NAJNOWSZE VIDEO
30 NAJCZĘŚCIEJ OGLĄDANYCH JACK CALEIB STREAM + FILMY KINOWE
NAJCZĘŚCIEJ OGLĄDANE VIDEO
Posted by Ewa.x
7335 views
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
UWAGA!!! DRASTYCZNE ZDJECIA !!!Zaburzenia miesiączkowania po szczepieniu przeciw Covid19 - doniesienia o obfitych krwawieniach i skurczach.
GLOBALNA LISTA IMIENNA OFIAR ŚMIERTELNYCH AKCJI SZCZEPIEŃ COVID- 19 - FOTO I OPISY
Po wstrzyknięciu kowidowej szczepionki mRNA, człowiek nie jest stworzeniem Bożym, może być przedmiotem „patentu”?
PIS ŚCIĄGA DO WARSZAWY INDYJSKĄ ODMIANE VIRUSA COVID- 19 - SAMOLOT Z VIRUSEM NA POKŁADZIE LĄDUJE ZA KILKA MINUT
POLAK TO ... PIP ..PIP I K.. - ZŁA OPINIA O POLSCE I POLAKACH CIĄGNIE SIĘ OD WIEKÓW !! DLACZEGO ?
FRANCJA - BUNT ŻOŁNIERZY POPIERA POLICJA !!
AGENDA 2030 CZYM JEST ZAWARTE W 💉 ”BIAŁKO KOLCA” – JAKI LOS CZEKA ZASZCZEPIONYCH SZCZEPIONKA mRNA?
Katastrofa samolotu w Zielonej Górze. Nieoficjalnie, zginął jeden z najbogatszych Polaków
Kategorie
   POLITYKA STRONY M-FORUM !!! - WSZYSTKIE ZAMIESZCZANE MATERIAŁY ORAZ PREZENTOWANE I PROPAGOWANE - Poglądy i opinie zawarte w artykułach mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. !!!! REDAKCJA M-FORUM AV LIVE MA NA CELU PUBLIKOWANIE WSZYSTKICH INFORMACJI KTÓRE SĄ CENZUROWANE BEZ WZGLĘDU NA ZABARWIENIA POLITYCZNE , RELIGIJNE I OBYCZAJOWE - ZA KOMENTARZE I WYPOWIEDZI CZYTELNIKÓW I WIDZÓW NIE BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚCI , Z WYJĄTKIEM TREŚCI O CHARAKTERZE PRZESTĘPCZYM KTÓRE BĘDĄ USUWANE BEZ OSTRZEŻEŃ     UWAGA !! WAŻNE - Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. Zamieszczane artykułu są w wiekszości re- publikacjami materiałów z innych stron - REDAKCJA NIE INGERUJE W ICH TREŚCI W CELU ZACHOWANIA BEZSTRONNOŚCI , A CELEM PUBLIKACJI JEST PODDANIE TYCH MATERIAŁÓW POD OSĄD I KRYTYKĘ CZYTELNIKÓW W KTÓRE OPINIE NIE MOŻE INGEROWAĆ AUTOR MATERIAŁU W FORMIE MODERACJI LUB CENZURY

M-forum A.V Live.

TO PORTAL NA KTÓRYM CODZIENNIE ZNAJDZIESZ PONAD 100 INFORMACJI INFO NIUS W TYM MATERIAŁY CENZUROWANE LUB ZABRONIONE NA INNYCH PORTALACH POPRAWNYCH POOLITYCZNIE WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-) Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników. PORTAL M-FORUM DZIAŁA W TAKIEJ FORMIE NA PODSTAWIE PRZEPISÓW KONSTYTUCJI Art. 54. Zasada wolności poglądów 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. W JAKI SPOSÓB MOŻESZ NAM POMÓC – ZOSTAŃ AUTOREM Witam zaproszenie dla Youtuberów , Dziennikarzy , Blogerów do współpracy , sporadyczne publikowanie na stronie M-forum – p.s bardzo ważne dla twórców z Y.T , F.B . VIMEO DAILMOTION – każdorazowe wejście w wasz materiał na naszej stronie , jest zaliczane na wymienionych platformach jako pełne wejście monetyzowene i zaliczane do ruchu na waszej głównej stronie działalnosci przekłada sie to na pozyskiwanie nowych widzów na waszych kanałach i REKLAMIE ! ZAPRASZAM WSZYSTKICH CHĘTNYCH DO PUBLIKOWANIA , ZARÓWNO JUŻ PUBLIKUJĄCYCH W SIECI, JAK I DLA OSÓB CHCĄCYCH ZADEBIUTOWAĆ .Możliwość swobodnego prowadzenia własnego niezależnego STREAM LIVE !

CZERWONE
miejsce-na-reklame.

DONALD TUSK informacje jawne , …. , nie wygodne, z źródeł …

WARTO PRZECZYTAĆ SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE 

KIM JEST DONALD TUSK.

Donald Tusk urodził się 22 kwietnia 1957 roku w Gdańsku w rodzinie rdzennych Kaszubów. Rodzina zajmowała niewielkie mieszkanko na kolejarsko-robotniczym podwórku kilkaset metrów od bramy stoczni. Dziadek Józef Tusk (1907–1987) był polskim urzędnikiem kolejowym, więźniem hitlerowskiego obozu Stutthof, żołnierzem Armii Polskiej na Zachodzie, był także przymusowo wcielony do Wehrmachtu. Po wojnie pracował jako lutnik. Drugi dziadek Franciszek Dawidowski jako robotnik przymusowy pracował przy Wilczym Szańcu, gdzie podczas wypadku stracił oko. Matka Ewa Tusk (z domu Dawidowska) niemal całe życie zawodowe była sekretarką w gdańskiej Akademii Medycznej. Tuska z matką łączyła szczególnie silna więź. Za to do ojca czuł dystans. Donald Tusk senior był typem kaprala: oschły i wymagający. Z zawodu stolarz, krótko pracował na kolei, aby dostać przydział na mieszkanie. Większość życia spędził jednak w domu, był chory na serce. Zmarł w 1972 roku, kiedy junior miał 15 lat. Przez kilka lat mieszkał z siostrą. W 1976 został absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku.W 1980 ukończył studia historyczne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego. Na studiach poznał Małgorzatę Sochacką (także z wykształcenia historyk) i po trzymiesięcznym narzeczeństwie wzięli ślub cywilny. Mają dwójkę dzieci: Michała (ur. 1982), dziennikarza „Gazety Wyborczej„, oraz Katarzynę (ur. 1987). „Tak” przed ołtarzem powiedzieli sobie dopiero podczas gorącej kampanii prezydenckiej w 2005 roku, co uznane zostało za koniunkturalizm. Na ślubie była tylko córka, gdyż syn był akurat za granicą i nie miał czasu. Donald Tusk przyznał w wywiadzie, iż u progu dorosłego życia nie przywiązywaliśmy nadmiernej wagi do kwestii religii i Kościoła. Pobrali się w listopadzie 1978 roku, mieli po 21 lat. Na początku łatwo nie było. Przez kilka miesięcy mieszkali u matki Donalda, potem wynajmowali pokoje we Wrzeszczu. Tusk pracował dorywczo w stoczni. Kryzys przyszedł po pierwszym dziecku i pięciu latach. Małgorzata Tusk wyprowadziła się wówczas z domu. W wywiadzie dla dziennikarzy „Newsweeka”, Małgorzata Tusk wspomina, iż miała zamiar rozstać się z mężem.

Byłam wypieszczoną córką, nie miałam żadnych obowiązków i nagle trafiłam w małżeństwo, w którym miałam dziecko, męża, ciągle brakowało pieniędzy, a my gnieździliśmy się w jakichś klitkach. Wydawało mi się, że to sytuacja bez wyjścia, że stoję w czarnym tunelu. Myślę, że zupełnie nie przygotowaliśmy się do rodzicielstwa. Jak byliśmy we dwójkę, było wszystko OK, ale jak urodziło się dziecko, nagle okazało się, że trzeba ze wszystkiego zrezygnować. Czułam się zniewolona.

Jako były działacz Solidarności – Tusk od stanu wojennego miał problemy ze znalezieniem pracy, choć i tak powiodło mu się lepiej niż jego wielu kolegom, bo nie został internowany. Przez jakiś czas sprzedaje pieczywo w przejściu podziemnym pod dworcem kolejowym. A potem przychodzi czas Świetlika. Spółdzielnię Świetlik założyli gdańscy opozycjoniści. Świetlikiem kierował późniejszy marszałek Sejmu Maciej Płażyński, a zatrudniał kolegów z podziemia. Dzięki Świetlikowi mogli utrzymać rodziny, a ponieważ spółdzielnia przynosiła spore zyski, zostawało jeszcze na działalność podziemną. Zajmowali się głównie pracami na wysokościach: myciem kominów w kombinatach i rafineriach, malowaniem wielopiętrowych konstrukcji, czyszczeniem zbiorników po chemikaliach. Ciężka praca, rozłąka z rodziną i miesiące w plugawych robotniczych hotelach – taka była cena tej wolności. Dużo ryzykowali, dużo zarabiali i bardzo dużo pili. Kiedy wchodzili do knajpy, nie było mocnych. Budzili respekt, a kelnerzy tańczyli wokół stolików. Razem z innymi robotnikami i Romami mieszkali w baraku zbitym z desek. Na końcu ulicy była poradnia zdrowia psychicznego, a po drugiej stronie komisariat MO. W dzień piło się wódkę, piwo, grało w karty, dyskutowało o polityce, piłce, kobietach… A w nocy do roboty. Alkoholu – jak to w PRL – czasem brakowało. Znaleźli na to sposób: marihuanę. Marihuanę własnej hodowli dostarczał kolega Tuska, Mariusz Wilk, który do Świetlika trafił wprost z aresztu w 1983 roku. Do pracy miał podejście „artystyczne”, ale jak twierdził Donald Tusk – rozrywek dostarczał przednich. Tusk nigdy nie zaprzeczał, że zdarzało mu się palić trawkę. Życie w hotelach robotniczych i ten typ pracy nie sprzyjają lekturom Platona – wspominał. Gdy po studiach związał się z tzw. konstruktywną opozycją, współpracujował z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża i uczestniczył w zawiązaniu Studenckiego Komitetu Solidarności. Po sierpniu 1980 wstępuje do NSZZ „Solidarność” (do Związku należy do 1989 r.), a także, wraz z Maciejem Płażyńskim, zakłada Niezależne Zrzeszenie Studentów na Uniwersytecie Gdańskim. Kto chciał pogadać z liderem środowiska gdańskich liberałów, wpadał w weekendowy wieczór do Cotton Clubu przy ul. Złotników na gdańskiej starówce. Zawsze było duże prawdopodobieństwo spotkania tam Tuska, a rozmowy zazwyczaj nie odmawiał. W 1988 roku Donald Tusk wraz z kolegami zakłada stowarzyszenie Kongres Liberałów. Latem 1989 Jaśko Pawłowski, w czasach Świetlika kierowca Płażyńskiego, dziś trójmiejski restaurator namawia Tuska na wyjazd do Norwegii. Pawłowski zeznał, iż pracowali w szkole ludowej dla emigrantów, wykonując tam drobne prace remontowe. Donald często dzwonił do Polski, by dowiedzieć się, co tam się dzieje. Spekulowano wówczas, że może zostać jednym z ministrów. Pracodawcy norwescy, gdy im o tym mówili, jak wspomina Pawłowski – bez wątpienia brali nas za wariatów. W roku 1989 roku stowarzyszenie przekształca się w partię Kongres Liberalno-Demokratyczny. Rok 1991 nagle i niespodziewanie wynosi Tuska na szczyt polityczny. Jego kolega z Kongresu Jan Krzysztof Bielecki zostaje premierem. Młodemu Tuskowi powierzają kierowanie partią KLD, która po pierwszych w pełni wolnych wyborach w październiku 1991 roku weszła do Sejmu i była jednym z ważniejszych podmiotów młodego polskiego parlamentaryzmu. Donald Tusk w pełni oddaje się polityce.

Jako student historii Uniwersytetu Gdańskiego uczestniczył w tworzeniu Studenckiego Komitetu Solidarności. Był współtwórcą Niezależnego Zrzeszenia Studentów w Gdańsku. Kilka miesięcy później został przewodniczącym „Solidarności” w Wydawnictwie Morskim i dziennikarzem wydawanego przez związek tygodnika „Samorządność”.
Kongres Liberalno-Demokratyczny

Donald Tusk był jednym z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego, który w 1991 roku zdobywa 37 mandatów w Sejmie, a Donald Tusk zostaje jednym z posłów I kadencji. Jego kolega z Kongresu Jan Krzysztof Bielecki, który wsławił się między innymi powiedzeniem, że pierwszy milion trzeba ukraść, zostaje premierem. Kierowana przez niego partia znalazła się w opozycji wobec rządu Jana Olszewskiego. Gdańscy liberałowie uruchamiają na szeroką skalę prywatyzację państwowego majątku, która w wielu przypadkach polegała na jego rozkradaniu przy udziale zagranicznych koncernów i spółek nomenklaturowych, często związanych z komunistycznymi służbami specjalnymi. Symbolem tych zmian był ówczesny minister przekształceń własnościowych Janusz Lewandowski. Jednocześnie rząd nie zwracał majątku dawnym właścicielom ograbionym przez komunistów. I dlatego rząd Bieleckiego i sam minister Lewandowski byli nazywani „największymi paserami”, którzy handlowali zagrabionym mieniem. To właśnie ten rząd odpowiada za to, że Polacy znienawidzili prywatyzację. Mnogość afer gospodarczych, tolerowanych przez słaby rząd, spowodowała, że w odbiorze społecznym KLD stał się nie kongresem liberałów, ale „kongresem aferałów”, był też nazywany „Klubem Liberałów Aferałów”. 4 czerwca 1992 Minister Macierewicz ujawnia listę 64 tajnych agentów wśród parlamentarzystów. To wtedy Donald Tusk zdradza Polskę po raz drugi. Tusk na wieść o tej liście (w rozmowie z Jackiem Merkelem powiedział: Jedyne co możemy zrobić to obalić ten rząd… W ciągu 24 godzin w gangsterskim stylu, w nocy, „judasze” przegłosowali wotum nieufności wobec tego gabinetu (obalili Rząd Rzeczpospolitej). Nie było w historii RP drugiego takiego przypadku, żeby premiera odwoływano podczs nocnych narad, tylko dlatego, że agenci, kryminaliści i złodzieje bali się jego działań lustracyjnych. Tusk w 1992 zostaje jednym z inicjatorów zawiązania koalicji parlamentarnej siedmiu ugrupowań politycznych, która powołała rząd Hanny Suchockiej. W Sejmie pierwszej kadencji liberałowie uchodzili za towarzystwo mocno rozrywkowe. Za czasów rządu Suchockiej nie udało się uchwalić ważnej ustawy, bo posłowie KLD poszli gdzieś na imprezę i koalicji zabrakło większości. W Gdańsku salonem liberałów stał się Cotton Club. Właściciel klubu Jaśko Pawłowski, wspominał –

Po raz pierwszy w świeżo wyremontowanej knajpie fetowaliśmy sukces wyborczy 1991 r. Przyjechał Bielecki i pół rządu. Potem wszystkie imprezy były w Cottonie. Jak pociąg z Warszawy przyjeżdżał na weekend do Gdańska, wszyscy wracali na chwilę do żon, a potem przychodzili do Cottonu dzielić się informacjami. To było coś nowego. Ludzie ciągnęli do klubu, bo chcieli zobaczyć premiera. Przychodził mniej lub bardziej szemrany biznes.

W Polsce na styku polityki i biznesu wiązała się „mafia”. KLD jednak szybko traci poparcie w związku z wspieranymi przez siebie reformami, w tym „prywatyzacja za bezcen”, szerzącej się w szeregach partii korupcji („liberałowie-aferałowie”) i niezwykle niekorzystnymi dla społeczeństwa ustawami. Przykładem było wspieranie i zwalnianie z podatków supermarketów. Posłowie KLD mówili wówczas, że supermarkety będą „wspierały” sklepy osiedlowe. Kiedy po upadku rządu Hanny Suchockiej odbyły się w 1993 przedterminowe wybory, KLD startował w wyborach pod hasłem „Milion nowych miejsc pracy”, ludzie natychmiast je zmienili na „Milion nowych afer” i Kongres nie wszedł do Sejmu. Co więcej, 1991 rok to czas pogłębiania się kryzysu gospodarczego, spadku produkcji i bardzo wysokiej inflacji (70 proc.) Rząd nieudolnych fachowców – liberałów nie potrafił sobie z tymi problemami skutecznie poradzić. Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu zawdzięczamy także podpisanie wyjątkowo niekorzystnego dla Polski układu stowarzyszeniowego z EWG (od 1993 roku Wspólnoty Europejskie, teraz nazywane Unią Europejską). Warunki integracji były dla polskiej gospodarki, w tym dla przemysłu i rolnictwa, o wiele gorsze niż te, które w latach 80. dostały Grecja, Hiszpania i Portugalia. Bielecki zapowiadał, że będziemy w europejskiej wspólnocie już w 2000 roku i dlatego mieliśmy szybko „dostosowywać się do norm europejskich”. W efekcie co roku Polacy tracili miliardy dolarów w handlu zagranicznym, upadło wiele przedsiębiorstw i o kilkaset tysięcy ludzi wzrosło bezrobocie. Wielu działaczy KLD kończy później na ławie oskarżonych. Najbardziej spektakularny był przypadek lidera liberałów w Warszawie Andrzeja Machalskiego, który został skazany za narażenie KGHM na miliardowe straty.

Donald Tusk za swoją działalność na szkodę Państwa Polskiego nie zostaje postawiony przed Trybunałem Stanu. Zakłada kolejną partię – Unię Wolności. W wyborach parlamentarnych w 1997 roku wystartowała samodzielnie, przyjmując na swoje listy przedstawicieli Stronnictwa Demokratycznego. UW zajęła trzecie miejsce uzyskując 13.4% głosów i otrzymując 60 mandatów. W wyborach parlamentarnych w 1997 otrzymał mandat senatora z ramienia UW i znalazł się w koalicji popierającej rząd Jerzego Buzka. Został wicemarszałkiem Senatu IV kadencji. Tusk tylko przez rok był wiceprzewodniczącym nowej partii, Unii Wolności, potem wypadł na margines, a w 1997 r. trafił na stanowisko zdecydowanie poniżej oczekiwań – wicemarszałka Senatu. Jego wystąpienia sejmowe „można było policzyć na palcach jednej reki”. Niewątpliwie była to funkcja demoralizująca, gdyż jak tłumaczył to Jan Rokita Marszałek Senatu nie robi nic. Wicemarszałek Senatu nie robi podwójnie nic. Koledzy Tuska nie dziwili się jego losowi, gdyż był on uważany za człowieka, który swoich obowiązków politycznych nie traktuje zbyt poważnie. On sam się zresztą do tego, w jednym z wywiadów, przyznał:

Mam dość naturalną skłonność, może nawet zbyt perfekcyjnie ją wyszlifowałem, unikania sytuacji, które wiążą się z czymś przykrym albo z wysiłkiem. Mam też chorobliwą niechęć do marnowania czasu na czynności, których efektu, sensu nie jestem pewien.

Po zwycięstwie w roku 1997, Unia Wolności, nie wywiązuje się z żadnych obietnic i w kolejnych wyborach parlamentarnych w 2001 uzyskuje zaledwie 3.1% głosów, nie przekraczając progu wyborczego. Po przegraniu rywalizacji o stanowisko przewodniczącego UW z Bronisławem Geremkiem w 2001 roku Tusk odchodzi z partii by założyć nową.
Platforma Obywatelska

Historia Platformy Obywatelskiej zaczyna się od spotkania 23 października 2000 roku Andrzeja Olechowskiego, agenta służb specjalnych, ze swoim przełożonym – Gromosławem Czempińskim, podejrzewanym o „skompletowanie” akt „Bolka”. Kazał on Olechowkiemu założyć nową partię, która otrzyma w zamian za ochronę interesów „grypy trzymającej władzę” wsparcie postkomunistycznej nomenklatury, która od 1989 roku kontroluje w Polsce nie tylko gospodarkę ale i media. W tym czasie Donald Tusk, po nieudanych dwóch próbach przejęcia władzy w Polsce, szuka sprzymierzeńców do założenia trzeciej partii. W styczniu 2001 roku Tusk, nie bacząc na przeszłość Olechowskiego, wraz z nim współtworzy Platformę Obywatelską. Zapytany 17 lipca 2001 r. przez dziennikarki „Gazety Wyborczej” jak mogło dojść do tak radykalnej zmiany jego poglądów, Tusk zeznał, iż Olechowski przepraszał i zapewniał go, iż wstydzi się swojej przeszłości i że brakowało mu odwagi, by być po drugiej stronie. 24 stycznia 2001 Andrzej Olechowski, Maciej Płażyński i Donald Tusk zakładają Platformę Obywatelską, działającą początkowo jako komitet wyborczy. Donald Tusk w jednym z pierwszych po powstaniu Platformy wywiadów dla „Gazety Polskiej” przedstawił credo, które w ustach dawnego liberała brzmiało szokująco, ale które będzie mu towarzyszyć w czasach Platformy-

Ja w populizmie nie widzę grzechu, tylko cnotę polityczną. Nie ma na świecie partii, która działałaby wbrew temu, czego chcą ludzie, wbrew własnej popularności.

W wyborach w 2001 roku PO uzyskuje w sejmie 65 mandatów, stając się największym klubem opozycyjnym. Donald Tusk obejmuje urząd wicemarszałka Sejmu IV kadencji. Maciej Płażyński, który został pierwszym przewodniczącym partii, odchodzi z niej już w 2003. Partyjny kolega tak wówczas tłumaczył jego odejście: Nie można być liderem partii, w którą się nie wierzy. Od 1 czerwca 2003 Donald Tusk sprawuje funkcję przewodniczącego PO. 2 maja 2005 Tusk deklaruje zamiar ubiegania się o urząd Prezydenta RP w wyborach z ramienia Platformy Obywatelskiej. Przegrywa je jednak z Lechem Kaczyńskiego. Również w wyborach parlamentarnych Platforma Obywatelska przegrywa z PiS i zostaje partią opozycyjną do rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Po porażce wyborczej Donald Tusk pozostaje liderem swojej partii. Zostaje posłem V kadencji i przewodniczącym klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, pełniąc tę funkcję do 5 grudnia 2006, kiedy na tym stanowisku zastąpił go Bogdan Zdrojewski. W przedterminowych wyborach 21 października 2007 roku Donald Tusk, wraz ze swoją partią polityczną osiąga upragnione zwycięstwo. W kampanii wyborczej obiecuje Polakom miedzy innymi „drugą Irlandię”, przyspieszenie budowy autostrad, zwiększenie płac dla policjantów i innych resortów państwowych, podpisuje publicznie przy kamerach, te i wiele innych zobowiązań, obiecuje „Cud Gospodarczy”. Nie wywiązuje się jednak z przedwyborczych obietnic. 16 listopada 2007 zostaje powołany i zaprzysiężony na Prezesa Rady Ministrów. Jeden z posłów zeznał wówczas w radiu.

Gdybym miał poparcie „grupy trzymającej media” i zagonił krowę z pastwiska przed kamery a pod spodem napisał, iż obiecuje „Cud Gospodarczy, aby żyło się nam lepiej”, to jestem pewny, że i tym razem głupi lud by to kupił.

Swoje nawyki z KLD Tusk przeniósł także do Platformy. Jednym z takich przypadków jest ignorancja w stosunku do pracy polityka. Na przykład kiedy w sejmie debatowano o policyjnych emeryturach Tusk grał z kolegami w piłkę.

W czwartek w Sejmie głosowaliśmy dodatek dla najbiedniejszych emerytów i rencistów. Ale pan premier nie znalazł czasu na to, by się zająć pomocą dla najbiedniejszych. Znalazł za to czas na grę w piłkę nożną.

Wypominała Premierowi z mównicy sejmowej Aleksandra Natalli-Świat. Komentatorzy zaznaczali wówczas, że w rodzinie nie ma policjantów.

Rząd Jana Olszewskiego – gabinet pod kierownictwem premiera Jana Olszewskiego powołany został 23 grudnia 1991 przez pierwszy w III Rzeczypospolitej wybrany w pełni wolnych wyborach Sejm I kadencji. 8 grudnia 1991 roku przestał istnieć ZSRR. Rząd Olszewskiego od początku swej działalności podejmuje próbę zmiany kierunku polityki, zwłaszcza w dziedzinie gospodarki i prywatyzacji majątku narodowego. Rozpoczął też proces dekomunizacji w wojsku i resorcie spraw wewnętrznych. Zahamowanie przez premiera dotychczasowych kierunków tzw. dzikiej prywatyzacji oraz zarządzenie kompleksowej kontroli resortu przekształceń własnościowych spowodowało otwarty konflikt rządu z ugrupowaniami postkomunistycznymi i liberalnymi w parlamencie. W maju 1992 roku Olszewski sprzeciwia się przekazaniu baz opuszczanych przez wojska rosyjskie stacjonujące w Polsce w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich. Gdy mimo sprzeciwu premiera odpowiednie porozumienie polsko – rosyjskie zostaje przez MSZ parafowane dochodzi na tym tle do konfliktu z prezydentem Lechem Wałęsą. By nie dopuścić do podpisania parafowanego już porozumienia, premier przekazał sprzeciw rządu w drodze wysłania szyfrowej depeszy do Moskwy na ręce Lecha Wałęsy. Nazajutrz po powrocie z Moskwy prezydent zgłosił wniosek o odwołanie rządu. 4 czerwca rano do Sejmu trafiają koperty z tzw. listą Macierewicza, na której minister spraw wewnętrznych – Antoni Macierwicz, umieścił nazwiska ponad 80 tajnych współpracowników MSW. Wybuchła niesamowita wrzawa w sejmie, którą można śmiało porównać do wrzucenia granatu do szamba. Rząd Olszewskiego zostaje obalony w trybie natychmiastowym w nocnym głosowaniu z 4 na 5 (dokładnie trzy kwadranse po północy) czerwca 1992 roku w związku z wykonaniem przez ministra Macierewicza uchwały Sejmu o ujawnienie konfidentów służby bezpieczeństwa zajmujących stanowiska w najwyższych władzach państwa. Jarosław Kaczyński komentuje wówczas te tragiczne dla Polski zagranie „judaszów” takimi słowami:

To nie jest debata o odwołanie rządu, to jest debata o Polsce. Musimy sobie wreszcie powiedzieć, że żadne normalne państwo nie może tolerować agentów w swoich strukturach. I żadne frazesy tego nie zmienią.

Premier Olszewski powiedział:

Uważam, że dawni współpracownicy komunistycznej policji politycznej mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wolnej Polski. Naród powinien wiedzieć, że nieprzypadkowo właśnie w chwili, kiedy możemy oderwać się ostatecznie od komunistycznych powiązań, stawia się nagły wniosek o odwołanie rządu.

Donald Tusk w jednym z wywiadów mówi o sobie:

Główną motywacją mojej aktywności politycznej była potrzeba władzy i żądza popularności. Ta druga była nawet silniejsza od pierwszej, bo chyba jestem bardziej próżny, niż spragniony władzy. Nawet na pewno.

Był to precedens na skalę światową, gdyż nie było w historii drugiego takiego przypadku, żeby premiera odwoływano podczas nocnych narad, tylko dlatego, że agenci, złodzieje i aferzyści bali się jego działań lustracyjnych. Nastroje społeczeństwa związane z charakterem tego bandyckiego posunięcia, niszczącego nadzieje polski na oswobodzenie się z postkomunistycznych układów dobrze w tamtych czasach oddawała popularna piosenka. Premier Olszewski solidaryzował się ze stanowiskiem ministra spraw wewnętrznych w tej sprawie, proponując w porozumieniu z I Prezesem Sądu Najwyższego powołanie specjalnego, niezależnego organu dla oceny prawdziwości przedstawionych materiałów. Wniosek ten nigdy nie został przez Sejm rozpatrzony.Zobacz na filmie

Prof. Jerzy Robert Nowak w swojej książce „Zagrożenia dla Polski i polskości” bardzo sprawnie przedstawił aferę Kwidzyńską i udział w niej kliki Donalda Tuska. Wyjaśnił on, jak sztucznie wywindowani do góry przez Wałesę trzeciorzędni politycy z Kongresu Liberalno-Demokratycznego założonego przed Donalda Tuska wyróżniali sie głównie skrajnym zapatrzeniem na Zachód i lekceważeniem własnych polskich szans rozwojowych. Tak jak jeden z czołowych przywódców KLD Donald Tusk, który nie ukrywał absolutnej pogardy dla możliwości polskiego przemysłu, dając do zrozumienia, ze cały nasz przemysł jest jakoby tylko kupa bezwartościowego złomu. W wystąpieniu na spotkaniu z wyborcami w Starachowicach w sierpniu 1993 roku Tusk deklarował:

Mogę stanąć nago na głowie na szczycie Pałacu Kultury i powtarzać, ze prywatyzacja juz przyniosła Polsce biliony złotych, ze polskie przedsiębiorstwa są mało albo nic nie warte i dlatego sa tanio sprzedawane.

W połowie maja 1993 roku Kazimierz Stańczak, polski ekonomista pracujący na Uniwersytecie Kalifornijskim w USA, otrzymał kopię wywiadu, jakiego udzielił w numerze marcowo-kwietniowym (1993) czasopisma „Journal of Business Strategy” C. Cato Ealy, dyrektor do sprawa rozwoju koncernu amerykańskiej celulozy „International Paper”, który w 1992 roku zakupił w Polsce od Ministerstwa Przekształceń Własnościowych aż 80 proc. akcji papierni w Kwidzyniu. Stańczak wywiad ten nazwał szokującym i w otwartym liście oprotestował niesłychane praktyki wspomnianego resortu. Otóż – jak ujawnił wspomniany dyrektor D. P. Cato Ealy – papiernia w Kwidzyniu należy do najnowocześniejszych w świecie i mało ma sobie równych nawet w Stanach Zjednoczonych. Zbudowała ja znana w świecie firma kanadyjska H.A. Simmonsa i oddała pod klucz w 1980 roku. Koszt budowy tej papierni wynosił 400 milionów dolarów amerykańskich. Była ona wysoce konkurencyjna dla koncernów celulozowych na Zachodzie ze wspomnianym koncernem amerykańskim włącznie. Gdy jego szefowie dowiedzieli się, że mogą na interesujących warunkach zlikwidować konkurenta i wykupić papiernię w Kwidzyniu, zgłosili się natychmiast w Warszawie na ul. Mysia, do Ministerstwa Przekształceń Własnościowych. Rozmowy w sprawie wykupienia tak nowoczesnego i kluczowego zakładu trwały niezwykle krótko. Od pierwszej rozmowy za granicą do podpisania umowy w Warszawie upłynęło zaledwie 75 dni! Minister Janusz Lewandowski, należący do kliki Tuska, osobiście wyraził zgodę na to, by sprzedać Kwidzyn Amerykanom zaledwie za 120 milionów dolarów, choć była warta co najmniej 600 mln dolarów! Co najdziwniejsze, na początku rozmów, koncern amerykański proponował stronie polskiej kwotę nawet nieco wyższa, bo 150 milionów, która jednak Lewandowski łaskawie obniżył z nieznanych bliżej powodów do wspomnianych 120 milionów… Po wykupieniu przez firmy amerykańskie zakładów papierniczych w Kwidzyniu, cena produkowanego tam papieru wzrosła trzykrotnie. Gdy po rewelacjach pp. Cato Ealy i Stańczaka niektóre dzienniki polskie podniosły szum wokół tej afery, przedstawicielka min. Lewandowskiego, p. Garwolińska, oświadczyła prasie z niemałym, zupełnie zrozumiałym skądinąd zakłopotaniem, że wprawdzie przytoczone fakty odpowiadają prawdzie, ale koncern I.P. obiecał zainwestować w fabrykę w Kwidzyniu dodatkowo 175 min dolarów, aby ją „zmodernizować”. Nasuwa się logiczne pytanie: po co ma on to robić, skoro kwidzyńska papiernia jest supernowoczesna? Inne „wyjaśnienie” resortu Przekształceń Własnościowych, że podobno papiernia w Kwidzyniu. „nikt inny poza I.P. się nie zainteresował”, jest zwykłym nonsensem. Po co w ogóle wystawiono na sprzedaż Kwidzyn, skoro można było w nim produkować znakomity papier potrzebny naszemu krajowi i mogący być konkurencyjny w eksporcie? A jeżeli już postanowiono z niewiadomych i podejrzanych przyczyn przeznaczać ten obiekt „pod młotek”, to dlaczego nie ogłoszono publicznego, międzynarodowego przetargu? Po „oddaniu za bezcen” fabryki, papier w Kwidzynie był nadal płynnie sprzedawany, tylko, że kosztował już trzykrotnie więcej. Sam Tusk nigdy sie nie wytłumaczył z nagłośnionego choćby w Starachowicach w 1993 r. publicznego dorabiania ideologii dla grabieżczych wyprzedaży, niszczących majątek Rzeczypospolitej. Prywatyzacji dokonuje się czasem po cenach niezwykle niskich i ze skandalicznymi koncesjami. Byle sprzedać i coś na tym na lewo zarobić. – mawiali w sejmowych kuluarach posłowie. Słowa te były szczególnie gorzkie, dla zwalnianych pracowników w kolejnych „wielkodusznych” prywatyzacjach. Otwarcie Polskiego Rynku Importowego i pospieszne zniesienie istniejącej sieci dystrybucyjnej, umożliwiło danie preferencji dla produktów importowanych. Firma Podhale, która zatrudniała około 10.000 osób, musiała zwolnić połowę swojego personelu i o tyle zmniejszyć produkcję butów. Dzięki temu spadkowi produkcji, firma znana z wysokiej jakości na całym świecie, dostawca dla wielkich firm zachodnich jak Puma, Adidas, Royce, została odkupiona za bezcen. Firma Wedel, której właścicielem było państwo zapłaciła 153 miliardy zł podatków w 1991 r., czyli ponad 15 milionów dolarów. Za radą Bank of Boston Ministerstwo Przekształceń Własnościowych zdecydowało sprywatyzować Wedla, wypuszczając 40% akcji dla Pepsico za drobną sumę 25 milionów dolarów. Trudno zrozumieć dlaczego, skoro Nestle dawało 40 milionów dolarów.. Ponadto Pepsico otrzymało jako premię zwolnienie z płacenia podatków na 3 lata… Polityka „prywatyzacyjna” w czasach KLD bez skrupułów umożliwiała usunięcie ludzi z zajmowanych stanowisk, skazując w jednej chwili na „kuroniówkę”. Budowa Huty Warszawa „kosztowała” ponad 3 miliardy dolarów. Została ona odstąpiona za sumę 18,64 miliona dolarów, czyli za 0,061%, ale minister przemysłu i handlu w rządzie Hanny Suchockiej miał powód do zadowolenia, gdyż został przewodniczącym zgromadzenia wspólników.

Do biznesu idzie się dla pieniędzy, a do polityki dla naprawdę dużych pieniędzy
Grzegorz Schetyna
Afera stoczniowa dotyczyła prywatyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie. Stocznia okrętowa w Gdyni zajmowała 100 ha przy kanale portowym Portu Gdynia. Jako stocznia produkcyjna wybudowała ponad 600 statków o coraz większej złożoności konstrukcyjnej i tonażu. W 2003 roku Stocznia Gdynia zajęła pierwsze miejsce w Europie i piętnaste w świecie w kategorii wielkości produkcji. 6 listopada 2008 Komisja Europejska wydała decyzję w sprawie stoczni w Gdyni i Szczecinie, uznając udzieloną im przez polski rząd pomoc publiczną za nielegalną. Zgodnie z planem uzgodnionym z Komisją, podzielony na części majątek stoczni Gdynia i Szczecin miał zostać sprzedany w przetargach, a załoga zwolniona. Szczeciński Senator Krzysztof Zaremba występuje z Platformy nie zgadzając się z polityką w sprawie stoczni.
Moi partyjni koledzy przestraszyli się komisarz UE ds. konkurencji Neelie Kroes i podali jej nasze stocznie na tacy. I to w sytuacji, gdy rządy Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Niemiec czy Holandii dotują swoje przemysły lub przynajmniej podają im kroplówkę w postaci publicznych pieniędzy po to, by przetrwały. I tam nikt się nie przejmuje, co mówi Bruksela. Kiedy ktoś zapytał prezydenta Francji o poważny państwowy wkład w stocznię Saint Nazaire, ten tylko fuknął. A nam się każe nasze stocznie demontować i my potulnie tego słuchamy. Dodajmy, stocznie z portfelami zamówień, które produkowały wysokiej jakości konstrukcje cenione przez światowych armatorów. Na dodatek przy dobrym kursie dolara.
Posłowie Platformy na czele z Tomaszem Misiakiem rozpoczynają pracę nad „specustawą stoczniową”. Każdy chce „urwać coś dla siebie”. Pierwsze nieprawidłowości wychodzą gdy firma Work Service, której Misiak jest współwłaścicielem, dostaje bez przetargu zlecenie przy realizacji ustawy. Agencja Rozwoju Przemysłu zleca firmie Work Service przeprowadzenie szkoleń dla zwalnianych stoczniowców. Kontrakt opiewał na 50 mln zł. Oczywiście był to zaledwie wierzchołek góry afer i przekrętów. Jak piszą dziennikarze Newsweeka:
Najpierw był sukces – udało się sprzedać stocznie! Tak przynajmniej twierdził minister skarbu Aleksander Grad. Kupić je miał fundusz o egzotycznej nazwie Stichting Particulier Fonds Greenrights. Potem zaczęło się nerwowe sprawdzanie rachunku: czy już wpłynęły pieniądze. Pierwszy termin minął 17 sierpnia, kolejny – 31 sierpnia, a pieniędzy wciąż nie było. Co się nie udało? Gdzie popełniono błąd? (…) Jak się okazuje, głównym przedstawicielem szejków w negocjacjach był świetnie znający Polskę Libańczyk Abdul Rahman El-Assir.
„Bomba” wybucha w październiku, gdy do najważniejszych osób w państwie trafia informacja na temat sprzedaży stoczni, podpisana przez Mariusza Kamińskiego, ówczesnego szefa CBA. Okazało się, że najwyżsi urzędnicy Ministerstwa Skarbu Państwa i Agencji Rozwoju Przemysłu przeprowadzili fikcyjny przetarg na sprzedaż majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie. Tygodnik „Wprost”, który ujawnił stenogramy z podsłuchów, alarmował:
Operacja CBA o kryptonimie „Hornet” ujawniła, że przetarg na sprzedaż majątku stoczni od początku do końca był ustawiony. Uczestniczyli w tym bezpośrednio wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik oraz prezes ARP Wojciech Dąbrowski i jego zastępca Jacek Goszczyński. Z dokumentów CBA wynika, że o sprawie wiedział minister skarbu Aleksander Grad.

Aby zrozumieć o co w tym wszystkim chodziło, należy przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie kim był Abdul Rahman El-Assir, znany na świecie handlarz bronią i jakie miał powiązania w Polsce?
Abdul Rahman El-Assir

Agent Instytutu Prawdy Obywatelskiej 6 maja składa raport przedstawiający wydruk przelewu z dnia 04.05.2009, godziny 14:23, opiewający na kwotę 26 560 200 zł, dokonany z konta Al-Assira, tytułem wadium: deposit for bidding on plots 1 to 8 (including) of Stoczni Gdyniatender in the name of SPF Greenrights. W raporcie są wyjaśnione powiązania El-Assira z WSI. Wszystkim miały kierować służby Federacji Rosyjskiej. W niniejszym dokumencie zostanie przedstawione krótkie streszczenie dostarczonego nam raportu.
Libańczyk El Assir, już wpłacając wadium miał bogatą przeszłość. Był podejrzewany o współpracę z Hezbollahem oraz o związki z terrorystami z al Kaidy. Robił interesy przede wszystkim na Bliskim Wschodzie, Afryce i Polsce. Należał do nieformalnej organizacji zrzeszającej czołowych handlarzy bronią z całego świata – grupy z Marbelli (znana miejscowość na południu Hiszpanii) – kierowanej przez jego szwagra, Adnana Khashoggia, a nadzorowanej przez służby sowieckie, później rosyjskie. Był bliskim przyjacielem Al-Kassara, który stworzył światową sieć przestępczych interesów: handlu bronią, narkotykami i prania brudnych pieniędzy. Amerykanie oskarżają go o dostarczanie broni libańskiemu Hezbollachowi, o bliskie związki z al Kaidą, a także o współfinansowanie ataków terrorystycznych 11 września 2001 r. Pierwsze przestępcze interesy z Al-Kassarem blisko związanym z El-Assirem WSW/WSI robi już od 1992 roku. Zajmuje się tym Ppłk Jerzy Dembowski. Pomaga on Al-Kassarowi sprzedać broń do Chorwacji i Somalii (objętej wówczas przez RB ONZ międzynarodowym embargiem na dostawy broni i sprzętu wojskowego). Dembowski do realizacji tych transakcji wykorzystuje zarejestrowaną w Panamie firmę „Scorpion Int. Services” S.A. z siedzibą w Wiedniu. Działania te oczywiście miały charakter przestępczy i objęto je oskarżeniem prokuratorskim w 2000 roku. Osobą szczególnie zainteresowaną w doprowadzeniu do przejęcia przez El Assira majątku stoczniowego był wiceprezes ARP – Jacek Goszczyński. Minister Grad powołał Goszczyńskiego w październiku 2008 roku z pominięciem procedury konkursowej. Choć Donald Tusk wcześniej zapewniał, że władze państwowych spółek nie będą wybierane w zaciszu gabinetów polityków, lecz w jawnych i przejrzystych konkursach – ARP nie ogłaszała konkursu na posadę wiceprezesa. Goszczyński zostaje powołany 10 października 2009 roku przez nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy. Niebanalną rolę w aferze odgrywają także ludzi powiązani z Grupą Bumar, w tym od lat 90-tych Goszczyński. Grupę Bumar kontroluje firma Grand Ltd., założona w Kingstown na karaibskiej wyspie St. Vincent. Zarząd nad nią sprawowany był przez inną firmę z Kingstown, założoną przez WSI – Lex Services Ltd. Grand Ltd. współpracował nie tylko z zakładami w Mielcu, ale również innymi dużymi polskimi firmami, głównie z branży zbrojeniowej. W Polsce Grand Ltd. miał biuro w bloku mieszkalnym w Warszawie, przy ulicy Sobieskiego 111. O roli Goszczyńskiego w sprawie afery stoczniowej jednoznaczną opinię wyraził Paweł Poncyliusz, mówiąc, iż jest w tej historii schwarzcharakterem. To jest człowiek, który wcześniej pracował bardzo blisko z Bumarem i obawiam się, że dość blisko znał El Assira Zadanie Jacka Goszczyńskiego na stanowisku wiceprezesa Agencji Rozwoju Przemysłu polegało miedzy innymi na wzmocnieniu aktywów Grupy Bumar i doprowadzeniu jej do giełdowego debiutu. O tych planach zostali powiadomieni przez WSI współpracujące z nią organizacje i El Assir, który – według słów ministra Grada – liczył na objęcie części akcji Bumaru. Chodziło o zdefraudowanie akcji Bumaru pod przykrywką zabezpieczenia Polskich Stoczni. Już w treści rozmowy Jacka Goszczyńskiego z prezesem ARP Wojciechem Dąbrowskim z dnia 19 czerwca 2009 r, zarejestrowaną przez CBA, wyraźnie pojawia się wątek udziału Bumaru.

JG: zabezpieczenie, znaczy tytuł, znaczy no my zabezpieczamy się oczywiście na akcjach Bumaru, znaczy, nie? (…) normalnie filozofia jest tego typu, znaczy że oni podpisują ugodę z której wynika że spłacają 20 czy 18 ganz egal przez 10 lat, nie?
WD: dobra możemy myśleć, ale Bumar musi nam dać jakieś mocne aktywa na ten, na zabezpieczenie tego poręczenia (…)

Po tej rozmowie Jacek Goszczyński dzwoni do Aleksandra Grada:

AG: tylko mi chodzi o to, że tutaj bo tam wiadomo chodzi, żeby znowu coś nie kombinowali, że teraz mają załatwiony problem Bumaru, to też nie wiem, zaczynają nam tam coś tam kombinować, więc tutaj tylko o to zadbajcie, żeby nie było takiej sytuacji, że oni dostają Bumar załatwiony i wszystko, że tak powiem jest wymóg, a tam to jeszcze nie ma wymogu bowiem wiemy jakie brzmienie jest gwarancji itd., itd.
WD: tak, tak jest, dobra no to uzależnimy wszystko.

Z tej rozmowy wynika, iż El-Assir dążył do zniwelowania zagrożenia własnych interesów majątkowych, domagając się gwarancji zwrotu wadium, podczas gdy sam nie był w stanie przedstawić zapewnienia o gotowości zakupu majątku przez poważnych inwestorów. Kilka miesięcy wcześniej, nim minister Grad powołał Goszczyńskiego na stanowisko wiceszefa ARP, doszło również do ważnych zmian we władzach Bumaru. W maju 2008 roku na stanowisko wiceprezesa Zarządu – dyrektora ds. marketingu i sprzedaży powołany został Dariusz Dębowczyk – absolwent Moskiewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (uczelni wykorzystywanej przez KGB do werbunku). Do zarządu Bumaru Dębowczyk trafił wprost ze spółki NAT Export-Import, powiązanej z WSI. O spółce NAT Export-Import , której właścicielem jest Leszek Cichocki – były podwładny Gromosława Czempińskiego, założyciela Platformy Obywatelskiej – głośno było już na początku lat 90-tych. Zapewne z racji stanowiska zajmowanego w Bumarze, pan Dariusz Dębowczyk natychmiast po nominacji na wiceprezesa udał się z delegacją Bumaru do Kuwejtu, gdzie poinformowali o planach działalności w Kuwejcie i w regionie firmy Bumar Gulf, której Grupa Bumar jest udziałowcem. Wkrótce potem, bo 20 listopada 2008 r. z wizytą do Kuwejtu i Kataru udał się Donald Tusk, któremu towarzyszyła grupa polskich biznesmenów z WSI – w tym prezes zarządu Bumaru Edward Nowak. Podczas spotkania z wiceministrem obrony Kuwejtu i Szefem Sztabu kuwejckiej armii przedstawiciele Bumaru rozmawiali na temat ewentualnych dostaw sprzętu produkowanego w spółkach Grupy Bumar, a prezes tej firmy spotkał się również z szefami spółki zależnej Bumar Gulf działającej m.in. w Kuwejcie. Jak pisze Aleksander Ścios, wybitny polski dziennikarz śledczy, w artykule „AFERA STOCZNIOWA – „GRUPA TRZYMAJĄCA STOCZNIE”” To właśnie z tytułu kontraktów, jakie Bumar Gulf zawierał z El-Assirem powstały wielomilionowe należności polskiej firmy, o których zwrot – poprzez transakcję stoczniową Libańczyk usilnie zabiegał. W mediach robi się wrzawa. Minister Grad odsuwa Wojciecha Dąbrowskiego i Jacka Goszczyńskiego od nadzoru nad postępowaniami stoczniowymi i na to miejsce wstawia Andrzej Szortyka, bliskiego znajomego… El-Assira. Ich przyjaźń było już widać w dniach 19-21 lutego 2009 roku w Anaheim w Californii, gdzie wspólnie z Scorpion International Services S.A. należącej do Abdul Rahman El Assir sponsorowali konferencję „Aerial FireFighting”. Z przedstawionych wyżej faktów jasno wynika, że „afera stoczniowa” polegała tak na prawdę nie na problemie związanym ze sprzedażą stoczni ale na oddaniu grupie, którą reprezentował Abdul Rahman El Assir i ludzie powiązanym z WSI dużej części polskiego przemysłu zbrojeniowego. O kulisach tajnego spotkania Aleksandra Grada, Donalda Tuska i El-Assira pisze Anita Gargas, później oskarżona o wtykanie nosa w nie swoje sprawy. Za odkrycie „afery stoczniowej” PO składa doniesienie na Mariusza Kamińskiego do Prokuratora Generalnego.

Afery trawiące kraj po przejęciu władzy przez Platformę zaczynają się nasilać już od 2007 roku. Zaczyna się spokojnie. Przestępcy zatrudniają rodziny partyjnych działaczy, miejskie budynki traktują jak swoje, organizują przetargi, a w wolnych chwilach grają w golfa. Cenią sobie sport, dlatego w skandaliczny sposób budują dla prywatnej firmy stadion, za kilkukrotnie zawyżoną kwotę 500mln zł.

Przed wyborami parlamentarnymi prezydent Gronkiewicz-Waltz podjęła decyzję o całkowitym sfinansowaniu budowy stadionu Legii z budżetu miejskiego, tj. o wydatkowaniu na ten cel 365 mln zł – mówi „GP” Marek Makuch, przewodniczący Klubu Radnych PiS. Przy obecnych potrzebach miasta powinniśmy albo wrócić do dawnej koncepcji współfinansowania, albo ITI powinno wybudować go z własnych środków.

Mówił zszokowany tą decyzją Marek Makuch. Komentatorzy nie mogli się nadziwić kosztem budowy stadionu.

Projekt kosztował 12 mln zł. Wniósł go do inwestycji ITI. To zaskakująco wysoki koszt budowy. Korona Kielce wybudowała niedawno stadion na 14,5 tys. widzów za 49,5 mln zł. Dlaczego stadion Legii na 31,8 tys. miejsc na kosztować ponad siedmiokrotnie więcej?

ITI opracowała projekt budowy. Budową dla nich za pieniądze podatników miała się zająć pani Hania z PO. Oczywiście nie za darmo, gdyż jak pisze Newsweek: Hania dostawała wczesniej pieniądze na kampanie. Inni Posłowie Platformy widząc te gigantyczne grabieże nie chcą być gorsi i też chcą coś dla siebie „urwać” a przy tym chcą czuć się bezpieczniej w swych przestępczych działaniach. Jeden z posłów w kuluarach krzyczy: Władza pochodzi od Boga!.
Posłowie Platformy wychodzą z założenia, że skoro władza pochodzi od Boga, to i ich rodziny są naznaczone. Minister Czuma wraz z rodziną przejmuje kontrolę w resorcie sprawiedliwości.

Według „Super Expressu” to syn, a nie ojciec, trząsł resortem. Wydawał pracownikom rozkazy, choć nie pełnił żadnej oficjalnej funkcji. Spędzał w gmachu długie godziny i dawał urzędnikom do zrozumienia, że to on rządzi. Miał się nawet pojawić na spotkaniu z prokuratorami. Byli zaskoczeni, bo nie wiedzieli, kto to jest, a syn ministra ponoć w pewnym momencie zaczął im wydawać polecenia.

Podporządkowują sobie Najwyższą Izbę Kontroli, niszcząc jakże niesamowicie ważny organ wykrywający setki afer. Jeden z posłów Platformy komentuje to stwierdzeniem-

Jak nie ma policji, to nie ma przestępstw. I tak już dość krwi nam napsuli.

W końcu zasłużyli. NIK zarzucał ministrowi zdrowia, że ten bez potrzeby przekazał 10 milionów złotych klinice kierowanej przez senatora PO. Janusz Wojciechowski, były Prezes w latach 1995-2001, błaga w liście otwartym senatorów by zlitowali się nad NIK-iem.

(…) Uważam za niedopuszczalne, że w pracach nad ustawą aktywny udział brał rząd, reprezentowany przez panią pełnomocnik Julię Piterę. Uważam, że rząd nie powinien się wypowiadać w kwestiach dotyczących kontroli państwowej. Nie powinien zabierać głosu w tej kwestii, jak ma być kontrolowany. Widzę niestety wpływ rządu na treść proponowanych zmian. Prowadzą one do drastycznego osłabienia kontroli państwowej w Polsce.

Następnym krokiem jest dokonanie czystki w ZUS. Podejmuje się tego Sylwester Rypiński, niestety tuż po wykonaniu zadania trafia do aresztu.

Teraz łatwiej się robi interesy. Piszemy ustawy pod siebie.

Dziennikarze Newsweeka odkrywają kolejną aferę. Norbert Wojnarowski – jeden z posłów PO, którzy zgłosili w Sejmie projekt ustawy o ZOZ-ach, prywatnie jest udziałowcem firmy handlującej długami szpitali. Sam skorzysta na przepisach, które forsuje. Dzięki ustawie pomoże swojej firmie. Działacze Platformy zaczynają „rwać” na całego. Afera goni aferę. TVN milczy. W końcu i im zależy aby swoi zostali na stołkach. Dziennikarze „Najwyższego Czasu” opisują kolejną aferę

Spółka MGGP – której udziałowcem był Aleksander Grad, a teraz jest jego żona – ma milionowe kontrakty od państwa, m.in. na wykonywanie map lotniczych. Z powodu nieprawidłowości przy wykorzystaniu tych map do rozdzielania unijnych dopłat, Unia nałożyła na Polskę 400 milionów złotych kary. (..) Gdy w 2001 Grad dostał się do Sejmu, trafił do komisji rolnictwa, dziwnym trafem kontrakty na dostawę sprzętu do Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa wygrywała… MGGP.

Firmą zainteresowała się, w 2007 prokuratura. Zawiadomienie złożył Marek Kuchciński z PiS. Jednak w 208, gdy Aleksander Grad został ministrem śledztwo umorzono. ABW się nie wtrąca. Grad się rozkręca i „daje zarobić” też swoim przyjaciołom. Inni działacze Platformy także załatwiają „fuchy” swoim żonom, braciom, dzieciom i znajomym. Miliardowe straty Państwa Polskiego, spowodowane „niegospodarnością” odczuwają zwykli ludzie. Nasilają się „samobójstwa” wśród obywateli. Niektórzy podejrzewają morderstwa. Posłowie Platformy chuchają na zimno i starają się ograniczyć kary za zabójstwa.

Ministerstwo Sprawiedliwości chce wykreślić z kodeksu karnego przepis, który narzuca sądowi orzekanie najwyższego wymiaru kary za morderstwa dokonane ze szczególnym okrucieństwem.

Platforma wprowadza „podatek od oddychania”, tak zwany „pakiet klimatyczny”. Niestety, zgadza się na mniejsze limity aniżeli te wynegocjowane przez rząd w 2006 roku. W 2006 r. polski rząd szacował potrzeby polskich firm na dużo więcej i chciał pomiędzy nie rozdzielić 284,6 mln ton CO2 rocznie. Gdy w 2007 r. KE się na to nie zgodziła, skierował sprawę do sądu UE w Luksemburgu i wygrał. Rząd PO zrezygnował z tego zwycięstwa i zgodził się na mniejsze limity (208,5). Straty tej decyzji idą w dziesiątki miliardów euro i odczują polska gospodarka tą fatalną decyzję odczuje w najbliższych latach. Rząd umarza Rosjanom 1,2 mld zł długu za transfer gazu. Co w zamian (oficjalnie)? Według rosyjskich ekspertów gazowy koncern opuści nam ceny… o jeden procent. Rosjan taki rabat będzie kosztował grosze, a w zamian za to pozbędą się długów i, po podpisaniu umowy, uzależnią nas od swojego gazu. Rosjanie obniżają nam ceny o jeden procent ale innym swoim klientom o znacznie więcej. Za negocjacje odpowiadał Waldemar Pawlak. Równolegle przygotowywany jest „megaprzekręt”, który przyćmić może wszystkie inne przekręty, na którym państwo Polskie straci co najmniej 1500 mld zł.

Afera Hazardowa swój początek ma już w marcu 2007 roku, kiedy Jacek Kalida z Totalizatora Sportowego zapowiada wprowadzenie wideoloterii. Branża hazardowa nie ma wątpliwości, że nowe gry poważnie zagrożą „jednorękim bandytom”. Ówczesny prezes Totalizatora zapowiadał w wywiadach ostrą walkę. Jedną z pierwszych inicjatyw rządu Donalda Tuska jest rozpoczęcie na początku 2008 roku prac nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych. W kwietniu 2008 roku wiceminister Finansów Jacek Kapica przygotowuje ustawę, która mocno uderzy w branżę hazardową, nie tylko dlatego, że nałoży na nią dodatkowe obciążenia finansowe (dopłaty do gier), ale także dlatego, że da większe możliwości kontroli hazardowego biznesu, bo choć oficjalnie jest on bardzo mało rentowny, „na lewo” przynosi gigantyczne zyski, służy też grupom przestępczym do prania pieniędzy. 16 września 2008 roku Jacek Kapica informuje hazardowych lobbystów, że zgłaszane przez nich w trakcie prac nad ustawą uwagi dotyczące kluczowych dla nich zapisów nie zostaną uwzględnione. 29 września 2008 roku Grzegorz Schetyna z Platformy Obywatelskiej odbywa tajną rozmowę z Ryszardem Sobiesiakiem w której ten mu każe natychmiast „zmienić ustawę”. Następnie kontaktuje się z innymi swoimi ludźmi: Janem Koskiem, Zbigniewem Chlebowskim i Mirosławem Drzewieckim.

Sobiesiak do Koska: Słuchaj, bo idę do tego ważniejszego u nas, wiesz. Kur…, jak mam z nim rozmawiać, co mam zakomunikować mu? Że to są pisiory-czy co? Ten, ten, ten się nazywa Kawalec, tak? (…) Dobra. I teraz ty powiedz mi, ta ustawa mówisz przeszła, tak? (…) Co mam mu w dwóch słowach powiedzieć takiego co ten, ten co… Bo ma mi Sławek przygotować, ten chudy, ma mi przygotować takie wyliczanki, co oni tam wyrabiają z tą ustawą, że ona jest kompletnie pierdolnięci i nie tędy idą. (…) No to jeszcze na pewno nie ma. No, no to dobra, no to ja kurwa po prostu… Po prostu mu powiem kurwa w oczy i tyle. Niech zapierdalają!
Sobiesiak do Chlebowskiego: Cześć. Słuchaj, wchodzę teraz do Grześka. Czy kurwa mam go coś poprosić, żeby jeszcze tam coś nacisnął on? Czy jak ty uważasz?
Sobiesiak do Kalinowskiego: Teraz mi powiedział Grzesiu: Ty jesteś kutas, mówi. Zawsze na ostatnią chwilę.

Znajomość prominentnych polityków Platformy z Sobiesiakiem, czy Koskiem wydaje się zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, u której podstaw stoją postaci znacznie większego kalibru. Przyjaciele „Mira”, „Zbycha” i „Grzecha” – ujawnieni podczas kolejnych odsłon tzw. afery hazardowej mogą być jedynie pionkami w grze, o której decydują potężne układy i figury. 3 października 2008 roku niekorzystny dla mafii hazardowej projekt zostaje zatwierdzony i do dzisiaj figuruje w Biuletynie Informacji Publicznej z adnotacją „Stan prac: projekt aktualny. Czeka na wyznaczenie terminu posiedzenia komisji prawniczej”, choć w marcu został zmieniony i chyba aktualny projekt nosi datę 31 marca 2009. Ale tego po wystąpieniu ministra Boniego nie wiemy na pewno bo mafia hazardowa przygotowuje dla posłów Platformy całkiem nową ustawę. 1 stycznia 2008 roku Zbigniew Chlebowski wraz z Marcinem Rosołem bawią w Zieleńcu, w hotelu będącym własnością Ryszarda Sobiesiaka i jego córki Magdaleny. Miejsce musi być urocze bo urlop później spędza tam także Marcin Rosół, któremu już zdarzyło się uczestniczyć w jednej aferze. Marzec 2009 roku Ryszard Sobieski rozmawia z Janem Koskiem:

Musimy Zbyszkowi wytłumaczyć, żeby to puścił dalej, że to jest dla nas kaplica (…) Kapicę mieli wypierdolić (…) Mirek spotyka się za chwilę z Grześkiem, dogadają się (…) Albo oni ze mną w chuja grają, albo nie wiem, bo przecież żeśmy się na coś umówili.

W maju 2009 roku dwaj członkowie zarządu Totalizatora – Dudziński i Gosek – zgłaszają do ustawy propozycje, które zbulwersowały mafię hazardową finansującą Platformę. Proponowane rozwiązania zapewniłyby Totalizatorowi dominującą pozycję i poważnie osłabiłyby konkurencję, czyli hazardziarzy od „jednorękich bandytów”. Na dodatek wraca pomysł wideoloterii, całkiem nowej i potencjalnie atrakcyjnej gry, na którą monopol będzie miał Totalizator, będzie ona konkurować bezpośrednio z automatami. Dla branży hazardowej to śmiertelne zagrożenie, zwłaszcza jeśli nowa ustawa ograniczy możliwości oszukiwania i prania brudnych pieniędzy przez posłów Platformy, które jest w tym segmencie nagminne. 26 czerwca Marcin Rosół, szef Gabinetu Politycznego Mirosława Drzewieckiego, a wcześniej asystent samego Schetyny, podsyła CV Magdaleny Sobiesiak wiceministrowi skarbu państwa.

Przesyłam CV osoby rekomendowanej przez MSiT do zarządu Totalizatora, napisz mi proszę w jakim terminie może nastąpić wybór.

Gdy Rosół zgłasza Sobiesiakównę do konkursu, stanowisko, które ta ma zająć ciągle jeszcze pełni jeden ze współautorów wspomnianego wcześniej listu – Piotr Gosek, a konkurs na stołek po nim nie został ogłoszony. 30 czerwca 2009 roku Minister Skarbu wykonujący uprawnienia Zgromadzenia Wspólników Totalizatora, powołuje dwóch nowych członków Rady Nadzorczej, jedną z nich jest Monika Rolnik, dyrektorka z Ministerstwa Sportu, znana także jako „dziewczyna od Drzewka”. Minister odwołuje też wbrew prawu (zgodnie z par. 18 umowy spółki, Zgromadzenie Wspólników może tylko zawiesić w czynnościach członka zarządu) członka zarządu Piotra Goska. 21 lipca 2009 roku Sobiesiaki chcą przejąć władzę w Totalizatorze Sportowym, poprzez obsadzenie wszystkich ważnych stanowisk „swoimi ludźmi”. 23 grudnia 2009 roku Generalny Dyrektor Kancelarii Premiera, Grzegorza Michniewicz popełnia „samobójstwo”. Nie zostawia listu pożegnalnego, ani nawet testamentu. Dziennikarze natychmiast w dniu śmierci Michniewicza otrzymują powiadomienie, że „popełnił samobójstwo przez powieszenie”. Od 4 stycznia 2008 roku był Dyrektorem Generalnym w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów a od 06.06.2008 członkiem Rady Nadzorczej strategicznej spółki Skarbu Państwa – PKN ORLEN. 30 lipca 2009 roku na spotkaniu z ministrem Bonim i wiceminister finansów Suchocką-Roguską, Donald Tusk poleca pisanie nowych założeń do ustawy o grach. Wyrzuca do kosza niewygodną dla mafii hazardowej ustawę i efekt ponad rocznych prac. Robi to za plecami Jacka Kapicy, który nie uczestniczył w tym spotkaniu i jeszcze 26 sierpnia był przekonany, że projekt nad którym ponad rok pracuje jest nadal aktualny. W październiku 2009 roku niekorzystna dla hazardziarzy ustawa o grach jest w koszu i nie ma żadnej szansy, żeby weszła w życie w przyszłym roku. Trwają prace nad założeniami nowej ustawy, której zarys premier Tusk dostał od ludzi powiązanych z mafią hazardową. W ustawie, tuż przed oddaniem, pojawia się zagadkowy dopisek „… lub przez sieć Internet”… Mariusz Kamiński wylatuje w trybie natychmiastowym z CBA.
Nie ma policji – nie ma przestępstw.
Podczas, gdy wszyscy byli skupieni na świętowaniu Nowego Roku rząd nie próżnował. Ministerstwo Infrastruktury bez większego rozgłosu w mediach wprowadziło rozporządzenie dzięki, któremu każdy z obywateli Państwa jest inwigilowany. Na podstawie art. 165 ust. 1 ustawy wszyscy operatorzy lub dostawcy posiadają obowiązek przechowywania przez okres 2 lat wszelkich danych na temat połączeń w sieci GSM, w tym liczony czas połączenia, czy nawet lokalizacje danego urządzenia. By być w zgodzie z nowym rozporządzeniem, operatorzy muszą także zbierać dane o połączeniach internetowych oraz poczcie elektronicznej. Będą archiwizowane nie tylko identyfikatory użytkownika, ale również data i godzina każdego połączenia i rozłączenia z Internetem, a także przydzielone dynamicznie i statycznie adresy IP wykorzystywane w czasie połączenia. Do tych wszystkich danych będą miały dostęp m.in. prokuratura, policja i Urząd Skarbowy. Firmy telekomunikacyjne muszą też współpracować ze służbami specjalnymi, w tym Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Co istotne, nie jest do tego potrzebna zgoda sądu. Trwają prace nad umożliwieniem zdalnego przeszukania komputerów obywateli w projekcie nowelizacji polskiej ustawy o Policji. ABW, przejęte przez ludzi z WSI jest w pełni pod kontrolą ludzi powiązanych z Platformą. Kolejni oficerowie ABW popełniają samobójstwa. Następnym krokiem jest przejęcie polskiego internetu – NASK i zablokowanie jego unowocześniania. Internauci niepochlebnie wypowiadający się o władzy Platformy są ścigani i przesłuchiwani. Platforma Obywatelska wpada na pomysł blokowania internetu. Rząd chce cenzurować internet, chińskie metody – pod tymi hasłami powstaje ruch oporu przeciw nowelizacji ustawy hazardowej wprowadzającej rejestr stron zakazanych. Rząd Platformy będzie śledził ludzi wypowiadających się na forach internetowych. Rzeczpospolita alarmuje:
Wcześniejszy plan Komendy Głównej Policji oraz MSWiA chyba jednak nie upadł i w dalszym ciągu jest rozważany. Chodzi o projekt nakazujący właścicielom stron internetowych zbieranie i udostępnianie policji danych dotyczących internautów.

Następuje koniec internetowej prywatności. W najlepsze trwa zastraszanie prokuratorów. Donald Tusk przejmuje CBA, wyrzucając niewygodnego szefa CBA – Mariusza Kamińskiego, wraz z ludźmi którzy nie mieli powiązań z Platformą. Chcą go „wsadzić”. Oczywiście zarzuty prokuratorów to zemsta za wykrycie przez CBA licznych afer, w którą są uwikłani najbardziej wpływowi politycy Platformy. Zostają zamordowane kolejne osoby. Po „czystce” w CBA, współpraca Ludzi powiązanych z Platformą układa się z CBA znacznie lepiej. Powstaje plan wdrożenia projektu INDECT. Celem projektu jest automatyczne wykrywanie zagrożeń. INDECT w założeniach ma rozpoznawać twarze, wykrywać nienaturalne zachowania, analizować dane z kamer, mikrofonów, a nawet zdjęć lotniczych i satelitarnych. Ponadto INDECT w założeniach ma także śledzić Internet czyli fora dyskusyjne, serwery plików jak i indywidualne systemy komputerowe. Ludzie z otoczenia Tuska chcą zgromadzić największa na świecie bazę danych o Polakach.
Spółka BIATEL
W 2003 roku Newsweek opublikował artykuł zatytułowany „Sprawa o miliard”. Przedstawiono w nim historię przejęcia przez spółkę BIATEL udziałów w lukratywnym kontrakcie na produkcję nowych dowodów osobistych i paszportów. Było to jedno z największych zamówień publicznych w III RP, którego wartość opiewała na miliard złotych.

W tej historii pojawia się wszystko, czego potrzebowałby autor powieści szpiegowskich. Jest gra obcych wywiadów, są postaci rodem z filmów sensacyjnych, agenci służb specjalnych i państwowi urzędnicy najwyższego szczebla. Są także fałszerstwa dokumentów, nagłe zwroty akcji, wielkie pieniądze i podejrzenia o kradzież danych osobowych milionów Polaków.

Członek ówczesnej sejmowej Komisji Administracji i szef klubu parlamentarnego PiS Ludwik Dorn, mówiąc o aferze z udziałem BIATEL-u i Białoruskiego stwierdził, iż

Nie tylko nastąpiło złamanie prawa, ale także mamy do czynienia z podejrzeniem potężnej afery korupcyjnej, na skalę być może większą niż afera Rywina.

Sprawę jednak szybko wyciszono i nikt więcej nie poniósł konsekwencji. Aleksander Ścios w artykule „Tajne łącza, tajne interesy – czyli w co gra ABW? – część 2″ dokładnie opisuje powiązania ludzi odpowiedzialnych za tą aferę z Platformą Obywatelską. Spółka BIATEL S.A w 2008 roku przejmuje w dziwny sposób firmę Tech Lab 2000 z jej stemem szyfrującym – „Sylan”. Dokumentacja Sylana jest bardzo cenna, jej wartość szacuje się nawet na kilkanaście milionów dolarów. Następuje wyciek technologii. płk. Mieczysław Tarnowski stwierdza:

jeśli będą dowody na wyciek technologii, Sylan zostanie wycofany z użytku. – W ten sposób stracimy bardzo dobrą, całkowicie polską technologię.
Nowe dowody osobiste

W najbliższych latach czeka nas kolejna wymiana dokumentów potwierdzających tożsamość. Nowe dowody osobiste będą nowocześniejsze: znajdą się w nich mikroukłady elektroniczne zawierające podstawowe informacje o właścicielu dowodu (w tym dane biometryczne) oraz podpis elektroniczny.
Projekt PESEL 2

Urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji za 570 mln zł budują PESEL2, czyli nowy elektroniczny system ewidencji ludności. Będzie jak w „Wielkim Bracie”. Tyle że podglądani i śledzeni zaczną być nie bohaterowie reality show, ale wszyscy Polacy.
Dalsza część raportu zostaje zablokowana do czasu dokładnego wyjaśnienia powiązań pomiędzy spółką BIATEL, przyszłymi przetargami na nowe dowody osobiste i systemem PESEL2.
Wszystko zaczyna się już w 1989 roku, kiedy komuniści ściśle współpracujący z KGB kierując Bolkiem „obalają komunistów”. Po 1989 roku tworzą oni potężne układy biznesowe. Wyprowadzają pieniądze z PZPR do swoich Banków (BIG Bank). Uwłaszczają i prywatyzują pod siebie zakłady, fabryki i spółki. Przejmują media by łatwiej kierować opinią publiczną. Grupa o kryptonimie „Basior” przygotowuje się na przejęcie bogactw naturalnych kraju. Kieruje nią jeden z bardzo prominentnych polityków lewicy powiązany z grupą Bilderberga. Od 1990 roku „Basior” manipuluje informacją geologiczną. Powstaje prawo geologiczne i górnicze, które w Art. 12 stanowi:
Ten, kto rozpoznał i udokumentował złoże kopaliny, stanowiące przedmiot własności Skarbu Państwa, oraz sporządził dokumentację geologiczną z dokładnością wymaganą do uzyskania koncesji na wydobywanie kopaliny, może żądać ustanowienia na jego rzecz użytkowania górniczego z pierwszeństwem przed innymi.
Oznacza to, że wydanie koncesji na „rozpoznanie zasobów” jest równoznaczne z prawem do eksploatacji. Projekt nowego prawa geologicznego i górniczego zmierza do przejęcia wszystkich zasobów energetycznych przez organ koncesyjny – Głównego Geologa Kraju w jednym celu – przekazania tych zasobów bez żadnych przetargów w obce ręce. Dzieje się to z pominięciem interesu państwa, samorządów i obywateli, czyli obecnych właścicieli. W nowym prawie umożliwiono bezwzględnego wywłaszczenia z nieruchomości wszystkich właścicieli obecnych przez tego, który uzyskał koncesję na rozpoznanie i/lub eksploatację. Dobrym przykładem jest firma FX Energy (w FX Energy jest były wiceprezes PGNiG), która ma już tereny o powierzchni 8,5 tyś. km2, które może przejąć na minimum 50 lat wywłaszczając wszystkich obywateli. Coroczne Bilanse zasobów Kopalin (PIG) informują, że mamy zaledwie 150 mld m3 gazu i 19,5 mln ton ropy. Jednak w 2009 roku po przekazaniu zasobów gazu zaledwie jednej firmie (Chevron) „okazuje się”, że Polska przekazała 1000 mld m3 gazu. Następnie oddaje się Polskie zasoby gazu w ilości ok. 1,5 bln m3 (na ok. 150 lat zapotrzebowania obecnego Polski) za około 1% wartości. W prasie pojawiają się pierwsze artykuły mówiące o niebywałej wręcz grabieży.
Polskie władze oddały prawa do wydobycia gazu łupkowego amerykańskim koncernom i to znacznie poniżej cen obowiązujących na świecie. (…) Już sam fakt, że licencje na wydobycie gazu łupkowego polski rząd odstąpił zagranicznym firmom, zakrawa na kuriozum w skali światowej. Wielu analityków wskazuje bowiem, że państwo uzależnione od dostaw tego surowca z jednego kierunku (tak jak Polska od Rosji) powinno własnoręcznie sprawować pełną kontrolę nad tak cennymi złożami, znajdującymi się na własnym terytorium. Tym bardziej, że w kraju działa wiele przedsiębiorstw, które dysponują odpowiednimi technologiami, zapleczem logistycznym i kadrowym, zdolnym do samodzielnego wydobycia.
Sprawa odwiertów wywołuje także duże emocje za granicą. „The Economist”, w swej analizie pod koniec ubiegłego roku wskazuje, że polski gaz łupkowy może zmienić układ sił energetycznych w tej części kontynentu i uniezależnić gospodarkę polską. Doskonałym przykładem takiej konwersji w systemie dostaw tego surowca są właśnie Stany Zjednoczone, które po tym jak okazało się, że posiadają złoża łupkowe wystarczające na zaspokojenie potrzeb USA na 100 lat, przekształciły nawet swoje terminale LNG z importowych na eksportowe, tak by można było sprzedawać gaz za granicę. Aleksandr Miedwiediew, wiceprezes Gazpromu, na łamach „Kommiersanta” wyjaśnia:
Kilka lat temu żadna z instytucji nie prognozowała szybkiego wydobycia surowca w Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj wszystkie mówią o perspektywach wydobycia gazu łupkowego, które mogą radykalnie zmienić cały światowy rynek gazowy.
Co w takiej sytuacji robią polskie władze? Koncernom, które planują odwierty w rejonach występowania gazu łupkowego, przyznawane są licencje po stawkach o wiele niższych niż te obowiązujące na świecie. Dziennikarze RMF FM docierają do umów licencyjnych jednego z takich przedsiębiorstw. Wynika z nich, że Polska dostanie w postaci opłaty licencyjnej góra 1 proc. przychodu z wydobycia gazu. Dla porównania w USA stawki te wynoszą 20 proc. Nawet przedstawiciele firm wydobywczych przyznają, że stawki te są bardzo niskie. W rozmowie z „The Times” jeden z nich podkreślił, że warunki finansowe w Polsce są wręcz najkorzystniejsze na świecie. „Times” przywołuje szacunki firmy Wood Mackenzie, według których zasoby niekonwencjonalnego gazu w Polsce mogą wynosić aż 1,5 bln metrów sześciennych. Podaje, że amerykański koncern ConocoPhillips ma w maju rozpocząć prace wiertnicze koło Gdańska. Gdyby zasoby Polski potwierdziły się, to oznaczałoby to wzrost potwierdzonych zasobów gazu ziemnego w Europie o 47 procent – ocenia. Dlaczego licencje na wydobycie znalazły się w rękach takich firm jak, Exxon, Chevron, Conoco oraz BNK Petroleum czy San Leon Energy? W sumie w rękach amerykańskich firm jest w tej chwili najwięcej, bo aż ponad 30 licencji na odwierty. Amerykanie już rozpoczęli prace. Główny Geolog Kraju powtarza w mediach, że on tylko wydaje koncesję na „rozpoznanie zasobów”, co oznacza jednak rzeczywiste oddanie złóż na co najmniej 50 lat z uwłaszczeniem… Ludzie, którzy nie znają prawa, nie podnoszą wrzawy.
Przekazujemy zasoby w celu ich rozpoznania, nie posiadamy środków na ten cel i nowoczesnych technologii.
Jest to wielkie matactwo. Do roku 2027 Rząd podpisał umowę z Gazpromem. Do tego czasu możemy opracować technologię, mamy wszystko czego nam trzeba argumentował Prof. Jędrysek. Po co się tak galopować i oddawać wszystko Amerykanom? Prof. Mariusz Jędrysek, były Główny Geolog Kraju, w wywiadzie alarmuje, iż nie wolno wyprzedawać złóż gazu! Prezydent Lech Kaczyński pod koniec roku 2009 podejmuje próbę zablokowania wyprzedaży za bezcen gigantycznych polskich pokładu gazu międzynarodowym korporacjom. Wie, że jeśli tego nie zrobi Polska straci około 2000 mld zł i na zawsze już pogrzebie nadzieję na niezależność energetyczną.

LISTA PRZESTĘPSTW P.O

PO DOJŚCIU DO WŁADZY

 

– Odbita CBA zyskuje nowe niekonstytucyjne uprawnienia, a do tego nie będzie juz zajmować się tylko zwalczaniem korupcji. “Pomysły są niebezpieczne i szkodliwe. To zamach na wolność obywatelską” – mówi “DGP” prof. Piotr Kruszyński, ekspert od prawa karnego oraz konsultant sejmowy
– Szef ABW, K.Bondyrak chciał utajnienia podsłuchów nawet przed operatorem telekomunikacyjnym. Wprowadził bazę danych o przesyłkach pocztowych i skaner który czyta listy bez ich otwierania. Wcześniej ten szef służb specjalnych pracował w Erze. Jego brat Marek organizował ogromne przemyty złota z Belgii do Kaliningradu.
– Wiceszefem ABW został Zdzisław Skorża, znajomy Edwarda Mazura, w “nocnej zmianie” mówi wyłącznie po rosyjsku!. Wcześniej był w SB.
– Podpułkownik Barbara P. popełnia samobójstwo bezpośrednio po rozmowie z przełożonymi z delegatury ABW w Poznaniu i centrali w Warszawie. W liście pożegnalnym oskarża szefów o mobbing. Jak twierdzą dziennikarze, podpułkownik Barbara P. odpowiadała w służbach za sprawy finansowe. Dlatego wielokrotnie miała być przesłuchiwana przez nowe kierownictwo służb, szukające dowodów na bezprawne działania szefów ABW w czasach rządów PiS: Witolda Marczuka i Bogdana Święczkowskiego – czytamy w “Dzienniku”.
– Platforma specustawą umożliwiła powrót nie zweryfikowanych pozytywnie żołnierzom WSI do Służb Kontrwywiadu Wojskowego i Służb Wywiadu Wojskowego.
– Nowym wiceszefem CBA zostaje osoba zamieszana w sprawę śmierci Olewnika.
– CBŚ na usługach “układu z Trójmiasta”. CBŚ zbierało dowody dla Kaczmarka, Kornatowskiego i Marca gdy już nie pełnili żadnej funkcji.
– Sprawa Wojciecha Brochwicza. Najbardziej wpływowa osoba w tajnych służbach, zanim odszedł obsadził wszystkie najważniejsze stanowiska swoimi ludźmi. Człowiek PO, były wiceszef MSWiA. On miał stać za aferą przez którą Cimoszewicz musiał zaprzestać kandydowania na prezydenta. Dziś jest adwokatem Janusza Kaczmarka (pamiętacie jak Kaczmarek kłamał, ze nie spotkał się w hotelu z Krauzym?), zasiada w zarządzie Biotonu jednej z najbardziej znanych firm R.Krauzego. Ryszard Krauze jest znany z kolekcjonowania dawnych agentów. Co ciekawe, do jego leśniczówki często przyjeżdżali na polowanie Komorowski i Palikot. Komorowski silnie lobbował w sejmie za nie rozwiązywaniem WSI
– ABW podsłuchiwało prywatne rozmowy dziennikarzy, Cezarego Gmyza i Bogdana Rymanowskiego z Wojciechem Sumlińskim.
– Głośna sprawa próby samobójczej Wojciecha Sumlińskiego w kościele. ABW zatrzymała dziennikarza który badał sprawę wycieku aneksu, sprawe w której marszałek komorowski mieszał z zeznaniach i zatajał spotkania z dawnymi SBkami. Dziennikarzowi przeszukano dom a nawet wsadzono palec w odbyt aby sprawdzić czy nic nie ukrywa. Sam dziennikarz przyznał, ze już jest zniszczony, nawet jak okaże się niewinny to wszystko co miał było na kredyt który nie jest teraz w stanie spłacić. Ma żone i dzieci. Zatrzymano go po oskarżeniach SBka.
– Raport Pitery (dokument rządowy) ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Pitera pracuje ale nie wykryła jeszcze żadnej korupcji, jedynie dorsza za 8,20zł. Jej mąż to agent SB o pseudonimie TW “Piotr”
– PO dała pracę absolwentom MGIMO ? Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Dyplom z tej uczelni wiązał sie z przepustka do kariery w KGB. 46 z nich pracuje w centrali MSZ a 37 w placówkach dyplomatycznych.
– Graś cieciem u Niemca którego firma nie istnieje od 20 lat a jednocześnie w tym czasie był koordynatorem do służb specjalnych. Co ciekawe, ten Niemiec Paul Rogler zawiązał inną spółkę z kolegą ministra Grada Franciszekiem Grybosiem i wydzierżawili od państwa atrakcyjny obiekt sportowy w jednym z najbarsziej malowniczych miejsc na Podlasiu. Gryboś posiada tez udział w spółce żony ministra Grada w której siedział on sam i jego syn Paweł. Gryboś i inni szefowie MGGP w 2005 dali 80tyś na kampanię dla Grada a w 2007 z racji limitów dali 42 tyś.
– MSWiA ma plan zmuszać ICP do zbierania danych o użytkownikach Internetu.
– Dodatkowo ma powstać czarna lista domen które maja być blokowane. Rząd szykuje art. 170a.
– Urząd Komunikacji Elektronicznej, bez naszej wiedzy, rozpoczął spis powszechny wszystkich Internautów w Polsce
– Z Polski do białoruskiego KGB wyciekły setki danych o transakcjach obywateli Białorusi w naszym kraju – pisze “Gazeta Wyborcza.
– Funkcjonariusze Służby Kontrwywiadu Wojskowego pojawili się w urzędach miejskim, powiatowym i gminnym szukali informacji dotyczących majątku generała Waldemara Skrzypczaka (ma on certyfikat do tajemnic NATO) który ma krytyczny stosunek do rządów Bogdana Klicha.
– PO chce inwigilować obywateli, wiedzieć z kim i skąd dzwonią, kontrolować Internet. Helsińska Fundacja Praw Człowieka interweniuje. Przeczytajcie art. “Obywatel w sieci pod lupą”
– Sprawa senatora Piesiewicza i udział tajnych służb, mężczyzna odpowiedzialny za szantaż zeznał, ze był agentem WSI.
– Projekt Pl.ID, wiele organizacji jest przerażonych wielkością zbieranych informacji przez MSWiA, baza będzie zawierać wszystko ,od ewidencji gruntów po akta stany cywilnego. przeczytaj art. “Wielka baza danych budzi kontrowersje”
– Projekt INDECT, wdrażany w Polsce. Wielki brat który będzie monitorował Internet w tym nawet p2p i Usnet, fora dosłownie wszystko. Analizował dane z kamer ulicznych, cyfrowo rozpoznawał twarze.
– Słynna już akcja internautów Stopcenzurze która była pokłosiem afery hazardowej. pod apelem do prezydenta o zawetowanie ustawy podpisało się już ponad stu dziennikarzy, prawników i przedsiębiorców. Tusk debatował z wyselekcjonowanymi internautami.
– CBA powiedziało Rosołowi kiedy przyjdą przeszukać mu dom. Mimo że ten wyczyścił mieszkanie po skandalicznej wizycie tajnych służb to i tak odzyskano pendriva liste pytań jakie ma zadać komisja hazardowa Kamińskiemu.
– Major Szczęsny odwołany z funkcji eksperta po tym jak zaproponował oddanie prokuraturze sprawy narażania żołnierzy na niebezpieczeństwo utraty życia.
– Zaraz po katastrofie smoleńskiej (3 godziny) ABW na wniosek Komorowskiego wchodzi do domu zmarłych parlamentarzystów pod pretekstem zebrania DNA a zabrali dokumenty i laptopy.
Nowa ustawa przemocowa przewiduje zbieranie wrażliwych danych o rodzinach tylko na podstawie podejrzenia lub donosu tzw. Niebieska karta. Definicja przemocy: dawanie klapsów, zawstydzanie, krytykowanie, jednorazowe albo powtarzające się działanie lub zaniechanie naruszające wolność.

Sprawa nazywana MEGA przekrętem, polska kupuje gaz od Rosji za 400 dolarów za 1000m3, Polska sprzedała prawa do gazu łupkowego za 1% wartości za 5,63 złotego za 1000m3. Szacuje sie że straciliśmy na tym 2 biliony złotych. Sprzedaliśmy bo nie mamy obecnie technologii wydobycia. Komorowski o wydobywaniu gazu mówił “Nie warto, bo mamy dobry kontrakt z Rosją”
– Polska umarza 1,2 miliarda złotych za transfer gazu w zamian Gazprom zmniejszy nam ceny o 1%. Ekonomiści juz wyliczyli, że ten 1 jest wart max 15 mln dolarów a my im umorzymy 1,2 miliarda zł. Winnych nie ma.
– PO zobowiązała nasz kraj do kupowania gazu od Rosji do 2037 roku w sytuacji gdy sami możemy być w niedługim czasie potęgą gazową. Nawet niemiecka prasa pisze o kontrowersjach. Transakcja ma wartość ok. 100 miliardów dolarów. Sprawe z gazu Tusk uzgodnił z Putinem w czasie spotkania w Smoleńsku, sami rosyjscy dziennikarzy byli zdziwieni.
– Państwo przeznaczyło 113 milionów złotych na reklamę matematyki ale tych reklam nie zobaczycie w TVP tylko TV4 która w 90% należy do Solorza i w 10% do ITI
– Prywatyzacja gdańskiej “Energii”. Firma przyniosła w 2009r 900mln zysku. Rząd PO chce ją sprzedać za 4,9mld. Czyli nabywcy wydatek zwróci się po 5 latach, spółkę chce kupić Kulczyk Investments.
– Pierwsza decyzja Tuska i NBP, 182 mln.euro w błoto
– PO zmniejsza składkę przekazywaną z OFE do ZUS, ekonomiści już twierdzą, ze w przyszłości może nam zabraknąć na emerytury! przeczytajcie art. “Rząd szykuje bombę emerytalną”
– Eureko zostało zwolnione z podatku od 4 miliardów złotych dywidendy.
– Upadek Stoczni. Rząd niezgodnie z prawem faworyzował w przetargu handlarza bronia z Kataru. Wynajął firmie PR do przygotowania upadku stoczni od strony medialnej w czasie gdy sam Tusk dawał jeszcze nadzieje stoczniowcom. UE odrzuciła rządowe plany naprawy stoczni bo rząd ich samodzielnie nie napisał a zlecił Ukraińcom. Polecam artykuł “Ustawa ułożona pod przekręt”
– Zlikwidowanie polskiej większości w spółce EuRoPol Gaz w porozumieniu z Gazpromem
– ITI dostaje 456 mln od miasta Warszawy. To najwyższa subwencja sportowa w historii stołecznego samorządu. Ekonomiści zgodnie podkreślają, że państwo na tym traci a drużyna piłkarska wchodzi niedługo na giełdę. Subwencja tylko podniosła jej wartość za która zostanie sprzedana. Wsześniej ITI była jednym ze sponsorów kampanii wyborczej HGW.
– Spółce J&S w której zarządzie zasiada Jacek Dubois, pełnomocnik prawny Platformy Obywatelskiej zmniejszono karę o pół miliarda złotych! Ale to nie wszystko, PO wynajmuje jego kancelarie do obrony swoich ludzi. Ostatio załyna obrona Beaty Sawickiej której bronił za darmo i nawet pożyczył jej 300tyś na kaucję. Dodatkowo kancelaria dostała bez przetargu kontrakt na 600tys zł za pomoc prawną przy budowie stadionu.
– MSWiA pozbyła się resortowego osiedla na warszawskich Kabatach za 10% wartości. To kupił? Swoi, mieszkania służbowe wykupili współpracownicy G.Schetyny z ministerstwa w tym. K.Bondyrak i W.Brochowicz
– Hanna Gronkiewicz-Waltz buduje oczyszczalnie ścieków za 564 mln euro, najdroższą na świecie. To o 265 mln euro drożej niż w najtańszej ofercie. Ta sama firma buduje identyczna oczyszczalnię w Turcji za 108 mln euro. Podoba oczyszczalnia została wybudowana w Budapeszcie za 250mln. euro.
– Mirosław Drzewiecki, czyli słynny “Miro” lobbował za 50 krotnym zmniejszeniem podatku dla pól golfowych. Jan Wejchert, współwłaściciel “grupy ITI”, telewizji “TVN” i “Wejchert Golf Club” nie będzie teraz musiał zapłacić 700 tys. zł a niespełna 13 tys. podatku.
– Karpiniuk: Wybierzecie kandydata PO będą pieniądze na szpital!
– Grupa Eskadra, agencja reklamowa, która była zaangażowana w kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej dostaje zlecenia z rządu. W większości bez przetargu
– Norbert Wojnarowski PO jest jest prywatnie udziałowcem firmy handlującej długami szpitali i wspólnie z żoną ma 48% udziałów w firmie Progres. Zgłosił ustawę w której wierzyciele mogą przejąć szpital za długi.
– NFZ zabrał 80tyś. obłożnie chorych domowe pielęgniarki.
– Wielka dziura w ZUS, brak pieniędzy na bieżące wypłaty. Deficyt funduszy ubezpieczeniowych w zeszłym roku przekroczył 9 mld zł. Trzeba było powiadamiać UE. prof. Stanisław Gomułka z BBC twierdzi, ze to wina rządu.
– Europejska Agencja do spraw Leków odrzuca wszystkie argumenty resortu zdrowia, który nie chce kupić szczepionek na nową grypę. A Ewę Kopacz nazywa populistką. Lobbysta firm farmaceutycznych zasiadła w ławach sejmowych podczas debaty o szczepionkach.
– Mirosław Sekuła z PO umorzył długi a następnie sprzedał hutę Zabrze za 750tyś zł. Biznesmen który kupił hutę zaraz sprzedał zarabiając kilkaset razy więcej.
– Resort finansów przygotowuje rewolucyjne zmiany w opłatach za samochody. Najwięcej zapłacą kierowcy jeżdżący motoryzacyjnymi starociami: 3 tys. zł za auto sprzed 1992 r. Właściciele pojazdów, których wiek nie przekracza 9 lat, zapłacą około 500 zł
– Ministrowie naciskali na Urząd Skarbowy aby nie egzekwował 900 milionów zł podatku od Rafinerii Trzebinia której szef zamieszany jest w nielegalny handel i oszukiwanie fiskusa. CBA i prokuratura bada sprawę.
– Narodowy Fundusz Zdrowia zakazał leczenia chemioterapia niestandardową tym szpitalom, w których nie pracują wojewódzcy konsultanci ds. onkologii.liczba placówek w których można uzyskać pomoc gwałtownie się zmniejszyła. Zaprzestanie Leczenia oznacza progresję choroby a to oznacza odmowe NFZ na kontynuacje leczenia.
– Ministerstwo rolnictwa blokowało inwestycje IKEI za 380mln euro jak sie później okazało do inwestycji jednak doszło. Minister nie chciał oddać ugorów pod fabrykę nazywając cenne rolniczo.
– Kolejna restrykcja, aby dostać becikowe matka musi przedstawić dokument, że od 10 tygodnia ciąży jest pod opieka ginekologa. Nie przewidziano tylko, że niektóre kobiety miesiączkują będąc w ciąży lub nie chcą na siłę iść do lekarza.
– Jeśli ktoś płacił w czasie swojego życia częściowo KRUS i ZUS to jeśli będzie chciał np. dostac emeryturę z KRUS to składki wpłacone za ZUS przepadają.
– Ministerstwo Zdrowia zakazuje sklepom zielarsko-medycznym sprzedaży kolejnych podstawowych produktów leczniczych, a to grozi ich likwidacją – alarmuje Urszula Jarosz z Izby Zielarskiej.
– Od początku rządów koalicji PO-PSL zatrudnienie w administracji wzrosło o 10 procent – pisze “Rzeczpospolita”wynagrodzenia dla urzędników doszły do kwoty 25 miliardów złotych.
– Rząd sprzedaje akcje PZU po zaniżonej cenie, kupujący od razu zyskują 231%
– Obecny minister MSWiA Jerzy Miler bez przetargu wybrał system informatyczny za 4 miliony
– Sikorski kupił 76 foteli po 10tys każdy
– Nieoczekiwane odwołanie przez premiera Przemysława Guły z funkcji szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wywołało lawinę rezygnacji. W geście protestu z pracy odeszło 10 osób, w tym wszyscy eksperci z kluczowego wydziału analiz zagrożeń
Bruksela zarzuca Polsce, że nie wdrożyła dyrektywy przeciwpowodziowej i mamy co mamy.

– Afera Kudryckiej ? kontrola na UJ w związku z jedną pracą magisterską
– Donald i Grzechu grali w piłkę zaniast głosować. Tego dnia głosowano nad emeryturami dla policjantów
– Ponad 300 naukowców napisało “List w obronie rozumu” do Minister Jolanty Fedak
– Umorzenie śledztwa Kulczyk ? Auganow
– Powstała czarna lista działaczy polonijnych którzy krytykują rząd.
– Cofnięcie nakazy aresztowania dla Ryszarda Krauze bo sam się zgłosił, odmówił złożenia zeznań, z powrotem wrócił zagranicę
– Siłowe usuniecie ludzi z KDT
– Podręczniki do polskiej historii tylko te uzgodnione z Niemcami i Rosją.
– Ministerstwo Edukacji chciało aby z jedynkami można było przejść do następnej klasy. nauczyciele w szoku.
– Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica ? łup wyborczy Platformy Obywatelskiej. Działacze partii Tuska wzięli wszystkie kluczowe stanowiska w państwowej spółce.
– Ryszard Makowski satyryk z kabaretu OTTO stracił pracę w domu kultury bo naśmiewał się z PO
– Należące do Skarbu Państwa spółki węglowe oraz koncern PKN Orlen finansowały działalność fundacji Instytut Studiów Strategicznych żony Bogdana klicha.
– Agencja reklamowa Lowe GGK należąca do koncernu, z którym do początku lutego związany był poseł PO Andrzej Halicki, wygrała przetarg na przeprowadzenie kampanii reklamowej dla rządowej agencji.
– “Chłopcy Drzewieckiego” ze spółki PL.2012 dali sobie premię, 110 tysięcy 846 złotych netto dla każdego członka zarządu.
– Senator Jan Olechaza za ponad 30 metrowe pomieszczenie płaci gminie niecałe dwieście złotych miesięcznie. Co najmniej pięć razy mniej niż przeciętna cena rynkowa,
– Miliony złotych na nagrody, 8 z 17 ministerstw wypłaciło już ponad 30 milionów zł nagród za 2009r.
– Tuska na mecze wożą trzy rządowe limuzyny.
– Komisja “Przyjazne Państwo” zgłosiła projekt ustawy tzw. “Szczypiorkowej”, w myśl której można by wsadzić do więzienia babcię handlującą na ulicy szczypiorkiem ? ustalił “Wprost24″. To nie żart.
– Senatorowie PO chcą walczyć z szarą strefą wśród rolników, którzy sprzedają własne sery, dżemy czy wędliny i nie płacą od tego podatków.
– Przekazy dnia aby politycy wiedzieli co mówić.
– Posłanka PO Krystyna Skowrońska głosowała na 4 ręce, ale nie ma afery. Gdy zrobili to politycy SLD skończyło sie na odebraniu immunitetów.
– Prezydent Szczecina Piotr Krzystka PO, pozwał do sądu internautów którzy go krytykowali. Teraz pozna ich tożsamość. Komentarze to finał afery mieszkaniowej w którą Krzystek był uwikłany (wyrok sądowy zmusił go do oddania 170-metrowego mieszkania komunalnego, które w 2000 r. bezprawnie otrzymał, a potem za grosze wykupił na własność). W zawiadomieniu do prokuratury cytował wpisy: “kompletny gamoń”, “zakłamany drań i oszust”, “łgarz” czy “nędzny złodziejaszek”.
– Maciej Grabowski doradzał zarówno Platformie, jak i doradzał i pracował dla Casinos Poland Sobiesiaka, największej sieci kasyn w Polsce. Grabowski jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi PO, współtwórcą jej sukcesów w wyborach. To on przygotował Donalda Tuska przed ostatnimi wyborami do wygranej debaty telewizyjnej z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.
– Ministerstwo Sportu zorganizowało szkolenie dla samorządowców ws. Euro w… hotelu Marriott za 691zl za noc. Oprócz drogich noclegów i posiłków podatnicy ufundowali im salę fitness, basen i saunę. W zawiadomieniu o warsztatach przestrzegano ich uczestników, by ?podczas pakowania podróżnych bagaży? nie zapomnieli slipek. Impreza kosztowała 29 800 a polegała na wysłuchaniu konferencji na której wystąpiła pro-gejowska organizacja.
– Miasto Warszawa chojnie wspiera duże imprezy. Dali dotacje 600tys zł na dofinansowanie koncertu AC/DC, 1,4 miliona na turniej tenisowy.
– Miasto Warszawa wydało prawie 440tyś zł na szkolenia pracowników ratusza z jezyja angileskiego. Bez przetargu bo urzędnicy zajmują sie powodzią i nie mieli na to czasu.
– Miasto Warszawa za sponsorowało spotkanie “integracyjno-rekreacyjne” dla pracowników Metra Warszawskiego i ich rodzin za 200tyś. Firma która je organizowała dostała zlecenie bez przetargu.
– Druga afera pompowania kół. Pierwsza miała miejsce przed rządami PO, wtedy G.Schetyna zapisywał do partii fikcyjnych ludzi i nieboszczyków. Teraz jak PO rządzi znowu robią jaja, politycy PO za jednym zamachem chcieli zapisać do partii 4,5 tys. fikcyjnych członków! Próbę ostatecznie udaremniły władze Platformy. Najwięcej dusz było w Krakowie, Katarzyna Matusik-Lipiec i Łukasz Gibała chcieli zapisać 700 osób. W Gorzowie Wielkopolskim (szefową regionu jest posłanka Bożenna Bukiewicz), doszło do próby dopisania 500 fikcyjnych członków.
– Składka zdrowotna pójdzie w górę w zamian za ulgę podatkową na prywatną polisę medyczną – ujawnia “Dziennik Gazeta Prawna” A mówili obniżymy podatki a polisa ma wzrosnąć do 12%. Czy ta prywatna polisa medyczna nie jes początkiem prywatyzacji medycyny?
– Nowe podatki od gazu, prądu i paliwa pod płaszczykiem ochrony środowiska. Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich mówi wprost: rząd chce wprowadzić tylnymi drzwiami kolejne daniny
– PO i PSL wstrzymało sie od głosu w sprawie debaty o krzyżach co dało pole do popisu zwolennikom usuwania krzyży ze szkół.
– Szef Szpitala Psychiatrycznego w Żurawicy wygrał w sądzie z Kopacz za niepłacenie za zabiegi. Duża część szpitali myśli nad tym samym. Po przekroczeniu limitu NFZ juz nie płaci szpitalom za wykonane zabiegi które nie ratują życia a pacjenci przychodzą. Szpital w Wolsztynie (Wielkopolska) odwołał ponad 150 operacji ponieważ nie było pewne czy ratują życie.
– Pisarze, tłumacze, redaktorzy, wydawcy i bibliotekarze – ok. dwustu osób podpisało się pod listem otwartym do premiera Donalda Tuska protestującym przeciwko likwidacji bibliotek w małych miejscowościach. Minister Hall chce likwidować biblioteki ponieważ nie przynoszą zysku.
– Minister zdrowia zmieniło listę leków dostępnych dla punktów aptecznych. Inne leki może sprzedawać apteka w mieście a inne apteka na wsi.
– Rząd PO-PSL przekroczył wszystkie granice, za wyjazdy urzędników za granice płacimy 1 miliard zł. Nasi urzędnicy upodobali sobie kraje egzotyczne na wyjazdy na szkolenia. Nepal, Korea południowa, Wietnam, tam wyjeżdżają urzędnicy z ministerstwa pracy mimo że takie same szkolenia odbywają się w Europie. Ministerstwo Kultury upodobało sobie Senegal, Togo,i Kubę a celem wyjazdu jest… ochrona polskich zabytków i dóbr kultury. Tak ogromne sumy przeznaczane na zagraniczne wyjazdy dowodzą całkowitej nieodpowiedzialności polskich urzędników w gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi – mówi Andrzej Sadowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ma 516 służbowych aut, ZUS ponad 300 aut. We wszystkich ministerstwach jest ponad 100tyś służbowych telefonów.
– Po raz pierwszy Polska dopłaciła do budżetu Unii, i to 1,5 miliarda. fachowcy z PO-PSL nie wykonali nawet swojego budżetu, pozyskali mniej o 20 miliardów. Przeczytaj art. “Kolejny cud Tuska: dopłacamy do Unii”
– PO, Zbigniew Chlebowski po aferze zbunkrował się w domu na dwa miesiące ale sam sobie napisal usprawiedliwienie i dostał 25tyś poborów z czasu gdy nie pracował.
– Wojewoda PO nie dopuścił do usunięcia pomniku wdzieczności dla armi czerwonej w Legnicy.
– Polityk PO “W zyciu tak już jest, że nie raz planujemy różne rzeczy, a potem natrafiamy na trudności. Dzieciom to nie zaszkodzi (zabranie z domu) nauczy je odporności na podobne problemy w przyszłości”
– Lobbyści z TESCO napisali sobie ustawę w ramach przyjaznego państwa palikota
– Lobbyści z stowarzyszenia “Bez Dioksyn” napisali sobie projekt nowelizacji ustawy w ramach komisji palikota.
– Komandosi GROM grali w piłke z Tuskiem. To niewyobrażalny skandal – ocenił w Radiu ZET Jerzy Szmajdziński z SLD
– Ministerstwo Środowiska płaciło za sponsorowane artykuły Gazecie Wyborczej. Kosztowało to 61,22tyś zł. W sumie były to dwa artykuły za 47,8 tys i wyświetlenie na stronie gazety za 13,42 tys. zł.
– Warszawa nie lepsza, HGW daje kontrakt Agorze na 220tys, mowa nie została opublikowana w Księdze Zamówień Publicznych
– Polska odnotowuje wielka porażkę w UE w czasie gdy Sikorski nie wiedział czy kandyduje na szefa NATO. Chodzi o projekt kształtu służb zewnętrznych UE (EEAS) w której nie be dzie miejsca dla Polaków.
– Senator PO z Wrocławia wynajął pomieszczenie biurowe od magistratu za 300zł gdzie za taka cenę trudno znaleźć studentowi mieszkanie i to w nienajlepszym miejscu. A senator wynajął pomieszczenie na biur w atrakcyjnym miejscu w którym stawka za m2 to min. 50zł
– Afera z PARP, pieniądze nie dostali najlepsi a pierwsi z listy.
– Bronisław komorowski żądał od byłej szefowej Kancelarii Sejmu przekazywania sprawozdań o wizytach u posłów. Nie ugięła się, więc straciła stanowisko. Ceniona przez posłów wszystkich partii politycznych, Fidelus-Ninkiewicz pracowała w Kancelarii Sejmu 11 lat.
– Bocheńskie starostwo płaciło agencji reklamowej “Wenecja” za poprawienie wizerunku urzędy, właścicielem agencji jest żona Andrzeja Wyrobca, obecnego skarbnika Platformy Obywatelskiej
– Premier zamiast głosować o dodatku do emerytur grał w piłkę. PO i PSL przegłosowali brak dodatku.
– Pijani ludzie Komorowskiego nad grobem Anny Walentynowicz
Na Damiana Raczkowskiego (szef podlaskiej PO) głosowało więcej osób niz było wyborców. Skandal.

– Naciski na prokuratorów aby oskarżali poprzednia ekipę za czasów PIS “To mnie za to przeniosą do Gołdapi lub Suwałk” za to, ze prokurator nie chciał oskarżyć Ziobry,
– Odwołano szefową Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie za brak postępów i nie wszczynanie sprawy “łapówkarskiej” przeciwko Kamińskiemu
– Czuma mianował na prokuratora krajowego Edwarda Zalewskiego, SBka który szantażem wymuszał współpracę z bezpieką.Trzeci minister sprawiedliwości zanim powołał nowego prokuratora generalnego to obsadził na stanowiskach nowych prokuratorów ludzi Edwarda Zalewskiego.
– W sprawie olewnika trzech morderców i strażnik więzienny popełniają samobójstwo.
– Samobójstwo popełnia dyrektor generalny Kancelarii Premiera Grzegorz Michniewicz, w trakcie badania przez prokuraturę ewentualnego przecieku z kancelarii premiera ws. afery hazardowej.
– Samobójstwo popełnia “Iwan” świadek ws. zabójstwa Papały. Media piszą, ze bał sie o rodzine.
– Samobójstwo przez głodówkę Rumuna zatrzymanego Claudiu Crulica zatrzymanego za domniemana kradzież, po śmierci znajduje się świadek który dał mu alibi.
– Prokuratura wszczyna postępowania dyscyplinarne dla prokuratorów krytykujących swoich przełożonych. Zarzuty usłyszała Małgorzata Bednarek prezes stowarzyszenia “Ad Vocem”. Obwinionym jest też prokurator Jarosław Duś. Przed sejmową komisją śledczą powiedział, że jest szykanowany przez swoich przełożonych. Zaś mediom ujawnił, że nie pozwolono mu przesłuchać Stefana Niesiołowskiego z PO. Kłopoty ma też słupski prokurator Marcin Natkaniec, który chciał stawiać zarzuty lokalnemu wójtowi
– Warszawski prokurator zaproponował kobiecie seks w zamian za umorzenie sprawy. Przyłapano go, gdy w swoim gabinecie stał rozebrany do slipów i zamierzał odbyć stosunek ze sklepową złodziejką. Mimo że od tych zdarzeń minęło półtora miesiąca Konrad P. nadal nie ma postawionych zarzutów!!!
– 178 aptekarzy wytoczy proces ministerstwu zdrowia. Chodzi o przepisy pełne wad które mogą świadczyć o niekompetencji urzędników.
– Rodziny ofiar żołnierzy z Afganistanu prowadzą własne śledztwa w sprawie śmierci ich członów rodzin. Robią tak ponieważ wykryli, ze wojsko kręci wałki nt. ich śmierci. Opowiastki wojskowych nie zgadzają się z sekcja zwłok. Jest też wątek w którym ludzie Bogdana Klicha wysłał chorążego aby dowodził oficerami ponieważ chorąży bez doświadczenia nie będzie negował wskazówek dowództwa.
– UE skazała nas na karę 31 799 euro za każdy dzień zwłoki w poprawieniu ustawy regulującej hazard
Ministerstwo Sprawiedliwości odkryło nieprawidłowości w ochronie tajnych danych w kilku prokuraturach. Zamiast sprawdzić pozostałe, kontrole zawieszono, a kontrolerów wyrzucono z pracy – ustalił “Dziennik Gazeta Prawna”. Szefem resortu był wtedy Zbigniew Ćwiąkalski
===============================================================

Palikot
“Prezydent jest chorym, tragicznym człowiekiem. Powinna mu pomóc rodzina. To chora i psychopatyczna postać.”

“Kaczyńscy są małymi zakompleksionymi ludźmi, którzy nigdy tego nie zrozumieją.

“Apeluję do Lecha Kaczyńskiego, żeby wytrzeźwiał i wreszcie przedstawił opinii publicznej, co naprawdę myśli w pełni swoich przytomnych sił. “

“Czy prezydent Lech Kaczyński nadużywa alkoholu? Czy prawdą jest, że jego pobyty w szpitalach mają związek z terapią antyalkoholową? Czy ucieczki do Juraty i czerwone wino to nie środki terapeutyczne, stosowane przezeń w reakcji na problemy w relacjach rodzinnych z bratem i matką? “

“Działacze Solidarności sami zachowują się jak wieprze, bo chcą tylko dla siebie. Sami sobie przykleili ten świński pysk.”

“Ja ? niepytany ? oświadczam, że jednoznacznie preferuję kobiety. A Pan, Panie Jarosławie? “

“Czy Jarosław jest Jarosławą? Czy Jarosław Kaczyński jest kobietą”

“Wśród bliźniaków jednojajowych często jedno z nich jest homoseksualistą. Tak przynajmniej twierdzą medycy. Jarosław, w przeciwieństwie do Lecha, nie ma żony, dzieci, z kobietami trudno go spotkać, a mieszka z mamą i kotem. “

“On zachowuje się jak człowiek z podpalona głową, z płonącym mózgiem.”

“Przykro mi, że prostytucja w polityce sięga nawet pani minister Gęsickiej. “

“Raz na kilka miesięcy ożywiona hałasem partyjnego wołania podnosi się z politycznych katakumb Zyta Gilowska. Dziwne to jakieś: strzygą, horrorem i cmentarzyskiem zalatuje.”

“W szlachetnym geście postanawiam ratować ich złajdaczony honor, i niniejszym publicznie ogłaszam, iż chętnie mieszkanie od Zbigniewa Ziobry odkupię, aby mógł jak mężczyzna długi swoje spłacić i odejść bez rozgłosu oraz wstydu dla kolegów.

Prezydent odniósł sukces w Brukseli, bo zdobył krzesło. Jeśli to ma być miarą jego sukcesu, to ja bym się na jego miejscu spalił ze wstydu. (Bronisław Komorowski)

Prezydent może być niski, ale nie mały. (Radosław Sikorski)

Jest pytanie o znaczenie pecha w polityce, gdyż rzeczywiście pan prezydent Kaczyński ma pecha, to widać, że ma pecha. Kolejne wizyty, i coś tam szwankuje. (Bronisław Komorowski)

Lech Kaczyński potrzebuje kuracji, która doprowadzi jego system
nerwowy do porządku. Pytanie, czy to chwilowa zapaść, nerwica czy trwałe uszkodzenie, które wcześniej czy później skończy na komisji lekarskiej. (Stefan Niesiołowski)

Jeśli to zamach, to bym powiedział: jaka wizyta, taki zamach. Bo żeby nie trafić z 30 metrów w samochód to trzeba ślepego snajpera. (Bronisław Komorowski)

Bolszewicki temperament Kaczyńskiego i socjalistyczne poglądy na rolę państwa i na gospodarkę upodabniają go, nawet nie do Kwaśniewskiego, lecz do starszych kolegów byłego prezydenta, tych których nazywano kiedyś betonem PZPR ( Donald Tusk)

Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować ? to jest filozofia PiS. Tylko facet, który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi. (Donald Tusk)

Ja ? poza krawatami i opalenizną ? nie jestem w stanie rozróżnić Jarosława Kaczyńskiego od Andrzeja Leppera. (Donald Tusk)

Jarosław Kaczyński jest zakompleksiony (W.Bartoszewski)

Kaczyńscy są źródłem wszelkiego zła. Zwłaszcza Jarosław Kaczyński (Niesiołowski)

Kiedy ktoś mnie po pijaku obrzyga w autobusie, to nie jest obraza. To jest obrzydliwość. Nie każdy może mnie obrazić. Prezes PiS nie ma życiorysu, który by mu na to pozwolił. Jestem ponad to. (w.Bartoszewski)

Konferencja Jarosława Kaczyńskiego to żałosny pisk zazdrości i zawiści. (Sławomir Nowak)

Jeżeli by Polska miałaby spaść do rangi zainteresowania, jakim obdarzana jest Ruanda, Burundi w świecie, to byłby najlepszy argument za wybraniem człowieka, który ma doświadczenie w hodowli zwierząt futerkowych. Natomiast nie ma doświadczenia bycia ojcem czegokolwiek i czyimkolwiek (W.Bartoszewski)

Nie warto frustratów komentować. To temat dla psychoanalityka. Takimi sprawami można się zajmować w kategoriach psychologicznej traumy, którą ten pan, odkąd przestał być premierem, przeżywa. (Niesiołowski)

Podobieństwo Kaczyńskiego do Gomułki jest uderzające (Niesiołowski)

Tak sobie myślę już po ludzku, ten chłop chociaż powinien się cieszyć, że bratu odpadł naprawdę groźny konkurent. (D.Tusk)

Nienawiść zalewa mu mózg. (Niesiołowski)

Widok Jarosława Kaczyńskiego w kąpielówkach uwłaczałby godności i powadze PiS (Paweł Graś)

Widziałem obłęd w oczach Jarosława Kaczyńskiego (Sebastian Karpiniuk)

Jestem ze Śląska, czyli Znikąd. Bo kim są Ślązacy? Trochę mówią po polsku, trochę po niemiecku. Odporni na mity niepodległościowe. Naród niewolników, naród pracy. (Kutz)

Kaczyńscy mają w sobie to szczególne nawiedzenie. Widać w dzieciństwie mieli jakieś fatalne zabawki i zamiast jeździć na rowerze i kopać piłkę, czytali patriotyczne czytanki. I to im się w tych głowach zalęgło. (Kutz)

Palikot jest politykiem nowej generacji, przyszedł do polityki z literatury, z Gombrowicza. W pojedynkę wodzi za nos całą opozycję. Więcej Palikotów. (kutz)

To są maniery Mao Tse-Tunga: kandydat na prezydenta w czerniach, pani też cały czas w żałobie. (kutz)

Warszawa jest bardzo brzydka. Jest pewien żart ? przyznaję okropny ? że to takie miejsce między Moskwą a Berlinem, gdzie krowa zrobiła kupę i jeszcze w tę kupę wdepnęła. (kutz)

Jeszcze jedna bitwa, jeszcze dorżniemy watahy, wygramy tę batalię (Sikorski)

Można być prezydentem, ale można być też chamem. (Sikorski)

Jest prezydentem jednej partii. Stronniczym, zacietrzewionym, mściwym. Wykreśla z listy znajomych Władysława Bartoszewskiego, kompromituje Polskę za granicą, wdaje się w awanturę o kartofla (Niesiołowski)

Jeśli ktoś nie pił taniego wina, to dla mnie jest podejrzany. Bo albo był wychowany w jakimś obrzydliwym luksusie i nie zna życia, albo nigdy nie był młody. (Niesiołowski)

Kaczyński zachowuje się jak Komunistyczna Partia Polski (Niesiołowski)

Pan Bóg tak stworzył kurczaki, że są inteligentniejsze od kaczek. Podobno kaczki są dość tępe. (Niesiołowski)

Pan Kaczyński, z nową fryzurą, że tak powiem, mógłby bardziej fantazyjnie się uczesać. Natomiast te trzy egerie są bardzo mało wiarygodne, ponieważ jedna kłamie, druga ujada, a trzecia nie ma nic do powiedzenia. (Niesiołowski)

Ten pakt należy nazwać ?paktem trzy razy P? ? politycznego paranoika, przestępcy i przestraszonego. (Niesiołowski)

Więcej warte było hasło Aleksandra Kwaśniewskiego “wspólna Polska”. Bo to coś znaczyło. A “najważniejsza Polska” – czy są ludzie, dla których ona nie jest ważna? Przeciwko komu to jest skierowane? (Niesiołowski)

To jest konwergencja, teoria biologii. Jeżeli upodabnia się do ryby, chociaż nie pochodzi foka od ryby, to Kaczyński upodobnił się do Gomułki, choć PiS nie pochodzi od PZPR. (Niesiołowski)

Ty, jak to szło, guten morgen ? butem w mordę?(Niesiołowski)

Wydawałoby się, że z Lechem Kaczyńskim niewiele mnie łączy, ale to nieścisłość. W latach 70. zajmowaliśmy się Leninem, tyle że ja wysadzałem w powietrze jego pomniki, a on cytował jego dzieła w swojej pracy doktorskiej. (Niesiołowski)

– “Pośredniak platformy Obywatelskiej” poszukajcie w sieci, działacze PO nie maja problemów ze znalezieniem pracy w administracji.
– W spółce Elewarr w Wąbrzeźnie pracuje Andrzej Kłopotek, brat posła Eugeniusza Kłopotka z PSL, specjalista ds. kontraktacji – wykształcenie podstawowe.
– Wiesław Raboszuk, radny PO z warszawskiego Targówka został szefem Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych. Jest osobą bez doświadczeń w zarządzaniu funduszami. Wśród zatrudnionych jest ok. 60 działaczy PO z rodzinami.
– Ministerstwo Finansów ogłosiło w lutym konkurs na naczelników 201 urzędów skarbowych ale to nic nie dało. Prymusi zostali odrzucenie bo nie mieli zaufania ministra. Dariusz Przysucha zdobył najwięcej punktów w konkursie, od 15 lat pracuje w skarbówce, nie dostał żadnej posady. Andrzej Jarosiński zdobył najmniejsza liczbę punktów i dostał pracę, był wcześniej w ABW.
– w zespole doradców strategicznych premiera Tuska pracują dzieci wysoko postawionych osób zaprzyjaźnionych z Michałem Bonim min.Paweł Bochniarz, syn Henryki Bochniarz, prezes Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, współpracującej z Bonim w rządzie Bieleckiego.
Pracuje w nim też Mikołaj Herbst, syn Ireny, byłej wiceminister gospodarki, a obecnie doradcy zarządu Lewiatana
– Wiceminister Finansów Jacek kapica wsadza swoich ludzi. Wszyscy robia błyskawiczne kariery i awanse w państwowych spółkach. Średnio trzy stopnie awansu w trzy lata.
– Po prostu tu jestem – mówi o swojej nowej posadzie Tomasz Mencina (PO), były burmistrz Ursynowa. Odchodził z urzędu w niesławie, bo naraził miasto na gigantyczną stratę. Teraz dostał strategiczną posadę w warszawskich wodociągach.
– Neporyzm w NFZ w Gdańsku, znajoma dyrektora, bez kwalifikacji, robi straty na miliony złotych.
– Szefem jednej z największych spółek podległych marszałkowi województwa Max-Film (zarządza kinami w całym kraju) został Lech Jaworski, radny PO, jeden z najbliższych współpracowników Hanny Gronkiewicz-Waltz.
– Piotr Chajderowski i Marian Gawrylczyk zarabiają na życie jako członkowie rad nadzorczych Lotosu i Cefarmu Wrocław. Obaj byli kiedyś współwłaścicielami spółki Signum Promotion, którą założył obecny szef gabinetu politycznego premiera. Sławomir Nowak w Kontrwywiadzie RMF FM stwierdził, że nie ma z tym nic wspólnego.
– Lokalny polityk PO Arkadiusz Gierałt oprócz dyrektorskiej pensji bierze pieniądze za zasiadanie w aż czterech radach nadzorczych spółek podległych KGHM. Żaden z awansowanych polityków w KGHM i spółkach zależnych nie brał udziału w konkursie na dyrektorskie stanowisko. Inkasuje miesięcznie 50tyś.
– Senator PO Tadeusz Maćka, który został dyrektorem do spraw pracowniczych w podległej KGHM kopani. Sprawa budzi kontrowersje, bo ten były prezydent Lublina jest oskarżony o narażenie miasta na stratę 1,6 miliona złotych
– Norbert Wojnarowski z PO wsadził swoja żone do KGHM bez konkursu, wynagrodzenie 30tys. miesięcznie
– Karol Szczepaniak, radny Platformy Obywatelskiej z Głogowa. Bez konkursu został dyrektorem w spółce zależnej od KGHM – Pol-Miedź Trans
– członek PO z Legnicy i były radny Jerzy Bednarz został wiceprezesem w zarządzie spółki-córki KGHM Inova
– radny Platformy Eric Alira, dostał pracę w należącym do KGHM klubie piłkarskim Zagłębie Lubin
– Marcin Kulicki, działacz mazowieckiej PO, były ZOMOwiec został szefem państwowej Krajowej Spółki Cukrowej nie mając doświadczenia.
– nepotyzm w Totalizatorze Sportowym, Michał Chyczewski na szefa TS wybrał znajomego a ten na członka zarządu kolejnego znajomego.
– Sprawa Stanisława Gawłowskiego
– Nepotyzm Klicha to juz historia, przytoczę tylko nazwiska, Jarosław Hodura, Marcin Idzik, Krzysztof Kuczmański,Marcin Pyzik, Marcin Dulian, Grzegorz Lipiec, Grzegorz Stawowy, Katarzyna Góralczyk czy egzotyczny Kajetan d’Obyrn
– Nepotyzm ministra sprawiedliwości Czumy, Bogusław Mazur i jego synalek (znany też z listy kapusiów)
– “Układ Pawlaka” wpiszcie w google bo to tez juz historia
– Elżbieta Lanc, w przeszłości wpływowa działaczka PSL, dziś w sejmikowym klubie PO dostała z kolei pracę w Przedsiębiorstwie Gospodarki Maszynami “Warszawa”. – Szukałam pracy, zapisałam się do klubu PO i udało się – wyznała “Gazecie” Lanc, z wykształcenia polonistka.
– Sejmikowy radny PO Krzysztof Skolimowski, historyk z wykształcenia został oddelegowany do rady nadzorczej warszawskiej spółki miejskiej Szybka Kolej Miejska i jak powiedział “od zawsze interesował się ogólnie rozumianym transportem”.
– Szefem PERN Przyjaźń, właściciela strategicznych ropociągów, pompujących rosyjską ropę do rafinerii w Polsce i Niemczech został Robert Soszyński z PO. Wcześniej minister odwołał prezesa wyłonionego w konkursie
– W oddziale Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa w Gorzowie dyrektorem został Tomasz Możejko, sekretarz lubuskiej PO – z zawodu nauczyciel historii. Wygrał dopiero w drugim konkursie, w pierwszym komisja rekrutacyjna uznała, że nie ma kwalifikacji. To zaufany człowiek poseł Bożenny Bukiewicz, szefowej lubuskiej PO.
– W Łodzi zarząd Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska podzieliły między siebie rządzące w sejmiku województwa łódzkiego PO i PSL. Prezesem jest Andrzej Budzyński (wiceszef PO w Opocznie). Wiceprezesem m.in. Wiesław Łukomski (PO), nauczyciel historii.
– W Toruniu szefem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jest szef toruńskiego PSL Andrzej Gross
– Julian Golak – b. radny wojewódzki PiS – przeszedł w połowie ub. roku do obozu PO i zaczął popierać koalicję w dolnośląskim sejmiku. Trafił do rady nadzorczej spółki Avista Media (ta należy Dialogu, własności KGHM). Ma średnie wykształcenie, skończył trzyletnie Archidiecezjalne Studium Teologiczne. I zaprzecza, że pracę zawdzięcza przejściu do klubu PO. – Po prostu wysłałem podanie i zostałem przyjęty.
– Elżbieta Zakrzewska (Unia Pracy) – w marcu 2008 r. dołączyła w sejmiku do klubu PO, w czerwcu została dyrektorką szpitala MSWiA w Jeleniej Górze.
– Robert Banasiak został wiceprezesem Dialogu. To zaufany człowiek wicepremiera Grzegorza Schetyny, który wcześniej pracował w dolnośląskim urzędzie marszałkowskim jako dyrektor departamentu spraw społecznych.
– Szef Biura Informacji Sejmu Krzysztof Luft (PO) w radzie nadzorczej Radia Gdańsk
– W zarządzie PERN i radzie nadzorczej Portu Gdańskiego znalazł się Marek Litka, ekonomista – członek PO. Prezesem Morskiego Portu Gdańsk jest Ryszard Strzyżewicz, skarbnik gdyńskiej PO
– Prezesem Gliwickiej Agencji Turystycznej jest wiceszef sejmiku z PO Marcin Kędracki.
– WORD w Bielsku Białej dostał b. poseł PO Edward Płonka (znany z tego, że trzymał na żółwia łańcuszku).
– Śląskim Ogrodem Zoologicznym kieruje Jolanta Kopiec, była posłanka SLD (w sejmiku SLD jest w koalicji z PO).
– Wojewódzkim Parkiem Kultury i Wypoczynku kieruje Andrzej Kotala (PO).
– W śląskim oddziale regionalnym Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji w Częstochowie wiceszefem został Bartłomiej Sabat (PO), szef klubu częstochowskich radnych PO, były asystent europoseł Małgorzaty Handzlik i były dyrektor biura częstochowskiego posła PO Grzegorza Sztolcmana. Agencja to jego pierwsza praca poza partią.
– PKS w Radomiu to Leszek Ruszczyk, radny Sejmiku z PO. Niedawno zatrudnił na szefa stacji obsługi Wojciecha Lisa, brata minister zdrowia Ewy Kopacz. Lis jest mechanikiem samochodowym. Nie było konkursu. – Złożył podanie, jak ktoś szuka pracy to znajdzie – tłumaczy nam Ruszczyk.
– Wiceszefem Agencji Nieruchomości Rolnych w Rzeszowie został matematyk Jerzy Borcz czynny polityk PO, radny sejmiku wojewódzkiego. Nim wystartował w konkursie podkarpacka PO pozytywnie zaopiniowała jego kandydaturę.
– Wiceszefową Agencji Nieruchomości Rolnych w Olsztynie została bez konkursu w 2008 r. Janina Filipiuk z PSL.
– Szefem Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Ochrony Środowiska jest poseł PSL Adam Krzyśków. Pensję bierze z Funduszu, nie z Sejmu – bo jest większa. W radzie nadzorczej Funduszu jest też poseł Platformy Miron Sycz – nie pobiera pensji. Ale w ubiegłym roku stowarzyszenie żony parlamentarzysty dostało dotację z WFOŚ na drewnianą wiatę. Sprawa budziła kontrowersje i doprowadziła do zawieszenia posła w klubie PO.
– Prezesem wydającego dziesiątki milionów złotych Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska został Wojciech Piekarczyk z PSL, jego zastępcą Andrzej Gajak z PO.
– w kierownictwie oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych w Lublinie dyrektorem oddziału został Leszek Świętochowski – członek zarządu wojewódzkiego PSL, jego zastępcami po konkursach: Grzegorz Kurczuk (b. minister sprawiedliwości z SLD, prawnik) oraz Leszek Daniewski (miejski radny PO). Niedługo potem szefem KRUS został b. lubelski poseł PSL Henryk Smolarz.
– PSL ma też firmę PKS “Wschód” – Teresę Królikowską z PSL wskazała wojewoda Tokarska – zamiast Tomasza Fulary z PO. Ta zmiana oburzyła posła Janusza Palikota. Dlatego wiceprezesem PKS został Leszek Piotr-Krajecki, sekretarz zarządu regionu PO. Niedawno zrezygnował ze stanowiska.
– PKS w Radomiu przejmuje radny sejmiku z PO Leszek Ruszczyk.
-Do rady Przedsiębiorstwa Państwowej Komunikacji Samochodowej w Radomiu trafiło dwóch polityków PO – Włodzimierz Konecki, radny Radomia, i Marek Kordecki, radny Siedlec
– Na mazowszu, na 30 nowych dyrektorów spółek państwowych wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski (PO) 15 to członkowie koalicji rządzącej.
– We władzach Herbapolu pojawiła się Teresa Bogiel, była radna PSL w powiecie płockim i zaufana współpracowniczka Adama Struzika (PSL), marszałka Mazowsza. Z partyjnej rekomendacji zasiada też w radzie nadzorczej Mazowieckiego Funduszu Poręczeń Kredytowych.
– Do rady Państwowych Magazynów Usługowych w Pruszkowie dostał się Andrzej Łuczycki, były senator PO z Radomia
– Lasy Państwowe obsadzone z klucza politycznego PO. Mariana Pigana został szefem, jego opublikowane CV składa się z siedmiu zdań.
– Jan Harhaj, sekretarz Platformy na Warmii i Mazurach dostał pracę w radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
– Miejska spółka ciepłownicza płaciła pensje sportowcom i trenerom trzecioligowej Stali Kraśnik, której prezesem jest poseł PO. Piłkarze pracowali tylko na papierze ? twierdzi NIK
PO zwolniła fachowca a by wsadzić swojego do Poczty Polskiej. Przeczytajcie art “Platforma czyści pocztę Polska”

– Afera hazardowa. Wszyscy zamieszani w wałki na hazardzie znali się od dawna. Chlebowski, Schetyna, Sobiesiak, Drzewiecki, Rosół. Stenogramy i dużo info jest w internecie. Dodatkowo spotkania na cmentarzu i wkręcanie córki sobiesiaka do totalizatora.Sama śmietanka Platformy to wałkarze. Straty podatników to 500mln zł. Jest tez drugie dno, oni robili interesy już dużo wcześniej przy wyciągach z prezesem koła PO w Czorsztynie Lechem Janczym.
– Wiceprzewodniczący PO Waldy Dzikowski był podejrzany o korupcje przy inwestycjach za 5mln. ale PO nie pozwolił na uchylenie immunitetu aby proces mógłby sie rozpocząć. Sprawa będzie umorzona do czasu wygaśnięcia immunitetu.
– Afera Tomasza Misiaka i firmy Work Service. Biznes na zwolnionych stoczniowcach bez przetargu i pisanie ustawy pod firmę. Misiak robił też interesy z poczta na kwotę 12 mln gdy w tym samym czasie pracował nad zmianami w poczcie.
– Spółka MGGP żony Grada i kolegi wygrywa rządowe przetargi. Kosztuje to polskich podatników 400mln unijnej kary
– Afery korupcyjne Prezydenta Sopotu. PO broni swojego człowieka. Gangsterzy zatrudniają syna członka PO.
– Afera Zbigniewa Pawłowicza, senatora PO. 10 milionów państwowej dotacji dla swojej kliniki.
– Radny PO Leszek N. chronił gangsterów ze Szczecina
– Cezary Jakubowski z PO to złapany łapówkarz
– Radny Majdan chciał udowodnić przed sądem, że policjant chciał mu dac “z główki” w kolano ale sąd nie dał wiary i go skazał.
– Sprawa kupna aneksu do raportu o likwidacji WSI i niechlubna rola w nim Komorowskiego i jego kolegi dwukrotnie szkolonego przez KGB w latach 80, miotanie się w zeznaniach komorowskiego
– Szef krakowskiej PO Paweł Sularz zamieszany w sprawe prania brudnych pieniędzy w spółce Creation. Spółka wykręciła wałek na 50 milionów euro.
– Prezes ZUS Sylwester R z PO zatrzymany za korupcję przy budowie siedziby za 30 milionów. Grozi mu 10 lat.
– Michał Ł. i Cezary A złapani za posiadanie narkotyków. Ten drugi ja sam mówił, dorobił sie pierwszego miliona pracując fizycznie zbierając truskawki za granicą. Chyba były ze złota.
– przyjazne państwo i ustawa o odrolnienu działek. Czyli jak zbic fortunę w jeden dzień
– Lody Palikota (jest on wiceprzewodniczący partii) i zdrojewskiego w warszawskich łazienkach
– Lody Palikota i Studentów co wpłacali na jego kampanię po 20tyś ze swojego kieszonkowego. Dziś ci studenci pracują w urzędach.
– Lobbyści Tesco napisali sobie ustawę pod przykrywka komisji Palikota.
– Krzysztof Grzegorek, wiceministrowi usnęło się na podłodze korytarzu a Sławomira Miłeka z pijaństwa zabrała karetka. Dodatkowo Grzegorek podejrzewany o przekupstwo i mataczenie.
– Wiceminister Maciej Trzeciak i jego wały na dopłatach UE
– Wałki przy zakupach w MON, wynegocjowane ceny za Bryzy były trzy razy większe niż ich rynkowa wartość. Klich chciał kupić łudz podwodna bez przetargu i bez zapoznania się z parametrami technicznymi.
– Syn ministra kultury Stanisław Z. dwa razy został złapany na handlu narkotykami, został zwolniony bo to była niska szkodliwość społeczna czynu
– wiceminister edukacji Krzysztof Stanowski wygrywa konkurs współorganizowany przez MEN i otrzyma 650 tys. zł publicznej dotacji
– Żona wiceministra środowiska Stanisława Gawłowskiego robi interesy z ministerstwem środowiska
– Miliard euro straciliśmy ponieważ resort pisał ustawę pod fundacje ministra, Maciejowi Nowickiemu miało zależeć, by ogromnymi pieniędzmi ze sprzedaży praw do emisji gazów cieplarnianych obracała fundacja, której był prezesem przez 15 lat.
– Afera senatora PO Abgarowicza. Wielokrotnie kłamał i wykręcił wała na 700tyś zł.
– Poseł PO Norbert Wojnarowski handlował długami szpitali i jednocześnie pracował nad ustawa o ZOZach
– Piotr Czubiński PO podejrzewany o korupcję
– Sprawa Długów Posła Chlebowskiego w Żarowie. Nowy burmistrz od razu zrezygnował z funkcji gdy zobaczył, ze długi sięgają 70% rocznych dochodów.
– Łukasz Lorentowicz, były asystent posłanki Beaty Sawickiej, twierdzi, że Sawicka, a także Mirosław Drzewiecki, naciskali na niego, by składał korzystne dla Platformy zeznania.
– Wałki przy budowy orlikow, faworyzowano konkretne firmy. Sprawa zajęła się CBA
– NIK stwierdził, że ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz ustawiała konkursy w ratuszu pod konkretnych ludzi.
– Łukasz J. Brud, sekretarz warszawskiej Platformy i szef ochockiego OSiR-u ma zarzuty prokuratorskie.
– Doradcą Kopacz, Jan Gołąb opłacany przez koncerny farmaceutyczne. Inny doradca Lech Barycki opłacany przez firmę Falck Medycyna
– Posłanka PO Lidia Staroń kupiła działkę pod swoim pawilonem usługowym za 749zł. Ziemie miała w dzierżawie. Okazuje się, ze wszystkie dokumenty o wybudowaniu pawilonu zniknęły. Dodatkowo zataiła dochody z oświadczeniu majątkowym.
– Mirosław B z PO,były dyrektor departamentu mienia i inwestycji w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie chciał sprzedac za łapówke pałac Potockich w Olesinie koło Kurowa. Złapali go. Chciał 80tyś a pałac warty 8 milionów.
– Senator PO Roman Ludwiczuk wywiną wała na 138 531 zł miastu Wałbrzych
– Poseł Miron Sycz z PO wykręcił wałka na 40tyś Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska
– Sawimed, spółka M.Sawickiego (PSL) i jego żony stara się o 4,5mln. zł od wojewody mazowieckiego… tez z PSL. Wcześniej Już spółka wywineła wałka przy nabywaniu ziemi w ustnym przetargu gdzie M.Sawicki był wójtem.
– Piotr Czubiński z PO usłyszał zarzuty w związku z nieprawidłowościami w finansach SUK i braki w kasie. Prokuratura ma też podobno mocne dowody na jego korupcję ale na razie nic nie ujawniają, czekają na ekspertyzę. Broni go Palikot.
– Krzysztof Lisek to prominentny polityk PO i jeden z bliskich współpracowników premiera Donalda Tuska. Jest on członkiem Rady Krajowej oraz wiceprzewodniczącym Regionu Pomorskiego Platformy Obywatelskiej. Pierwszy polski Europoseł pozbawiany immunitetu.
– Firma Zony Sławomira Nitrasa (PO) E-Plus dostaje zlecenia państwowe w zachodniopomorskim, sprawę bada CBA. Chodzi tez o spółkę Żwirex, w której udziały ma ojciec radnego PO i szwagra Nitrasa Stanisław Gzyl
– Przedsiębiorca, który wygrał ponad pięćdziesiąt przetargów na budowę boisk, ma zarzuty korupcyjne. Chodzi o Konrada Sobeckiego, i jego firma Tamex, prokuratura postawiła mu sześć zarzutów tzw. korupcji czynnej. Wszystkie mają związek z zamówieniami publicznymi na budowę lub modernizację obiektów sportowych
– Marcin Rosół z PO, człowiek z przeszłością który bardzo szybko awansował. Potchneła mu się noga gdy chciał wkręcić córkę Sobiesiaka do władz totalizatora.
– Szczeciński radny PO Paweł Gzyl zataił dochody w swoim oświadczeniu majątkowym. Zapomniał dopisać, ze że zasiadał w dwóch radach nadzorczych: Pogoni Szczecin i Bioenergetyki Polskiej S.A i że w ciągu roku wzbogacił się o 1,5 miliona złotych ale CBA przyłapało radnego.
– Lokalni politycy PO z podwrocławskiego Milicza szantażowali i zwalniali z pracy niewygodnych aby zapewnić sobie rządy. Próby szantarzu zostały nagrane.
– Brat “Mira” Drzewieckiego Dariusz skladał propozycje kontraktów na orliki, budowę stadionów na Euro i odcinka autostrady A2 austriackiej spółce. Dareczek nie jest głupi, jest restauratorem a do koordynacji projektów wynajął wille pod łodzia. Został złapany przez CBA.
– Wały w szefostwa Terminalu Promowego Świnoujście, zamieszani politycy z platformy, Bartłomiej Pachis, szef polickiej PO,działacz PO Jarosław Siergiej. Chodziło o umowę na ponad 500 tys. zł zawartą z Danielem Dziwulskim, wieloletnim współorganizatorem kampanii wyborczych poseł PO Magdaleny Kochan
– Agenci CBA zatrzymali w poniedziałek kierownika szprotawskiego biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Mirosława K., jednocześnie szefa PO w powiecie żagańskim.
– Treść listu gen. Petelickiego do premiera Tuska i wały Bogdana Klicha, warto poczytać.
Posłanka PO Iwona Guzowska ma poważne kłopoty. Niegdyś sportsmenka (Kick-boxing) oraz celebrytka (Brała udział w programie “BAR V.I.P), stanęła przed sądem jako oskarżona o oszustwo

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
CZERWONE

18 thoughts on “DONALD TUSK informacje jawne , …. , nie wygodne, z źródeł …

  1. Dla mnie Tusk juz sprzedał nas dla Gestapo policyjne niemieckie i dla NKWD , jest dla mnie najgorszym Premierem od kad znam historie polski , jest dla mnie nikim , nie jest polakiem , takie samo zdanie mam o Prezydencie naszego kraju , jest najwiekszym leniem jakiego widzialem. Jak tylko powolano by oddzial obrony naszego kraju przed takim łobuzami jak nasi posłowie , jak nasz premier i prezydent , to sam osobiscie bym ich sprzedawczykow rozliczal w pardzo wyrafinowany sposob.. Debile nasi polscy posłowie uchwali uchwale zeby policja niemiecka i rosyjska mogla włazic do naszych domow po nocy i aresztowac i mordowac naszych rodakow , jestescie sprzedawczykami , ktorzy powini isc pod mór , a ja sam was bym roztrzelal. Macie pretesje do premiera Camerona o socjal dla polakow , a co wy daliscie nam polakom od siebie , swoje dupy pasiecie na krzywdzie narodu łobnuzy, Jaki wy gawarantujecie ochrone socjalna dla matek polek i naszych polskich dzieci , wstydze sie ze jestem polakiem ,

  2. Pamiętajmy także –

    W okresie II RP na Kaszubach miał moc prawna i był w użyciu przepis o banicji, dotyczył on wszystkich tych którzy prowadzili działalność anty Polska.

    Wielu bandziorów oraz zdrajców było zmuszonych na podstawie tego przepisu do opuszczenie terenu Kaszub i osiedlenia się w innych dzielnicach II RP.. Najczęściej wybierali jednak wolne miasto Gdańsk.

    Jak już będzie prawdziwa Polska ,mam nadzieje ze ten przepis powróci i takich tusko lodów będzie się wysyłać tam skąd się przybłąkali .

  3. Nie obrażać Kaszubów !!!

    Najczesta pomyłka oraz powtarzana plotka jest to ze sam donek oraz rodzina tusk to Kaszubi

    Powyższe stwierdzenia zakradły się do wiedzy powszechnej za sprawa jakiegoś idioty który wymyślił hasło Kaszub donek.
    To niestety zaszczepiona także Polakom propagandowa machlojka bolszewików ze Kaszubi to niemcy. Wstydem jest powtarzać takie brednie.
    Kaszubi z Kościerzyny byli wywożeni na białe niedźwiedzie jeszcze w roku 1956 – wtedy odszedł ostatni transport Kaszubów z Kościerzyny .

    Rodzina tusk to czysto niemiecka rodzina obywateli wolnego miasta Gdańsk.

    Dziadek -zarazem ojciec – donka – zostal skazany przez Gryfa Pomorskiego na kare śmierci w czasie wojny za masakrę Polaków w lasach Piasnicy ,liczne kradzieże czyli przejmowanie majątku Polaków i Żydów mordowanych lub wywożonych do obozu Stutthof.
    To własnie było powodem wstąpienia ochotniczo do SD a nie wermachtu , ponieważ gwarantowało lepsza ochronę przed wykonaniem wyroku.
    Niestety żołnierze Gryfa nie odpuszczali i władze wysłały Tuska na front zachodni.

    Tusk powrócił do PRL z transportem wielu przekazanych władzom bolszewickim zbrodniarzom hitlerowskim ,miedzy innymi dziadkiem obecnego wiceministra zdrowia Neumanna jako żołnierz już władz bolszewickich eskortujący transport.

    Sam donek wychowywany przez babcie ,po skierowaniu do szkoły podstawowej , został skierowany przez dyrekcje szkoły na kurs języka Polskiego, ponieważ nie dawał sobie rady w szkole ze względu na brak znajomości języka Polskiego.

    To są fakty do sprawdzenia w archiwach Gdańskich dotyczących sprawozdań szkolnych z tamtych lat w kuratorium Gdańskim- są one ogólnie dostępne.

    Motto Kaszubów – My trzymamy z Bogiem – …

    Jeszcze w latach 70 tych ubiegłego stulecia zarówno w domach jak nawet blokach mieszkalnych ludzie nie posiadali zamków w drzwiach domowych- takie były Kaszuby- nikt nawet nie pomyślał o kradzieży,a każdy człowiek w drodze według tradycji Kaszubskiej nawet jak nikogo nie było w domu , miał prawo wejść – zaspokoić pragnienie i głód

    NIE MA KASZUB BEZ POLONI A BEZ KASZUB POLSZCI-

    .

    1. !!! ,, Nazwisko Tusk, jest nazwiskiem bełchatowskich Żydów, którzy przenieśli się na Kaszuby na początku XX wieku oraz po II wojnie światowej. 50 osób o tym nazwisku było osadzonych w Getto w Łodzi. Donald Tusk, formalnie jest potomkiem folksdeutschy – (każde z czworga dziadków podpisało VL), zaś etnicznie Żydem prowieniencji germańskiej lgnącym do Niemieckiego Kręgu Kulturowego.”!!!
      Zachęcam do przeczytania całości mojego ,powyższego wpisu! Dopiero zapoznanie się z całym tekstem wyłoni cały obraz i w pełnej krasie przedstawi genealogie rodziny miłościwie nam panującego i jego powiązania z jego europejską bracią (Merkel i Sarkozy).

  4. Dorzucę do artu głównego ,,coś” co udało mi się zachować,bo już na blogu NE u Ryszarda Czarneckiego tego materiału nie ma,widać bardzo kół w oczy.Był w komentarzach pod tym linkiem
    http://ryszardczarnecki.nowyekran.pl/post/22351,wyborcza-1-8-1944-i-dziadek-tuska
    Myślę,że należy go odświeżyć i dalej puścić w obieg. Wkleję całość ,bo warto.
    ,, Panie Czarnecki zapraszam do lektury i podania dalej.
    List otwarty do niemco-żyda Donalda Tuska i agenta WSI – Rosji Bronisława Szczynukowicza vel Komorowskiego p.Rezydenta ponoć III RP czyli PRL – Bis rosyjsko niemieckiego kondominium.

    W związku z podejmowanymi przez Pana i pana rząd, oraz posłów Platformy Obywatelskiej działań na niekorzyść Rzeczpospolitej oraz jej obywateli, miedzy innymi brak udzielania przez Sejm i rząd RP zgody na ratyfikacje Traktatu Reformującego z udziałem społeczeństwa Polski wyrażonego w drodze referendum, nadto szkalowaniem Polaków (twierdzenie, jakoby ci nie wiedzieli co zawierają zapisy Traktatu.), próba zwrotu mienia lub wypłaty rekompensaty osobom, które w czasie II wojny światowej kolaborowały z okupantem hitlerowskim (zaznaczam, iż podnosi Pan, ze projektowana ustawa miała by dotyczyć wszystkie te osoby, które do 1939 roku, posiadały obywatelstwo polskie, a więc i osoby narodowości żydowskiej lub niemieckiej, które chcąc uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie porzuciły na terenie RP swoją własność i nigdy do 1972 roku nie podnosiły w tym zakresie roszczeń), następnie uchwalonej w jeden dzień w oczywistej sprzeczności z Konstytucja RP, w sposób wyczerpujący znamiona niedopełnienia przy stanowieniu prawa obowiązków służbowych, ustawy Karta Polaka, co po zestawieniu wszystkich tych argumentów wskazuje na wyczerpanie znamion czynu zabronionego – zbrodni zdrady stanu, spenalizowanej w art. 127 kodeksu karnego, przejawiającego się próbą scedowania znacznej części suwerenności RP – w sposób arbitralny, przez wąski krąg osób narodowości żydowskiej – którym pan, Donald Tusk,Bronisław Komorowski, oraz Marek Borowski, przewodzicie w sposób zorganizowany, działając wspólnie i porozumieniu z osobami z poza granic RP, na rzecz obcego, obecne projektowanego państwa – jakim miała by być zreformowana UE, zwracam się do Pana w formie listu otwartego z następującymi pytaniami: Jakiej narodowości było każde z Pana czworga dziadków? Proszę podać pochodzenie etniczne, a nie jedynie to formalne wynikające z przynależności państwowej. Z dostępnych mi dokumentów wynika, iż wszystkie te osoby były narodowości żydowskiej, w tym Anna Liebke, matka Ewy Tusk z domu Dawidowska. Jakiego wyznania były w.w osoby? Jakiego wyznania jest Pan? Tu może Pan odpowiedzieć ale nie musi, zaznaczam jednak, iż awizował się Pan w czasie ubiegania o urząd prezydenta, iż zawarł Pan ślub kościelny, nadto uważam, iż społeczeństwo RP ma prawo wiedzieć, jakiego wyznania jest premier Rzeczpospolitej. Nie jest wystarczy twierdzenie, iż jest się chrześcijaninem bowiem jak Panu wiadomo, kościół Ewangelicko- Augsburski, w szczególności ten reformowany na ziemiach polskich to skupiska konwertowanych Żydów. Vide zbiór archiwalny w WBC – Bracia Czescy. Czy Pana dziadkowie, zarówno ci ze strony matki Ewy Tusk z domu Dawidowska oraz Józefa Tuska, podpisały tzw. Volkslistę i tym przyjęły od III Rzeszy niemiecką przynależność państwową ? Jeżeli tak, to z jaka datą? Ile osób, zarówno ze strony ojca i matki korzysta dziś z prawa do obywatelstwa nadanego na mocy konstytucji RFN, która takie osoby jak Pan traktuje jako Volksdeustchy. Zaznaczam, iż to pytanie jest jedynie formalności bowiem zarówno Tuskowie jak i Dawidowscy Volkslistę przyjęli. Czy ktokolwiek z w.w osób zmieniał na wniosek brzmienie nazwiska, w szczególności rodzina Dawidowskich i Lalowskich? Czy może Pan wyrazić dla ogółu społeczeństwa RP zgodę na przeglądnie w zakresie w.w prawa zasobów Bundesarchiv w Berlinie oraz WASt (Wermacht Auskunftstele)? Czy taką zgodę może Pan wyrazić w zakresie przeglądania zasób metrykalnych oraz USC, datowanych po 1908 roku? Jaki status miał w obozie koncentracyjnym Stuthoffu a następnie w Neuengame Józef Tusk? Z jaką datą i za jakimi powodami został przeniesiony z pierwszego do drugiego obozu Pana dziadek? Czy dysponuje pan jakąkolwiek korespondencją z tych obozów potwierdzającą, iż Józef Tusk był jednie i tylko więźniem. W jakim trybie i w jakiej dacie każde z czworga dziadków przechodziło rehabilitacje w związku z odstąpieniem od narodowości Polskiej? Czy była to rehabilitacja, powiązana z podpisaniem deklaracji wierności, bo nie wszyscy mogli być polskiej przynależności państwowej lub narodowości polskiej, czy też było to nadania obywatelstwa Polskiego w drodze ustawy? Czy szczególnie w przypadku Józefa Tuska albo Franciszka Dawidowskiego ówczesne władze wszczynały jakakolwiek procedura karna, np. z przynależność do Wehrmachtu lub inna działalność na rzecz okupanta hitlerowskiego. Czy inne osoby z bliskiej rodziny, wujków, ciotek, podpisywały Volkslistę, zmieniały nazwiska na niemieckie? Na przykład Leon Lalowski! Takie samo pytanie dotyczy dziadków Pana małżonków. Ilu osób narodowości żydowskiej lub pochodzenia żydowskiego znajduje się w kierowanym przez Pana rządzie oraz klubie parlamentarnym ? Czy przy układaniu list wyborczych do Sejmu, Senatu, tworzeniu rządu, kierował się Pan kryterium etnicznym, to jest preferował Pan osoby pochodzenia żydowskiego, w tym w szczególności zaś tych, które mają prawo do obywatelstwa RFN lub Izraela? Takie samo pytanie dotyczy członków PO lub osób rekomendowanych do samorządu? Szczególnie rzuca się na pierwszy plan przypadek Gdańska, Warszawy, Łodzi oraz Wrocławia. Czy jest Pana znana wiedza, która mówi, ile osób z kierownictwa PO oraz innych liderów ma przodków, mających prawo do obywatelstwa RFN wynikającego z Volkslisty, lub dziadkowie albo rodzice czynnie współpracowali z okupantem hitlerowskim ? W jakim czasie zostanie wprowadzony do porządku obrad Sejmu punkt związany ze zmianą ustawy Ordynacja Wyborcza do Sejmu, a mianowicie projekt zawierający opcją zmiany ordynacji wyborczej na mieszaną, tj. wprowadzenia prawa wyboru co najmniej polowy posłów w trybie większościowym? Czy jest Pan osobiście za tym, aby osoby publiczne, szczególnie parlamentarzyści oraz członkowie rządu mieli obowiązek ujawniania swojej narodowości, wyznania, posiadanego obywatelstwa i prawa do obywatelstwa krajów trzecich, również daty uzyskania polskiej przynależności państwowej przez przodków lub nich samych ? Kim się pan bardziej czuje – Niemcem, Żydem (osobą pochodzenia żydowskiego) czy też Polakiem? Czy kiedykolwiek publicznie wypowiadał się pan w sposób noszący znamiona antypolonizmu? Syndrom Kurta Waldheima. Dziadek Tuska, dziadek Klicha, Palkota, Sikorskiego i ojciec Wałęsy. Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Obawiać się jak Kurt Waldheim? Syndrom Kurta Waldheima – kim byli dziadkowie?
    WYKAZ KONFIDENTÓW GESTAPO W ŁODZI VOLKSDEUTSCHE – GDAŃSK
    TUSK i w Getto Łódź Gunter WALTZ, zbrodniarz hitlerowski.
    Jest śledztwo w sprawie Listy Dankowskiego. Dnia 12.12.2008 roku IPN wszczął śledztwo syg. S 61/06/ZK, o to, że funkcjonariusze SB, działając wbrew dyspozycjom par. 27 pkt. 3 Instrukcji o pracy operacyjnej SB resortu spraw wewnętrznych, kierowali wykonywaniem i podejmowali czynności wykonawcze, zlecone pismem Podsekretarza Stanu MSW z dnia 26.06 1989 r. Nr SVD- 001427/89, polegające na usunięciu z ewidencji operacyjnej informacji o osobach wybranych wówczas do Sejmu X kadencji i Senatu RP, zarejestrowanych jako TW i osobami nierejestrowanymi jako TW, ale z którymi utrzymywano kontakty operacyjne oraz prowadzenia poza ewidencją resortu kontaktów operacyjnych z opisanymi wyżej osobami, co stanowiło poświadczenie nieprawdy w ewidencji operacyjnej MSW co do okoliczności mających znaczenie prawne, na szkodę interesu publicznego i prywatnego. W roku 1901 na wielkim wiecu Żydów poznańskich, znany działacz polityczny, Jaffe, powiedział do zebranych: „Zwracam uwagę na stanowisko, jakie my, Żydzi zajmujemy na pruskim wschodzie. Przed prawie tysiącem lat przodkowie nasi przed grozą prześladowań przywędrowali z Zachodu do Polski. Nigdy nie wyparli się sprawy niemieckiej, po niemiecku mówili, mówili niemczyzną swej francuskiej i szwabskiej ojczyzny, kiedy ojcowie niejednego, co nas odsądza od niemczyzny, głęboko jeszcze tkwili w słowiańszczyźnie. A kiedy ten tu kraj przyłączono do Prus, wtedy to ojcowie nasi przejęli na swoje barki wielką część kulturalnego dzieła. Jeżeli miasta poznańskie stały się głównie warowniami niemczyzny, to właśnie ojcowie nasi spełnili w tym kierunku dobrą, a może najlepszą część pracy. Tysiącami polonizowali się chrześcijańscy Niemcy, lecz żaden Żyd tego nie zrobił i nie zerwał związku swego z niemiecką ideą. Nie tylko więc stoimy na naszym prawie, ale stoimy też na szmacie ziemi, którą pomogliśmy zniemczyć, a na to dziś głównie kładziemy nacisk.” Dziadek Tuska, dziadek Litwaka – żyda Sikorskiego, żyda – Litwaka Palikota, Myszkiewicza – Nusselbauma – Niesiołowskiego, ojciec Wałęsy – Leiba Kohne, ojciec żyda Tadeusza Mazowieckiego ur.w Płocku – Bronisława Mazowieckiego – wykładowcy szkółki rabinackiej i członka KPP i matki T.Mazowieckiego żydówki – Jadwiga Szempliński . Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Wstydzić o to bardzo! Palikot to wie i selektywnie wykorzystuje.
    Fakty, mity, wątpliwości.
    Czy służby specjalne państw trzecich, np. Ameryka,Niemcy, Rosja, Wielka Brytania lub Izrael wykorzystują przeciw polskim politykom poniemieckie dokumenty tzw BDC (Berlin Captured Dokuments) lub bezpośrednio w zasobach CIA
    TUSK
    Dziadek Tuska nie został siłą wcielony do Wehrmachtu. Poszedł dobrowolnie bo był podobnie jak Franciszek Dawidowski, drugi dziadek byli „filcowanym Niemcami” zwykłymi folksdojczami Rdzennych Polaków, bez tzw. udziału krwi niemieckiej, nie przyjmowano na VL, co najwyżej byli kategoria – „Leistungs Pole” i nie wcielano nigdy do wojska niemieckiego. Życiorysy przodków Tuska są o tyle przykre, że byli oni etnicznymi Żydami, zresztą drugi dziadek też był z narodu wybranego. Tuskowie to nie żadni Kaszubi, to ród Żydów z okolic Bełchatowa, środkowej Polski. Na przełomie XIX i XX wieku w tych okolicach żyło około 1000 osób o tym nazwisku. W getto Łódź około 50 osób narodowości żydowskiej o tym nazwisku zostało zamordowanych. Dziś wg portalu moikrewni.pl nie ma ani jednej osoby w tym regionie, zaś około 700 można wyszukać na północy Polski. W archiwum IPN znajduje się wiele akt paszportowych, które wskazują, ze Tuskowie masowo wyjeżdżali z Polski na pobyt stały do Niemiec. Jechali jaki folksdojcze. To nie są zarzuty! Może VL i Wehrmacht jest żadnym zarzutem, jednak otwartą kwestią pozostaje życiorys Josefa z lat 1939- 1944. Był rzekomo więźniem obozu koncentracyjnego w Stutthofie, następnie w Neuengame pod Hamburgiem. Komendantem tych obozów był folksdojcz Max Pauly. Ktoś powie Niemiec! W Polsce żyje obecnie 46 osób o takim nazwisku Bynajmniej nie na Pomorzu. W Tarnowskich Górach! . W 1942 ten Polak został przeniesiony do Hamburga. O dziwo, w tym samym czasie został też przeniesiony do tego obozu dziadek Tuska. Jako kto? Dlaczego wypuszczono i a zarazem przyjęto do Wehrmachtu? Tu nasuwa kawał o dziadku w obozie mój dziadek też był w obozie ale na wieżyczce. Profesor Aleksander Lasik napisał niedawno w książce „Sztafety ochronne w systemie niemieckich obozów koncentracyjnych”, że w załogach obozów służyło co najmniej 220 folksdojczy z Gdańska.
    Jak było z dziadkiem Tuska? Na prawdzie nie polega też twierdzenie, że dziadek z marszu zjawił się na progu domu. Albo kłamie premier, albo jego rodzina. Żeby moc przyjechać do Polski, trzeba było w takim przypadku złożyć deklaracje wierności bądź to w Konsulacie PRL lub jakieś Misji Wojskowej. Otwarta pozostaje kwestia powojennego życiorysu Tuska – dziadka. Jeżeli był w Wehrmachcie, to musiała zostać wdrożona jakaś procedura karna. Tego nie póki co nie wiemy, a Tusk – premier, z wykształcenia historyk, zamiłowany badacz historii Gdańska udaje, ze nic nie wie w tym temacie. A może mu wszystko darowano bo był Żydem. Nie można zapomnieć, iż przed sądami nie stanęło nigdy około 1800 osób z załogi obozów Stutthof i jego podobozów. Dlaczego? Byli zwykłymi Niemcami, czy tez zniemczonymi Żydami? Przeszłość Józefa przy poświeceniu mu odrobiny czasu wyjdzie jak szydło z worka. Myślę tez, ze nie premiera nie dotyczy syndrom Kurta Waldheima.. Jednak jak widzę, co jak platforma uchwaliła 9 marca br, ustawę o zwrocie obywatelstwa hitlerowcom, to nie byłby taki pewny.
    FRANEK DAVIDOWSKI
    Z jednej strony folksdojcz, z drugiej przymusowy robotnik w Gierłoży. Uległ wypadkowi, a leczony był w szpitalu Wehrmachtu, gdzie do zdrowia przywracał go głaskaniem sam Adolf Hitler. Jak mówimy o dziadku Kaczyńskim z KPP, to zapytajmy! Kiedy i w jakim trybie Matka Tuska i babcia po kądzieli otrzymali jako Niemcy w Polsce obywatelstwo! Osobna kwestia jest to, ze Steinbach twierdzi, ze wypędziliśmy z Polski Niemców. Informacje, że Davidowski był folksdojczem podała Marta Tusk w rozmowie z „Wysokimi Obcasami” w kwietniu 2008 roku.
    BOLEK WAŁĘSA – LEIBA KOHNE – ojciec Lecha Wałęsy
    I w tym przypadku jest masa wątpliwości. Ważniejszych wątpliwości i nie z kategorii ojcostwa czy kapowania do SB. Ex prezydent twierdzi na forach w necie, że ojca w czerwcu 1945 roku zabili mu Niemcy. Z rożnych dokumentów wynika, ze miał jednak zejść z ziemskiego padołu w łóżku. Umarł w wieku lat 39. Umarł czy go zabito? Prezydent na to nie chce odpowiedzieć. Ojciec Bolek urodził się w 1907 roku w miejscowości Michałkowo koło Dobrzynia nad Wisłą. Kim był etnicznie? Kim była Matka Feliksa Kamińska, i babcia po kądzieli urodzona w 1916 roku, druga żona Leopolda Kamińskiego, nieznana z pochodzenia i dokumentów – Franciszka Glonek. Nieznanego pochodzenia bo wiemy tle, ze urodziła urodziła córkę Felixe w Ludwikowie. Zapewne w tym na wschód od Płocka. Genealodzy milczą w tej sprawie i podają – brak danych. Zatem nie wiemy nic na temat przodków Wałęsy od strony babci po kądzieli. Wschodnie okolice Płocka były siedzibą zboru ewangelickiego, dużą osada zniemczonych Żydów. (Maszewo) Czym było Michałkowo na początku XX wieku wieś w której na świat przyszedł Bolek? Było osadą kolonistów niemieckich. I nie chodzi tu bynajmniej o Niemców nawiezionych przez Himmlera oraz „polaka” Bach-Żelewskiego w ramach wzmacniania niemieckości i germanizacji Polski przez Einwandererzentrale Lietzmannstadt. Zarówno Dobrzyń nad Wisła i jego okolice, podobnie jak Wyszogród były ziemią obiecaną „niemieckich kolonizatorów również zniemczonych Żydów. Ostatnio w archiwach „odnaleziono” metry archiwaliów dotyczących ziemi lipnowsko – dobrzyńskiej, które prawdopodobnie pokażą kim byli przodkowie Wałęsy. Tych archiwaliów nie można było odszukać jeszcze dwa lata tamu. Do tego trzeba dodać, iż archiwalia dotyczące okresu międzywojnia wytworzone przez starostwa powiatowe dla tej części Kujaw prawie się nie zachowały. Służba w SS i obozach była tego powodem? Konwersje Żydów? Są bogate obszerne zespoły prorosyjskie, ale tych polskich po 1919 brak. ZAGINEŁY!? Podobnie jest na Podlasiu! Zbór, w którym Piłsudski wziął ślub ewangelicki liczył 1500 takich Niemco – Żydów. Z lektury książki prof. Lasika wynika, że największy procent SS – manów do obozów koncentracyjny dostarczyli kujawscy folksdojcze. Wałęsa chwali się drzewem genealogicznym po mieczu, specyfikuje przodków aż do 1800 roku, ale jakoś się nie kwapi do pokazania przodków Feliksy Kamińskiej. Ktoś jednak zrobił mu drzewko. Już jego pobieżna analiza i konfrontacja z bazą JEWISHGEN.org pokazuje, że Kamińscy po matkach byli Żydami. A kim była babcia Wałęsy Franciszka Glonek? W okolicy Włocławka żyje obecnie ponad 100 osób z takim nazwiskiem. Z bazy moikrewni.pl widać, iż największa ilość Glonków mieszka we Włocławku. Inne miasta to takie typowo niemieckie: Tomaszów Mazowiecki, Piotrków Trybunalski, Sosnowiec. Można kpić z określenia tych miast jako niemieckie, ale uwaga! W Piotrkowie mieszkało 2 tys VD, w polskim Sosnowcu – 7 tyś, a jeszcze więcej w Będzinie i jego okolicach, prawdziwym zagłębiu zniemczonych Żydów. Co zatem w czasie II wojny robił Bolek Wałęsa, co robiła jego rodzina, jakie było prawdziwe nazwisko Wałęsów w XIX wieku? Dlaczego go zabito? Skąd filosemityzm Wałęsy i pokłady zaufania Rady Mędrców Europejskiego Syjonu? Zaufanie Sarkozego? Są rożne domniemania. Ja ich powtarzać póki co nie będę. To trzeba materialnie sprawdzić, wykluczyć albo potwierdzić. Czy byli na tej „niemieckiej ziemi” też niemieckim kręgiem kulturowym? To z tego powodu miłość Donka, niemieckiego Żyda?
    Jedno jest bardzo pewne. Wszyscy przodkowie Wałęsy po matce Kamińskiej byli halahicznymi Żydami. To Stąd milczenie Wałęsy na temat matki i jej przodków. Podobnie jest zaufaniem żydowskiej części SB z Gdańska w latach 1970 i 1980. Nie można zapomnieć, iż w archiwum IPN w Gdańsku są archiwalia wskazujące na to, że Wydarzenia Gdańskie, to w zasadzie zamach stanu na rząd Gomułki, to skuteczna próba zdekapitowania „Prawicowego Odchylenia” , to w końcu odwet za próbę rozliczeń, zbrodniarzy hitlerowskich, stalinowskich i zwykłych aferzystów żydowskiego pochodzenia. Zbrodniarzy nigdy nie ściganych, rozliczeń zapowiedzianych na Zjazd w listopadzie 1968 r. W tym okresie Archiwum Państwowe dla m. Warszawy zniszczyło wszystkie sygnatury dotyczące warszawskich folksdeuczy – w zespole archiwalnym Starostwo Powiatowe Warszawskie z siedzibą w Aninie (1945 – 50) Kto mógł go zrobić? Jaki jest udział Wałęsy w wywołaniu tych wydarzeń? (Tym się zajmijmy!!!!!) Jak to się stało, że ten na ów czas młody człowiek znalazł się w samym centrum gdańskich wydarzeń? Tak blisko Gierka? Proces za 1970 rok to nie wszystko! Ważne są intencje, kto i po co to wywołał? Wałęsa to nie zwykły kapuś, to pierwsza linia nacjonalistów w żydowskiej diasporze w Polsce. Wg mnie od dość dawna!
    PAUL SARKOZY
    Babcia była z domu Thomas, Toht. Była protestantką. To ewidentnie wskazuje na to, że mogła i powinna być, i raczej była ona węgierskim folksdojczem. Prawdopodobnie ona sama lub jej cała rodzina została przesiedlona do Polski w ramach jej germanizacji. Baza ODESSA3.org pokazuje, pokaźną liczbę węgierskich Niemców o tym nazwisku przerzuconych z Polski w czasie II wojny światowej. Zapewne z tego powodu ojciec obecnego prezydenta Francji, węgierski emigrant, nie mógł bezpośrednio – nawet jako Żyd zamieszkać zaraz po wojnie we Francji. Musiał za to wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Nie jest to dziwne i nie budzi wątpliwości? Żyd pozbawiony ojczyzny, tzw. DPs, nie może zostać wpuszczony do Francji?! Baza nazwisk moikrewni.pl pokazuje w Polsce: 750 nazwisk Thomas, zamieszkałych okolice Złotowa, oraz 90 osób o nazwisku Toth – zamieszkałych głównie w Świdnicy. W Polsce mieszka też 135 osób o nazwisku Nagy. Kim są te osoby. Są rodziną Sarkozych? Byli folksdojczami? Wg Steinbach wypędzeniu a tu proszę! Tylu „Niemców”. Czy z powodu takich Niemców marzy się francuskiemu prezentowi wspólna Europa? W granicach II RP mieszkało milion Niemców. Ze spisu można wyczytać, ilu Żydów podawało się z Niemców
    Inne osoby.
    Centralny Rejestr Osób Poszukiwanych za zbrodnie hitlerowskie pokazuje, ze Niemcami w Bydgoszczy byli też; Sikorscy, jeden z nich był zbrodniarzem wojennym, inna baza pokazuje, że niejaki Gunter Waltz z Warszawy dostał w RFN wyrok 13 lat za zbrodnie na Podlasiu, za mordowanie Polaków, jeszcze inna wskazuje na prawie 15 tyś procesów sądowych w Warszawie prowadzonych przeciwko osobom działającym na rzecz okupanta hitlerowskiego, ostatnio na wielu poszukiwaniach odnalazła się 10 mb. decyzji o pozbawieniu obywatelstwa łodzian. Dotyczy i to jedynie dla Łodzi – Śródmieścia., VD w Łodzi byli Polańscy, Gąsiorowscy, Bartman vel Bartoszewscy, Bautzitp. W Warszawie na współpracę z Hitlerem poszli Bartman vel Bartoszewscy – rodzona siostra pseudo profesora (zwolniony przez Niemców z obozu w Oświęcimiu!) bez legalnej matury wyszła za mąż w czasie okupacji za oficera Wermachtu!!!. Są też zbrodniarze wojenni o nazwisku Zdrojewski, zastępca Amona Goeta z KL Płaszów. Zdrojewskiego powieszono po wojnie. Czy z tego powodu IPN w Łodzi odmawia przekazania listy pracowników Łódzkiego oddziału. Osoba od archiwaliów w Łodzi jest niejaka żydówka Polańska – Bergman. W granicach II RP mieszkało co najmniej jeden milion Niemców, jawnie deklarujących swoją odrębność. Czy ich wypędzono? Nie, nie wypędzono ich! I są na to materialne dowody. Nasuwa się pytanie – czy są politycy, którzy muszą się obawiać tego rodzaju zaszłości w biografiach przodków. Rewelacje o dziadku Donalda Tuska, pokazują, że ma to znaczenie, a wybory prezydenckie dowodzą, że może nawet spaść poparcie. Jest jeszcze jedno zagrożenie. Otóż dokumenty poniemieckie przejęli alianci. Zespół Einwanderzentrale został oddany Niemcom dopiero w 1994 roku. Z książki Ewart, „Kampf um die Akten” na stronie 229/232, opisane jest jak Amerykanie używali akt EWZ Lietzmannstadt do identyfikacji imigrantów. Żydowskich emigrantów? Folksdojczy było w: Białej Podlaskiej – 570, Kraśniku – 82, Chełmie – 2736, Hrubieszowie – 942, Krasnymstawie – 47, Radzyniu – 66, Siedlcach – 202, Tomaszowie Lubelskim – 820, Zamościu 463, Włodawie- 92, Puławach – 19, Lublinie – 617, Lubartowie – 56, i w Biłgoraju – mieście PALIKOTA – 500. Większość tych ludzi ewakuowano w ramach Akcji „Wisła” na Ziemie Odzyskane, miedzy innymi – uwaga – do Gorzowa Wielkopolskiego, tysiące do Świdnicy i Zachodniopomorskie. Czy Akcje „W” zrobiono po to by przerzucić na Ziemie Odzyskane Żydów, o których wspominał w referacie stryj Borowskiego – Berman? Wiele przesiedleńców nie miało żadnych dokumentów. I uwaga do Palikota. Jaki pan sfinansuje koszty dociekań albo wyznaczy nagrodę, to będzie pan wiedział, co robili Pana przodkowie w Biłgoraju. Czy nie byli VD? Trzeba tez sprawdzić, Dolniaka, Schetynę, Zdrojewskiego, Chlebowskiego, Komorowskiego, Marcinkiewicza, Sikorskiego, Pawlaka, Kalinowskiego. Wykaz 8o tyś zbrodniarzy wojennych będzie na deser, podobnie jak niemiecki „krąg kulturowy Tuska” w Gdańsku. Również Stoltzmann, jego węgierski kolega Żyd Balazs też. Do tego 1500 osób, niby Kaszubów, ale z gwiazdami Dawida w herbach. Wojenna przeszłość Walesów, Tuska i Sarkozych będzie z urzędu. Haki na Tuska, żyda Klicha, folksdeustche w Sejmie. Captured German and Related Records on Microform in the National Archives. Czy możemy być naiwni i twierdzić, iż wywiady różnych krajów nie znają hitlerowskiej przeszłości przodków polskich polityków? Captured German and Related Records on Microform in the National Archives. See also the list of Captured German Sound Recordings Revised May 27, 2008
    Table of Contents
    Introduction
    National Archives Collection of Foreign Records Seized, Record Group 242
    Captured German Records Microfilmed at Whaddon Hall, U.K.
    Captured German Navy Records Microfilmed in London, England, U.K.
    Captured German records microfilmed in Berlin, Germany
    Microfilmed records received from the Berlin Document Center
    Captured German records microfilmed at Alexandria, Virginia, USA
    Nazi Party and SS records
    Records of private individuals and enterprises
    German military records antedating World War II
    Other captured records
    Other Related Records, Records of U.S.. Army Commands, 1942- , Record Group 338
    General records of the Department of State, Record Group 59
    German Documents in Other Record Groups
    National Archives Collection of World War II, War Crimes Records,
    Record Groups 153, 238 and 549
    Records of the International Military Tribunal (IMT) at Nuernberg (RG 238)
    Records of U.S. Military Tribunals at Nuernberg (RG 238)
    Records of U.S. Army War Crimes Trials in Europe
    Records of War Crimes Trials in the Far East
    Suggestions for citing National Archives microfilm of Captured German and related records
    Introduction The National Archives holds over 70,000 rolls of microfilm reproducing captured German and related records, as described below. Reference copies of the microfilm may be viewed free of charge in the Microfilm Reading Room, National Archives at College Park, 8601 Adelphi Road, College Park, MD 20740-6001 (Phone: (301) 837-2015 begin_of_the_skype_highlighting (301) 837-2015 end_of_the_skype_highlighting; FAX: 301-837-0483.) Self-service copies from microfilm can also be made in the reading room for $0.50 each.
    Komentarz: Na szczególne zainteresowanie zasługuje też zespół Einwanderungszentrale Litzmanstadt. W ramach tego urzędu sprowadzono do Polski ponad 1.1 mln „Niemców” z całej Europy Środkowo – Wschodniej. Znaczna część tych osób uzyskała obywatelstwo PRL. Nadawano je w latach sześćdziesiątych. W tym samym czasie „prostowano” z urzędu pisownie nazwisk. Cały zespół znajduje się w Bundesarchiv RFN, jednak około 25 mb (kartoteka) przechowywana jest w AP w Szczecinie, oddział w Płotach. Dokumenty te trafiły tam z MSW jako depozyt NDAP w latach osiemdziesiątych. W tamtym czasie miały klauzulę – „ściśle tajne”. Pokaźna część archiwaliów dotyczących Einwanderungs Zentrale Litzmanstadt znajduje się w zasobach AGAN oraz w IPN, w baza SEZAM(a w niej nazwiska żydów i żydo niemców „przerobionych” na „polaków” w ilości 1.6 mln przez Niemców a dokończona akcja przeróbki przez NKWD – UB też ok. jednego miliona w latach 1945 – 1950) Przywiezieni Niemcy byli takimi samymi Niemcami jak żydowski gen. w PRL – Jan Frey – Bielecki czy Jerzy Albrecht. Na „miłość” PRL do Niemców mógł liczyć też urodzony w Królewcu Fritz RYMARZ(co i kogo i z kim kojarzy się wam to nazwisko?z jaką funkcją prze tegoż pełnioną?), który przez 5 lat pracując w Szczecińskiem, przebywał bez dokumentów. Niedługo ukaże się na RN materialna wiedza, pokazująca, gdzie schowano ogromną ilość rzekomo wysiedlonych z PRL „Niemców” – osób, które dziś domagają się za pośrednictwem Niemców z Platformy Obywatelskiej – odszkodowań? Skala używania „niemieckich” nazwisk w RP, na: moikrewni.pl, jewishgen.org i odessa2.org (WAR Records). Nazwisko Tusk, jest nazwiskiem bełchatowskich Żydów, którzy przenieśli się na Kaszuby na początku XX wieku oraz po II wojnie światowej. 50 osób o tym nazwisku było osadzonych w Getto w Łodzi. Donald Tusk, formalnie jest potomkiem folksdeutschy – (każde z czworga dziadków podpisało VL), zaś etnicznie Żydem prowieniencji germańskiej lgnącym do Niemieckiego Kręgu Kulturowego.
    Miłość Donka do Angeli
    ŻYDOWSKA – Wikipedia podaje Angela Merkel jest w 1/4 Polką. Z domu nazywa się Kasner, a jej dziadkowie pochodzą z Elbląga. Nazwisko jak nazwisko, ale dość znaczna ilość Żydów polskich używała tego nazwiska. Kim jest zatem Merkel?
    Zbrodnia zdrady stanu folksdeutscha Tuska? – Żydowscy naziści
    Wikpedia podaje, że Kanclerz RFN Angela MERKEL w jednej czwartej, jest Polką. Ojciec Pani Merkel nazywał się Kasner i pochodził raczej z Elbląga. W tych stronach do czasu II wojny światowej miała zamieszkiwać jej babcia. Nie jest dziś RN wiadomym, czy Polskość pani kanclerz odziedziczyła po dziadku Kasnerze czy też jego żonie. Zatem nie wiemy póki co, które z dziadków po mieczu miało być Polakiem bądź mieć polskie obywatelstwo. Wszystko wskazuje na to, że to matka Kasnera mogła być Polką, bo nazwisko Kasner raczej wskazuje na „niemieckość” dziadka. Najciekawszym jest jednak to, że nazwisko KASNER dość powszechnie w XIX i XX wieku używali polscy żydzi, zamieszkujący lubelskie pod każdym woj. są metryki żydowskie na takie nazwisko – proszę kliknąć
    tarnopolskie
    krakowskie
    lwowskie
    stanisławowskie
    łomżyńskie
    czy też kaliskie – źródło: jewishgen.org
    Jeszcze dziś, o dziwo właśnie na ziemi lubelskiej zamieszkuje dość duża liczba Kasnerów, między innymi w: m. Chełm (12), Inowrocław (9), m. Białystok (9), Rybnik (7), Tomaszów Lubelski (6) m. Poznań (5), Szczecin (5), m. Zielona Góra (5), Olesno (4), Strzelce Krajeńskie (4) źródło: moi krewni.pl
    Pytanie – jakie zatem wypędzenia i kim jest z pochodzenia Angela Merkel? Teraz nie można wykluczyć, powodem „miłości Donka do Angeli” jest jednakowe, postrzeganie żydowskiego „Drangu nach Osten”. Można przypuszczać, że gdyby Kasnerzy nie przesiedlili sie do NRD to pewnie dziś ich potomkowie zasiadali by obok Donka w polskim Sejmie. Inne pytanie. Czy Donek wie, czy też nie wie – jak zawsze – że Angela Merkel po Kasnerach jest lub może być pochodzenia żydowskiego. Nie można też wykluczyć, iż stosowny zapis w konstytucji RFN pozwalający na nadawanie obywatelstwa Niemcom Ludowym w drodze VL ma drugie dno. Panowie Bronisław Szczynukowicz – Komorowski – „hrabia” bolszewicki z żoną etniczną żydówką o rodzinnym pochodzeniu po rodzicach i dziadkach ze zbrodniczego UB-SB ( link http://www.gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/57/4094/rodzinna-historia-prezydentowej-w-aktach-ipn ), panowie Władysław Bartman vel Bartoszewski, Jacek Rostowski, a właściwie Jan Vincent-Rostowski i Donald Tusk, zanim zaczniecie przypominać pamięć o pomordowanych Żydach w Gettcie, to zadajcie sobie pytanie – kto ich wymordował? Kto ukręcał śledztwo w sprawie zagłady łódzkich Żydów? Dlaczego zaniechano prowadzenia tego postępowania z momentem dojścia do władzy w czerwcu 1989 roku Żydów w Polsce? Kim byli wszyscy czworo dziadków Tuska, co robili w czasie wojny ?, kim byli – Bach Zelewski, Bronisław Kamiński i im podobni? Czy nie byli to przodkowie Tuska lub innych liderów PiS i PO? Nawet jeżeli nie robili tego czynnie – to legitymowali hitlerowski system. Takimi samymi Niemcami jak Merkel byli też Herbert Czaja oraz Herbert Hupka liderzy związku wypędzonych. Takim samym Niemcem – Niemką może być dziś Steinbach! – Rozkład zamieszania osób o nazwisku Steinbach w IV RP:
    1.Oleśnica (11)
    2.s. Rybnik (8)
    3.Stargard Szczeciński (7)
    4.Końskie (4)
    5.s. Wrocław (3)
    6.Czarnków (3)
    7.s. Łódź (2)
    8.Tomaszów Mazowiecki (2)
    9.Ząbkowice Śląskie (2)
    0.Kluczbork (1)
    Nie da się wykluczyć, iż dziś w RFN dochodzą do władzy identyczne osoby jak w latach 1933- 1939, pokroju Haydrycha i spółki. Dziś się nie strzela kulami, dziś sąsiadów podbija się ekonomią i V Kolumną. Asumptem do napisania kolejnego tekstu wyrażającego wątpliwości co do intencji oraz polskości Donalda Tuska, zwanego Donek, jako osoby, kierującej przez przypadek polskim (nie)rządem (żydowska akcja esemesowa oraz rzekomy totalitaryzm PiS – u) stał się tekst wywiadu przeprowadzonego przez dziennikarza GW Romana Daszczyńskiego z matką premiera – Ewą Tusk, zamieszczonego w dodatku z dnia 22 – 24 marca 2007, a zatytułowanego „Coś z mężczyzny”link proszę zwrócić uwagę na typowo żydowskie, semickie rysy twarzy, duży nos… Ewy Tusk na fotografii i POdobieństwo do syna, zmarła 7 kwietnia 2009 http://wyborcza.pl/1,75480,5042291.html O ojcu Tuska grobowa cisza, jakby nigdy nie istniał, z bardzo prozaicznego powodu: także żyd i w dodatku wiejski złodziej, bandzior oraz agent Gestapo wydający Niemcom Kaszubow i Polaków, z ciążacym na nim wyrokiem śmierci wydanym przez Gryfa Pomorskiego (szkoda, że nie wykonanym), po wojnie agentem NKWD – UB. Tekst powinien nosić raczej nazwę „Coś z Polaka”. Sam tekst, nawet jak odwraca kota ogonem do wiatru, urabiając Donka na Polaka, mówi wiele o tym, kim jest z pochodzenia cudotwórca Tusk. Nie jest ważnym czy kanclerz RP jest Żydem, Niemcem czy Japończykiem, istotnym jest to czy dane osoby zachowują się pro państwowo, budują dobrobyt przybranej ojczyzny, czy też działają niczym V kolumna, cały czas nabierając rodaków na czcze deklaracje, próbując pewnymi działaniami doprowadzić do „eksterminacji” narodu Polskiego, a wobec Polski zastosować takie działania, które pozwolą za kilka dekad nazwać Polskę POL-IN, realizując uchwaloną w jeden dzień, raczej noc, w sposób przestępczy i niezgodny z Konstytucja RP – Kartę Polaka. Tusk i spółka, niestety idzie bardziej w kierunku tej ostatniej koncepcji i to nie bynajmniej od wygranych w 2005 roku wyborów. Wychodzę z założenia, iż wyczerpuje Pan i Pana przodkowie znamiona przynależności do takiej grupy, bowiem istotą działalności takich osób, nazywanych potocznie V kolumną, jest ukrywanie przykrej prawdy o pochodzeniu, dziejach rodziny zaś pokazywania w sposób bardzo wyraźny niecnych intencji, co widać obecnie, szczególnie w kontekście ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Takie działanie to nie służba Rzeczpospolitej, to owczy pęd, do realizowania z uporem maniaka jakieś lepszej sprawy lub powierzonego Panu jakiegoś dziwnego planu. Jeżeli nie chce być tak postrzegany to winien Pan niczego nie ukrywać. Nikt, poważny, nie czyni Panu osobistego zarzutu z tego, ze dziadek był w Wehrmachcie, a ten z strony matki Franciszek Dawidowski budował Hitlerowi jako Polak Wilczy Szaniec. Jednak, jak nie chce Pan, żeby uważano Pana w zakresie Pana państwowej działalności za forpocztę imperialnej działalności Żydów germańskich czy jak ktoś woli czegoś co obecnie nazywane jest globalizacją, to niech Pan przestanie, podobnie Pana matka – Ewa Tusk opowiadać Polakom brednie o swojej polskości. Średnio inteligentny czytelnik w/w wywiadu – rozmowy, nadto rozbierając ten tekst na czynniki pierwsze dostrzeże przeciwieństwo tego co mówi wprost mamusia, ba, że kłamie ona jak najęta przez Sanhedryn, zaś dodatkowo w chlapiąc sposób bardzo nieroztropny to czy tamto, dostarczy takim osobom jak ja interesującego materiału genealogicznego oraz podpowiada ciekawe i nieznane dotychczas fakty z życiorysów zarówno Tusków jak i Dawidowskich, informacji, które bardziej szczegółowo pokazują, kim byli Pana przodkowie lub nadal są, zatem, jakimi intencjami wobec Polski może się Pan kierować, np. krępując polskiej części społeczeństwa RP dostęp do życia publicznego oraz odmawiając prawa do współdecydowania od losach mojego kraju – jakim jest Polska. Pisze – mojego, bo Panu trudno potwierdzić, szczególnie po tym, jakami antypolskimi wypowiedziami w przeszłości się Pan wsławił, jak obecnie się Pan zachowuje wobec prawa Polaków wynikającego z konstytucji RP lub choćby z zasady, której brzmienie jest umieszczone na stronie www Sejmu RP, a brzmi każda władza społeczności ludzkiej bierze się z woli narodu!, że Polska to Pana ojczyzna. Pana Vaterland nazywa się III Rzesza, zaś Pana rodakami nie są bynajmniej rdzenni Niemcy, a jedynie tacy, jak Hitler, Haydrych czy kaci Warszawy Bach -Zelewski wraz z innym bandziorem, również Żydem z Witebska, z matki niemieckiej kalwinistki – Bronisławem Kamińskim, nie wspominając o twórcy narodowego socjalizmu – Alfredzie Rozenbergu – również kalwińskim Żydzie z Estonii. Prawo bycia takim Niemcem ma Pan to prawo potwierdzone w niemieckiej konstytucji i posiadaniem niemieckiego obywatelstwa i paszportu, co kryje pan przed Polakami, jak i to, że pana rodzina zginęła na MS. Wilhelmie Gustloffie (Rys historyczny: MS Wilhelm Gustloff – http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Bundesarchiv_B_145_Bild-P094443,_Stettin,_%22Wilhelm_Gustloff%22_als_Lazarettschiff.jpg&filetimestamp=20081212202238http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Bundesarchiv_Bild_183-H27992,_Lazarettschiff_%22Wilhelm_Gustloff%22_in_Danzig.jpg&filetimestamp=20081209210848 – przed II wojną światową niemiecki statek pasażerski, flagowy statek wycieczkowy floty organizacji nazistowskiej Kraft durch Freude (KdF). Nosił imię zamordowanego w 1936 członka NSDAP, Wilhelma Gustloffa. Podczas wojny włączony w skład Kriegsmarine, kolejno przekształcony w okręt szpitalny i okręt-bazę okrętów podwodnych. W 1945 uczestniczył w największej katastrofie morskiej w historii ludzkości.W wyniku ofensywy sowieckiej i podczas wycofywania się Niemców z Polski statek jako transportowiec został użyty do ewakuacji niemieckiej ludności i żołnierzy (głównie z flotylli szkolnej okrętów podwodnych) z Gdyni przed nacierającymi wojskami radzieckimi. Ponowne uruchomienie statku wymagało pewnego nakładu pracy. Również sporo pracy wymagało przygotowanie byłego wycieczkowca do roli de facto jednostki ewakuacyjnej W swój ostatni rejs wyruszył 30 stycznia 1945. Okręt wyruszył w ten rejs pod eskortą torpedowca Löwe. Na pokładzie Gustloffa znalazło się 173 członków załogi, 918 oficerów i marynarzy z II dywizji szkoleniowej okrętów podwodnych, którzy mieli obsadzić bądź uzupełnić załogi 70 U-bootów, 400 dziewcząt pomocniczego korpusu Kriegsmarine, które były wojskowymi telefonistkami, telegrafistkami, maszynistkami, kreślarkami i pielęgniarkami. 162 rannych żołnierzy Wehrmachtu oraz 4424 uciekinierów, wśród których byli funkcjonariusze organizacji Todta, junkrzy, policjanci, gestapowcy[2], działacze NSDAP i ich rodziny. Łącznie, wg najnowszych ocen, na okręcie znalazło się co najmniej 10 tys. osób, co potwierdza depesza nadana z Gustloffa. Ciekawostkę stanowi fakt, iż m/s „Wilhelm Gustloff” miał w swoim ostatnim rejsie wieloosobowe dowództwo. Z ramienia Marynarki Wojennej personelem wojskowym na statku dowodził kmdr. por. Wilhelm Zahn, zaś z ramienia floty handlowej – jeden z etatowych przedwojennych kapitanów statku, Friedrich Petersen. Skład kolegialnego dowództwa uzupełniali, odkomenderowani specjalnie na ten jeden rejs, dwaj tzw. „Fahrenskapitaene” – Heinz Koehler i Harry Weller. Ten ostatni, już po trafieniu statku torpedami, zamknął grodzie wodoszczelne w kadłubie, odcinając w ten sposób części wolnej wówczas od służby załogi drogę do ratunku. O godzinie 21:16 czasu pokładowego przy mijaniu ławicy słupskiej Wilhelm Gustloff został trafiony 3 torpedami, wystrzelonymi przez radziecki okręt podwodny S-13 dowodzony przez komandora podporucznika Aleksandra Marineskę. Pierwsza z nich rozerwała poszycie dziobu. Druga trafiła w środek statku na wysokości basenu, a trzecia trafiła w maszynownię. Na Gustloffie eksplozje wywołały ogromną panikę. Wszystkie dziewczęta z pomocniczej służby umieszczone na dnie osuszonego basenu zginęły niemal od razu. Okręt bardzo szybko przechylił się na lewą burtę. Masy ludzkie skierowano na oszklony pancernymi szybami pokład spacerowy, skąd niemal nikt nie był w stanie się wydostać na pokład. Nie wszystkie szalupy można było spuścić, gdyż żurawiki były zamarznięte. Kilka łodzi odczepiono zbyt wcześnie i wpadały do morza, inne przewracały się na falach z powodu dużego przeciążenia. Na pokładzie walczono o dostęp do łodzi i o tratwy ratunkowe, dochodziło do bójek, padały nawet strzały, również samobójcze. Pokład przechylał się coraz bardziej. Każdy, kto dostał się do wody ginął w wyniku hipotermii w ciągu kilku minut. Około godziny 22:25, 65 minut po storpedowaniu, okręt całkowicie zanurzył się w morzu. W akcji ratowania rozbitków z Gustloffa wyróżniła się m.in. załoga torpedowca T – 36 pod dowództwem kpt. Heringa. Niemieckie jednostki przybyłe na ratunek wydobyły z wody jedynie 838 żywych rozbitków (inne źródła podają 1252). Według najnowszych badań i odkryć liczba ofiar sięga 9600 osób – zamarzli w kamizelkach ratunkowych przy 20-stopniowym mrozie – była to największa tragedia morska w zapisanej historii ludzkości (największa znana liczba ofiar zatonięcia jednego statku). Storpedowanie jednostki pomocniczej, idącej w konwoju, było jednak całkowicie zgodne z prawem wojennym, a konkretnie z układem londyńskim z 1936 roku regulującym zasady prowadzenia wojny podwodnej. Podczas przygotowania ostatniego rejsu statku popełniono szereg kardynalnych błędów, z których najważniejszymi były – użycie uzbrojonej jednostki pomocniczej MW do ewakuacji ludności cywilnej, dopuszczenie do jej znacznego przeładowania, i wysłanie jej w rejs z eskortą.)podczas ucieczki przed Armią Czerwoną a miała powody uciekać, bo służyła wiernie Hitlerowi, Niemcom i w Gestapo oraz zarządzie Gdańska u boku Forstera..Zwykli Niemcy uciekali, pieszo, na furmankach, na rowerach, dla nich na tym statku pełnym hitlerowskich dygnitarzy nie było miejsca Tusk. W Polsce dostał Pan póki co od wyborców mandat polegającym na zwykłym zarządzie, udzielonym Panu jedynie na cztery lata. Polega on na wypełnianiu zlecenia kreatywnego zarządzania RP i nic więcej!!! Mając władze powierzoną na taką kadencje nie ma Pan – jak prezes narodu polskiego prawa przekroczenia tych uprawnień. Bredzenie, że Polacy nie wiedzą, co to jest Traktat Lizboński, albo, że Polacy zgodzili się już na akcesje do UE, a tym samym na ratyfikacje Traktatu lub ze nie będzie frekwencji, nadaje do wylania Pana z tego urzędu ze skutkiem natychmiastowym, zaś tych wszystkich, wiedzących lepie winno się internować oraz nauczyć prawidłowego postrzegania praw obywateli. Pana obowiązkiem wprost jest podjecie działań uświadamiających Polaków, o ile pan zakłada ze nie są i oddanie się pod osąd suwerena. Suwerenem jest społeczeństwo Polski. Pan tego nie robi, dalej działa jak prezes podmiotu handlowego, który podejmuje działania zmierzające do takiej zmiany statutu podmiotu, który Panu powierzył władze czy zarząd, by być prezesem dożywotnio, a na koniec zostać jeszcze jego właścicielem – wprowadzając doń w sposób podstępny, nowych udziałowców.Dalej – pisząc piąta kolumna nie mam na myśli obecnej Republiki Federalnej Niemiec, Pan jest jedynie Niemcem Ludowym, przede wszystkim zwolennikiem i zakładnikiem neo – kolonizacyjnych zapędów przedsięwzięcia jakim był i jest dalej realizowany Plan Generalny Wschodni, koncepcji, którą wymyślili w 1914 roku pod nazwa Judeopolonia pana bracia, haskalizowani Żydzi z Niemieckiego Komitetu Uwolnienia Wschodnio – Europejskich Żydów. Nie udało się w Wersalu, nie udało się Mayerowi, Haydrichowi czy Bach-Żelewskiemu, to realizuje pan plan Roberta Schumana, tj. zamiar kolonizacji Wschodu Europy przez quasi urbanizacje tego regionu oraz niby pomoc ekonomiczną. Nie jestem eurosceptykiem – jestem za Unia, ale może to pozostać unia celna, ekonomiczna, monetarna, kulturalna, nawet militarna. tj. wszystko to co usprawnia działanie UE, ale tworzenie zrębów Państwa Europejskiego, skutkującego takim zamieszaniem etnicznym jakim są Bałkany i sankcjonowaniem tam na zawołanie i z prędkością światła separatyzmów narodowościowych – z żydowskim kierownictwem, próbującym destabilizować takie państwa jak Białoruś czy Ukraina, by późnej powtórzyć taki model w wielonarodowej Polsce – jest nazbyt czytelną inicjatywą. Jako „historyk” nie powinien pan zapomnieć, że po tym jak zaborcy rozebrali Polskę, zagarnięte przez Prusy tereny też przesyły cud gospodarczy. Zresztą nie tylko – działania te na końcu doprowadziły do wybuchu II wojny światowej, która została wg mnie wywołaną przede wszystkim nie przez naród niemiecki, tylko przez Pana braci, jak ci wyżej wymienieni i była rozgrywką Żydów zachodnich, zwalczających z powodów ekonomicznych Żydów wschodnich, prawie zawsze będących wyznania mojżeszowego, osoby, działania, w wyniku które doprowadziły do zbudowania na tym konflikcie państwa Izrael, przedsiębiorstwa Holocaust i przyczółka do utworzenia nowego ładu światowego. Pan i pana rodacy życzą sobie zreformowanej Europy, Europy dobrobytu, a nie potrafi pan póki co wraz pana rodakami, polskimi Żydami, jako niepodzielnie rządzącymi Polską od 1989 roku, żeby nie powiedzieć od 1945, zadbać, by służba zdrowia była wydajna, żeby ZUS – owi nie groziła zapaść, żeby Polska nie doczekała się również kryzysu związanego z niewypłacalnością, a polskie dzieci nie były najbardziej wygłodniałymi i wynędzniałymi w tej Europie, podobnie jak masy rencistów, zaś bezrobocie nie spadało w wyniku emigracji za chlebem prawie 3 mln osób, a w efekcie utworzenia takiej ilości miejsc pracy – z podpisaną umową i za wynagrodzeniem nie koniecznie na poziomie chińskiego więźnia. Zamiast tego urządzacie z Polski i w Polsce żydowsko – żydowski folwark zapraszając dodatkowo 3.5 mln żydów z Izraela by powiększyć swój elektorat, wydając po cichu im polskie paszporty i po cichu w tajemnicy przed Polakami obywatelstwa, pytam jakim prawem?, sugerując światu, że Polska to zaścianek, ciemnogród etc.Jakim prawem abolicja i fundowanie prawie 500 tys rzeszy emigrantów z Wietnamu, etc stałego pobytu i obywatelstwa, kto was do tego upoważnił? Chciałbym powiedzieć, że żaden kraj Europy nie przeszedł tego co przeszła Polska. Żadnego kraju nie rozebrano tak jak Polski, żadnego kraju nie będącego tym samym kręgiem kulturowym nie próbowano kolonizować, a narodu wyniszczyć, tak jak to robiono od 1776, a następnie po 1939 roku wobec Polski. Żaden kraj nie ma też tak ogromnej diaspory żydowskiej jak Polska. Żadnemu krajowi nie grozi perspektywa, nawet jeżeli jest ona na obecną chwile niezbyt realna, zwracania skonfiskowanej lub porzuconej w wyniku II wojny światowej własności. Taka sytuacja nie może być wykluczona czego dowodem jest brak podjęcia regulacji prawnych dotyczących mienia poniemieckiego na Ziemiach Odzyskanych. Kartę Polaka uchwala się w jeden dzień, ale sprawy ksiąg wieczystych jakoś nie ma się mimo szumnych zapowiedzi zamiaru uregulować. Tak więc, inne kraje mogą się godzić, a następnie nie obawiać tego, że w wyniku ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, zostanie tak zmieniona struktura społeczna i wyborcza, że nagle w wyniku miedzy innymi takich działań Polska zniknie z mapy „zreformowanej Europy”, a Volksdeutsch Tusk będzie prezydentem czasowo znajdujących się unter polnischer Verwaltung, terenów niemieckich, Pol -Inu, Judeopolonii lub jakiegoś tam Ost – Izrael. Panie Tusk, V kolumnie nie wierzy się nigdy, szczególnie tej żydowskiej o germańskiej prowieniencji. Nie bez powodu sam Bismarck w 1847 roku powiedział. Po to pan Bóg stworzył Żydów, żeby szpiegowali w Polsce na rzecz Niemiec. W Będzinie nawet do tego stopnia, że na 25 radnych 100 % było komunistycznymi Żydami z KPP.. Już wcześniej jako zwykły obywatel wyrażałem wątpliwości które wynikają życiorysów rodziny Tuska po mieczu. Dziennikarz GW – na Jarosław Kurski, wyjawił niegdyś, że dziadek Donka był w Wermachcie, a środowisko PO uznało, że był on jednak dobrym Polakiem bo gdy plan Hitlera na Wschodzie i Zachodzie Europy brał w łeb to Józef dał nogę do aliantów. Prawda jest jednak inna. Żołdak fiuhrera skorzystał po prostu z nawoływań rządu londyńskiego, który gwarantował tym którzy pokażą Hitlerowi plecy bezkarność po powrocie do PRL. W armii hitlerowskiej takich jak on służyło, jak pisze Brian Riggs, ponad 130 tys + 130 wysokich oficerów w tym marszałek Luftwaffe. Nic nie pomoże twierdzenie, iż było to przymusowe wcielanie do armii niemieckiej czy też wpisywanie na folkslistę. Kiedyś Kurt Waldheim bronił się twierdzeniem, iż musiał wysyłać Żydów do gazu, bo to było jego obowiązkiem, a on sam wykonywał rozkazy. Na takie gadanie odpowiedziano mu – panie Waldheim, pana obowiązkiem było nie wykonać takiego rozkazu. Jeszcze raz podpowiadam, że aby być żołdakiem Hitlera trzeba było wpierw przyjąć niemieckie obywatelstwo, potwierdzone odpowiednią grupą VL.To, że pana babka, tj. żona Józefa Tuska takowe przyjęła znajduje potwierdzenie w wykazie osób ; rehabilitowanych za odstąpienie od narodowości polskiej, znajdującym się w Archiwum Państwowym w Gdańsku. Józef ot tak nie mógł bez zgody wyrażonej przez zarząd miasta Gdańska po 1945 i na wniosek rodziny wrócić do Polski, szczególnie będąc w Wehrmachcie. W tym zakresie – zresztą nie tylko próbuje pan Polakom, dodatkowo jako historyk i lider wiodącego ugrupowania politycznego – wciskać przysłowiowy kit. Do dziś – poza tym, że twierdzi pan, że dziadek ze strony ojca miał być więźniem Stuthoffu oraz Neuengame nie pokazał pan żadnego pisma z tych obozów – muzeów potwierdzających status uwiezionego przez hitlerowców. Przypomnę panu, że kariera rzekomego więźnia tych dwóch obozów pokrywa się z karierą zbrodniarza hitlerowskiego Maxa Paulego, który w analogicznym okresie od pobytu w tych obozach dziadka kierował nimi. Może więc – tak długo, jak nie wykaże Pan, że był więźniem i nie sprostuje Pan tego ze rodzina Tusków przyjęła od Hitlera niemiecka przynależność państwowa III Rzeszy, będzie wątpliwość wskazująca na to, że nie był on więźniem tych obozów a miał w nich zgoła inna rolę lub funkcje. Proszę nie zapominać, że władza ludowa zwolniła z jakiejkolwiek odpowiedzialności około 1800 zbrodniarzy hitlerowskich działających w KL Stutthof bo byli pochodzenia żydowskiego i przeszli na służbę NKWD, UB, SB, IW – WSW – WSI,. dlatego pozostali po dziś dzień bezkarni, mimo ciążących na nich zbrodni ludobójstwa, w tym a raczej przede wszystkim na swych braciach i siostrach w wierze, pobratymcach, oferując swe usługi żydobolszewickiej władzy. Do dziś zażydzony IPN nie nie może a raczej nie chce, unika jak diabeł wody święconej ustalenia składu osobowego załogi tego obozu ponieważ chodzi o żydów!!!. Proszę też nie zapominać, iż w niedługim czasie będzie publicznie dostępna zawartość ściśle tajnej teczki Józefa Tuska. Myślę, ze wtedy najpóźniej wyjdzie więcej wskazana na pana polskość. Podobnie sytuacja ma się z wieloma pana współpracownikami i ich przodkami. Vide Zdrojewski. A teraz krótko do ciekawych wskazań poczynionych przez Ewę Tusk, rocznik 1934 Teściową Juliannę naziści z tymi maluchami wyrzucili na ulice. Józefa aresztowali i wywieźli do Stuthoffu. W Gdańsku mogli pozostać jedynie takie osoby, które mogły i podpisały VL. Inne były deportowane. Dalej jest mowa o tym, że Julianna Tusk została zatrudniona w 1940 roku jako księgowa w Sopocie. Jeżeli tak, to w jakim języku wykonywała te czynności? Polskim? Ewa Tusk z domu Dawidowska słowem nie wspomina o VL teściowej czy teścia. O swoim ojcu, Franciszku Dawidowskim mówi, że był Polakiem, zaś matka, jego żona Anna była z domu Liebke, była – jak twierdzi matka Donka Tuska – Niemką. Z zawodu była dyrektorką w jednej w sopockich gazet. Sama dodaje że była to gazeta niemieckojęzyczna. Mamusia premiera RP lub kacnlerza jak o nim mówią siostrzeńcy zamieszkali z jego siostrą Niemką w Niemczech, wspomina, (siostra Niemka a on Polak? rozdwojenie jaźni, czy co?), że miała też wujka Leona Lalowskiego. Leon miał dzieci Ewę, Brygidę i Wojtka. Ewa Tusk pamięta, że wuj kupił jej lalkę, ale zapomina, że wujek w czasie wojny nie nazywał się Lalowski Lassen, co oznaczało iż i on był wraz z całą rodziną Volksdeutschem, zaś sami Dawidowscy przyjmowali nazwiska takie jak: Drawe, Dahl, Dannert, Dannhoff. Pamiętała też, że jej ojca wpisano na IV grupę. Redaktor z GW nie piszę jednak co to znaczy ta grupa. I tu zaczyna się kpina. Franek Dawidowski, z Volkslisty, z teściową i jej matką prawdziwymi Niemkami miał nosić literę *, a on sam nie został zabity z powodu tylko z powodu niemieckości swojej żony. Dalej pani Ewa Tusk twierdzi, że tata został wywieziony na roboty przymusowe. Budował Wilczy Szaniec. W czasie tej pobytu w Gierłozy podczas prac miało dojść do jakieś katastrofy budowlanej, w wyniku czego stracił on oko mi miał zmiażdżoną nogę. Niech będzie. Do sprawdzenia pozostaje jednak, czy Dawidowski nie ucierpiał w wyniku działań Stauffenberga. Dlaczego? Otóż matka premiera twierdzi, że ten Polak przeznaczony do zastrzelenia, mający na co dzień obowiązek nosić literkę był leczony w szpitalu polowym, a podczas pobytu w lazarecie poklepywał go sam Adolf Hitler. Dziwne?! Tak naprawdę to był w SS/SD w ochronie Hitlera, został ranny podczas zamachu wykonanego przez Staufenberga.!!! Za tę rany Babcia dostawała pieniądze – rentę z Niemiec po dziadku i wychowywała Donka, który mając 8 lat w ząb nie mówił po polsku, tylko szprechał po niemiecku, bo Babcia polskiego jako Niemka nie znała, jego w szkole wyzywano od szwabów, ma na tym tle do Polaków uraz, zresztą i dziś nie potrafi się po polsku wysłowić.W dalszym akapicie mama Donka twierdzi, że niedawno ktoś powiedział premierowi, że są ludzie, którzy szperają i chcą koniecznie udowodnić, że rodzina Tusków jest Niemcami. Pomijając to, czy ktoś szpera czy też grzebie w życiorysie Tusków lub Dawidowskich, jedno jest pewne matka Donalda Tuska w co najmniej 50 % była jak sama twierdzi- rdzenną Niemką, tak jak w 100 % Niemcami były Anna, jej brat Artur matka Otylia oraz ojciec Albert, nazwiskiem Liebkowie. Jest też mowa o tym, ze babcia Donka i prababcia chciały jechać jako rdzenne Niemki po 1945 do Rzeszy, ale nie wyjechały bo dziadek Dawidowski powiedział, iż nigdzie nie wyjedzie. Pani Ewa przyznaje, że jeszcze po 1945 roku prawie wcale nie mówiła po polsku. Jeżeli to prawda, to w jakim języku mówiono w rodzinie Dawidowskich, szczególnie dziadek Franek zwracał się do Anny Liebke lub do córki Ewy. Taki Polak, a do 1939 r. lat nie nauczył dziecka krzty po polsku. I dalej. Pani Ewa twierdzi, że siostra jej ojca, tj. Franciszka Dawidowskiego, ;Polaka z krwi i kości”, Maria zginęła wraz z trójką małych dzieci na statku Wilhelm Gustloff. Pytanie! Co robiła na tym statku jako Polka? O dziwo nie mam mowy, co się stało z mężem pani Marii. Na pytanie zadane przez dziennikarza GW, czy Tuskowie maja jakąś rodzinę w Niemczech? pada informacja, że po wojnie do radzieckiej strefy okupacyjnej została wywieziona kuzynka męża, czyli ojca Donka – imieniem Ingrid. Mieszkała w Lipsku. Józef Tusk, żona Józefa – z domu Polak, a kuzynka Tusków to Ingrid. Konkluzja jest jedna. Tuskowie Volksdeutsche, niewyjaśniona rola Józefa Tuska w obozach koncentracyjnych skąd trafia do Wehrmachtu, Dawidowscy Volksdeutsche, Liebkowie – niemiecka przynależność państwowa – powiedzmy prawdziwi Niemcy. Wujek Lalowski Leon – również Volksdeutsch! Co dalej? Okaże się niedługo. Pani Ewie można podziękować za poczynione sugestie. Szczególnie te dotyczące ojca Franka. Jest też pewne coś innego – nie wiadomo, czy Tuskowie i Dawidowscy mieli do 1939 polską przynależność państwowa, jednak w czasie II wojny światowej całe te rodziny szły okupantowi hitlerowskiemu na rękę. Dziwnym jest też to, że w ewidencji mieszkańców WMG nie ma informacji o żadnym Tusku, przy czym z z książki adresowej wynika, że rodzina Donka w WMG mieszkała. W tekście jest też mowa o tym, że Rosjanie 1945 roku spalili Gdańsk. Dlaczego go niszczyli? Otóż takim osobom jak rodzina Tusków czy Dawidowskim lub Lalowskemu, gdańskim Żydom marzyło się Wolne Miasto Gdańsk, liczyli na III wojnę światową. To się jednak nie podobało czerwonoarmistom i potraktowali te zapędy miotaczami ognia. Najgorsze jeszcze jednak przed nami. Najgorsze, że te dzieje rodziny Tusków czy Dawidowskich znają rożne wywiady, w tym USA,Rosji,Niemiec, znają z mikrofilmów aleksandryjskich, zna też PIS, bo teczka Józefa Tuska, została zaagregowana w IPN. Jak wspomniałem UB nadało jej klauzule ściśle tajne. Dziś być może Donek ma się jednak czego wstydzić i ktoś nim kręci! mając jego i jego rodzinki dossier w swych rękach, czyli teczki a w nich potężne haki.
    Aby takie historie nie miały żadnego wpływu na losy RP, aby wiedzieć, kto jest kim, koniecznym jest rozpisanie referendów w zakresie:
    * ujawniania narodowości i wyznania osób publicznych *wprowadzenia ordynacji większościowej.
    * nie dopuszczenia osób narodowości żydowskiej do władzy w RP i pozbawienia ich nielegalnie uzyskanego obywatelstwa ! PRZEKAŻ DALEJ

    Wiesław P 31.07.2011 18:47:43

    A tu trochę historii
    „Wilhelm Gustloff” zatopiony przez niemieckie torpedy(autor: Mirosław Naleziński) – Jeśli Żydzi ginęli w polskich obozach zagłady, to „Wilhelm Gustloff” został zatopiony przez niemieckie torpedy, zaś na dwa miasta spadły japońskie bomby atomowe. W ten sposób można dość zręcznie manipulować faktami. 29 marca 2007 wyemitowano dokumentalny film (Discovery) nt. zatopienia statku niby pasażerskiego „Wilhelm Gustloff”. „Dziennik Bałtycki” (25 stycznia 2004) zapoznał swych czytelników z ową historią, która warta jest omówienia, choćby z powodu rozmaitych interpretacji tego tragicznego wydarzenia. Z jednej strony ukazano losy sympatycznej pani o polskich personaliach (Łucja Bagińska, wyszła za mąż za żołnierza Wehrmachtu – Gerharda Rybandta), która przeżyła katastrofę, jednak 9343 osoby zginęły (w tym ok. 5 tys. dzieci). Na pokładach było jednak około 1400 żołnierzy i marynarzy oraz 162 rannych żołnierzy. Zatem – jak traktować ową jednostkę? Jako statek pasażerski, okręt wojenny czy statek-szpital?. Pani Łucja była w szoku i krzyknęła – Jezus! Gdzie moje dziecko!? Dzisiaj ktoś powie – co to ma za znaczenie, ale zadam pytania, choć aż wstyd je zadawać (przed samym sobą, zwłaszcza wobec nieszczęścia owej miłej kobiety): w jakim języku krzyknęła pani Łucja oraz – gdyby Niemcy jednak wygrały wojnę – to w jaki sposób pisałoby się nazwisko i imię pani Łucji oraz cóż daliby Polsce (…) – jej mąż służący w Wehrmachcie i syn Hans Jurgen? Nawiasem mówiąc, pani Łucja wspomniała, że po latach korespondencyjnie zgłosił się do niej wątpliwy dżentelmen z Niemiec – Ten mężczyzna podszywa się pod mojego zmarłego synka, prosił o zaświadczenie, aby wyciągnąć rentę od państwa. Zatem – nie tylko Polacy cwaniaczą w systemie rentowym…Z drugiej strony mamy Rosjanina, ukazanego jako podejrzanego typa – Komandor podporucznik Marinesko miał od kilku tygodni nóż na gardle. Jako dowódca sowieckiego okrętu podwodnego S-13 pilotował jego remont w Finlandii. Nudę skracał sobie zakrapianymi alkoholem wypadami w miasto. Pijackie orgie na okręcie i opuszczenie jednostki będącej w stanie wojny mocno zdenerwowały sowieckich admirałów. Komandorowi dano jeszcze jedną szansę – hańbę żołnierskiego munduru miał zmyć krwią Niemców. W przeciwnym wypadku groziło mu rozstrzelanie. No tak, Niemcy walczyli po rycersku i dla idei, zaś niecni Rosjanie byli szantażowani i musieli mordować szlachetnych najeźdźców niosących wolność i cywilizację na Wschód. I takie stereotypy będą obowiązywać w przyszłości – dobrzy a prześladowani Niemcy oraz źli a zapijaczeni Rosjanie. Przewodniczący Związku Ludności Niemieckiej w Gdyni – *Gustloff* nie był uzbrojony, był typowym statkiem pasażerskim. Zginęło na nim pięć razy więcej osób, niż na *Titanicu*, w większości kobiety i dzieci. Chcemy uczcić pamięć wszystkich, którzy zginęli. 30 stycznia, w kościele przy ul. Armii Krajowej organizujemy nabożeństwo w 59. rocznicę zatopienia statków pasażerskich *Wilhelm Gustloff* i *Goya* przez sowieckie okręty podwodne. Czyżby to był typowy statek pasażerski? I przy ulicy Armii Krajowej (dobrze, że nie Ofiar Piaśnicy!) będą opowiadać sobie o „typowych statkach pasażerskich”? Zamieszczono także wywiad z p. Korsakiem – W Gdyni Redłowie znajdowała się bardzo ważna fabryka, w której produkowano elementy do niemieckich samolotów. W 1944 r. zaczęto wywozić ludzi i urządzenia do Niemiec. Kiedy Armia Czerwona była koło Koszalina, pomyślano o *Gustloffie*. Samochód załadowano urządzeniami pomiarowymi i kontrolnymi, na których Niemcom bardzo zależało. Przy zakładach lotniczych mieściła się komórka gestapo, która załatwiła miejsce dla samochodu. A może pasażerów zaokrętowano nie tyle „przy okazji”, ale także aby zamaskować wojskowy ładunek? Ale o tym strona niemiecka milczy. Kto wie, że *Wilhelm Gustloff* otrzymał imię po zamordowanym w Szwajcarii przedstawicielu NSDAP? Ciekawe, jak zachowaliby się dzielni dowódcy U-Bootów, gdyby zauważyli statek *Kalinin*, wymykający się z otoczonego Leningradu, z ludnością cywilną na pokładzie? Zatoczyliby koło i odpłynęli na większe łowy? Według rycerskich a szlachetnych starogermańskich zasad? No to jak? Statek przewoził tylko niewinnych cywilów? A urządzenia wojskowe, a żołnierze i marynarze? Ilu Polaków, Żydów, Rosjan, Francuzów nacisnęłoby wówczas guzik, wysyłając torpedy w kierunku owego nieszczęsnego okrętu, skoro zadane rany przez okupanta były ciągle świeże, zaś lista osobowo-towarowa była nieznana? A ponadto pora nocna i – jeśli cokolwiek było widać – to swastyki na flagach oraz nazwisko (przedstawiciela partii uznanej za zbrodniczą podczas procesu w Norymberdze) na burtach? Nie dzisiaj, ale wówczas. Ilu? W filmie na Discovery tragedię określono jako największą katastrofę morską. Kapitana Marinesko nazwano niepokornym oficerem. Rosjan ukazano jako mścicieli, którzy w odwecie za faszystowskie akty ludobójstwa, zabijali wroga, także kobiety i dzieci. Ale też pewien świadek zeznał – Załoga *Wilhelma Gustloffa* biła po rękach tonących, aby nie przeciążyli łodzi ratunkowych. Zatem (to tylko teoretyczne rozważania) – za śmierć ilu osób odpowiadają Rosjanie, skoro na statku pasażerskim (jeśli już tak twierdzi strona niemiecka) było kilkakrotnie więcej ludzi niż dozwalają przepisy dotyczące statków tego typu, nie było właściwej liczby łodzi ratunkowych oraz sami Niemcy nie kwapili się do ratowania towarzyszy podróży? Na zakończenie filmu – Świat w obliczu wojny nie zauważył tragedii, ani przez wiele lat nie chciał pamiętać o jej ofiarach. Rok później, w równą rocznicę tragedii, tenże „Dziennik Bałtycki” (28 stycznia 2005) wraca do wątku. Mija 60 lat od zatopienia Wilhelma Gustloffa. Gdy wypływał z Gdyni w swój ostatni rejs, 30 stycznia 1945 roku, na pokładzie wiózł 10 582 osoby, czyli 5 razy więcej niż słynny Titanic. Woda pochłonęła 9 343 ludzkie życia, w tym ok. 5 tys. dzieci. Zginęło zatem jednorazowo tyle osób, co niemal każdego „pracowitego” dnia ginęło ludzi w czeluściach komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych (właściwiej – zagłady), z czego niemal połowa to były również dzieci, podobno gorsze od niemieckich, bo głównie żydowskie i polskie. Gdyby Niemcy chcieli opłakiwać wszystkie ofiary wojny we właściwej proporcji, to nie wystarczyłoby im łez…W ramach akcji Hannibal, w której brały udział 4 statki, miał bezpiecznie przerzucić II Dywizję Szkoleniową Łodzi Podwodnych (918 żołnierzy) i przy okazji zabrać uciekinierów z Prus Wschodnich. Należy więc podkreślić, że główną rolą „statku” była walka z naszymi sprzymierzeńcami, zatem był to jednak okręt wojenny i każdy żołnierz walczący z niemieckim agresorem miał nie tylko prawo, ale obowiązek zatopić okręt noszący na kadłubie znienawidzoną swastykę oraz nazwisko niemieckiego faszysty. Uczynił to radziecki okręt podwodny, ale gdyby zapytać polskich podwodniaków o problem sumienia, zwłaszcza tych, co stracili bliskich w Powstaniu Warszawskim, podczas którego niemieccy faszyści bezlitośnie rozstrzeliwali ludność cywilną, w tym niewinne dzieci…Opowiada Łucja Bagińska z Gdyni, jedyna żyjąca dziś na Wybrzeżu osoba uratowana z katastrofy. – Nie chciałam wyjeżdżać z Gdyni. Namówiła mnie sąsiadka. Mój mąż był wcielony do Wehrmachtu i walczył na froncie wschodnim( wcielano z listy VD). Po Gdyni krążyły straszne wieści o okrucieństwie Armii Czerwonej. Pani Łucja w zeszłym roku również udzieliła wywiadu – wyszła za mąż za żołnierza walczącego u boku Hitlera. Czy wiedziała wówczas, co Niemcy wyczyniali z rodzinami żołnierzy polskich i radzieckich broniących swych ojczyzn? Czy słyszała o okrucieństwie cywilizowanej

    1. cd
      Czy słyszała o okrucieństwie cywilizowanej armii niemieckiej? „Kurier” (31 stycznia 2005) także przeprowadził wywiad z p. Łucją, jednak nie zapytał jej jak mieszkała i co zwykle jadała podczas początkowo zwycięskiej wojny toczonej przez wodza i męża (gdzie mieszkała, to wiemy – w byłej wówczas Gdyni, czyli w Gotenhafen, skąd wyrzucono dziesiątki tysięcy Polaków, a wielu z nich wymordowano w lasach pod Piaśnicą oraz w obozie zagłady Stuthoff). Natomiast lektor przeczytał, że w kilka godzin po wypłynięciu z Gdyni została przerwana droga do wolności. Niefortunne rozumowanie polskiego dziennikarza – czyżby nasze wojska walczące o polską Gdynię niosły naszym rodakom (a za Polkę uważa się p. Łucja, no może od 1945…) niewolę? Z pewnością, gdyby rejs przebiegł szczęśliwie, to Polka Łucja mieszkałaby w Niemczech, ciesząc się niemieckimi wnukami jako… Niemka, przecież nie Polka! I nie nazywałaby się ani Bagińska, ani Łucja. Opowiada badacz wojennych katastrof morskich, Hans Schön, autor wielu książek (także wystąpił w filmie na kanale „Discovery”), w tym o Gustloffie. – Od 1940 roku przy nabrzeżu na Oksywiu pełnił rolę pływających koszar. Choć Gustloff normalnie zabierał 2 tysiące ludzi, to my przygotowaliśmy 5 tysięcy miejsc, a na pokład weszło… ponad 10 tysięcy osób! Potwierdza zatem, że był to wrogi nam okręt wojenny (koszarowiec). Ponadto, gdyby Niemcy zabrali dopuszczalną liczbę osób, to Rosjanie mieliby na sumieniu jednak 5 razy mniej ofiar. Zatem kto odpowiada za śmierć 8 tysięcy Niemców? Jeśli polski konspirator zabrał na akcję niemowlę, aby przewieźć w wózku bibułę i podczas strzelaniny zginęłoby owo dziecko, to czyż oskarżylibyśmy okupanta o wyjątkowe barbarzyństwo? Był 30 stycznia 1945 roku, godzina 21.16. Przez radio transmitowano przemówienie Hitlera. Gdy zaczęto grać hymn, nagle usłyszeliśmy przerażający huk. Gdyby ktoś chciał zrealizować groteskowy film, to nic lepszego by nie wymyślił – po ryku wodza nawołującego do walki z całym niedobrym światem oraz podczas grania znienawidzonego (niemal przez cały świat) hymnu (słuchanego codziennie przez p. Łucję) III Rzeszy (państwa o władzach uznanych przez świat za zbrodnicze), zniecierpliwiona ręka boska nareszcie pokierowała ateistyczną torpedę we właściwym kierunku. Może Bóg niepotrzebnie czekał aż tak długo i kara była zbyt wysoka? Może to dopust boży za obóz Auschwitz-Birkenau, który został (oficjalnie) odkryty dla świata parę dni wcześniej, zaś teraz jest nazywany polskim obozem zagłady? Dawniej także nieco się zagapił i urządził krwawą łaźnię w Sodomie i Gomorze. Mógł stopniować karę… Czyżby Bóg popełnił błąd? Prawdopodobnie Niemcy uwierzyli w szczęśliwą gwiazdę czuwającą nad miastem Gdynia – Gotenhafen (Port Gotów) to nazwa fonetycznie zbliżona do pojęcia Bóg/Gott, co mogło zachęcać dowództwo niemieckie oraz ludność cywilną do masowego eksodusu** z zagrabionego polskiego portu ku (niech i tak będzie) wolności. Zbytnia ufność powodowała systematyczne zwiększanie liczby ewakuowanych ludzi w kolejnych rejsach. Nieopodal Gdyni leży Hel. Może kojarzono tę nazwę raczej z niemieckim słowem hell (czujny, dźwięczny, jasny, oczywisty, żywy). Tragedia potwierdziła wszystkie znaczenia owego słowa, oprócz ostatniego. W pysze zapomniano o bogini śmierci w mitologii germańskiej o imieniu… Hel/Hella. Zresztą po niemiecku (podobnie) Hölle to piekło. W innym germańskim języku, angielskim, wyraz hell oznacza właśnie piekło tudzież piekielne męki. Rozziew pomiędzy niebem a piekłem okazał się dla tysięcy Niemców zupełnie niewielki, jak odległość pomiędzy oboma miastami (i fonetyczna „odległość” ich niemieckich znaczeń), pośród których odeszli na wieczną wachtę. Führer opętał ich umysły i być może w ostatnich swych minutach przeklęli go – zbyt późno! Szkoda, że nie wystarczyło im wcześniej odwagi…Przy opacznym rozumowaniu, które zaprezentowało wiele zachodnich redakcji twierdzących, że straszliwe obozy zagłady budowane przez Niemców na polskich ziemiach są jednak polskie, można dojść do równie logicznego wniosku, że te upiorne torpedy były… niemieckie. Zostały przekazane w darze od narodu radzieckiego, wprawdzie wbrew woli narodu panów, jednak umieszczono je na jeszcze pływającym terytorium Wielkich (choć coraz mniejszych) Niemiec, zatem w owej chwili stały się niemieckie! Nie był to akt przyjaźni pomiędzy jeszcze niedawnymi sojusznikami (patrz słynna braterska defilada na ulicach Brześcia), ale niewątpliwie można dostrzec pewną logikę nazywania torpedy niemiecką, skoro ludobójcze obozy nazwano polskimi… Przy tejże logice, również atomowe bomby zrzucone na dwa azjatyckie miasta można byłoby nazwać bombami japońskimi…Jakże rozmaicie recenzowane są książki poświęcone owemu morskiemu dramatowi… Tragedia Gustloffa (autor – wspomniany Hans Schön) recenzja – http://www.ksiegarnia-odkrywcy.pl/tragedia-gustloffa,3952.html – „Tragedia Gustoffa” to wstrząsająca relacja naocznego świadka ocalałego z jednej z największych katastrof morskich w historii. To jednocześnie bogato ilustrowany, unikalny dokument o bestialskim zatopieniu statku ewakuacyjnego dla uchodźców niemieckich z Prus Wschodnich. Jednak przede wszystkim, to hołd oddany 9343 ofiarom, w tym 5000 tysiącom kobiet i dzieci, które zginęły w sztormową, mroźną noc 30 stycznia 1945 roku. Jedno słowo (bestialski) określa jednoznacznie stanowisko recenzenta. Łatwo dzisiaj oceniać zatopienie niemieckich statków/okrętów, zbombardowanie Drezna czy Hiroszimy? W szczególności uproszczona ocena i jej łatwość wypowiadania przychodzi w umysłach ludzi, którzy nigdy nie przeżyli piekła wojny, nie utracili (właśnie w bestialski sposób!)bliskich oraz nie musieli wykonywać kontrowersyjnych rozkazów w imieniu swych narodów.

      Wilhelm Gustloff. Zagłada przyszła z głębin (autor – Andrzej Soysal)
      recenzja – http://www.ksiegarnia-odkrywcy.pl/wilhelm-gustloff-zaglada-przyszla-z-glebin,1963.html – Powieść dokumentalna poświęcona tragedii „Wilhelma Gustloffa”. W niezwykle poetycki sposób opisuje skomplikowane losy bohaterów, którzy starali się w tych trudnych latach wojny odnaleźć miłość i szczęście. Którzy wiedzieli czym jest odwaga, poświęcenie, patriotyzm. Którzy mimo wszystko pamiętali o znaczeniu słów: nadzieja oraz wiara. Szczególnej wymowy książce dodają archiwalne zdjęcia ukazujące wojenny Gdańsk i kluczowe postaci historyczne.
      Ale jakże inna jest recenzja – http://www.allegro.pl/item180258984_wilhelm_gustloff_zaglada_przyszla_z_glebin.html – Jakaż była rozpacz wśród rozbitków, gdy potężny, szary kadłub ciężkiego krążownika z pełną szybkością przemknął obok tonącego „Wilhelma Gustloffa.” Gdyby komandor Henigst, dowódca krążownika zdecydował się na zastopowanie silników i przystąpienie do akcji ratunkowej, mając do dyspozycji wyszkoloną załogę, szalupy i tratwy ratunkowe, można byłoby założyć, że dodatkowo kilka tysięcy rozbitków byłoby uratowanych!”
      Informacja z „ostatniej chwili” (www.trojmiasto.pl) – W piątek w Mozaice (30 marca 2007, godzina 19.00, wstęp wolny) odbędzie się spotkanie z Andrzejem Soysalem, kapitanem żeglugi wielkiej oraz autorem książek: „Zaręczy na Transatlantyku”, „Tajemnice dalekich rejsów”, „Rywale z podwórka”, „Wilhelm Gustloff. Zagłada przyszła z głębin”. Autor czeka na zainteresowanych.

      PS1 Wprawdzie Inny słownik języka polskiego PWN 2000 definiuje termin katastrofa jako tragiczne wydarzenie, w którym ginie wiele osób lub dochodzi do dużych strat materialnych, ale szereg podanych przykładów zawęża jednak to znaczenie do wypadków technicznych (katastrofa lotnicza, kolejowa, tankowca) oraz katastrof naturalnych (trzęsienie ziemi, susza). Zapewne wielu z nas ma wątpliwości, czy zbombardowanie tamy, wysadzenie pociągu, spalenie czołgu, storpedowanie okrętu podczas wojny jest katastrofą… Podobnie – czy zburzenie wieżowców WTC było katastrofą budowlaną (takie padało wówczas określenie).

      PS2 Już na początku wojny, we wrześniu 1939, niemiecki okręt podwodny zatopił (bez ostrzeżenia, ale podobno… omyłkowo) pierwszy (podczas II wojny światowej) pasażerski statek Athenia, który bezsprzecznie był wyłącznie statkiem pasażerskim. Na pokładzie przewoził ok. 1400 Amerykanów, Kanadów*, Brytów* i Irlandów*. Ponieważ morze było spokojne i posiadano do dyspozycji ok. 1800 miejsc w szalupach, przeto straty były stosunkowo niewielkie – ok. 120 osób. Niemcy (po swojemu) wykorzystali tragedię zrzucając winę na swych wrogów w artykule „Churchill zatopił Athenię”. Gdyby naziści wieźli na okręcie Wilhelm Gustloff przepisową liczbę osób (ok. 2000), to straty byłyby niewielkie (proporcjonalne, czyli ok. 200 osób). To Niemcy Niemcom zgotowali aż tak tragiczny los, a odpowiedzialność próbują zrzucić na innych. Czyżby nie dostrzegali pokrętnej manipulacji? Nie rozwinę tematu kto rozpoczął tę wojnę, ale powinniśmy zauważyć różnicę pomiędzy zbójem a napadniętym przechodniem, który niespodziewanie zastosuje dolegliwe odwetowe środki.
      * – propozycje dla geografów i polonistów
      ** – exodus jest polskim nieporozumieniem językowym (powinno być eksodus)

      PS3 cytat o dowódcy radzieckiego okrętu podwodnego – Wikipedia:
      11 stycznia 1945 Marinesko wyszedł na swój piąty patrol bojowy (drugi na S-13), który uczynił go najsłynniejszym z radzieckich podwodniaków. 30 stycznia 1945 S-13 napotkał i storpedował na północ od Łeby okręt pomocniczy Kriegsmarine ms Wilhelm Gustloff, jak się okazało, wywożący II dywizję szkolną okrętów podwodnych oraz uchodźców niemieckich z Prus Wschodnich. Ze statkiem utonęło, według różnych szacunków, od 6000 do 9000 niemieckich cywilów, marynarzy i żołnierzy, przez co jego zatopienie stało się jedną z największych, a według niektórych największą katastrofą w dziejach żeglugi. W dalszym ciągu tego samego rejsu, 10 lutego 1945 S-13 storpedował i zatopił u polskich wybrzeży transportowiec ms Steuben, z którym zginęło ok. 3000 Niemców, w większości żołnierzy. Marinesko zatopił statki o największym łącznym tonażu spośród radzieckich podwodniaków – 42 557 BRT.

      Wiesław P 31.07.2011 19:11:59
      Sokoły Stalina nad Warszawą
      Sokoły Stalina nad Warszawą – (Za bomby zrzucone na polską stolicę podczas II wojny światowej w tym samym stopniu, co Niemcy, odpowiadają Rosjanie) – Siekiera, motyka, bimber, szklanka, w nocy nalot, w dzień łapanka… Słowa piosenki autorstwa Anny Jachniny stały się symbolem okupacji Warszawy. Mało kto wie, że nie opisują one bombardowań dokonywanych przez Niemców, lecz nocne naloty lotników sowieckich – „sokołów Stalina”.
      BOMBĄ I ULOTKĄ

      Już 22 czerwca 1941 roku nad polskimi miastami pojawiły się samoloty z czerwoną gwiazdą. Pierwszy krwawy nalot na Warszawę odbył się kolejnego wieczoru o godzinie 19.17. Parę bombowców starało się trafić w mosty na Wiśle. Minimalnie spudłowali: bomby trafiły w nurt Wisły, gmach Teatru Wielkiego oraz w tramwaj pełen ludzi, wracających z pracy. Zginęło 34 Polaków – a tragedia tramwaju wjeżdżającego na most Kierbedzia jest po dziś dzień największą katastrofą w dziejach komunikacji miejskiej w Polsce. Atmosferę w Warszawie poprawiły – zauważone przez prasę konspiracyjną – kłamstwa propagandowe: Sowieci ogłosili zniszczenie w Warszawie wielkich składów materiałów pędnych, zaś Niemcy pochwalili się zestrzeleniem 48 samolotów. Sowieckie samoloty – choć regularnie krążące nad Mazowszem – ponownie pojawiły się nad Warszawą dopiero jesienią. Celem była średnicowa linia kolejowa, lecz i tym razem bombardierzy spudłowali. 8 bomb spadło co prawda blisko celu, ale 3 z nich trafiły w kamienice, burząc je niemal całkowicie – zginęło 54 warszawiaków, a 100 było rannych. Eksplozje wybiły okna w promieniu paru kilometrów (co w kolejnych dniach wywołało podwyżki cen usług szklarskich). Długie zimowe noce przynosiły więcej okazji do nocnych nalotów. Na przełomie lat 1941 i 1942 sowieckie samoloty zrzucały nie tylko – z reguły niecelnie – bomby. Ładunkiem, który spadł na polskie miasta, były także ulotki z przemówieniami Stalina – równie nietrafionymi, jak i bomby.
      DWÓCH KOLEGÓW Z KLASY ZABIŁA BOMBA…

      Późnym latem 1942 r. Sowieci zmienili taktykę. Wynikało to z sytuacji politycznej i pogorszenia się stosunków polsko-sowieckich. W tym czasie Stalin zaostrzył kurs wobec Polaków przebywających w Rosji, w odpowiedzi na co armia gen. Andersa ewakuowała się do Iraku. Podstawowym celem dla sowieckich bomb zrzucanych na Warszawę stali się cywile. Nocą z 20 na 21 sierpnia 1942 roku „sokoły Stalina” – jak określano w sowieckiej propagandzie lotników spod znaku czerwonej gwiazdy – przeprowadziły pierwsze bombardowanie dywanowe Warszawy. Atakowano przede wszystkim dzielnice mieszkaniowe – Żoliborz, Wolę, Mokotów, Grochów… W okolicach obiektów przemysłowych, infrastruktury kolejowej, instalacji wojskowych czy „dzielnicy niemieckiej” spadły nieliczne bomby. Powietrzny atak trwał kilka godzin. Zrzucano zarówno bomby burzące, jak i zapalające, a cele oświetlano flarami. Wywarły na mieszkańcach duże wrażenie. 7-letni wówczas chłopiec Janusz Wałkuski w książce „Moja wojna 1939–1945” wspominał: „Staliśmy w oknie wpatrzeni w scenerię nocnego nalotu. Na spadochronach opadały świetlne race. Było prawie tak widno jak w dzień. Słyszeliśmy warkot samolotów, eksplozje bomb […]. Bardzo ucierpiała Wola […]. Zginęło dużo ludzi. Tak zaczynał się rok szkolny [w 1942 roku uczniowie poszli do szkoły 21 sierpnia]. Dwóch kolegów z sąsiedniej klasy zabiła bomba na Krochmalnej…”.„Liczba zabitych narodowości polskiej wynosiła ok. 200, rannych ok. 800. Liczbę zabitych Niemców oblicza się na 60! […] – szacował krwawe żniwo wydawany w konspiracji „Biuletyn Informacyjny”. – Około 130 budynków mieszkalnych zostało trafionych bombami burzącymi. Bomby zapalające wznieciły 40 pożarów […] Przytłaczająca większość bomb upadła na domy mieszkalne, prymitywizując warunki bytowania wielu setek rodzin polskich…”. Liczba pożarów przewyższyła podobno liczbę pożarów z krwawego 25 września 1939 r. [tego dnia ok. 400 samolotów Luftwaffe dokonało pierwszego dywanowego nalotu w historii – przyp. red.]. Skutki nalotu odczuli także mieszkańcy nielicznych niezaatakowanych dzielnic: sowieckie bombowce celnie uderzyły w zajezdnię tramwajową na Woli i skutecznie poraziły ten istotny cel o znaczeniu strategicznym.
      CEL: GETTO

      Kolejny nalot nastąpił nocą z 1 na 2 września 1942 r. Bombowce nadlatywały w kilku falach, atakując 300 bombami takie „cele wojskowe” jak okolice szpitala Przemienienia Pańskiego i szpitala Dzieciątka Jezus oraz… getto. „W nocy naloty – wspominała jedna z mieszkanek getta – otucha wstępuje w nasze serca, gorzka radość, nie jesteśmy samotni. Każdy żyje dziwną pewnością, że getta bombardować nie będą. Przecież to przyjaciele, tylko niemiecką dzielnicę będą bombardować lub obiekty wojskowe. Niestety bomby spadają w pobliżu. Wszystko jedno, niech zniszczą, wszystko lepsze niż takie życie, niech wreszcie nastąpi koniec. A jednak chciałoby się przeżyć. Bomba odłamkowa wpadła do sąsiedniego domu. Są zabici i ranni. Biegniemy na pomoc. Nie ma noszy, nie ma bandaży, lekarzy. Każdy jak skamieniały patrzy na ciała. Detonacje następują szybko po sobie. Gdyby tak cały Umschlag rozsadzić… Ale w wagonach są przecież ludzie. Lepsza już bomba, szybszy koniec. Po co te ofiary? Jakiż okrutny nasz los”. „Biuletyn Informacyjny” ocenił straty na 100 zniszczonych, spalonych lub poważnie uszkodzonych budynków, bomby zabiły przynajmniej 200 warszawiaków (strat z terenu getta nie znano). Miasto – jako zbiorowość – ucierpiało także, gdyż po raz kolejny zbombardowano Tramwaje Warszawskie. Zniszczeniu uległy warsztaty naprawcze, specjalistyczny sprzęt umożliwiający remonty i naprawy taboru tramwajowego. W efekcie trzeba było wycofywać z ruchu coraz więcej tramwajów. Było to chyba jedyne skuteczne sowieckie uderzenie na komunikację szynową na terenach okupowanych przez III Rzeszę…Równie skuteczny okazał się atak na zaopatrzenie w żywność. Bomby zdemolowały i spaliły halę targową „Koszyki”, a przede wszystkim Kercelak – najważniejsze targowisko miasta na pograniczu Woli i Śródmieścia. Spłonęło ponad 1000 straganów i kramów. Wartość towarów spalonych na Kercelaku obliczano na 200–300 mln złotych. Spowodowało to ogromne kłopoty w zaopatrzeniu miasta w żywność i kolejny gwałtowny skok cen w górę. Ponowne bombardowanie w tak krótkim czasie wywołało w Warszawie panikę, która ogarnęła zarówno okupantów, jak i warszawiaków. Ci, którzy mogli, próbowali opuścić miasto. Bardzo wiele polskich rodzin wyjechało – przede wszystkim do podwarszawskich miejscowości letniskowych. Widok opuszczających stolicę rodzin niemieckich okupantów sprawiał satysfakcję. W Warszawie zapanowała atmosfera strachu: nad miastem latały sowieckie samoloty rozpoznawcze, a Niemcy palili zabudowania w getcie. 13 września nastąpiła puenta dywanowych nalotów na stolicę Polski: nad miasto przyleciał samotny sowiecki bombowiec i zrzucił jedną jedyną serię bomb. Wszystkie trafiły w wąską nitkę mostu kolejowego. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że „sokoły Stalina” są w stanie trafić bombami tam, gdzie chce ich
      wódz.

      PIONKI W GRZE

      Aktywność sowieckich samolotów nad Polską rozpoczęła się ponownie wiosną 1943 roku. Wbrew nadziejom Stalina ofensywy przeprowadzone jesienią poprzedniego roku nie doprowadziły do zniszczenia armii niemieckiej. Zwycięstwo pod Stalingradem uzyskano kosztem bardzo wysokich strat. Zostało zresztą odniesione – o czym się dziś zapomina – na drugorzędnym kierunku operacyjnym. Najważniejsze uderzenie Armii Czerwonej w 1942 roku – operacja „Mars” przeprowadzona na dalekich przedpolach Moskwy – zostało krwawo odparte przez Niemców. Potencjał sowiecki wydawał się wyczerpany i Stalin poszukiwał możliwości porozumienia się z III Rzeszą. Negocjacje odbywały się w neutralnej Szwecji. Równie skomplikowana była sytuacja III Rzeszy. Pod Stalingradem zostały zniszczone przede wszystkim armie jej sojuszników – Rumunii, Węgier i Włoch. Państwa te rozpoczęły rozmowy pokojowe z aliantami zachodnimi. Niemcy obawiali się, że gdy dojdzie do alianckiego desantu w Europie, ich sojusznicy poddadzą się. Atak aliantów na Zachodzie musiał zostać odparty za wszelką cenę i aby tego dokonać, zamierzano zakończyć wojnę na Wschodzie i skierować całą niemiecką armię przeciwko Brytyjczykom i Amerykanom. Na początku kwietnia 1943 roku na spotkaniu Hitlera z Mussolinim przygotowano założenia separatystycznego pokoju z Sowietami.W tej sytuacji obie strony musiały uzyskać jak najlepsze pozycje do negocjacji. Dlatego też lotnictwo sowieckie zapuszczało się głęboko nad tereny kontrolowane przez III Rzeszę. Z kolei Niemcy przeszli do ofensywy propagandowej. 13 kwietnia 1943 r. Radio Berlin poinformowało cały świat o sowieckiej zbrodni w Katyniu. Pięć dni później rozpoczęło się powstanie w getcie warszawskim…W takich okolicznościach politycznych na Warszawę spadły kolejne bomby. Sowieckie samoloty zaatakowały miasto nocą z 12 na 13 maja 1943 roku. Nalot trwał dwie godziny, a na miasto spadło 100 ton bomb, w tym półtonowe „niszczyciele kamienic”. Zginęło 300 Polaków, 1000 zostało rannych. Bomby zburzyły kilkadziesiąt kamienic, wiele domów zostało uszkodzonych, a tysiąc rodzin straciło dach nad głową. Najbardziej ucierpiały dzielnice robotnicze: Wola i Praga. Zdewastowano infrastrukturę miejską, na ulice nie mogły wyjechać tramwaje, bomby uszkodziły też Filtry Wodociągów Warszawskich oraz hale targowe na Koszykach i placu Kazimierza Wielkiego, dezorganizując zaopatrzenie ludności w żywność. Prawdziwie symboliczny wymiar nadały sowieckiej akcji bomby zrzucone na ruiny getta, w którym dogasał właśnie opór ostatnich żydowskich powstańców. Straty niemieckie okazały się natomiast znikome, być może nie było nawet zabitych. W kolejnych dniach na ulicach Warszawy zastanawiano się, czy sowieccy lotnicy są tak nieudolni, czy też wprost przeciwnie – skutecznie wykonali postawione im zadanie sterroryzowania Polaków. Wątpliwości nie mieli chyba redaktorzy „Biuletynu Informacyjnego”, który ukazał się z nagłówkiem: „Nieudolność czy zbrodnia?”. Częścią odpowiedzi są ulotki zrzucane wraz z bombami. Straszono w nich Polaków potęgą Armii Czerwonej, która zwyciężyła pod Stalingradem, wzięła 330 000 jeńców i odrzuciła Niemców 600 kilometrów na zachód. Po tym najkrwawszym sowieckim nalocie na Warszawę kolejne kilkanaście miesięcy było spokojniejsze – Niemcy i Sowieci zaprzestali obrzucania się bombami i walczyli przede wszystkim na lądzie. Dopiero w ostatnim tygodniu lipca 1944 roku oddziały Armii Czerwonej dotarły kilkanaście kilometrów od granic Warszawy, a nad miastem znów pojawiły się sowieckie bombowce i szturmowce. Gdy jednak 1 sierpnia 1944 roku wybuchło powstanie, to przez pierwszych sześć tygodni jego trwania sowieckie samoloty nie latały nad Warszawą, pozwalając Niemcom niszczyć miasto z powietrza oraz dopuszczając do krwawych strat wśród brytyjskich, amerykańskich i polskich samolotów niosących pomoc polskiej stolicy. Pomiędzy 22 czerwca 1941 r. a 1 sierpnia 1944 roku ogłoszono w Warszawie niemal 100 alarmów przeciwlotniczych. Sowieci bombardowali Warszawę kilkanaście razy, przeprowadzono 3 naloty dywanowe. Zabitych zostało blisko 1000 mieszkańców miasta (nieznana jest liczba warszawiaków poległych od sowieckich bomb na terenie getta). Rannych zostało kilka tysięcy osób, jeszcze więcej straciło dach nad głową. Straty materialne były również znaczne. Doszczętnie zburzono co najmniej 300 budynków, kilkaset innych zostało poważnie uszkodzonych. Ucierpiało więc około 3 proc. przedpowstaniowej zabudowy Warszawy. Z niewiadomych powodów sowieckie bombowce zawzięły się na Tramwaje Warszawskie, bombardując je podczas prawie każdego nalotu, znacznie pogarszając warunki komunikacji miejskiej. Naloty sowieckie (pokrywające się z prestiżowymi porażkami Stalina) – oraz straty zadane Warszawie i jej mieszkańcom – są porównywalne z nalotami niemieckimi z września 1939 roku. Wówczas zginęło kilka tysięcy warszawiaków, a zniszczeniu i uszkodzeniu uległo blisko 10 proc. zabudowy miasta. Wspomnienia tych nalotów były – i wciąż są – pielęgnowane. Mimo to naloty sowieckie na Warszawę są jednym z najbardziej zapomnianych epizodów II wojny światowej. Co ciekawe, swój wkład w zabijanie Polaków włożyli i… Amerykanie. W maju 1943 r. Warszawę bombardowały przekazane w ramach Lend-Lease przez USA bombowce B-25 z czerwonymi gwiazdami na skrzydłach.

      Wiesław P 31.07.2011 19:27:00
      Panie Czarnecki w liście jest nie tylko o Tusku
      jest także o Sikorce, jego żydowskich korzeniach, niemco-żydów z volkslisty w Bydgoszczy, tylko uważnie czytać.”

  5. to co mamy ten gaz czy nie?
    „Prezydent Lech Kaczyński pod koniec roku 2009 podejmuje próbę zablokowania wyprzedaży za bezcen gigantycznych polskich pokładu gazu międzynarodowym korporacjom”…Polska straci około 2000 mld zł i na zawsze już pogrzebie nadzieję na niezależność energetyczną.
    Kur..a mac!

    1. pewne istotne informacje są z tego dosje wycięte – ten art stanowi tylko fragment zbioru około 10 -15%

      TAKIE ZBIORY INFORMACJI SĄ GROMADZONE NA WSZYSTKICH „ORŁÓW” ZŁODZIEJSKIEJ PRYWATYZACJI OSTATNICH 22 LAT

      PROWINCJONALNI KACYKOWIE KRADNĄCY W TERENIE Z NAMASZCZENIA – WARSZAWKI MAJĄ NIE MNIEJ PĘKATE TECZUSZKI NIE ŻADKO ZAWIEWAJĄCE NAGRANIA AUDIO I VIDEO

      SPOTKANIA, IMPREZY, ROZMOWY ,OBIETNICE ……

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

KORZYSTASZ Z OGRANICZONEGO CZASOWO DOSTĘPU !!

DALSZE KORZYSTANIE ZE STRONY MOŻLIWE PO URUCHOMIENIU DOSTĘPU PREMIUM 

 

STREAM PONIEDZIAŁEK , WTOREK, ŚRODA , CZWARTEK - NIEDZIELA 21.00

ABY TA BLOKADA STRONY BYŁA DLA CIEBIE NIE WIDOCZNA ZAŁÓŻ KONTO I ZALOGUJ SIĘ INSTR. FILMOWA PONIŻEJ :-)

ODBLOKUJ TREŚCI I STREAM KLIKAJĄC W PONIŻSZY OBRAZEK PEŁNA INSTRUKCJA  + MATERIAŁ FILMOWY !! 

Holler Box
Holler Box
%d bloggers like this: