąpiły przedłużenia. Łącznie spędziłam w areszcie rok i trzy miesiące. Przewieziono mnie z Krakowa do Kielc, później z Kielc do Warszawy, z Warszawy znowu do Krakowa i znowu do Warszawy. W tym czasie prokuratura nie przeprowadziła z moim udziałem żadnych czynności. Nie byłam przesłuchiwana, nie poddawano mnie żadnym konfrontacjom, nie przesłuchiwała mnie też policja, ABW czy CBŚ. Jeden jedyny raz, w marcu 2006 r., spotkał się ze mną prokurator Babiński, ale nie miało to charakteru przesłuchania, bo on mówił, a ja milczałam. Jedyne pytanie, jakie mi zadano, to czy Adam jest funkcjonariuszem ABW. Odpowiedziałam, że to pytanie nie do mnie. Pan prokurator mówił, że chyba będą musieli mnie przeprosić, w kilka dni później wnioskował o kolejne przedłużenie aresztu.

      Wobec Chmielewskiej stosowano w areszcie takie środki ostrożności jak wobec gangsterów.

      Badający Chmielewską lekarz z krakowskiego pogotowia po badaniu przed aresztowaniem napisał, że wyjątkowo wyraża zgodę na jeden dzień jej pobytu w izbie zatrzymań. W kilka dni po zatrzymaniu adwokat Chmielewskiej złożył wniosek o przebadanie jej przez biegłych lekarzy. Trzy dni przed opuszczeniem aresztu, czyli w rok i trzy miesiące od złożenia wniosku, biegli lekarze takie badanie przeprowadzili. Chmielewska jest wrakiem człowieka. Sześć guzów tarczycy, guz piersi, osteoporoza, cukrzyca, dyskopatia, pierwsza faza udaru mózgu z postępującym paraliżem kończyn dolnych i mimicznymi zmianami na twarzy. Większość z tych przypadłości rozwinęła się lub wręcz powstała w czasie pobytu w areszcie. O tym, jak Chmielewską „leczono” w areszcie, można by napisać książkę.

      – Czy już rozumie pan sytuację? Podpisuje pan to, co chcemy, i wychodzi na zewnątrz razem z mamusią albo posiedzicie obydwoje – takie słowa miał usłyszeć Adam Chmielewski od przesłuchujących go prokuratorów. Nie podpisał.

      1. Właśnie z takimi sądami pod SĄD! czytałam to wczoraj.
        Red.M.Olszański w tv wczoraj-makabra! Facet płaci 16tys alimentów i nie ma widzeń z 2-ma córkami 9/11lat! Matkę zamknęli 600km od niemowlaka 2-u miesięcznego i chca go odebrać dziadkom bo mają za małe mieszkanie!
        Jaworowicz ze sprawami w tv-makabra!

  4. właścicielem
    artefaktu stała się biblioteka
    Uniwersytetu Yale, gdzie do
    dziś Manuskrypt się znajduje

    … uniwersytet yale jest tez miejscem luminiarzy zajonu czaszczki i piszczeli … skull & bones ….. george w. busch i jego okulistyczna banda … agendy21 …. bilderbergi … ustaszowego sziptarskiego rzadu rzekomo swiatowego …..

    a rzad swiatowy sie wali jak domek z kart

  5. ” Lecz o dniu owym lub godzi­nie nikt nie wie, ani anio­ło­wie w nie­bie, ani Syn, tylko Ojciec” … Mk 13, 24–32. Z tego fragmentu wynika ze powstana rozne matactwa i rzekomi znawcy przyjscia Dnia Bozego.
    Powyzszy manuskrypt Voynicha rownie dobrze moze byc podrobka w celu osiagniecia okreslonych korzysci przez kaste rzadzaca

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: