loading...
loading...
loading...
WESOŁYCH ŚWIĄT !! ŻYCZY ZESPÓŁ REDAKCYJNY M-forum WSZYSTKIM WIDZOM I CZYTELNIKOM ORAZ OSOBĄ WSPIERAJĄCYM ROZWÓJ I UTRZYMANIE STRONY NAJBLIŻSZY PROGRAM NA ŻYWO23 kwietnia 2019
2 dni pozostało.
WEJŚCIE KLIKNIJ W ILUSTRACJĘ – KANAŁ FILMOWY WSZYSTKIE NOWE MATERIAŁ FILMOWE ORAZ ZARCHIWIZOWANE VIDEO STREAM LIVE
WEJŚCIE KLIKNIJ W ILUSTRACJĘ -STREAM LIVE – NA ŻYWO OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU 20:30 + CHAT + PRIV. VIDEO ROZMOWY
ZOSTAŃ SAMODZIELNYM AUTOREM NA M-forum kliknij w poniższy obrazek dowiedz się jak i co ? DZIAŁAJ :-)

M-fo A.V Live. <<wróć do Nius<<rum

Jeśli chcesz wesprzeć finansowo rozbudowę i utrzymanie strony dowolnym datkiem poniżej panel Peypal nawet nie posiadając konta Peypal można dokonać wpłaty wprost z swojej karty .Jeśli chcesz wesprzeć wybranego autora wpisów w opcji wpłaty wpisz nick autora z dopiskiem "DAROWIZNA DLA ……… " wpłata zostanie automatycznie przesłana wskazanemu autorowi .M-forum AV Live jest w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów. WESPRZYJ NASZĄ DZIAŁALNOŚĆ DOWOLNĄ KWOTĄ DAROWIZNY – :-)

POLICJA POLSKA do likwidacji !!! to już postanowione…. zaraz po EURO….

loading...
Our Reader Score
[Total: 0 Average: 0]

O JAKŻE JESTEM SZCZĘŚLIWY MOGĄC POWIEDZIEĆ – A NIE MÓWIŁEM

========================================================

W WIELU POPRZEDNICH ARTACH PISAŁEM ŻE LIKWIDATOŻY POLSKI DOBIERAJA SIĘ CAŁEMU NARODOWI DO DUPY TYLKO POWOLI SUKCESYWNIE I ZGODNIE Z PLANEM

NAJPIERW DOBRANO SIĘ DO DUPY

1) ROBOTNIKOM – LIKWIDACJA PRZEMYSŁU – najdłuższy etap .

2) INTELIGENCJA I ZAWODY Z NIĄ ZWIĄZANE – szkoły , przedszkola ,żłobki,szpitale, przychodnie, domy kultury, biblioteki, teatry, kina, zespoły ARTYSTYCZNE typu “MAZOWSZE”

“FAKTY TVN”: MIESZKAŃCY ZAPOWIADAJĄ PROTESTY

http://www.tvn24.pl/-1,1743643,0,1,sa-telefony–policja-likwiduje-wiec-komisariaty,wiadomosc.html

Są telefony, policja likwiduje więc komisariaty
Komisariaty w małych miasteczkach do likwidacji – zapowiada policja. Jej szefowie tłumaczą, że powodem takich działań nie jest brak pieniędzy na utrzymanie posterunków, ale chęć wysłania większej liczby funkcjonariuszy na uliczne patrole. Poza tym, jak tłumaczy rzecznik Komendanta Głównego Policji, jednostki tworzono, gdy telefony komórkowe nie były tak powszechne. Teraz komisariat “za rogiem” nie jest już potrzebny.
Władze policji zamierzają zlikwidować kilkaset posterunków i komisariatów. Na pierwszy ogień mają pójść te najmniej efektywne. Ostatecznie decyzje mają podejmować komendanci wojewódzcy.

Zasilą patrole

Co stanie się z policjantami ze zlikwidowanych placówek? – Te stanowiska zostaną bezpośrednio przesunięte do walki z przestępczością. Do prewencji, czy do pionu kryminalnego – informuje komendant Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu, Andrzej Błażnik, gdzie z trzech komisariatów ma powstać jeden.

Posterunki w mniejszych miejscowościach będą likwidowane. Policjanci, którzy w nich dotąd pracowali, trafią do komisariatów w pobliskich miastach.

Będą protestować

Mieszkańcy wsi i miasteczek, gdzie jednostki mają zostać zlikwidowane zapowiadają protesty. – Tu bardzo są potrzebni, tak więc nie byłoby w porządku, jak by ich zabrali – ocenia Waleria Dynecka, mieszkanka Wałbrzycha. Także według policyjnych związkowców jest w tym trochę racji. – Samo istnienie posterunku ma działanie prewencyjne – stwierdza Roman Wierzbicki, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach.

Władze policji tłumaczą jednak, że budynki z napisem “policja” nie zapewnią bezpieczeństwa, a funkcjonariusze ze zlikwidowanych placówek zasilą uliczne patrole. – Te posterunki tworzono wtedy, kiedy nie każdy miał telefon komórkowy i nie każdy miał możliwość skorzystania z telefonu stacjonarnego. Tworzono je po to, by szybciej można było policji zgłosić jakieś zdarzenie – mówi rzecznik KGP, Mariusz Sokołowski, argumentując dlaczego tak wiele jednostek nie jest już potrzebnych.

ktom//kdj

=======================================================

metoda gnojenia i spychania w rynsztok jest prosta

WSZYSTKIE GRUPY SPOŁECZNE I ZAWODOWE PO KOLEI 

NA KONIEC POLICJA KTÓRA WIERNIE POMAGAŁA NISZCZYĆ POLAKÓW

TEŻ ZOSTANIE OKROJONA DO MINIMUM

PANOWIE POLICJANCI MOŻE DOTRZE DO WAS ŻE TERAZ PRZYSZŁA KOLEJ NA WAS !!!

OFICJALNA WERSJA RZĄDOWA POWYŻEJ UMIESZCZONA I WSKAZUJĄCA NA POWODY DECYZJI JEST KŁAMLIWA

PRZYPOMNIJCIE SOBIE

STOCZNIOWCÓW , POCZTOWCÓW PIELĘGNIARKI I TD….

 

ONI POPROSTU NIE MAJĄ PIENIĘDZY NA SPŁATY RAT DŁUGU

W PRYWATNYCH ROZMOWACH PEOWIKI MÓWIĄ W PROST

REDUKCJA ZATRUDNIENIA W POLICJI MUSI BYĆ DO KOŃCA ROKU NA SKALĘ DO 35 % STANÓW OSOBOWYCH W KOMISARIATACH

Z OBSADY 3 KOMISARIATÓW BĘDĄ KOMPLETOWALI JEDEN !!!!!

A RESZTA VON !!!!!!

=======================================================

ZATEM NAGRODA ZA WIERNĄ SŁUŻBĘ WAS NIE OMINIE …….

TAKIE POŚWIECENIE W OBRONIE „DYMOKRACJI „

I POGONIĄ VON

CO WY BEDZIECIE ROBIĆ BIEDACY JAK TYLKO KOPAĆ LUDZI UMIECIE ???

MOŻE AGENCJA OCHRONY ZUBRZYCKI PRZYJMIE ??

z rekomendacji hajki waltzowej –

======================================================

OCZYWIŚCIE ŻE BEDZIECIE SIĘ ŁUDZIĆ ŻE TO NIEMOŻLIWE NAWET JAK WAM W TVN POWIEDZIELI W PROST

 

MOŻLIWE MOŻLIWE – PO- NIGDY I NIKOMU SŁOWA NIE DOTRZYMAŁO

A WY WYJĄTKOWI NIE JESTEŚCIE  

==========

DONKU I BRONKU KTO WAS ZATEM OBRONI

PRZED GNIEWEM….

ps.

klątwa voodooo chyba działa 

najpierw ofiara traci ROZUM !!!

i chyba tak się stało 🙂 

 

http://miziaforum.com/elity-platformy-tuska-przeklete-klatwa-voodoo/

21 thoughts on “POLICJA POLSKA do likwidacji !!! to już postanowione…. zaraz po EURO….

  1. Pamiętacie rok 2004 ? Jak to politycy wszystkich opcji przekrzykiwali się w TV ile dostaniemy setek miliardów euro, wystarczy tylko powiedzieć TAK? No to zapraszam do obejrzenia krótkiego podsumowania naszej przynależności do UE i „profitów” z niej płynących http://www.youtube.com/watch?v=qhViWtvgVFA

    1. A głupie społeczeństwo uwierzyło ,że dostanie ale g…..
      A teraz dostaną baty i to wielkie baty ha ha ha ha ha ha

  2. Mizia proponuję akcję „Uwaga autorytet” Były już przedstawiane sylwetki Wojtyły, Wyszyńskiego , Balcerowicza, Wałęsy, dzisiaj proponuję wziąć na ruszt Bronisława Geremka.

    Bronisław Geremek (ur. 1932) poseł PE, były minister spraw zagranicznych Polski – kim był i jest faktycznie?, właśnie tutaj wyjaśnimy to co sam stara się ukryć.
    Z oficjalnej strony możemy wyczytać: Absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył też studia podyplomowe w Ecole Pratique des Hautes Etudes na Sorbonie. W 1955 roku rozpoczął pracę naukową w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, gdzie pracowal do roku 1985. W 1989 roku mianowany profesorem nadzwyczajnym, a w trzy lata później – profesorem wizytującym w College de France. Napisał kilkanaście książek, poświęconych historii średniowiecza i przetłumaczonych łącznie na 10 języków. Posiada doktoraty honoris causa 17 uczelni na świecie. W latach osiemdziesiątych jeden z czołowych doradców i ekspertów „Solidarności”. Od 1989 roku poseł na Sejm. W latach 1989-97 – przewodniczący sejmowej komisji Spraw Zagranicznych. Był jednym z założycieli Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. W latach 1997-2000 pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych. – haa, tyle tylko?
    Pomijając propagandowy życiorys średniowiecznego profesora, my jako społeczeństwo wiemy o nim dużo więcej. Przypomnimy to, co profesor Geremek stara się nie pamiętać, to z czego nie zdaje sobie sprawy, o czym nie chce dyskutować.
    Szara eminencja UD, a później UW, Bronisław Geremek, od dawna jest popierany przez bardzo wpływowe lobby krajowe i zagraniczne. Pomimo tego kilkakrotnie poniósł fatalne fiasko w wysiłkach o zdobycie upragnionych czołowych stanowisk w państwie, zwłaszcza tak wymarzonej pozycji premiera RP. Zadecydowała o tym jego ogromna arogancja i swoisty dar zrażania innych polityków.
    Urodził się 6 marca 1932 r. w rodzinie żydowskiej, tragicznie zdziesiątkowanej przez zbrodnie hitlerowskie. Piotr Bączek, powołując się na tekst Dawida Warszawskiego w „Jewish Chronicle” podał, że Geremek pochodził z rodziny łódzkich chasydow-Lewartowskich, a jego ojciec był rabinem (P. Bączek: Profesor Geremek – stary gracz, „Gazeta Polska”, 20 kwietnia 1995 r.).

    Komunistyczny iluzjonista

    Do PZPR Geremek wstąpił w 1950 roku, a wiec w okresie najskrajniejszego stalinizmu. Po latach tłumaczył to w telewizyjnej audycji 100 pytań (15 grudnia 1991 r.): (…) Wstąpiłem do PZPR z iluzji i wystąpiłem w 1968 r., gdy te iluzje strąciłem (…). Ciekawe, jakimi iluzjami powodował się Geremek, wstępując do PZPR w 1950 roku, okresie, gdy katowano tysiące Polaków i całkowicie zdeptano suwerenność Polski, poddanej rządom namiestników kremlowskiego Wielkiego Brata?! Równie ciekawe jest to, ze Geremek musiał czekać, aż do 1968 roku na utracenie swych komunistycznych „iluzji”. Skrajnie groteskowo i wręcz kompromitująco dla jednego z najbardziej wpływowych polityków demokratycznej III RP brzmi wyjaśnienie na temat przyczyn wstąpienia do PZPR: (…) Wstąpiłem, bo uważałem, że istnieje zespól fundamentalnych wartości, które mnie z tą partią wiążą (…). Sądziłem wtedy, ze komunizm jest młodością świata (…). (Cyt. za: Rok 1989. Bronisław Geremek opowiada. Jacek Żakowski pyta, Warszawa 1990 r., s. 101-102). Komunizm – młodością świata – cóż za wspaniale wyobrażenia o najbardziej zbrodniczej ideologii totalitarnej!
    Rozwija ożywioną działalność w PZPR. Zostaje sekretarzem organizacji partyjnej w Instytucie Historii PAN i członkiem Komisji Rewizyjnej Komitetu Uczelnianego. Jak przypomniał profesor Ryszard Bender w liście do red. Józefy Hennelowej z „Tygodnika Powszechnego”, wystosowanym 20 lutego 1991 r.: Bronisław Geremek, będąc w partii, zanim „przejrzał”, w Uniwersytecie Warszawskim i poza nim, pisał panegiryki o PRL i komunistycznym raju, wychwalał „chorążego pokoju” Józefa Wisarionowicza (…) (Cyt. za: „Gazeta Wyborcza”, 7 marca 1991 r.).

    Wiary w komunizm jako „młodość świata” nie obaliły w Geremku nawet takie fakty, jak krwawe zduszenie powstania robotników poznańskich, a potem powstania narodowego na Węgrzech. Gdy Żakowski zapytał Geremka czy Budapeszt 1956 r. nie obudził w nim żadnych wątpliwości, Geremek odpowiedział: (…) To nie był dla mnie aż taki wstrząs (…). I poznański Czerwiec, i Budapeszt oglądałem w Paryżu, a tam wydawało się to bardzo odlegle (…). (Rok 1989, op.cit. s. 105). Przypomnijmy tu, ze w Europie Zachodniej na znak protestu przeciw brutalnemu zdławieniu powstania węgierskiego wystąpiło aż 250 tysięcy osób z tamtejszych partii komunistycznych. Partia komunistyczna Francji straciła wówczas do 20 proc. członków masy członkowskiej, ale dla Geremka wszystko to było „bardzo odlegle”! A może po prostu dobrze czul się w warunkach stworzonych przez reżim, szybko zyskując wielkie możliwości kariery. Jako młody, świeżo upieczony doktor nauk historycznych został w 1962 roku dyrektorem Ośrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paryskim, kierowanie którym wymagało bardzo wysokiego stopnia zaufania partyjnego, wiązało się z ocenianiem „przydatności lub nieprzydatności” politycznej podwładnych. Pomimo faktu, że był dyrektorem tego ośrodka przez cztery lata: 1962-1965 (por. rzeczpospolita”, 9 listopada 1991 r.) próżno szukać informacji na ten temat w starannie zafałszowanym przez Geremka jego biogramie w Kto jest kim w Polsce (Warszawa 1993, s. 178). W biogramie starannie wyeksponowane zostały za to informacje o rożnego typu prześladowaniach Geremka w dobie PRL, m.in. utrudnieniach w wyjazdach za granice, zatrzymaniach na 48 godzin.
    Nosze świadomość żydowską

    Aż do lat 70., a ściśle do grudnia 1975 r., kiedy to Geremek podpisał bardzo umiarkowany skądinąd tzw. list siedmiu do Gierka, nie ma śladów jakichkolwiek publicznych przejawów opozycyjności Geremka. Pozostaje w PZPR – nawet w pierwszych miesiącach moczarowskiej kampanii pomarcowej 1968 roku i próżno szukać nazwiska Geremka na kartach 477-stronicowej książki Jerzego Eislera o wydarzeniach marcowych 1968. Nie zdobywa się wówczas nawet na cień protestu, pomimo deklarowania wobec Żakowskiego po zapytaniu o swoje żydowskie korzenie: (…) Dla mnie, w mojej dorosłej biografii, nigdy nie był to problem, w tym sensie, ze ta sprawa wiąże się z dzieciństwem, które zamknąłem w sobie. Nie znaczy jednak, że tej świadomości żydowskiej w sobie nie nosze. Nosze ja, ona pojawia się wtedy, gdy wylania się kwestia antysemityzmu, gdy staje wobec szowinizmu, czy wręcz rasizmu (…). Geremek wystąpił z PZPR dopiero w sierpniu 1968 r., po napaści na Czechosłowacje.

    Przybywa do stoczni

    24 sierpnia 1980 r., w dziesiątym dniu strajku stoczniowców Gdańska, przybył do nich do stoczni wraz z Tadeuszem Mazowieckim i innymi „ekspertami”. Gdy odlatywali z Warszawy do Gdańska, odprowadził ich do samolotu pułkownik MSW i powiedział na pożegnanie: by lot państwa był w interesie tego kraju. Ten konflikt trzeba rozładować, koniecznie rozładować (cyt. za tekstem Wiesławy Kwiatkowskiej w książce „Solidarność” i opozycja antykomunistyczna w Gdańsku (1980-1989), Gdańsk 1995, s. 54). Wraz z Mazowieckim próbował nakłonić stoczniowców do rezygnacji z postulatu niezależnych związków zawodowych i poprzestania na demokratyzacji CRZZ. Na szczęście stoczniowcy nie posłuchali tych rad „eksperckich”.

    Od stycznia 1981 r. był przewodniczącym Rady Programowej Ośrodka Społeczno-Zawodowego „Solidarności”. Odegrał fatalna role przy opracowaniu tzw. porozumienia warszawskiego, kończącego strajk warszawski, doprowadzając do pójścia na zbyt wielkie ustępstwa wobec rządu. Według Wiesławy Kwiatkowskiej (op. cit., s. 56): (…) Historycy są zgodni, że dokonano wtedy sprytnej manipulacji, która zdezorientowała związkowców. (…) Karol Modzelewski złożył dymisje z funkcji rzecznika prasowego związku, gdyż nie może być rzecznikiem niedemokratycznie podejmowanych decyzji. Andrzej Gwiazda złożył rezygnacje z funkcji wiceprzewodniczącego „Solidarności” (…). W październiku 1981 r. Geremek, pomimo bardzo wielkich zabiegów fatalnie przegrał wybory na I Zjeździe „Solidarności”, nie wchodząc do 100-osobowej Komisji Krajowej tego związku.

    Oświecony dworzanin Wałęsy

    Po 13 grudnia 1981 r. był internowany do 31 grudnia 1982 r. Ponownie aresztowano go w maju 1983 r., już w lipcu został jednak zwolniony na mocy amnestii. W 1985 r. został zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN. Właśnie wtedy jednak zaczyna się bardzo wyraźny wzrost jego pozycji w „Solidarności”, w sytuacji, gdy o awansie w niej nie decydowały demokratyczne wybory, lecz wzglądy Wałęsy. Umiał o nie zabiegać. Pomimo ogromnej próżności i przekonania o swej wyjątkowości, przez cale lata starał się maksymalnie pochlebiać Wałęsie, bez żenady pełniąc role entuzjastycznego dworaka. Przyznawał to nawet jeden z bardziej znanych działaczy Unii Wolności, Jan Rulewski, mówiąc: (…) Oświeconym dworzaninem przez lata był Geremek, który robił wszystko, by mit Wałęsy obrastał legenda (…) (por. rozmowa z J. Rulewskim w „My” T. Toranskiej, Warszawa 1994 r., s. 254).

    Dogodny dla komuny

    Szczególnemu wzmocnieniu ulęgła pozycja Geremka w drugiej połowie lat 80., gdy zarysowały się pierwsze możliwości dogadywań między władzami, a lewicowa częścią opozycji. Geremek stawał się dla kierownictwa PZPR tym dogodniejszym partnerem ewentualnych rozmów. Przy rożnych okazjach akcentował gotowość maksymalnego wyjścia naprzód w kierunku warunków rozmów, stawianych przez partie. Szczególnie daleko idąca oferta pod tym względem był wywiad Geremka w „Tygodniku Mazowsze” z 8 października 1986 r., który Jan Skorzynski ocenia jako zasygnalizowanie gotowości poważnych ustępstw że strony związku, nie wykluczając odstępstw od literalnego kształtu ugody z 1980 r. (J. Skorzynski: Ugoda i rewolucja, wyd. „Rzeczpospolitej”, Warszawa 1995, s. 24).
    Szczególnie głośny stal się opublikowany w lutym 1988 r. przez Geremka wywiad w „Konfrontacjach”, w którym wystąpił z idea paktu antykryzysowego. Miałby on ustanowić nowe stosunki miedzy władzą a społeczeństwem, doprowadzić do pluralizmu związkowego i odstąpienia od tego, co stanowiło wyjątkowość wprowadzona 13 grudnia. W zamian za to, jednoznacznie zaproponował przyjęcie za punkt wyjścia istniejącego porządku prawnego i uznanie kierowniczej roli partii komunistycznej oraz zaakceptowanie pewnego zakresu monopolu władzy PZPR. Wyjaśniając – w odpowiedzi na pytanie publicysty „Konfrontacji”, co przyznaje jako „niezbędny monopol władzy” – prof. B. Geremek odpowiedział: …Polityka zagraniczna i obronna, sprawy bezpieczeństwa kraju oraz w pewnym zakresie system przedstawicielski.

    Zdaniem Jana Skorzynskiego (op.cit., s. 59-60) oferta Geremka szła najdalej ze wszystkich dotychczasowych w gotowości do ustępstw. Przy tak ustępliwym podejściu Geremka, trudno się dziwić zadowoleniu władz z faktu, że to właśnie on stał się głównym „rozgrywającym” przy „okrągłym stole” ze strony „Solidarności”. Jak wspominał Krzysztof Wyszkowski w wywiadzie dla paryskiej „Kultury” z lipca-sierpnia 1989 r.: (…) Najważniejszy był Geremek (…). Ci ludzie zmienili poglądy, ale nie zmienili metod uprawiania polityki. Te, które stosują, są bolszewickie. Ten nastrój koalicji lewicy, kiedy Geremek oświadcza, iż słowo „socjalizm” odzyska swój blask. Wspólna władza i „opozycji stołowej” obawa przed zagrożeniem populistyczno-nacjonalistycznym, przed zdziczałym społeczeństwem, które czyha tylko, by ten kraj rozwalić, były oburzające (…). Dość przejrzeć zdjęcia zamieszczone w wywiadzie-rzece z gen. Czeslawem Kiszczakiem, aby zobaczyć do jakiego stopnia w Magdalence dochodziło do fraternizacji biesiadników z obu stron „okrągłego stołu”. Wtedy jednak robiono wszystko, aby te fraternizacje starannie ukryć przed szerszym społeczeństwem. Ujawnił to po latach kompan Geremka – Michnik, stwierdzając, iż Geremek wydal wówczas instrukcje, żebyśmy dramatyzowali przekaz (z obrad magdalenkowych – J.R.N.), żeby to wszystko nie wyglądało na przesadną zgodę (Wedlug A. Michnik, J. Tischner, J. Żakowski: Miedzy Panem i Plebanem, Krakow 1995 r., s. 536). Tak kamuflowano prawdę!

    Wywalić prawice!

    Po „okrągłym stole” następowało w przyspieszonym tempie dalsze błyskawiczne umacnianie pozycji Geremka w „Solidarności”. Korzystając z poparcia Wałęsy, wiosna 1989 roku Geremek przeforsował koncepcje, aby platformę wyborcza „Solidarności” zawęzić do środowisk lewicy laickiej i środowisk KIK-u, zdominowanych przez kato-lewice, zostawiając na uboczu rożne prawicowe ugrupowania polityczne.Geremek stal się osoba decydującą przy ustalaniu składu wyborczej „drużyny Wałęsy”. Starannie zadbać przy tym, aby poza osobami ze środowisk KOR-owskich i innych kręgów lewicy laickiej oraz kato-lewicy było jak najmniej osób doświadczonych politycznie, a wiec niezbyt podatnych na odgórne ręczne sterowanie. Za to tym chętniej dobierano rożnych politycznych dyletantów, aktorów w stylu Andrzeja Szczepkowskiego etc.

    Wystrychnięty na dudka

    Po zwycięstwie wyborczym „S” w czerwcu 1989 r. Geremek został wybrany jako przewodniczący Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Czul się u szczytu powodzenia i w tej euforii wyraźnie przecenił swe możliwości manipulowania Wałęsą. Okazało się to jego najpoważniejszym błędem. Słynny emigracyjny publicysta Gustaw Herling-Grudzinski mówił, wspominając swe spotkanie z Geremkiem w Rzymie w 1989 r., iż liczył on (podobnie jak Michnik), że będzie robociarza Wałęsę ciągnął za sznurki, jak marionetkę (Por. rozmowę J. Palasinskiego z G. Herlingiem-Grudzinskim, „Wprost”, 18 maja 1997 r.). W lipcu 1989 r. okazało się jednak, że to Wałęsa wystrychnął Geremka na dudka. Cały czas sprawiał wrażenie, głównie w rozmowach z Michnikiem, że chce kreować właśnie Geremka na premiera „naszego rządu” solidarnościowego. Zupełnie uśpił tym jego czujność i wprowadził w stan euforycznego nadęcia. Geremek był już bezapelacyjnie pewny, ze wkrótce stanie na czele rządu opartego na koalicji „Solidarności” z tzw. reformatorami z PZPR. Co więcej – jak to ujawnił w 1990 r. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla londyńskiego „Tygodnika Polskiego” – w lipcu 1989 r. Geremek pojechał nawet wraz z Michnikiem specjalnie do Rzymu po to, aby uzyskać od Jana Pawła II papieskie błogosławieństwo dla sojuszu z PZPR. Jak stwierdził Kaczyński: (…) Papież przyjął ich bardzo chłodno, na krotko, w czasie jakiejś przerwy w trakcie swoich zajęć, było wiec wiadomo, ze ich misja nie powiodła się (…). Sprawę ostatecznie pogrzebało wystąpienie Wałęsy na rzecz koalicji „Solidarności” z ZLS i SD, i zręczne przeforsowanie Tadeusza Mazowieckiego, a nie Geremka, na szefa tzw. naszego rządu.

    Czując się oszukany przez Wałęsę, nie mając wyboru, tym bardziej popierał w ówczesnej sytuacji rząd Mazowieckiego, gwałtownie występując przeciw wysuwanym przez skupiona wokół Kaczyńskiego części „Solidarności” idee „przyspieszenia”. Bez żenady głosił nowa swoista odmianę „propagandy sukcesu”, zapewniając np. w wywiadzie dla szczecińskiej „Jedności” z 30 sierpnia 1990 r.: (…) Sądzę, iż Polska nadal przoduje w zmianach we wszystkich dziedzinach życia. Przede wszystkim w sposób najgłębszy i najbardziej jednoznaczny odeszła raz na zawsze od systemu komunistycznego i od starego systemu rządzenia (…) (!!!).

    Jakże groteskowo brzmią te zapewnienia Geremka, gdy czytamy je z dzisiejszej perspektywy i gdy pamiętamy, ze rzekomo przodująca we wszystkich dziedzinach życia Polska, jako ostatnia zdobyła się na wolne wybory, nigdy nie przeprowadziła reprywatyzacji, lustracji i dekomunizacji, skrajnie opóźniła się z prywatyzacja, reformami samorządowymi, reorganizacja ubezpieczeń, restrukturyzacja przemysłu, a zwłaszcza górnictwa, zreformowaniem bankowości. Nie mówiąc o skrajnym opóźnieniu zmian dla odsunięcia starej nomenklatury, począwszy od telewizji, po wojsko i MSW (gen. Kiszczak odszedl wszak z szefostwa MSW dopiero w lipcu 1990 r., na miesiąc przed cytowanym panegirycznym wywiadem Geremka).

    Po klęsce wyborczej Mazowieckiego, Geremek umocnił się w pozycji szarej eminencji Unii Demokratycznej. Ciągle nie był jednak usatysfakcjonowany pełnionymi funkcjami – przewodnictwem klubu Unii Demokratycznej i sejmowej komisji spraw zagranicznych. Wprost zżerała go od wewnątrz niezaspokojona ambicja zostania premierem. Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w październiku 1991 r. zapytany na spotkaniu w Kielcach, czy byłby gotów objąć ważne stanowisko państwowe, np. zostać premierem lub wejść do rządu, odpowiedział: (…) Tak, jestem gotów, natomiast chciałbym, aby było jasne, że nie jest to problem decyzji indywidualnej, tylko problem ugrupowania politycznego, z którym jestem związany (…) (cyt. za tekstem T. Roguskiego w „Rzeczpospolitej” z 9 listopada 1991 r.). Wałęsa postanowił wykorzystać ten geremkowski nienasycony głód premierostwa i odpowiednio podpuścił go w swoim celu. 8 listopada 1991 r. powierzył Geremkowi misje tworzenia rządu, faktycznie pragnąc poprzez straszenie Geremkiem oczyścić przedpole dla swego ulubionego, bo wielce służalczego kandydata – dotychczasowego premiera J.K. Bieleckiego.

    Jarosław Kaczyński wspominał w rozmowie z Teresa Torańską: (…) Geremek straszliwie chciał być premierem (…) mnie go było żal. Żal, że tak bardzo chce być premierem i żal, iż wierzy, absolutnie irracjonalnie wierzy, ze nim zostanie. On, według mnie, wcale nie jest dobrym politykiem, bo gdyby był – nie mowie wielkim, ale tylko niezłym – to nie miał prawa tak przegrać. Przecież on miał piekielne karty w rękach w 1989 r., w 1990 r. (…) Geremek przeżył niebywale upokorzenie kilkudniowych bezowocnych rozmów z przedstawicielami rożnych sil politycznych, by przekonać się, jak bardzo jest nielubiany i niechciany jako potencjalny premier. Jeszcze w ponad pól roku po fiasku swej misji po faryzejsku próbował ukryć swe niezaspokojone ambicje, nagle twierdząc: (…) Nie chciałbym wejść do rządu i zapewniając, że odpowiada mu sytuacja, że nawet nie był ministrem (por. wywiad z Geremkiem w „Nowej Europie” z 19-20 czerwca 1992 r.). Mówił to człowiek, który jeszcze w październiku 1991 r. tak ochoczo akcentował chęć wejścia do rządu, a później bardzo ciężko przeżył krach swej misji premierowskiej. Wina za fiasko publicznie obciążył innych polityków, oskarżając ich o wynoszenie interesu partyjnego ponad wspólny interes państwa. Bo nie dali mu być premierem! (por. uwagi L. Dymarskiego: Misja, „Tygodnik Solidarność”, 22 listopada 1991 r.).

    Dlaczego przegrywał?

    Dla kosmopolitycznej „elitki” z „warszawki” i „krakowska” nie ma w Polsce większego polityka nad
    Geremka. Już w 1990 roku w skrajnie lewicowym „Po prostu” Andrzej Rosner, „raczkujący Europejczyk” (tak sam się przedstawiał, napisał prawdziwy pean na cześć Geremka, jako najlepszego kandydata do prezydentury. Dochodzą do tego niebywale rozwinięte powiązania z rożnymi kręgami na Zachodzie. Geremek uważany jest dziś za kluczowa w Polsce postać w kontaktach z czołowymi zagranicznymi lobby kosmopolitycznymi i globalistycznymi, począwszy od osławionego George’a Sorosa. Pełnił funkcje prezesa klubu Europa, stanowiącego integralna cześć sponsorowanej przez Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego, jest tez szczególnie wpływowym członkiem Rady tej Fundacji. Częstokroć nagłaśniał rożne inicjatywy Sorosa. Niejednokrotnie występował tez na forum rożnych międzynarodowych instytucji globalistycznych typu założonej w 1973 roku przez Dawida Rockefellera amerykańskiej Konferencji Trójstronnej (The Trilateral Commission).Fetujący Geremka „europejczycy” z kraju i z zagranicy nie mogą nijak zrozumieć, jak taki „umysł” mógł przegrać w staraniach o premierostwo, które ich zdaniem, mu się po prostu należy i już. I szukają od razu „najprostszych” tłumaczeń, winę za pomijanie „wielkiego” Geremka zrzucając na polska ksenofobie i „antysemityzm”. Otwarcie popisał się taka teza Jerzy Turowicz, głosząc na lamach „Gazety Wyborczej” z 1- 2 lipca 1995 r., iż Geremek nie ma szans na zostanie premierem lub prezydentem z powodu jego żydowskiego pochodzenia. Amatorzy tego typu „prostych” wyjaśnień dziwnie nie zwracają uwagi na pewne osobowościowe cechy Geremka, które sprawiają, ze ten lewicowy guru jest sam największym wrogiem swej kariery politycznej. Wiele osób nie chciało się pogodzić ze skrajnie subiektywnym sposobem traktowania ludzi przez Geremka. Z tym, co kiedyś tak szczerze przyznał Kuroń w rozmowie z Kaczyńskim: (…) Ty się nie dziw, że Geremek jest często przeciwko rożnym przedsięwzięciom. On je ocenia w zależności od tego, czy sam w tym uczestniczy i odgrywa czołową role, czy nie. Jeśli nie odgrywa, to jest źle, jeśli odgrywa, dobre. No, każdy ma w sobie trochę tego rodzaju tendencji, ja oczywiście też, ale jednak jestem w stanie powiedzieć o czymś coś dobrego, mimo że w tym nie uczestniczę, a Geremek nie (cyt. za: J. Kaczyński: Czas na zmiany, Warszawa 1993, s. 35). Jarosław Kaczyński mówił o Geremku, że potrafił niejednokrotnie zrażać ludzi bez powodu, przy potwornej ambicji i niesamowitym poczuciu wyższości ma przekonanie, że inni ludzie powinni dla niego pracować, że ta ich praca mu się należy. Zupełnie nie rozumiał, że ludzie mają własne ambicje i własne cele.

    Interesujące opinie o Geremku zebrała dziennikarka postkomunistycznej „Polityki” Janina Paradowska. Jeden z jej rozmówców mówił na przykład, że Geremek: (…) ma dar stwarzania konfliktów. Typ arystokraty. Nie słucha ludzi, jeżeli z góry założył, że nie mają mu nic do powiedzenia. Moim zdaniem, jest to jego dramat i dramat wielu polityków z jego obozu (…). Inny rozmówca Paradowskiej, skądinąd admirator Geremka i jeden z jego bliskich współpracowników przyznawał: (…) Ma jednak wady, które współpracę z nim czynią trudną. Niesłusznie sprawia wrażenie, że manipuluje. Bierze się to stad, że w swych poczynaniach za mało uwzględnia tzw. czynnik ludzki. Uważa np., że jeżeli jakaś sprawa nie stanowi przesłanki do podjęcia konkretnej decyzji, nie warto o niej informować innych. Przekazuje tylko to, co niezbędne. Tym samym buduje własną pozycje, ograniczając innym dostęp do informacji (…). Sam Geremek przyznawał (Rok 1989, op.cit., s. 323), ze w czasie, gdy kierował Obywatelskim Klubem Parlamentarnym: mięliśmy ustawiczny bunt sali przeciw kierownictwu Klubu, które podejrzewano o stronniczość. Nie widzi w tym jednak żadnej swojej winy, a tylko to, że w Klubie była znaczna grupa powodowana ambicjami i na każdą sytuacje – nie realizująca tych ambicji – reagująca frustracja (tamże, s. 319). A wiec zawsze winnymi byli inni!

    Geremek kłamliwy

    Jest prawdziwym mistrzem kłamstwa i dezinformacji. Gdyby był średniowiecznym władcą na pewno
    przeszedłby do historii z przydomkiem „Kłamliwy”. Warto przypomnieć kilka bardzo charakterystycznych przykładów zafałszowywania własnej roli przez Geremka w przeprowadzonym z nim wywiadzie-rzece Geremek opowiada. Żakowski pyta. Rok 1989 (Warszawa 1990 r.). Publikacja ta mogłaby mięć z powodzeniem podtytuł: „Książka zafałszowań i przemilczeń”. Porównajmy, jak Geremek przedstawia w tym wywiadzie-rzece swoje rzekome poglądy z przeszłości (nazwijmy je Geremkowska Fikcja) i tak, jak one wyglądały w rzeczywistości.

    (Prawda o Geremku)

    – Geremkowska Fikcja – s. 302 wywiadu-rzeki (z okresu drugiej polowy 1989 r.): (…) Z mojego punktu widzenia obumieranie Partii było scenariuszem najlepszym (…).

    – Prawda o Geremku – W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 28-29 pazdziernika 1989 r. Geremek powiedział: (…) Bez względu na to w jakiej sytuacji znajdzie się Partia, „Solidarność” jest zainteresowana tym, by PZPR nie zniknęła z areny politycznej (…).

    – Geremkowska Fikcja. Na s. 236 wywiadu Geremek zaprzecza twierdzeniom o planach koalicyjnych rozmów z PZPR: nie słyszałem, żeby ktokolwiek z moich przyjaciół rozważał taka możliwość (…).

    – Prawda o Geremku – W cytowanym już wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 28-29 października 1989 r. Geremek powiedział, ze nie wyklucza w przyszłości sojuszu z reformatorskim skrzydłem PZPR. Co się zaś tyczy przyjaciół politycznych B. Geremka, to przytoczę choćby opinie Jacka Kuronia z „Polityki” (nr z 39 lipca 1989 r.): (…) Nastawiając się na radykalne przemiany, stawiamy na współpracę z pro- reformatorskim skrzydłem PZPR, bez tej partii inni uczestnicy koalicji nie maja praktycznego znaczenia (…). Dodajmy, ze „Tygodnik Solidarność Rolników” z 17 września 1989 roku przytoczył znamienna wypowiedz Z. Bujaka, pupila Geremka i Michnika, na posiedzeniu KW NSZZ „Solidarność”. Bujak, wówczas szef RKW Mazowsze, wystąpił z bardzo ostra krytyka decyzji Wałęsy o stworzeniu koalicji z ZSL i SD. I ujawnił, ze opozycyjna lewica była bliska zrealizowania konkurencyjnego projektu rządowej koalicji z obozem „reformatorskim” w PZPR. Warto przypomnieć również sposób, w jaki Geremek, broniąc pozycji starej PZPR-owskiej nomenklatury skomentował w wywiadzie dla „Tygodnika Kulturalnego” z 28 października 1989 r. fakt piastowania ogromnej części, bo prawie miliona stanowisk kierowniczych przez ludzi z PZPR. Odpowiadając na pytanie redaktorki z „Tygodnika Kulturalnego”, czy te stanowiska maja nadal pozostac w rekach PZPR? – Geremek stwierdził: (…) Czystek nie powinno być, bo jest to praktyka starego systemu, natomiast musi być stosowane kryterium kompetencji. Sądzę, że w ramach tego miliona stanowisk ogromna cześć (podkreślenie – J.R.N.) stanowią ludzie kompetentni, którzy potrafią działać skutecznie, a reszta – musi przestać sprawować swoje funkcje… Rzeczywiście, ogromna cześć tych ludzi działała nader skutecznie (vide katastrofa gospodarcza, w jakiej znajdowała się wówczas Polska).

    Mistrz mimikry

    Geremek należy niewątpliwie do godnych następców wielkich faryzeuszy w historii. Wprost znakomicie wyspecjalizował się w maskowaniu poglądów i mimikrze. Dobrotliwe miny, pełne kaznodziejskiego namaszczenia i „zatroskania” o rodaków, glos ukrywa niemałe stężenie jadu, z jakim czai się na swych oponentów. Na ogol umie bardzo dobrze ukrywać te swoje mniej nobliwe uczucia. Z rzadka tylko zawodziły go nerwy, tak jak w telewizyjnych „Interpelacjach” czy na konferencji komitetów obywatelskich w styczniu 1990 r. Warto tu przypomnieć ówczesny, dość niefortunny dla Geremka epizod, notabene opisany przez jego wielbiciela – Jarosława Kurskiego z „Gazety Wyborczej”: (…) W bezpośrednim starciu z Kaczyńskim profesora trochę zawiodły nerwy. Przewodniczył spotkaniu, pełnił wiec funkcje porządkowe. Mówcom nie limitowano czasu, ale obowiązkiem profesora było kończyć przewlekające się wypowiedzi uderzeniem łyżeczki w szklankę. Kaczyński nie zdążył jeszcze dobrze zacząć, gdy już rozległ się brzdęk. Cześć sali zareagowała śmiechem (…) (J. Kurski: Wodz, Warszawa 1991, s. 50).

    Działał zawsze skrajnie instrumentalnie. Najchętniej wykorzystywał jako narzędzie trzeciorzędnych polityków pozbawionych jakichkolwiek szerszych własnych koncepcji. Stawali się oni tym dogodniejszymi instrumentami w grze Geremka, pomimo że zdawał sobie dobrze sprawę z ich malej wartości czy właśnie dlatego. Przykładowo, bardzo skutecznie wykorzystywał dla swych celów w parlamencie, a później w Unii Wolności, grupę gdańskich liberałów na czele z Bieleckim, Tuskiem i Lewandowskim, mimo ze w swoim czasie był autorem jednej z najzłośliwszych opinii na ich temat: (…) Zwolennicy przyspieszenia zapowiedzieli radykalne przewietrzenie Warszawy, tymczasem przewietrzył się raczej Gdańsk (…) (cyt. za: T. Toranska w rozmowie z J.K. Bieleckim, „My”, Warszawa 1994, s. 37).

    Ukryty marksista

    Występując przed szersza opinia w Polsce, Geremek po 1989 roku zawsze starannie starał się ukrywać swe przywiązanie do idei socjalistycznych i marksistowskich. Raz doszło do wręcz groteskowej sytuacji w telewizyjnych „Interpelacjach”, gdy Czesław Bielecki długi czas na próżno próbował zmusić Geremka do puszczenia pary, czy jest za ustrojem socjalistycznym, czy kapitalistycznym. Profesor jak mógł wymigiwał się od jasnej odpowiedzi, kluczył, mówił o stosunku do demokracji parlamentarnej, władzy wykonawczej, na jakikolwiek temat, byle tylko nie trzeba było się opowiedzieć. A Bielecki dalej z uporem powtarzał to samo pytanie za każdym razem, gdy Geremek uchylał się od odpowiedzi. Aż prowadzący audycje zmienił temat.

    Dużo bardziej wylewny jest za to Geremek na Zachodzie, gdy może przedstawiać swoje prawdzie „ja” bez obawy zdekonspirowania się przed polska opinia publiczna. Oto np. w tekście cytowanym przez „World Press Review” w kwietniu 1994 r. (s. 51-52), Geremek zapewniał, że upadek marksizmu, jako doktryny politycznej nie oznacza porażki marksistowskiej inspiracji i twierdził: Jest paradoksem, ze analiza marksistowska zniszczyła komunizm (por. szerzej M.J. Chodakiewicz: Ciemnogród? O prawicy i lewicy, Warszawa 1996 r., s. 260-261).

    Dwulicowosc wobec Kościoła

    Geremkowska obłuda i dwulicowość szczególnie wyraźnie odzwierciedlają się w jego stosunku do Kościoła katolickiego. W swoim czasie jako zaangażowany marksista-leninista Geremek wchodził w skład redakcji pisma ateistów i wolnomyślicieli „Argumenty”. Fakt ten, „dziwnie” przemilczany w swym biogramie dla Kto jest kim w Polsce przez Geremka, przypomniał Michnik w Miedzy Panem i Plebanem (op.cit., s. 34). Później ten sam Geremek, kiedy zależało mu na obronie i pomocy ze strony Kościoła, okazywał wobec niego bezgraniczna atencje. Jak to przyznawał największy admirator Geremka Michnik: (…) Nawet mój przyjaciel Bronek Geremek spędził parę lat jakby na kolanach. Nie można było wyciągnąć z niego jednego krytycznego słowa na temat czegokolwiek w polskim Kościele (…) (Miedzy Panem…, op.cit., s. 492).

    16 listopada 1983 r. Geremek akcentował w wywiadzie dla dziennika „La Croix”: (…) Mówie jako historyk: jest to największa epoka Kościoła katolickiego. Jest ona mocna w pełnym tego słowa znaczeniu.

    Kościół utożsamia się i jest utożsamiany z całym Narodem. Te ostatnie trzy lata wykazały niesłychane możliwości Kościoła (…). 10 lat później ten sam Geremek, gdy już nie potrzebował osłony Kościoła katolickiego, wystąpił z jego ostra krytyka w programie Arte w telewizji francuskiej (9 kwietnia 1993). Teraz nagle oskarżał Kościół o to, że miesza się do polityki, gdyż broni życia nienarodzonych. Zarzucał też Kościołowi, że działa szkodliwie, bo pewne kategorie ludzi wyklucza poza nawias (wyjaśnił, że chodziło mu o Laski pod Warszawa, gdzie katolicy sprzeciwili się stworzeniu domu dla chorych na AIDS). Polemizując z tymi stwierdzeniami Geremka ks. Kiedrowski zarzucił mu, że przemilczał fakt, że pod opieka Kościoła znajduje się dom dla chorych na AIDS pod Warszawa, i to, że „nie zauważył” zdjęcia, które obiegło świat cały: Papieża tulącego dziecko zarażone tą choroba (por. „Glos Katolicki”, Paryż, 4-11 lipca 1993 r.).

    Dzisiaj Geremek dużo chętniej krytykuje Kościół katolicki za granica, gdy jest przekonany, że nie wywoła to reakcji przeciwko niemu i może pójść bezkarnie „na całość”. I tak na przykład w wypowiedzi dla irlandzkiej dziennikarki Jacqueline Hayden, autorki książki Poles Apart, Solidarity and the New Poland Geremek stwierdził miedzy innymi: (…) Sądzę, że Kościół wpadł w triumfalizm i posuwa się za daleko w zadaniach (…). Kobiety są przerażone sytuacja w kwestii aborcji. Obecnie panuje w polskich szpitalach terror w tym względzie i kobiety wędrują na Ukrainę lub do podobnych miejsc w celu aborcji (…). Być może konkordat jest błędem. Został zawarty w czasie kampanii wyborczej. Nie rozumiem dlaczego (…). Nieporozumienie w sprawie konkordatu wpłynęło na wynik wyborów i to był nasz błąd (…) (cyt. za: „Niedziela”, 9 czerwca 1995 r.).Szczególnie znamienna była ta geremkowska krytyka konkordatu z Kościołem na użytek zagranicznej dziennikarki. W sytuacji, gdy ten sam Geremek na użytek opinii publicznej w Kraju przedstawiał się jako zdecydowany zwolennik konkordatu i parokrotnie w wystąpieniach sejmowych (1 lipca 1994 r. i 16 lutego 1995 r.) krytykował większość posłów Sejmu za opóźnianie ratyfikacji konkordatu, piętnując to jako szkodliwe dla polskiej racji stanu. Które z wypowiedzi Geremka wyrażały jego prawdziwe intencje: za konkordatem czy przeciw niemu?

    Dekomunizacja, to „totalitaryzm”

    Już w sejmie kontraktowym „odpowiednio” sterowany przez Geremka parlamentarny klub Unii Demokratycznej często głosował w identyczny sposob, jak postkomuniści. Polemizując z uwagami na ten temat, Geremek powiedział w telewizyjnych „Wiadomościach” z 19 lipca 1991 r., iż nieprawda jest jakoby Unia Demokratyczna głosowała, tak jak komuniści. Natomiast problemem Unii jest fakt, iż komuniści głosują tak, jak Unia (cyt. za „Tygodnikiem Solidarność” z 19 lipca 1991 r.). Prawdziwie lustrzanym odbiciem wzajemnych podobieństw były wypowiedzi Geremka i Kwaśniewskiego żarliwie piętnujące dekomunizacje na lamach czasopisma „Paragraf” z 28 sierpnia 1992 r.

    Obaj byli towarzysze ostrzegali, że uchwalenie ustaw dekomunizacyjnych spotka się z zaskarżeniem do Trybunału Konstytucyjnego i odpowiednich instytucji międzynarodowych. Atakując pomysł dekomunizacji, Geremek akcentował z wielka werwa: Nie dajmy się porwać nienawiści i głupocie. I ostrzegał przed kampania polowań na czarownice, gwałcącą zasady państwa prawnego. Prawdziwie z grubej rury wystrzelil w wywiadzie dla postkomunistycznej „Polityki” z 24 kwietnia 1993 r., alarmując: (…) Polityka dekomunizacji, co potwierdzają także doświadczenia innych państw naszego regionu, powoduje krzywdę ludzka, rozrost fanatyzmu, irracjonalność zachowań politycznych, spirale zemsty i nienawiści, powstaje wiec sytuacja, w której pierwszy lepszy może sięgnąć po władzę. Pod hasłem zwalczania komunistycznej przeszłości może być zniszczone wszystko, co osiągnęliśmy w przebudowie państwa. Za monetę, o nazwie dekomunizacja, nie można kupić niczego wartościowego. Dlatego jestem przeciw takiej transakcji (…).

    Wcześniej w „Gazecie Wyborczej” z 24 października 1991 r. twierdził: (…) Obawiam się i u nas takiego porządku dekomunizacyjnego, który prowadziłby do porządku totalitarnego (…). I z całą dezynwoltura głosił, że w Czechosłowacji problemy tworzy sprawa tzw. dekomunizacji. Dziś nie ulega wątpliwości, że właśnie ustawa o dekomunizacji w Czechosłowacji ogromnie osłabiła tamtejszych postkomunistów, zwłaszcza dzięki postanowieniu uniemożliwiającemu kandydowanie do parlamentu i zajmowanie znaczących stanowisk przez byłych funkcjonariuszy partyjnych, od sekretarzy powiatowych wzwyż. Dzięki niej na wiele lat odsunięto na bok czeskich Kwaśniewskich, Millerów, Oleksych. U nas ich szansa powrotu do władzy postała w dużej mierze dzięki wytrwałym sprzeciwom Geremka et consortes przeciw dekomunizacji.

    Precz z lustracja

    W parze z wrogością do dekomunizacji szła u Geremka wyraźna, nieukrywana niechęć do lustracji. Wszystkich zaskoczył skrajnie emocjonalna nerwowa reakcja na pierwsze publiczne podjecie tej sprawy przez prezesa PSL Romana Bartoszcze. W wystąpieniu 7 kwietnia 1990 r. Bartoszcze ostrzegł, że niszczenie komunistycznych archiwów ma na celu zatarcie dowodów, kto poprzednio współpracował z bezpieka. I wtedy – jak wspominał Bartoszcze – Geremek zerwał się z miejsca, poczerwieniał na twarzy, krzyczał coś, co trudno było zrozumieć. Zupełnie nie ten zrównoważony Geremek (por. P. Baczek, op.cit.). W odniesieniu do samego Geremka w kontekście lustracji Piotr Bączek przypomniał, powołując się na „Gazetę Polska” z czerwca 1993 r., że minister Macierewicz, na kilka godzin przed przekazaniem swojej listy Konwentowi Seniorow, wykreślił z niej nazwisko Geremka.

    Pakt centrolewicowy

    Mijały lata, a Geremek konsekwentnie żywił nadzieje na dojście do realizacji jego cichego, ulubionego planu na powstanie „centrolewicowego paktu” miedzy Unia Demokratyczna a postkomunistycznymi „reformatorami” z SLD. Z nim, oczywiście, jako premierem tego typu rządu koalicyjnego. Jeszcze 27 marca 1993 r., na dwa miesiące przed obaleniem rządu Suchockiej w sejmowym glosowaniu i rozwiązaniem parlamentu, Geremek publicznie oświadczył, że widzi możliwości mądrego kontraktu z rozsądną częścią SLD, która poprze reformy. Październikowe wybory 1993 r. kolejny raz zniweczyły nadzieje Geremka. UD uzyskała zbyt słabe wyniki w porównaniu z postkomunistami, aby moc wejść w koalicje z nimi jako naprawdę liczący się partner. Postkomuniści na otarcie łez zostawili Geremkowi jednak przewodnictwo sejmowej komisji spraw zagranicznych. Kwaśniewski zarządził w swoim klubie dyscyplinę przy głosowaniu w sprawie szefostwa komisji dla Geremka. Gdy posłowie SLD zapytali go: Czy warto umierać za Geremka, Kwaśniewski odpowiedział: Warto (por. „Gazeta Wyborcza” z 22 października 1993 r.). Przepchanie Geremka w Sejmie nie było łatwe, bo PSL-owcy grozili, ze poparcie dla jego kandydatury wywoła kryzys w koalicji. Na pierwsza wieść o możliwości utraty szefostwa wpływowej komisji, Geremek dosłownie „wyszedł z nerw” i zwołał konferencje prasowa, na której zarzucił PSL-owi zerwanie międzyklubowych ustaleń i zachłanność !

    Pseudospecjalista od wszystkiego

    Reklamowany w „różowych” mediach jako niezwykły umysł, największy z geniuszy politycznych, Geremek pokazał przez 8 lat przemian, jak wiele można całkowicie spartolić. Okazało się to dla niego tym łatwiejsze, że będąc specjalista od bardzo wąskiej specjalności – z historii średniowiecza – gorliwie pchał się na kluczowe stanowiska wymagające gruntownej znajomości przeróżnych dziedzin od prawa po politykę międzynarodową. I bez wahania podejmował szkodliwe dla Polski decyzje w najróżnorodniejszych ważnych sferach. Szczególnie wiele szkód przyniosło sprawowane przez niego od lat kierownictwo komisji spraw zagranicznych Sejmu. Odpowiada bezpośrednio za bardzo wiele fatalnych nominacji ambasadorskich, realizowanych według specjalnego klucza preferującego rożnych dyletantów, ale za to „Królików i Znajomych Królika”. Odpowiada za fatalne w skutkach usypianie polskiej opinii publicznej na temat rzekomego idyllicznego wręcz stanu polskiego bezpieczeństwa w sytuacji międzynarodowej. Zdumiewał wprost pewnością, z jaką oświadczał w wywiadzie dla „Wprost” z 9 stycznia 1994 r.: (…) Obecnie nie sądzę, by Polska w razie zagrożenia zewnętrznego mogła pozostać samotna. Już teraz istnieje taki układ międzynarodowy, w którym agresja przeciwko Polsce sprawiłaby, że sojusznicy przyszliby nam z pomocą (…). Nawet tak wyrozumiały dla „europejczykow” z udecji redaktor naczelny paryskiej „Kultury”, Jerzy Giedroyc, nie ukrywa swej bardzo negatywnej oceny roli Geremka jako przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Giedroyc powiedział wprost o profesorze Geremku, iż jego wpływ na politykę zagraniczna Polski i obsady personalne okazały się fatalny (por. Zmiana warty, czyli jak to się stało, Warszawa 1995 r., s. 82).Przypomnijmy mało chlubne dla Geremka przewodnictwo komisji konstytucyjnej Sejmu w latach 1989-1991 (nieprzypadkowo świadomie pominął wspomnienie o tym przewodnictwie w zafałszowanym biogramie w Kto jest kim w Polsce). Jako przewodniczący tej komisji, Geremek był bowiem najbardziej odpowiedzialny za skrajne opóźnienia w przygotowaniu ordynacji wyborczej i pierwszych wolnych wyborów, a także w opóźnianiu przygotowania nowej demokratycznej konstytucji.
    Fatalne skutki dla Polski przyniosło wykorzystanie przez Geremka swej czołowej pozycji w OKP dla przeforsowania planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza. Było to prawdziwie nieszczęsnym paradoksem naszej sytuacji, ze historyk średniowiecza zadecydował o przeforsowaniu w Polsce tak ważnego planu gospodarczego bez przedyskutowania jakiejkolwiek alternatywy. Zrobił to człowiek, którego „pogłębiona” wiedza o gospodarce ograniczała się głównie do świetnej znajomości dochodów francuskich kurtyzan w wieku XIII czy XIV.

    Nie wiadomo, jak potoczą się dalsze losy Geremka, przegranego wielkiego guru lewicy. Już dziś wiadomo jednak, że przejdzie do historii jako swego rodzaju prymus w szkole politycznego załgania i hipokryzji.

    Jerzy Robert NOWAK ( Podkreślenia w tekście L.Skonka)

  3. Tak panie Miziak chciało by się powiedzieć , a nie pisałem że polska jako kraj zniknie z mapy europy !!!!!!!!! , więc sam pan widzisz i piszesz o tym wszystkim . Za parę miesięcy my polacy obudzimy się w całkiem innej i co najważniejsze niebywałej sytuacji pod postacią braku swego państwa i dopiero wtedy zacznie się płacz i lament ,,, ale nie stety będzie już za póżno na jakiekolwiek lamenty , i co dalej ??????????? to pytanie pozostawiam bez odpowiedzi i niech każdy sobie sam na tak postawione pytanie sam sobie odpowie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    J.M.H

    1. polska przestała istniec w dniu w ktorym podpisano traktat lesbonski…… teraz mogą sobie wszyscy lamentować do woli…

        1. Oficjalne dane są inne niż wyniki spisu powszechnego: pracuje nie 15,9 mln Polaków, tylko 14,2 mln – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”.

          Według spisu powszechnego na koniec pierwszego kwartału 2011 r. pracowało 14,2 mln osób, wliczając w to szarą strefę. Bezrobotnych było w tym czasie 2,1 mln, co oznacza, że faktyczna stopa bezrobocia wynosiła 12,9 proc.

          Była zatem aż o 2,9 pkt proc. wyższa, niż wynika to z oficjalnych publikacji GUS – według urzędu w tym samym czasie ubiegłego roku stopa bezrobocia wyniosła dokładnie 10 proc.

          Rozbieżności wynikają z tego, że przed spisem badania ekonomiczne ludności (BAEL) przeprowadzane przez GUS mówiły o 15,9 mln pracujących (o 1,7 mln więcej, niż wykazał spis) i 1,8 mln bezrobotnych (o 300 tys. mniej niż w spisie).

          „Różnica jest szokująca. Albo liczba pracujących w badaniach BAEL została jakimś cudem drastycznie zawyżona, albo jakiś błąd wkradł się do wyników spisu” – ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

          GUS uspokaja. „Nie mamy jeszcze danych o ponad milionie osób” – mówi Grażyna Marciniak, wiceprezes urzędu. Statystyki spisu mają zostać ostatecznie uaktualnione najpóźniej za dwa miesiące.

          1. Był spis powszechny a u mnie nikogo nie było tz. wiedzą o mnie wszystko ??? 😀 😀 😀

  4. Wszystkie znaki na „niebie i ziemi” dążą do tzw. restrukturyzacji czyli prywatyzacji.
    W ramach policji będą działac prywatne firmy ochroniarskie, same plusy bo nie będzie wtedy żadnych przywileji a zombie za 3,50/h będzie zapierdalać dokąd starczy sil potem na trawke lub pod most.

    Więzienia też będą prywatne i muszą przynosić korzyści-już następuje likwidacka szpitali-obiekty przejmą kolesie a młodzi za byleco będą puszkowani i będą zapierdalać na kapitaliste za miskę strawy.

    Czy ludzie nie widza, ze to co się dzieje to gorsze niż koncentryk???

    1. akurat za prywatnymi wiezieniami gdzie więzien bedzie musiał zapracowac na swoją michę strawy jestem za! dosyc opierdalania się w komfortowych warunkach gdzie koszta utrzymania jednego więznia wynoszą obecnie chyba ponad 2500 pln ! gdzie dzienna stawka zywieniowa jest kilku krotnie większa anizeli w szpitalach czy sanatoriach ….nie wpomne o szkołach…… bo to juz wstyd taki kraj!

      więzniowie powinni dostawac kubek kawy zbozowej i pajde chleba, ew na więcej niech zapracują! a do tego odsiadkę maja liczoną do emerytury! niski przelicznik ale jednak! w zyciu taki nie przerobi ani jednego dnia, nie odporowadzi składek a ameryturę minimalną dostanie!

      1. więzienia powinny być państwowe

        W INNYM WYPADKU – BEDZIESZ ZAPIERDALAŁ NA JACHT DLA SZWAGRA TUSKA –

        – JEGO KIĆ , JEGO KLAWISZE , JEGO WIĘŹNIOWIE

        ON ZDECYDUJE GDZIE I DLA KOGO ROBIŁ BĘDZIESZ – naprzykład przy budowie domu tuska bo szwagier tuska się zgodzi

        CHŁOPIE OTRZEŹWIEJ POMYŚL – trafisz np tam za szczanie na przystanku – bo zamienią ci grzywne na odsiadkę

        I NIE BEDZIESZ TYRAŁ PRZY BUDOWIE DOMU DZIECKA TYLKO PRAŁ GACIE ŻONY NACZELNIKA W IMIĘ
        CHASŁA „ARBEIT MACHT FREII”

        BO NIE MIEJSCE WYKONYWANIA PRACY MA REEDUKOWAĆ TYLKO PRACA !!!!

        1. więzienia powinny byc więzieniami! i nie powinno się wydawac na przestepcy więcej a nizeli na dom dziecka! więzien powinien wiedziec dlaczego tam trafił !
          ok dobra prywata mogłaby byc nie najlepszym pomysłem ale od tego są stosowne przepisy ktore powinny byc przestrzegane. wez pod uwage iż wszystko mozna tylko trzeba chciec.

          a ponadto ostatnio ciegle piszesz iz von 2sk trafi jak i reszta do więzien więc chyba tyranie dla szwagra von tuska komorka czy inny pociotek w prywacie im nie grozi choc powinno…

          powiedzmy tak moze byc więzienie prywatne jakby to wygladało w praktyce tego nie wiem byc moze by dobrze funkcjonowało a byc moze jak reszta tego panstwa byłoby do dupy….
          suma sumarum to nie zmienia faktu iz osadzeni w wiezieniach powinni tyrac na swoje utrzymanie a nie przezucac koszta na wszystkich normalnych i uczciwych!
          niech zap…. ją na miche zarcia!

  5. ja powiem tak JAKBYŚCIE SŁUŻYLI POLSCE – A NIE POLITYKOM UMOCZONYM PO USZY W ZWYKŁYCH PRZESTĘPSTWACH

    NARÓD STANOŁ BY ZA WAMI MUREM – BO KAŻDY WIE ŻE POLICJA DLA ISTNIENIA KRAJU JEST NIEZBĄDNA !!!!

    POLITYCY Z PO- UWAŻAJĄ ZE NIE!!!!

    DALIŚCIE SIĘ WYKORZYSTAĆ DO BRUDNEJ ROBOTY – I DOSTANIECIE KOPA

    JAK PREZERWATYWA PO ROBOCIE DO KIBLA …………
    =================================================
    NIESTETY WIEKSZOŚĆ NARODU PAMIETA BICIE POLAKÓW NA MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI , WASZE PROWOKACJE

    I TAKIE PODŁE SYTUACJE UWIECZNIONE NA FILMIKACH

    =

    ============
    TAK ZOSTALIŚCIE UŻYCI DO LIKWIDACJI PAŃSTWOWOŚCI – I JESTEŚCIE PRZEZ SWOJĄ GORLIWOŚĆ WSPÓŁWINNI !!!!!

    ======================================
    ZAPOMNIELISCIE Z KĄD SIĘ WYWODZICIE – WIEC DEDYKUJĘ KU PRZEMYŚLENIOM !!!
    =

    1. WYŚCIE PRZYMYKALI OCZY NA GIGANTYCZNĄ ILOŚĆ PRZESTĘPSTW PRZECIW NARODOWI W NADZIEJI NA STABILNĄ SŁUŻBĘ !!!

      ALE NARÓD ICH WYŁAPIE – TRYBUNAŁ KILKA MINUT I ……

  6. oczywiscie redukcje etatów tylko funkcjonariuszy z służby pierwszej linii

    JAK ZWYKLE KADRA WYWODZĄCA SIĘ Z MILICJI POZOSTANIE NA SUTO OPŁACANYCH WYSOKICH STOŁKACH

    Z DALA BEZPIECZNIE OD BANDYTÓW …..

    PS. PODOBNO W NADZWYCZAJNYCH POTRZEBACH WSPIERAĆ MA i uzupełniać braki kadrowe policji ŻANDARMERIA WOJSKOWA 🙂

    jasne wyda się rozkaz i za darmo bedą pracować – czy coś wam to nie przypomina ….

    KURWA JAKIE TO PROSTE I OSZCZEDNE – TO JEST PROSTACKIE A NIE PROSTE –

    ALE CZEGO WYMAGAĆ OD…..

    1. POŁOŻYLI
      – OSWIATĘ
      – SŁ. ZDROWIA. – PRZEMYSŁ
      – SĄDY , PROKURATURĘ

      ARMIE – BRAK REZERW !!!
      =============================
      TERAZ W POLICJE CIOS –
      LUDZIE TO JEST LIKWIDACJA PAŃSTWOWOSCI !!!!!!!!!!

      dalej uważacie ze to nie istotne ?????

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

loading...
loading...
LIVE AKTYWNY KLIKNIJ ABY WYŚWIETLIĆ
TRANSMISJA ZAKOŃCZONA
%d bloggers like this: