NA ŻYWO 21.00 - STREAM PIOTR RYBAK WIELOLETNI WSPÓŁPRACOWNIK POLITYCZNY PAWŁA KUKIZA - CAŁA PRAWDA O DZIAŁALNOŚCI POLITYCZNEJ PAWŁA KUKIZA !!22 sierpnia 2019
21.00 START LIVE STREAM

M-forum A.V Live.

Najnowsze informacje , Polska i świat artykuły przedruki filmy zdjęcia i dokumenty.Unikatowe informacje i materiały które na innych portalach są cenzurowane z przyczyn politycznej poprawności.

NIBIRU ? OBIEKT X ? – SOLAR IMPACT ?- KTO FAŁSZUJE OFICJALNE STRONY MONITORUJACE AKTYWNOŚĆ SŁONECZNĄ ???

OCEŃ TEN WPIS !
DZIĘKUJĘ ZA OCENĘ

WITAM SPRAWA WIELCE ZAGADKOWA
 KTO ZAMIESCIŁ W NECIE OPRUCZ OFICJALNEJ STRONY MONITORUJĄCEJ
TRZY INNE STRONY PRAWIE IDEALNE WIZUALNIE

OTÓŻ WCZORAJ MIAŁA DOJŚĆ FLARA I CME Z DNIA 21 CZERWIEC 2011 ROKU

OD DATY 22 CZERWCA WSZYSTKIE STRONY MAJACE ZA ZADANIE INFORMOWANIE O PROGNOZIE PRZEJŚCIA MILCZAŁY

OKOŁO GODZINY 1 W NOCY DZISIEJSZEGO DNIA

KOMENTATOR MAXI PRZESŁAŁ I ZAMIEŚCIŁ LINKI DO STRON ANIMACJI

PROGNOZY AKTYWNOŚCI SŁONECZNEJ

OKAZAŁO SIE ZE MÓJ OFICJALNY LINK POKAZUJĄCY STRONĘ MA 3 KLONY KTÓRE SĄ ŁUDZĄCO PODOBNE DO ORGINAŁU…..

POKAZYWAŁY W TYM SAMYM CZASIE – INNE PARAMETRY PRZECHODZĄCEGO CMA

OTO ORGINAŁ :

http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/iSWACygnetStreamer?timestamp=2038-02-23%2000:44:00&window=-1&cygnetId=261

A TU KOLEJNO TRZY PODRÓBKI :

http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/StreamArgumentServlet?cygnetInstanceId=522670457&argumentId=1

=
http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/StreamArgumentServlet?cygnetInstanceId=522680235&argumentId=1

=
http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/StreamArgumentServlet?cygnetInstanceId=522680245&argumentId=1

==============================================================

PYTANIE BRZMI POCO I KTO ZAMIESZCZA TAKIE KLONY STRON KTÓRE W JEDNYM CZASIE POKAZUJĄ OKRESOWO INNE DANE – DOTYCZĄCE PREDKOSCI , WIELKOŚCI , ORAZ SIŁY I INNE DANE ????

CZY TO JEST ZAMIERZONE DZIAŁANIE MAJACE NA CELU WPROWADZANIE CHAOSU INFORMACYJNEGO NA TEMAT AKTYWNOŚCI SŁOŃCA ???

==============================================================

PROPONUJĘ TEKST ZAMIESZCZONY PRZEZ
MAXI
PRZECZYTAĆ I PRZEANALIZOWAĆ …..

 

mizia , twoje wczesniejsze teorie teraz wydaja sie potwierdzac – zblizajace sie elenin i aktywnosc slonca 2012-13 moze byc goraco, dlaczego nie publikowales tego wczesniej:
====================================

Wywiad z Jamesem M. McCanneyem – Spectrum
Opublikowano: 19.05.2008 | http://wolnemedia.net/ezoteryka/wywiad-z-jamesem-m-mccanneyem-spectrum/

CO NASA UKRYWA PRZED NAMI?

W następstwie serii zdarzeń, do których „miało” dojść 16 marca 2003 roku, udało mi się w końcu przeprowadzić bezpośrednią rozmowę z astrofizykiem Jamesem McCanneyem.

Rick Martin: Zanim zaczniemy, chciałby zapytać, co pan myśli o badaniach drą Aleksieja Dimitriewa? Czy zgadza się pan z tym, co on głosi?

James McCanney: Tak. Dimitriew jest eksperymentatorem, a częściowo fizykiem teoretycznym, jednak głównie naukowcem obserwatorem, naukowcem specjalizującym się w badaniu atmosfery. Jest tym, który odkrył tornada na Słońcu i cały szereg innych zjawisk. Opowiadał o próżni i o tym, co zmierzyli w atmosferze, no i o innych rzeczach w kosmosie, których w zasadzie nie umieli wytłumaczyć. Mierzyli je, ale nie wiedzieli, o co chodzi. No i kiedy dostali moja prace, stwierdzili: „To wyjaśnia wszystko, co zaobserwowaliśmy”. Tak więc, o to właśnie chodziło. Był kierownikiem zespołu, z którym współpracowałem w latach dziewięćdziesiątych w Rosji. Potem, około roku 2000, wkroczyła tam NASA [National Aeronautics and Space Administration – Narodowy Zarząd Lotniczy i Kosmiczny]. Było to oczywiście wtedy, gdy Rosja nie miała pieniędzy. Ludzie zarabiali tam po 75 dolarów miesięcznie i usiłowali publikować swoje prace za własne pieniądze. Te) było wręcz niedorzeczne. No j wkroczyła tam NASA i zaczęła pompować w nich pieniądze, lecz zastrzegła: „Jeśli będziecie dalej nauczali tego, co głosi McCanney, nie dostaniecie ani grosza”.

Martin: Czy ma pan jakąś teorię lub informacje dotyczące tego, kto w NASA stoi za tak diabolicznym ukrywaniem wiedzy?

McCanney: Tak, to oczywiste, wiem to od dawna. To kontrola przestrzeni kosmicznej.

Martin: Czy może pan mówić na ten temat?

McCanney: Oczywiście. NASA to zbiorowisko naukowców. Tak przynajmniej zwykliśmy o niej myśleć – inżynierowie, którzy zbudowali pojazd kosmiczny itd. NASA należy do NSA [National Seeurity Agency – Agencja Bezpieczeństwa Narodowego] i pozostaje pod jej zarządem. Nad NASA jest pewna grupa, która ją kontroluje. Daniel Goldin, który dołączył do NASA w latach dziewięćdziesiątych, przyszedł z CIA z zadaniem utajnienia lub przynajmniej ograniczenia dostępu do NASA. Kiedy pojawił się tam, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było zmuszenie wszystkich, zarówno kierownictwa, jak i pracowników niższego szczebla oraz współpracowników z zewnątrz, którzy pracowali na rzecz NASA, do podpisania typowego dla NSA oświadczenia o zachowaniu w tajemnicy wszystkiego, co dotyczy ich pracy w NASA. NSA jest elementem rządu nad rządami. Jeden Ogólnoświatowy Rząd już istnieje i to wszystko dotyczy głównie tego.

Martin: Czy kryją się za tym jezuici?

McCanney: Jezuici? [śmieje się]. Watykan ma duży udział w ogólnoświatowym rządzie i jest w tym jakaś część prawdy. Chodzi tu o ogólną sytuację na świecie i dosłownie setki rodzin, które są z tym związane. Są bardzo bogaci, są we wszystkich krajach świata, rządzą polityka, pieniądzem i bankami. To duża sieć i wielu ludzi.

Martin: Zamierzałem nawiązać do nazistów, o to mi chodziło.

McCanney: Tak. Wielu ludzi z administracji Busha to potomkowie nazistów lub tych, którzy pomagali nazistom. Zdają sobie sprawę, że kosmos jest ostatnim źródłem zasobów naturalnych. Kontrola kosmosu jest głównym zagadnieniem, na którym się koncentrują. To ich ostateczna linia obrony.

PLANETA „X” l TOWARZYSZĄCE JEJ KOMETY

Martin: Czego boi się NASA w odniesieniu do wiedzy o planecie „X”? Czy ma to jakiś związek z Sumerami i Annunakami? A może chodzi o coś innego?

McCanney: Osobiście tego nie twierdzę, ale wiedza o tym, że istnieje to „Coś Wielkiego”, co regularnie się pojawia, jest bardzo stara. To cześć tajemnicy utrzymywanej na bardzo wysokim szczeblu w tych grupach, takich jak Watykan. Chodzi o to, że pierwszą rzeczą, jaką zrobił Watykan po pojawieniu się komety Hale-Boppa, było zbudowanie światowej klasy obserwatorium w Arizonie i przekazanie go astronomom. Pewnie zastanawia się pan po co? Potem zbudowali jeszcze jedno. Najbardziej interesujące było to, co nastąpiło, kiedy kometa Hale-Boppa odleciała – myśleli, że to właśnie to „Coś Wielkiego”.

Wróćmy jednak do roku 1991. Kometa Hale-Boppa została oficjalnie odkryta w roku 1995 przez Alana Hale’a z Nowego Meksyku oraz Japończyka nazwiskiem Bopp. Obaj odkryli ją tej samej nocy, wiec nazwano ją od ich nazwisk.

Jest dla mnie jasne, jeśli spojrzy się na moje notatki o Harringtonie, że jedną z rzeczy, którą on obserwował, musiała być kometa Hale-Boppa. Jej jądro było ogromne. Powodem, dla którego NASA z miejsca ograniczyła dostęp do tych informacji, kiedy zdała sobie sprawę, że ktoś umieścił część z nich w Internecie, było to. że pierwszy lepszy astronom, taki jak na przykład ja. wiedziałby, mając do dyspozycji nawet tak mały zasób danych, jak określić masę jej centralnego jądra.

Służy do tego niewielkie równanie. Używają go cały czas dla określania mas gwiazd centralnych, kiedy występują ich wahania – mogą wtedy określić promień ciała, które orbituje wokół takiej gwiazdy. Tak więc, wystarczy tylko znać okresu obrotu i promień orbity obiektu krążącego wokół większego ciała. Znając oba parametry, można obliczyć masę obiektu. Wystarczy niewielkie równanie z zakresu mechaniki ciał niebieskich.

Dysponując zatem niewielką informacją, która jest di w Internecie, każdy może obliczyć masę komety Hale-Boppa, dowodząc, że ma ona rozmiary porównywalne z planetą i że się zbliża.

Jeszcze jedna sprawa… W roku 1991 to, co zobaczył Harrington, to były dwie rzeczy: kometa Hale-Boppa i coś jeszcze, coś znacznie większego, co się za nią kryło. Planeta X. Przynajmniej ja tak uważam. W roku 1991 kometa Hale-Boppa była na kursie kolizyjnym z Ziemią. Wystarczyło kilka zdjęć, aby wytyczyć jej orbitę, i okazało się że jest ona niemal na kursie kolizyjnym z Ziemią.

Martin: Nic dziwnego, że był taki raban.

McCanney: I to potężny. Kiedy już się rozniosło, o co chodzi, zadzwoniłem do Ośrodka Kosmicznego Goddarda [Goddard Space Center] i zapytałem ich sekretarkę: „Co się dzieje? Słyszałem o tej komecie…” A ona na to: „Mój Boże, to jest wielkie!” Z początku pomyślałem, że chodziło jej o to, że to nowość, wielka wiadomość. W rzeczywistości miała na myśli jej rozmiary porównywalne z rozmiarami planety. Cały czas ją śledzili.

Widzi pan, w tym miejscu zaczyna się podział, bo właśnie dopiero wtedy wielu naukowców, nawet z Ośrodka Goddarda, dowiedziało się o tym. Tymczasem śledzono ją już od roku 1991, a możliwe że jeszcze wcześniej. Harrington też ją odkrył, ponieważ z jego zapisków z roku 1991 wyraźnie widać, że wiedział, gdzie skierować wzrok, aby ją zobaczyć.

A jak wiadomo, dawno temu… jeden z towarzyszy Nibiru dokonał potężnych zniszczeń na Ziemi.

Martin: Towarzyszy?

McCanney: Tak. towarzysz. Ten, który stał się później Wenus. Velikovsky[1] miał rację, twierdząc, że Wenus była kiedyś ogromną kometą, która przedzierała się przez układ słoneczny i została przechwycona przez pole grawitacyjne Jowisza, zaś po około 600 latach od momentu przechwycenia zbliżyła się do Ziemi, po czym ustabilizowała się, stając się planetą, jaką dziś znamy.

Otóż kometa Hale-Boppa była tu około 4200 lat temu. W tym samym czasie Jowisz przechwycił Wenus. Oba obiekty były mniejszymi towarzyszami Nibiru. Dlatego nie chcieli, aby ktokolwiek dowiedział się o towarzyszu komety Hale-Boppa, bo wiedzieli, że jest on na kursie kolizyjnym z Ziemią, wiedzieli również, że jest to towarzysz większego ciała, które było przyczyną wszystkich problemów. Nie zdawali sobie jednak sprawy, że kometa Hale-Boppa też była jednym z jego towarzyszy. Teraz, kiedy nadchodzi niszczyciel, to Coś Wielkiego, Nibiru, towarzyszy mu ich cała świta.

Martin: Zgaduję, że kometa NEAT jest jednym z członków tej świty?

McCanney: I w tym właśnie rzecz. Kiedy kilka tygodni temu stanęliśmy przed nawałą tych komet, ani razu nie wspomnieli o komecie NEAT, C-2002/VI. Najwyraźniej wszystko to zbliża się od strony południowej półkuli.

Wtedy Harrington oczywiście wiedział bardzo dobrze, gdzie ona była. i to z powodu, który już podałem. Warto zauważyć, że kiedy historia Harringtona ujrzała światło dzienne, rząd próbował wystosować oświadczenie poprzez niektórych astronomów, którzy występują w radiu, tych od dezinformacji, którzy oświadczyli: „No cóż, na podstawie nowych danych dokonaliśmy korekty mas tych planet i możemy stwierdzić, że panujemy nad sytuacją”.

Rzecz w tym, że, to, iż widzimy, że te planety [Uran i Neptun] są „ściągane w dół”, niczego nie załatwia. To daje tylko korektę ich położenia w płaszczyźnie planet [ekliptyce]. Ten obiekt był wystarczająco duży już wtedy, w roku 1991, żeby ściągać Urana i Neptuna z ich orbit. Jest aż tak wielki!

Rozumie więc pan obawy dotyczące tego towarzysza. Oni wszyscy wiedzą, również Watykan, że to właśnie towarzysz był przyczyną zniszczeń ostatnim razem. No i potem ten towarzysz stał się Wenus. To, czego nie rozumieją, to to, że jest bardzo trudno opracować ich orbity i NASA uczy się tego z wielkim trudem. Nie udało się im przewidzieć trasy Hale-Boppa, ponieważ zmieniała się codziennie. To była jedna ze spraw, jaką zajmowaliśmy się w Grupie Millenijnej – śledzenie dziennych zmian jej orbity na rządowych stronach efemeryd[2].

Martin: Czy kometa NEAT była niespodzianką? Czy pojawiła się nie wiadomo skąd, czy też spodziewali się jej? McCanney: Nie. Kometa NEAT to kolejne wielkie jądro wielkości planety, co najmniej wielkości Księżyca, a może i większe. NASA wiedziała, że się zbliża. Prawdopodobnie zaobserwowali ją już wiele lat temu jako część zbliżającej się nawały, którą uważam za część świty Planety X. Nie chcieli, aby ktokolwiek się o tym dowiedział, z prostego powodu – wiedzieli, że zbliży się okrążając Słońce i że jest duża. Prawdopodobnie zupełnie nie spodziewali się, że będzie tak jasna, jak była. Była widoczna na dziennym niebie tuż obok Słońca, kiedy je mijała – przez 12 godzin, kiedy się zbliżała.

Martin: To rodzi oczywiste pytanie: ilu jeszcze tych towarzyszy możemy się spodziewać?

McCanney: Nie wiemy. Oczywiście NASA ma bardzo dobre dane na ten temat. Inny ważną rzeczą, jaką chciałem już wcześniej powiedzieć w odniesieniu do komety Hale-Boppa, jest to, że w sześcioletnim okresie w latach 1991-1996, kiedy rzeczywiście dotarła do pery helium[3], straciła trzy miesiące na przybycie ze względu na to, że ciągnęła za sobą ogromny ogon. Tylko dlatego nie nastąpiło bezpośrednie zderzenie z Ziemią. Mówiąc „bezpośrednie zderzenie”, nie mam tu, oczywiście, na myśli uderzenia w powierzchnie Ziemi, ale to, że znaleźlibyśmy się w odległości około miliona mil (1600000 km] od niej. Każdy, kto zna się na rzeczy, wie, że to oznaczałoby ogromne zniszczenia na naszej planecie. Nastąpiłyby potworne pływy. Jedynie dzięki temu, że coś ją zwolniło, rozminęliśmy się z nią.

Martin: To prowadzi do kolejnego pytania, które brzmi: dokąd leci NEAT?

McCanney: NEAT zawróciła. Określenie jej orbity to zadanie numer 4 w mojej południowo-amerykańskiej ekspedycji, jako że straciła ona dużo energii, kiedy okrążała Słońce, i przejęła sporo materiału z ogona. Tak wiec nie wróci i nie uderzy w Ziemię. NASA stale mówi: „Och, ci ludzie myślą, że uderzy w Ziemię”. Nie, nie. Nikt nic nie mówi na temat zderzenia z Ziemią. Oni kpią sobie z ludzi i tak naprawdę to ich agenci wpuścili te historie do Internetu, żeby mogli sobie potem kpić z ludzi. To cześć ich kampanii dezinformacyjnej.

Martin: Kiedy kometa rozmiarów NEAT lub planeta tej wielkości przelatuje obok Słońca, jakie są skutki jej „oddziaływania na odległość”?

McCanney: Flara, która wytrysnęła ze Słońca i jest widoczna na wielu zdjęciach, dogoniła kometę i uderzyła w jej ogon.

Martin: Flara o długości 8000000 kilometrów?

McCanney: Tak. Gdyby wytrysnęła w stronę Ziemi, znokautowałaby nas. ale, na szczęście, poszła w zupełnie innym kierunku.

Zastanówmy się jednak nad czymś innym. To, czego pan nie widział, ale ja tak, to coś, co wydobywało się z NEAT… Jeśli przyjrzy się pan uważnie, zobaczy pan cienkie jak igła pasemko wychodzące bezpośrednio ze Słońca i dalej z jądra po prawej stronie ekranu. Łączy się z Merkurym. Merkury znajdował się w koniunkcji[4] z NEAT, kiedy przemierzała ekliptykę. Ta linia, którą widzi pan na zdjęciach Słońca, łączy się z Merkurym.

Ustawmy więc Ziemię, o tam. Co by było, gdyby Ziemia przesunęła się o 90 stopni i nie bylibyśmy bokiem do niej? Wówczas znaleźlibyśmy się na drodze tej flary lub przyjęlibyśmy na siebie elektryczne wyładowanie pochodzące z NEAT. O tym właśnie opowiadają starożytni, o kornetach i piorunach przemieszczających się po niebie. Oni byli świadkami tych zjawisk – Zeusa ciskającego pioruny w Marsa. Oni to wszystko widzieli.

Martin: Czyli że ich opowieści są dosłowne, nie mają charakteru metaforycznego?

McCanney: Nie, to nie były metafory. Kiedy Wenus zbliżyła się do Marsa, uderzyła wyładowaniem elektrycznym i w atmosferze Marsa rozgorzały zorze. Wyglądało to, jakby wąż sięgał po Marsa, to dosłownie wyssało całą jego atmosferę i wody. Oni to widzieli. Wiedzieli, że wcześniej Mars był planetą bogatą w wodę, był błękitną planetą, tak jak Ziemia. Mars ma teraz bardzo cienką atmosferę a Wenus bardzo gęstą i grubą, kilka tysięcy razy gęstszą od ziemskiej, jednak procentowo składy atmosfer Wenus i Marsa są identyczne, co oznacza, że zostały one uformowane w tym samym kotle i przekazały je sobie,

Martin: Chciałem jeszcze zapytać o Velikovsky’ego. Pan bardzo go przypomina, chociażby w tym, że miał on, tak jak pan teraz, nieprzyjemne doświadczenia. Często go wyśmiewano, ale w końcu okazało się, że miał rację.

McCanney: Nie ma już najmniejszych wątpliwości, że Velikovsky miał racje. Najciekawsze w jego przypadku jest jednak to, że on wcale nic studiował astronomii, a jedynie badał kalendarze!

KOMETY l FIZYKA PLAZMY

Martin: Pomówmy teraz o pańskiej koncepcji komet i plazmy. Co to jest plazma?

McCanney: Plazma jest jakby czwartym stanem materii. W środowisku próżni, gdzie mamy tylko gazy i wysoką energię, na przykład duże ilości światła pochodzącego ze Słońca, które rozbija atomy na wolne elektrony, jony, obojętne atomy oraz inne formy energii, takie jak zmagazynowany magnetyzm, zmagazynowane pola elektryczne… to właśnie jest plazma. Wzajemne oddziaływania tego wszystkiego są tym, co nazywamy fizyką plazmy, i właśnie to badamy. W zasadzie to kwintesencja plazmy.

Martin: Porozmawiajmy o kometach. To nie są brudne śnieżne kule. Czym one są?

McCanney: Pozwoli pan, że zacznę od tego… W środowisku astrofizyków od dawna toczy się spór między facetem o nazwisku Chapman i Szwedem Hansem Alfhenem. Chapman utrzymuje, że kosmos jest elektrycznie obojętny. Alfhen wręcz przeciwnie, że w kosmosie znajduje się plazma, która wyczynia dziwne rzeczy i że nie wiemy, co jest tego przyczyną. Krótko mówiąc, kosmos nie jest elektrycznie obojętny i przejawia znaczną aktywność elektromagnetyczną. Stany Zjednoczone są miejscem, gdzie są pieniądze, więc na razie wygrał Chapman.

Studentów kierunków nauka o kosmosie, astrofizyka i fizyka naucza się bardzo prostego problemu. Chodzi o to, że jeśli weźmiemy ładunek i umieścimy go w przestrzeni kosmicznej, to bardzo szybko – można nawet obliczyć jak szybko – otoczy się, nie pozwalając, aby był widzialny elektrycznie w jakiejkolwiek części kosmosu. To własność osłonowa i jeśli występuje pole magnetyczne, z jakiegoś powodu wokół obiektu dzieje się to samo, będziemy mieli efekt plazmatyczny. I właśnie to jest jednym z powodów, dla których nasza grawitacja znana jest pod postacią siły całkowicie niezależnej od elektromagnetyzmu, ponieważ te elektromagnetyczne siły są tak ekranowane, że grawitacja „widzi poprzez nie”.

W tym stanie rzeczy Chapman, jak gdyby wygrał te teoretyczną batalię. Tak wiec od dziesiątków lat mamy do czynienia z ligą Chapmana i jego fizyka jest podawana we wszystkich podręcznikach, w następstwie czego wszyscy studenci wyrastają w przekonaniu, że kosmos jest elektrycznie obojętny, zaś świeżo upieczony magister niewiele ma do powiedzenia, aby móc to zmienić. Ze mną było podobnie. Tyle że ja zdałem sobie sprawę, i chyba nikt z tych ludzi poza mną, że dane, które zaczęły napływać z sond kosmicznych, nic zgadzają się z teorią. Kosmos okazał się aktywny elektromagnetycznie i to w znacznym stopniu.

Wszystko to działo się w roku 1979, kiedy byłem młodym asystentem na Uniwersytecie Cornella i miałem dostęp do wszystkich danych nadchodzących z sond Voyager i Pioneer, kiedy leciały w kierunku Jowisza i Saturna. Było to jeszcze, zanim NASA zdała sobie sprawę, że musi trzymać te dane w tajemnicy przed ludźmi takimi jak ja, którzy interpretują je inaczej, niż by sobie tego życzyli.

A dane mówiły coś zupełnie innego. Obserwowano bardzo dziwne zjawiska elektromagnetyczne: szprychy w pierścieniach Saturna, potężne wyładowania elektryczne, pierścieniowe prądy o natężeniu milionów amperów przepływające wokół planety. Zjawiska, które po prostu nie mają sensu w myśl obowiązujących teorii. Potem był protonowy wiatr. Tym, co przykuło moja uwagę, było to, że wiatr protonowy wydobywał się, zarówno z Jowisza, jak i Saturna, a jest to zjawisko, które obserwujemy tylko na Słońcu. Interesujące, że dostrzegli tylko wiatr protonowy, a nie zauważyli wiatru elektronowego neutralizującego ten pierwszy.

Tak więc wyglądało na to, że kosmos nie był tym, czego się spodziewali. Spodziewali się, że Jowisz będzie zmarzniętą na kość kulą wodorową, bardzo sterylną, a tak nie jest. Jest on niesamowicie dynamiczny, posiada potężne pole magnetyczne. Tak więc, kiedy udali się na Wenus, kiedy zwrócili się ku innym planetom, okazało się, że są zupełnie inne, niż się spodziewali.

Tak się złożyło, że w tym czasie byłem na Uniwersytecie Cornella i miałem już skompletowaną większość założeń i danych do mojej pracy na temat inkluzji pól elektromagnetycznych i mechaniki ciał niebieskich. Rozumiałem, skąd się to bierze. Kiedy zobaczyłem napływające dane. rozpoznałem to. To jest coś, o czym żaden z tych facetów od chapmanowskiej fizyki nie ma najmniejszego pojęcia. Wciąż starali się interpretować to, co obserwują, jako zjawiska grawitacyjne.

W tym czasie studiowałem również komety jako uzupełnienie tego, co robiłem. Zrozumiałem, że komety nie mogą być brudnymi „kulami śnieżnymi”, jak się je nazywa. Było dużo danych wskazujących na to, że komety oddziałują elektrycznie ze Słońcem oraz że zaobserwowano wokół nich elektryczne wyładowania. Wówczas nie wiedziałem, co wywołuje te elektryczne pola, ale miałem przeczucie, że przyczyna musi wiązać się ze Słońcem. Wiedziałem, że komety oddziałują ze Słońcem i że jądro komety zostaje naładowane ujemnie.

Wtedy wreszcie, w latach 1979-1980, dotarło do mnie, że to musi być wynik różnicowych pływów w wietrze słonecznym. Inaczej mówiąc, w wietrze słonecznym było więcej protonów niż elektronów. To nasunęło mi wizję

nowego modelu syntezy. Zdałem sobie sprawę, że synteza musi zachodzić w słonecznej atmosferze, a nie w jądrze. Wtedy zrozumiałem, że korona elektronów otaczająca Słońce jest w rzeczywistości przestrzenią nadatomową oraz że Słońce poniżej jej jest dodatnio naładowane, zaś elektrony korony sprawiają, że Słońce wydaje się z zewnątrz naładowane ujemnie.

To bardzo złożone zjawisko, to, w jaki sposób słoneczne wiatry otwierają dziury w koronie i wystrzeliwują na zewnątrz za sprawą elektrostatycznego przyspieszenia protonów w czasie ich ruchu przez koronę. Właśnie dokładnie to obserwujemy. Tymczasem cały czas, nawet jeszcze teraz, NASA utrzymuje, że energia słoneczna pochodzi z jego jądra. Nic bardziej błędnego.

Kiedy byłem na Uniwersytecie Cornella, poznałem Hansa Bethe, fizyka noblistę. który stworzył obowiązujący do dzisiaj model Słońca, Bethe przyjaźnił się z Albertem Einsteinem i obaj dostali Nagrody Nobla. Bethe został nagrodzony w dziedzinie chemii za opracowanie zrozumiałego modelu syntezy, którym się obecnie posługujemy, zgodnie z którym reakcje łańcuchowe powodują powstawanie większych atomów i wydzielanie ciepła. To właśnie on wykonał wstępne obliczenia ciepłoty Słońca i innych rzeczy, które zgadzają się z tym, co obserwujemy.

Usiadłem i zacząłem z nim rozmawiać na ten temat. Powiedziałem mu, że układ słoneczny musi być aktywny elektrycznie oraz że komety nie mogą być kulami brudnego śniegu. Patrzył na mnie i wtedy zrozumiałem, że o tym wie, podobnie jak Einstein. Wiedział też, że… jedną z ostatnich rzeczy, jaką zajmował się Einstein przed śmiercią, było bardzo uważne studiowanie prac Velikovsky’ego, ponieważ wiedział, że w ogólnej teorii względności brak czegoś wielkiego, a konkretnie pola elektromagnetycznego. Nie może być tak. że grawitacja wpływa na światło, zaś pola elektromagnetyczne otaczające gwiazdy nie wpływają na nie. Wiedział, że te czynniki nie zostały uwzględnione w ogólnej teorii względności i właśnie nad tym pracował tuż przed śmiercią. Hans Bethe powiedział mi, że Einstein starał się rozwiązać właśnie ten problem. Powiedziałem mu: „Mam kłopoty z publikowaniem. Odrzucają moje prace. Czy może mi pan coś poradzić?” W odpowiedzi odrzekł: „Niech pan spróbuje publikować w niemieckich pismach”. Tak też zrobiłem. Moje prace zaczęto w końcu publikować w Holandii.

Martin: Interesujące, więc w końcu musiał pan udać się za morze.

McCanney: Tak, były dwa magazyny wydawane w Holandii: Astraphysics & Space Science (Astrofizyka i nauka o przestrzeni kosmicznej) oraz The Moon & The Planets (Księżyc i planety). Kontakty z nimi zawdzięczam Hansowi Bethe.

Martin: Wygląda na to, że dobrze panu poradził.

McCanney: Tak, tyle że kiedy ten materiał ujrzał światło dzienne, ludzie z Uniwersytetu Cornella zdębieli.

Martin: Z jakiego powodu?

McCanney: Ponieważ używałem szyldu Uniwersytetu Cornella i jednocześnie stosowałem niechapmanowską fizykę z przypisanym do niej szyldem Uniwersytetu Cornella. Tego nie mogli ścierpieć i kiedy w końcu dotarli do moich wszystkich prac i przepuścili je przez swój Wydział Nauk o Przestrzeni Kosmicznej, zdali sobie sprawę, że moje prace potwierdzają hipotezy Velikovsky’ego.

Carl Sagan, profesor emeritus Katedry Astronomii Donalda Duncana, który to tytuł uchodzi za bardzo ekskluzywny na Uniwersytecie Cornella, był tym, który najbardziej zaszkodził Velikovsky’emu. Dziwki temu zyskał sławę. Niewielu ludzi wie, że to on przewodził krucjacie przeciwko Velikovsky’emu, który sprzedał miliony książek na całym świecie. Sagan oskarżał go, że podawał się za geologa, naukowca specjalistę od planet, astronoma itd., aby dowieść, że jego tezy w żadnym przypadku nie mogą być prawdziwe. Dzięki temu dostał program Cosmos, był rzecznikiem środowiska astronomicznego, które pogrzebało Velikovsky’ego. I oto w zaledwie dwa lata później pojawiam się na Uniwersytecie Cornella i wykorzystuję ich dane, aby udowodnić, że Velikovsky miał rację.

SKUTKI PRZELOTU „PLANETY X”

Martin: Pomówmy jeszcze trochę o „Planecie X”. Wiem, że nie lubi pan wypowiadać się na temat ram czasowych, ale czy ma pan jakieś pogląd na ten temat? Mamy rok spokoju, czy może sto lat?

McCanney: Tego nie wiem i właśnie po to organizuję wspomnianą ekspedycję.

Martin: Zatem nie ma pan w tej chwili poglądu na ten temat?

McCanney: Prywatnie mam, ale obawiam się wypowiadaniu w sprawie dat, bo ludzie chwytają potem za słowa.

Martin: A bardziej ogólnie?

McCanney: No dobrze. Powiem tak, kometa Hale-Boppa, NEAT i pozostałe pięć, które oglądaliśmy w lutym… widzieliśmy, że pięć komet bardzo zbliżyło się do Słońca. Pierwsza to Kudo-Fujikawa, druga – NEAT IV, kolejnej nie nadano nazwy – nadleciała kierując się w bok Słońca z prędkością około 160 milionów km/h, no i była jeszcze jedna mała kometa, jądro, która skierowała się w Słońce, ta u dołu z lewej strony zdjęcia. NEAT przeszła niżej. Uważa się, że jest to obiekt, który oddzielił się od NEAT i poszedł w dół, wszedł w słoneczną flarę, tam gdzie te wielkie, przypominające balon, długie pasma plazmy wychodzą ze Słońca. To w reakcji na uderzenie tego obiektu.

No, ale pana pytanie dotyczyło Planety X. Indianie plemienia Hopi wierzą, że kometa Hale-Boppa (1995) była Niebieską Kachiną, która była prekursorem wyprzedzającym Planetę X o dziesięć lat. Te dziesięć lat jest tu terminem bardzo względnym. Chodzi o to, że jeśli kometa Hale-Boopa była towarzyszem „Czegoś Wielkiego” 4200 lat temu – tle wynosi cykl, a nie 3600 lat – wówczas to „Coś Wielkiego” będzie tu w ciągu najbliższego dziesięciolecia.

I druga sprawa. Ludzie koncentrują się na planecie X lub Nibiru. Chodzi mi o to, że ja badam obiekty pozasłoneczne. NEAT nie pasowała na przykład do niczego, co widzieliśmy przedtem. Była to kometa zupełnie nowego rodzaju, tak więc nie sposób powiedzieć, czy była związana z Nibiru, czy też nie.

Martin: Więc jest to zupełnie nieznany obiekt?

McCanney: Tak. I stąd logiczny wniosek: jeśli pojawił się nagle, ni stąd ni zowąd, to czy, ni stad, ni zowąd, może pojawić się jeszcze jeden i zbliżyć się do Ziemi, i wpłynąć na nią? No i w ten oto sposób dochodzimy do „oddziaływania na odległość”. To coś niekoniecznie musi w nas uderzyć. NASA ciągle powtarza: „Jeśli to coś w nas uderzy”. Nie! To wcale nic musi w nas uderzać.

Gdyby ta flara uderzyła w nas, gdyby wystrzeliła i poszła za NEAT, to byśmy zobaczyli. Za pięć lat mnóstwo ludzi umierałoby na raka, ponieważ rozsadziłaby naszą magnetyczną tarczę i każdy, kto w tym momencie byłby zwrócony ku Słońcu, zostałby przypieczony.

Dimitriew powiedział mi, że w latach dziewięćdziesiątych była flara słoneczna, która uderzyła w Ziemię. My [USA] znajdowaliśmy się w tamtym momencie, w momencie gdy pole magnetyczne zostało wyzerowane, po nocnej stronie. Rosja była zwrócona ku Słońcu i właśnie obserwują narastanie przypadków raka będącego wynikiem tej flary.

Martin: To zadziwiające i prowadzi na obszary, na których może pan nie czuć się wygodnie. Moja żona chciałaby jednak wiedzieć, jaki wpływ w najbliższych latach będą miały te wibracyjne zmiany na ludzi.

McCanney: Powiedziałbym, że dwojakie. Na całym świecie daje się odczuwać silne tendencje polaryzacyjne.

Są ludzie, którzy podnoszą swoją świadomość i coraz lepiej rozumieją nasze miejsce w kosmosie, to, że musimy pokojowo współdziałać, zaprzestać beztroskiego używania bogactw mineralnych naszej planety. Musimy zapewnić przyszłość następnym pokoleniom. Ci ludzie zostaną wyniesieni i będą porozumiewać się na wyższym, niemal mentalnym, duchowym poziomie, rozumiejąc, że nie można tolerować na Ziemi małostkowych wojen i zużywać na nie wszystkich naszych zasobów.

Po drugiej slronie znajduje się globalna organizacja, która kontroluje cały świat i utrzymuje go w zasadzie na poziomie niewolnictwa. Ta organizacja i rodzinne elity staną się jeszcze gorsze w swoich działaniach. Ci ludzie są zdecydowani dalej toczyć wojny i siać zniszczenie.

Martin: Porozmawiajmy jeszcze o zmianie miejsc biegunów Ziemi i w jaki sposób te zmiany wpłyną na nasze pole magnetyczne?

McCanney: Po pierwsze, pole magnetyczne Ziemi jest błędnie rozumiane. Większość tego pola jest rezultatem prądów, które przepływają wokół Ziemi. Nie powoduje go jakiś rodzaj magnesu znajdujący się w jądrze Ziemi. Pole magnetyczne, które nie pochodzi z naszego jądra, stałego składnika tego pola, jest bardzo luźno związane z żelazem i niklem. Ono nie jest podobne do pola małego magnesu, jakim bawiliśmy się w dzieciństwie. Większość naszego pola magnetycznego istnieje w formie prądów elektrycznych obiegających naszą planetę oraz w słonecznym wietrze, w pasie Van Allena, a także w innych formach, i z tego właśnie względu zbliżenie się do Ziemi komety o silnym polu elektromagnetycznym może wywrzeć na nas bardzo duży wpływ.

To dobry moment, aby wspomnieć, że Rosjanie przeprowadzili kilka lat temu badania płodów i doszli do wniosku, że te jeszcze nie narodzone płody dostrajają się do elektromagnetycznego rytmu kosmosu. Rosjanie byli świadomi elektromagnetycznej natury środowiska, podczas gdy na Zachodzie wciąż się powtarza: „Coś takiego nie istnieje”.

Potem wykonali badania statystyczne ustawień planet i temu podobnych spraw – pokrewnych astrologii – i przekonali się, że istnieje bardzo wyraźny związek między człowiekiem, jego życiem, sposobem, w jaki funkcjonuje, a pozycjami planet. Ustalili to nie tylko na przykładzie danych odnoszących się do człowieka, ale także do roślin i zwierząt.

Przekonali się, że coś w tym jest, ale nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje. Kiedy jednak zdali sobie sprawę, że wszystkie planety rozładowują słoneczny kondensator, który tworzy się wokół Słońca za sprawą nadmiaru protonów w wietrze słonecznym, zauważyli też. że kiedy planety ustawią się w jednej linii, wpływa to na wzrost przepływu prądów, zaś kiedy wiele planet ustawi się w linii prostej, przepływ tych prądów rośnie stukrotnie.

I tak na przykład, kiedy Księżyc przechodzi w fazę nowiu, przez krótką chwilę blokuje wiatr słoneczny, a kiedy potem się odsuwa, wiatr słoneczny uderza i przełamuje nasze pole magnetyczne, wywierając potężny nacisk na naszą atmosferę. Fazy nowiu i pełni są okresami, kiedy Ziemia załamuje się pod potężną nawałą elektromagnetycznego naporu, stąd te wszystkie efekty, jakie wtedy obserwujemy.

Kiedy do systemu słonecznego wchodzi duża kometa, przełamuje słoneczne pole elektryczne i ukierunkowuje energię na Słońce, jak to zaobserwowaliśmy, i wtedy pojawia się coś, co nazywam polaryzacją. Ludzie, którzy starają się podnieść swoją świadomość, wznoszą się na jeszcze wyższy poziom, zaś ci ukierunkowani na wojny jeszcze zajadlej walą w bębny nawołujące do nich. Właśnie taką sytuację obserwujemy obecnie.

Martin: Jak pan sądzi, czego ludzie doświadczą? Czy będzie więcej chorób, większe niezrównoważenie, czy są jakieś teorie w tej sprawie?

McCanney: Pomówmy o prądach strumieniowych5 i pogodzie. Wszystko będzie bardziej nieprzewidywalne. Już to obserwujemy. Obserwujemy znacznie większe wahania temperatur niż zwykle. To samo będzie odnosiło się do ludzi. Ludzie, którzy tak naprawdę nie potrafią siebie kontrolować, staną się jeszcze bardziej nieprzewidywalni, ci, którzy są trochę niezrównoważeni, staną się bardziej niezrównoważeni, a ludzie zrównoważeni staną się jeszcze bardziej zrównoważeni. To jest proces polaryzacji. Nikt nie będzie już znajdował się w środku, będą same skrajności.

ETYKA NOWEJ KOSMICZNEJ RASY

Martin: Wróćmy do „punktu zerowego”, tematu politycznie niepoprawnego.

McCanney: Oto, co, jak mi się wydaje, ma miejsce, a dowiedziałem się tego, kiedy po raz pierwszy spotkałem się z Rosjanami. Oni mówią w takich kategoriach… Dimitriew mówi o „domenie próżni”, u nas z kolei nazywa się to „dalekim kosmosem”.

Kiedy spotkałem się z Walerym Uwarowem z Państwowej Akademii Bezpieczeństwa Rosji, powiedziałem mu: „Tot czego nie rozumieją w tym kraju [USA], to to, że istnieje wyższy poziom koncepcji. Kiedy już się dojdzie do tego poziomu hardware’u [oprzyrządowania], jak to jest nazywane w tym kraju [USA], można wszystko skopiować, można w pełni zrozumieć, jak coś działa, ale to nigdy nie będzie działać poprawnie, jeśli ma się złe intencje”. Kiedy powiedziałem to Waleremu, oczy unisty mu do rozmiarów talerzy i powiedział: „Jesteś pierwszą osobą z Zachodu, która to rozumie!”

Martin: To znaczy, że te rzeczy nie będą dopuszczalne w kosmosie w złych intencjach?

McCanney: W żadnym wypadku. Tymczasem ludzie stąd, ci od „czarnych operacji”, ruszyli na Wschód, żeby namówić ludzi o wyższym poziomie świadomości, aby przybyli tu i tchnęli tę świadomość w ich program kosmiczny. To stanowi prawdziwy problem na Zachodzie, ponieważ Rosja już to zna. Rosjanie przełamali więzy takiej filozofii i posuwają się do przodu. Walery powiedział mi, że przyspieszają, że mają kontakty. Powiedział mi wprost: „Twój kraj i twój naród nie dozna kontaktu, dopóki tego nie przełamiecie”. Ponieważ to jest jak ołowiany balast, który trzyma was, twój kraj, przy planecie. „Dopiero wtedy zaczniecie się rozwijać”. To było wręcz oczywiste.

Ci ludzie [Rosjanie] czynią ogromne postępy. I to nie dlatego, że mają budżet idący w setki miliardów. Do tego nie trzeba pieniędzy. Urządzenia nie są skomplikowane. Jest oczywiste, że starożytni potrafili podróżować w kosmosie i wiedzieli, jak osłonić się elektromagnetycznie, kiedy przemierzali przestrzeń kosmiczną. Napęd też mieli elektromagnetyczny.

Martin: Czy chciałby pan dodać coś jeszcze na zakończenie?

McCanney: Po pierwsze, chciałbym powiedzieć, że reszta świata znacznie wyprzedza Stany Zjednoczone pod względem świadomości oraz w postępie rozwoju gatunku ludzkiego. Po drugie, chcę zaznaczyć, że jako kraj, jako jego naród, musimy wziąć sprawy w swoje ręce i zawrócić z obecnej drogi, ponieważ od tego zależy przyszłość reszty świata. Znaleźliśmy się właśnie na etapie, który jest analogiczny do tego, w jakim były hitlerowskie Niemcy w roku 1939 tuż przed wybuchem II wojny światowej. Niemcy nie zawrócili wtedy swojego kraju z obranej drogi… podobnie jest z nami, tyle że tym razem możemy mieć znacznie większy problem od tego, jaki stanowiła II wojna światowa, jeśli tego nie zmienimy.

Wywiad z Jamesem M. McCanneyem Przeprowadził: Rick Martin
Tłumaczenie: Jerzy Florczykowski
Źródło oryginalne: http://www.TheSpectrumNews.org
Źródło polskie: „Nexus” nr 1 (33) 2004
Dalsze publiczne rozpowszechnianie tekstu wymaga pisemnej zgody „Nexusa”!

OD WYDAWCY

Niniejszy wywiad z Jamesom McCanneyem jest nieznacznie skróconą wersją wywiadu, który ukazał się w majowym numerze magazynu Spectrum z 2003 roku (The Spectrum, PO Box 1567, Tehachapi, CA 93581, USA; poczta elektroniczna: thespectrum@tminet.com mailto:thespectrum@tminet.com , strona internetowa: http://www.TheSpectrumNews.org). Pełną wersję wywiadu można znaleźć na stronie http://www.jmccanneyscience.com/SpectrumMay2003.htm.

O AUTORZE

James M. McCanney studiował fizykę klasyczną na Uniwersytecie St. Mary, gdzie w roku 1970 uzyskał licencjat z fizyki i matematyki. Przez trzy lata nauczał fizyki i matematyki w Ameryce Środkowej i Południowej, gdzie zwiedzał ruiny starożytnych miast i stanowiska archeologiczne. Następnie wrócił na studia i w roku 1971 zdobył tytuł magistra z zakresu fizyki ciała stałego, który obronił na Uniwersytecie Tulane w Nowym Orleanie. W roku 1979 wstąpił na Uniwersytet Cornella w charakterze asystenta w katedrze fizyki, gdzie zdał sobie sprawę, że jego teoretyczna praca z zakresu elektrodynamicznej struktury układu słonecznego i wszechświata znajduje potwierdzenie w danych napływających z sond kosmicznych. Na skutek oporu środowiska astronomicznego wobec jego poglądów wkrótce usunięto go z tego uniwersytetu. Jego innowacyjne poglądy na fizykę plazmy oraz nowy model syntezy jądrowej zachodzącej w atmosferze słońca dostarczają podstaw do wyjaśnienia występowania pól elektrycznych i wyładowań oraz stanowią rdzeń jego teoretycznych modeli prawdziwej natury układu słonecznego. Więcej szczegółów na temat teoretycznego modelu plazmy i jej wpływu na planety, komety i układ słoneczny można znaleźć na jego stronie internetowej zamieszczonej pod adresem http://www.jmccanneyscience.com.

42 thoughts on “NIBIRU ? OBIEKT X ? – SOLAR IMPACT ?- KTO FAŁSZUJE OFICJALNE STRONY MONITORUJACE AKTYWNOŚĆ SŁONECZNĄ ???

  1. Przykro mi, ale jeśli ktoś tak wykształcony i utytułowany za miejsce energetycznych reakcji termojądrowych będących przecież motorem słońca obiera nie jego głębokie centrum, ale jego „zewnętrze” (koronę słoneczną) – to mam poważne wątpliwości co do jego… powiem wprost: nawet zdrowia psychicznego, o „kondensacie” przyswojonej wiedzy nie wspominając! Mógłbym nawet spytać;”a gdzieś ty się człowieku uczył, i kto ci tych tytułów nadawał”, ale nie lubię kopać leżącego, nawet takiego, który legł z własnej woli… Jeśli miałoby być tak, jak on to widzi – to w takim razie czym uzasadnić to, co się dzieje na powierzchni słońca, a co, jak wiemy z naocznych oserwacji „wrzenia” i wybuchowości tego kotła, jest jedynie bladym odbiciem procesów głęboko podpowierzchniowych?! Ziemniaki się tam chyba gotują, no bo synteza termojądrowa na pewno tam nie zachodzi, absolutnie, a skądże’ż!! Czyta człowiek z zainteresowaniem spójnego zdawałoby się wywodu, a tu nagle jak nie zajedzie Kononowiczem… żałosne.

  2. Teraz jest ten czas kiedy to co pomyślisz szybko się manifestuje. Im więcej ludzie będą generować dobra i miłości tym szybciej „oni” zostaną zepchnięci do narożnika. Wyłączacie TV,radio i słuchajcie tylko własnych serc. Sami bądzcie dla siebie autorytetami.
    Pieprzyć cały ten system, który robi z Was niewolników. On jest jak domek z kart.Szybko się może rozlecieć…

  3. ktoś skasował moje posty o miłości i jednośći. Widać, że właściciele bloga robią dobrą robotę dla unych.Straszyć straszyć i jeszcze raz straszyć…

    Strachem niczego nie załatwicie tak samo jak agresją bo agresja rodzi agresje a oto chodzi tym którzy kontrolują…

    Ich można pokonać tylko miłością. Miłość jest dla nich jak trucizna. Lepiej piszcie na blogu jak ludzie mogą zmienić rzeczywistość poprzez kodowanie pokoju i harmonii a nie straszcie erupcjami na słońcu. Co ma być to będzie… Życie to tylko sen. Co sobie wyśnisz to tak będzie…

    1. przestań pierdziulić o skasowanych postach – TO RAZ – bo sciemniasz
      A DWA ŚPIJ SO0BIE I ŚNIJ – DALEJ – innych w to nie wkręcaj ………..
      ======================
      ps. a co do postów a wstawiaj nawet poematy miłosne TYPU ROMANS UBEKA Z KATABASEM – wkońcu to ty się podpisujesz i za treść odpowiadasz nie ja -ZROZUMIECIE TO W KOŃCU ŻE IM BARDZIEJ DURNE POSTY TYM WIEKSZA SIARA DLA AUTORA KOMENTA A NIE WŁASCICIELA BLOGA – to prosta zależność
      ==================
      ja odpowiadam tylko za wpis główny – PROSTE
      =============================
      JEŚLI KTOŚ WEJDZIE I POCZYTA DURNE KOMENTY – TO POMYŚLI ALE TU PRYMITYWY KOMENTUJĄ – A NIE że be – jest autor arta …..:-)

      1. Ja już nie śpie od ładnych kilku lat.Wtedy jeszcze nie było tego typu forów ani blogów. Swoje wiem od dawna czytam te fora i powiem tak zadużo czasu zmarnowałem siedząc i czytając te teksty. Trzeba bardzo uważać bo można się wciągnąć i rzeczywiście zaczać myśleć jak zastarszona większość. Nie ma nic gorszego niż panikowanie i strach. Niech ludzie zaczną zajmować się sobą i uzdrowią swoje wnętrze i niech wezmą odpowiedzialność za siebie wtedy zmieni się to co jest dookoła. Co wy chcecie walczyć siła z NWO. Oni by was zgnietli mają bezwzględne oddziały i technologie ale nie mają jednego nie mają serca i ducha…

        Jezus powiedział kochaj swojego wroga i kochaj bliźniego swego jak siebie samego.

        Wiecie dlaczego wszędzie jest taki syf? Sprawa jest prosta bo ludzie dali się podzielić, rozbić i uwięźć swoją świadomość na niskim poziomie. Spece od manipulacji mogą sobie używać i robić co chcą z masami. Wcale się nie dziwie, że tkzw „elita” traktuje ludzi jak bydło i owce bo dokładnie ludzie się tak zachowują, widzę to na codzień dookoła. Dla wielu nie ma ratunku. Czasami myślę, że z niektórymi jest tak źle, że przydałby się jakiś przesiew.

        Otóż powiem wam, że w ostatecznym rozrachunku i elita wyleci na kopach ale także dostanie się tym, którzy śpią i niechcą się obudzić. Dobrze mizia kombinujesz ale nie wiesz jeszcze wszystkiego, a może wiesz i trzymasz to dla siebie.

        1. KOCHAJ WIEC SWEGO WROGA I SZUKAJ SOBIE PODOBNYCH –
          – A MI POZWÓL URWAĆ JAJA MOJEMU WROGOWI – niech każdy swojego wroga sobie traktuje jak chce

          ===================================
          MAM W DUPIE CIOTY Z NWO –
          ps. wiele razy widziałem takich mądrych w kupie , na osobności z lokówką w tyłku innaczej ćwierkają
          ” I CHOĆBYM SZEDŁ CIEMNĄ DOLINĄ I ZŁA SIĘ NIE ULEKNĘ , BO JESTEM NAJWIĘKSZYM ………….. W CAŁEJ DOLINIE 🙂 „

          1. Ten cytat mi się też bardzo podoba. Tam kończy się moc gdzie zaczyna się strach. Ja tutaj nie muszę szukać pokrewnych dusz mam to w sumie w dupie. Ja tylko wypowiadam swoje zdanie. Urywanie jaj nie jest najlepszym pomysłem. Tak czasami czytam co mówicie ale chyba większość daje się wpuścić w maliny. Urywanie jaj to agresja i nikt nikogo nie będzie osądzał bo nikt nie ma takiej mocy by osądzać czy ktoś robi źle czy dobrze. Agresja rodzi agresje. To są bardzo niskie wybiracje nie mające z miłością nic wspólnego. Czasami trzeba się postawić ale żeby tak odrazu urywać komuś głowę czy jaja. Niczym byś się nie różnił w postępowaniu od elity. Oni tak robią ale czy my musimy?
            Jezus gdby chciał mógł uciec albo się ukrywać albo walczyć ale zrobił inaczej bo tego sam uczył. Nie uczył by zabijać i oddawać – to prawo mojżeszowe mówiło oko za oko ząb za ząb… Ideologia satanistyczna też mówi o prawie wojny i żeby nie mieć litości do swoich wrogów czy właśnie tego chcesz? Są prostrze rozwiązania nie wymagające agresji. Poprostu odetnijcie im wszystkim źródło energi i pożywienie a szybko będą skamleć. Ludzkość najpierw musi dorosnąć bo dalej jest w ciemnej dupie. Już Wiliam Cooper mówił, że aby walczyć z wrogiem trzeba wiedzieć jak on gra i zrozumieć jego nature inaczej nie wychodź na pole bitwy bo będziesz się kręcił w kółko i to było dobre zdanie. Myslicie, że to co jest teraz to jest nowe??? Otóżnie to istniało od zawsze!!! Tylko teraz wychodzi z podziemia.

          2. Podoba mi się Mizia, że opisujesz ten cały syf, który się dzieje dookoła. Tylko do cholery same informację mało dadzą tutaj trzeba pracy od podstaw, każdy człowiek musi zmienić zmienić swoje życie i zacząć być sam odpowiedzialny za siebie dotego potrzeba wzajemnego szacunku przedewszystkim do siebie ale takżedo wszystkiego co wokół, posznowania i zrezygnowania z tych idiotyzmów, które zaszczepili w ludziach manipulatorzy. Nie stanie się to odrazu ale można potrochu odłączać się odsystemu i nie wspierać go.
            Prosta sprawa jedz zdrowo, lecz się sam, kształć się i ucz się przede wszystkim o samym sobie.
            W myśl zasady każdy musi sam zadbać o swoją duchowość, życie materialne zdrowie itp. Społeczeństwo musi być świadome.
            Jeśli o to nie zadbasz to zawsze znajdą się tacy,którzy będą żerować na Tobie. Ten sytem tak funkcjonuje właśnie.

      2. Ludzie zamiast zająć się sobą i zamiast pojąć kim są i jak funkcjonują to zajmują się tysiącem pierdół np z kim sypia doda albo gdzie była na wakacjach jakaś celebrytka. Po grzyba to kogo obchodzi to tylko rozpraszacze uwagi. Niech każdy zajmie się swoim własnym życiem i podwórkiem. Najbardziej mnie śmieszy, że ludzi przekonano do tego aby jeszcze sami płacili za to że ktoś im robi wodę z mózgu. To się tyczy np telewizji…Żenua… i ci ludzie chcą budować świadomą cywlizację.

  4. Dlatego wrzućcie na luz słuchajcie tylko swego serca.Co ma być to będzie:))) NIc nie jesteście wstanie zrobić… i to tyle.

    1. TO MOZE OD RAZU ZGŁOSIĆ SIĘ DO ZAKŁADU POGRZEBOWEGO CELEM ZADBANIA O WŁASNĄ ŁADNĄ I GODNĄ IMPREZKĘ POSMIERTNĄ
      -no to jest w świetle tego co napisałeś logiczne , SKORO NIC SIĘ NIEDA – TO CHOCIAŻ ZRÓBMY TO CO MOŻEMY
      -obstalujmy sobie ładną CEREMONIE – niema to jak samemu przypilnować 🙂
      ====================
      KUPIĆ GARNIACZKA , SKOMPONOWAĆ LAKIERKI Z KOLOREM TRUMNY , ZAMÓWIĆ JESIONKĘ DOPASOWANĄ DO WZROSTU , UŁOZYĆ LISTĘ GOŚCI NA STYPIE , OKREŚLIĆ RODZAJ MUZYKI W TLE , ORAZ WYBRAĆ TEKST MOWY POGRZEBOWEJ – jak miło – prawda???

    1. JAK TO CO – PRACUJĄ DLA RZĄDU – MAK – DONALDA
      – SIGMA -przyjął ksywkę – radosław
      – A PI – jest znany jako -ROSTOWSKI

      ===================================

      PS. DODATEK MAK DO DONALDA – ZWIĄZANY JEST Z JEGO ENTUZJASTYCZNYM PRZYJĘCIEM – OPINII – M.A.K – W SPRAWIE „KATASTROFY” TU 154
      ==============================

      TAK WIĘC JEST ZNANY W PEWNYCH KRĘGACH JAKO – MAK-DONALD

  5. W piątek oglądałem Fakty w TVN. Włączyłem trochę później i co zobaczyłem? Informacje na temat mercedesa, który stał na jakimś parkingu przez kilka miesięcy.Dziennikarze Tvn najpierw uderzyli do pracownika parkingu,zrobili z nim krótki wywiad na temat tego cholernie ważnego wydarzenia, później uderzyli do Hanny Gronkiewicz-Waltz,ponieważ samochód przeszedł na własność miasta Warszawa, z racji tego, że policja nie znalazła właściciela, pomimo rozesłania listów do krajÓw UE, w celu jego znalezienia.Porozmawiali z Hanną, przy okazji dowiedzieliśmy się , że Hanna jeździ 9-letnim Volvo ze swoim kierowcą, i że samochód ten jest bardzo wygodny. I na koniec raz jeszcze z kamerą do pracownika parkingu. Całość tego materiału trwała dobre 6 minut. Chwilę później następna cholernie ważna informacja-na jednym z poznańskich osiedli kawki atakują ludzi!Krótkie wywiady z poszkodowanymi. I na koniec prowadzący mówi-to już wszystko w Faktach po faktach, czy jakoś tak haha

  6. no i prosze peek of the week na stronach soho nasa przedostatni z 17.6.2011 i ostatni z 24.6.2011 – nie ma nic o 21.6.2011
    http://sohowww.nascom.nasa.gov/pickoftheweek/old/
    24.6.2011 z jakims montazem eit 284, bez daty!
    czarne tarcze , ktora zaslaniaja tarcze slonca moze byc stosowana dla zaslaniania komet i asteroidow powodujacych flary slonca (wg mc canney’a).
    mizia – masz racje i nie masz racji – internet to szambo , ale tutaj jest wiekszy procent prawdy , niz w p..rzonej telewizji, ktora nie tylko manipuluje informacja, ale tez narzuca sposob rozumowania – nastraja odbiorce wiadomosci. internet ma przewage – mniej emocji, wiecej faktow. polecam zawsze dokladna analize materialow zrodlowych.

  7. I co Panie Mizia? – Dales sie pan wciagnac ….
    A jednak Zeno i Monitor mieli racje, ze w to nie weszli 🙂
    – to sa fakty.

  8. mizia to sa linki ze stron nasa http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/index.jsp?clear=1
    zakladki events alerts i inne.
    link zostal ten sam, ale gif dokladnie zmieniony, z godziny 0:00 do 1:00.
    te trzy przedstawiaja rozklad gestosci po flarze, rozklad cisnienia i predkosci i sa one zgodne. na rozkladzie predkosci mozna oszacowac predkosc wiatru slonecznego (szybkosc flary dochodzacej do obiektu). jak sie okazuje dane sa niezbyt wiarygodne. prawdy sie nie dowiemy, bo pracownicy to uczniowie powtarzajacy mantre swoich nauczycieli, albo sa zobowiazani do tajemnicy sankcjami. mc canney tonie w kij dmuchal i to co mowi ma sens. nalezy liczyc bardziej na opieke Opatrznosci, niz agencji panstwowych.
    rzecz w tym, ze jak przyjdzie co do czego, to zeby nie dac sie zrobic w wacka.
    podsumowiujac w tej chwili ekonomia to robienie w wacka, medycyna – to samo, generalnie biologia (mikrobiologia)- to samo, fizyka, chemia , astronomia – to samo. nie dac sie zrobic w wacka rozumiem przez to nieprzyjecie interpretacji fenomenow, ktore moga nastapic w najblizszym czasie – fizycznych , czy biologicznych na ich sposob. powtarzam, ze odnosze wrazenie, ze to kaplani egipscy wykorzystujacy zacmienia slonca do manipulacji ludzmi, nie majac na te zjawiska ani wplywu, ani ich nie rozumiejac (no chyba nie znali ukladu heliocentrycznego).

  9. a teraz na rozluźnienie sprawy ziemskie 🙂
    =====================================
    Wiadomość wydrukowana ze stron: wiadomosci.wp.pl

    Komisja Majątkowa zabrała grunty rodzinie kardynała 2011-06-25 (02:47)

    „Rzeczpospolita” pisze, że Komisja Majątkowa, która zajmowała się zwrotem przejętego przez państwo za czasów PRL majątku kościelnego zabrała grunty, które chcieli kupić krewni kardynała Kazimierza Nycza.

    Stało się tak, mimo że metropolita warszawski wstawił się za swoja rodziną, która od wielu lat dzierżawiła na Podbeskidziu ziemię należącą do Agencji Nieruchomości Rolnych. Gazeta pisze, że kardynał Nycz, zwrócił się z prośbą o możliwość pierwokupu przez swoich krewnych gruntów oddanych przez Komisję opactwu cystersów. Prosił listownie, aby opat poparł ich starania w kancelarii, która zajmowała się sprzedażą się tych terenów.

    Pełnomocnikiem zakonników był były esbek Marek P., a potem jego prawa ręka – mecenas Krzysztof Mazur z Krakowa. Wstawiennictwo hierarchy nic nie dało – pisze dziennik. Cystersi poprzez kancelarię Mazura sprzedali 71 hektarów ziemi gminie Jasienica. Kardynał Kazimierz Nycz w liście wysłanym do „Rzeczpospolitej” tłumaczy powody swojego wstawiennictwa w sprawie swojego krewnego.

    – Jako dzierżawca mógł skorzystać z prawa pierwokupu. W tym czasie nikt jednak nie wiedział, że w odzyskiwaniu ziemi dla cystersów uczestniczył jako pośrednik pan Marek P. – pisze metropolita warszawski. „Rzeczpospolita” dodaje, że przypadków takich jak rodziny kardynała Nycza było dużo więcej.

    Orzeczenia Komisji Majątkowej były bowiem ostateczne i nie można się było od nich odwołać. Dlatego często dzierżawcy, którzy mieli prawo pierwokupu ziemi od państwa, dowiadywali się nagle, że tereny zostały przekazane Kościołowi, a potem często sprzedane.
    (IAR)

    ==================================
    FAJNY PROSTY MECHANIZM NA ROBIENIE KOKOSÓW
    – PAŃSTWO DAŁO ZA FRIKO 71 HEKTARÓW – POTEM TO SAMO PĄŃSTWO PRZEZ ADMINISTRACJE „SAMORZĄDOWĄ ”

    ODKUPIŁO OD OBDAROWANYCH 🙂

    – POCO TYLE CEREGIELI TRZA BYŁO ODRAZU Z BUDRZETU PRZELAĆ CYSTERKOM – KWOTĘ ZA WARTOŚĆ 71 HEKTARÓW –
    no tak ale wtedy po drodze nie zarobił by pan SBEK – rozumie – chachacha

    TYLKO W POLSCE ŻYJE SIĘ SWIETNIE

    WIEC NIE KWĘKAJ DEBEŚCIAK

    1. ALE CO SIE DZIWIĆ MIELI DOBRYCH NAUCZYCIELI PREKURSORÓW – „ODZYSKU ” TEGO CO OBYWATELI WINNO BYĆ ..
      ==================================================

      Andrzej Stanisław Młodziejowski – biskup przemyski od 1766 r., poznański w latach 1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od 1767 r. Pochodził z niezamożnej szlachty wielkopolskiej.

      Bardzo zdolny. Księdzem został w wieku 37 lat, potem uzyskał stanowisko kapelana przy nuncjuszu Archincie i razem z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,
      zrobił majątek i wyrobił sobie wielkie znajomości, które pomogły mu w karierze.
      Chciwy, cyniczny zdrajca, dziwkarz i arcyzłodziej. Prowadził niebywale rozwiązły tryb życia. Większość
      swych ogromnych dochodów tracił na kobiety. Po powrocie do Polski bliski współpracownik zdrajcy Łubieńskiego, słusznie uważany za jego mózg. Oskarżano go później o jego
      otrucie – podobno z namowy Rosji – za opór wobec równouprawnienia prawosławnych i protestantów.

      Po koronacji Stanisława Augusta ambasada rosyjska wypłaciła temu księdzu 80 tys. rubli złotem „tytułem niezapłaconych należności”. Tak ogromna kwota dowodzi, jak ważnym był dla Rosji agentem, mimo że nie był jeszcze biskupem senatorem! „Za zasługi dla Polski” nagrodzono go jeszcze diecezją przemyską, potem bogatszą poznańską.
      Taki płatny zdrajca w senacie Polski był dla Rosji bezcenny.

      Po porwaniu Sołtyka i rezygnacji kanclerza Zamoyskiego Rosjanie zadbali, aby kanclerzem został ich agent w sutannie. Jako kanclerz wielki miał dostęp do największych tajemnic Polski. Sprzedawał je każdemu, kto zapłacił. Według pokwitowań zdobytych w ambasadzie rosyjskiej, zdrajca Młodziejewski brał od Rosjan roczną pensję 3 tys. dukatów w złocie.
      Brał też po 1000 dukatów za donoszenie o przebiegu tajnej rady królewskiej. Ciągle jednak było mu mało, toteż z poparciem ambasadora rosyjskiego zabiegał skutecznie
      o bogate kanonie, probostwa i prebendy. Wraz z biskupem Ostrowskim był w 1773 roku współorganizatorem sejmu, na którym doprowadzono do ratyfikowania I rozbioru.
      Miał szczęście, że nie dożył insurekcji kościuszkowskiej.
      Zdrajca biskup Massalski miał mniej szczęścia – nie uniknął szubienicy.

      Brał też od Prusaków. Gdy po I rozbiorze Prusacy wprowadzali cła na towary spławiane Wisłą do Gdańska, pruski poseł otrzymał instrukcje od Fryderyka Wielkiego, aby zabiegał o 4 proc. cła. Prusak dał zdrajcy księdzu biskupowi, już kanclerzowi, łapówkę 4 tys. złotych i uzyskał… 12 proc.! (wg Niemcewicza). Po kasacie zakonu jezuitów przez papieża Klemensa XIV Młodziejowski stanął na czele Komisji Rozdawniczej. Miała ona zagospodarować olbrzymie pojezuickie dobra przeznaczone
      przez sejm w 1773 r. na potrzeby Komisji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Młodziejowski, Massalski i Poniński w trzy lata większość tych dóbr rozkradli. Była to pierwsza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście
      po katolicku, bo przez katolickich biskupów.

      Numery wszystkich orłów prywatyzacji III Rzeczypospolitej
      razem wziętych to amatorszczyzna przy bezczelnych wyczynach tych szubrawców.

      Odsunięto ich jedynie od KEN. Żaden ani nie poniósł kary, ani nie stracił stołka, ani nie oddał skradzionego.
      Majątek pojezuicki był oceniany na 32 miliony zł. Ruchomości rozgrabiano. Ze sprzedaży samych tylko naczyń kościelnych ksiądz biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczynia liturgiczne wziął „na przechowanie”. Kiedy wybuchł skandal, Komisje Rozdawnicze rozwiązano, ale na oświatę Polaków niewiele już
      zostało. Sprawy duszpasterskie ksiądz biskup zaniedbywał
      całkowicie. W diecezji przemyskiej podobno nie był wcale, Poznań nawiedził raz, kiedy po jedenastu latach od nominacji odbywał ingres! Mimo namiętności do kobiet (ach,
      te kobiety!) i rozrzutności – pozostawił fortunę.
      W testamencie rozporządził kwotą 1 834 810 złotych! To jest równowartość około 350 kg złota!

      Nuncjusz Durini pisał o nim do papieża, że „innego boga nie zna, oprócz swego własnego interesu”.

      Za to kościelni fałszerze historii piszą o nim: „Mąż czysty i niepokalany w charakterze swoim”

      ===========================
      DLA ZAINTERESOWANYCH – JAK TO DRZEWIEJ W RZECZY POSPOLITEJ ZE ZŁODZIEJAMI BYWAŁO
      ps. ten KATABAS MŁODZIEJOWSKI POWINIEN SIĘ NAZYWAĆ – ZŁODZIEJOWSKI 🙂

      http://miziaforum.wordpress.com/2011/04/30/wielkie-zaslugi-polskiego-kosciola-katolickiego-na-przestrzeni-wiekow-temu-zaprzeczyc-sie-nie-da/

      1. A TERAZ CZEKAM NA OSKARŻENIA , ZEM ŻYD , SZWAB I NIE POLAK – BO NA KSIEDZA PISZĘ to co winno być zapomniane 🙂

      2. W ZWIAZKU Z TYM ŻE PORUSZONY DO ŻYWEGO ZOSTAŁEM TEMATEM

        „KOMISJI MAJĄTKOWEJ  W POLSCE”

        KU POKRZEPIENIU SERC  ZAMIESZCZAM HISTORYCZNE FAKTY

        JAK TO POLACY DOPROWADZENI ZACHŁANNOSCIĄ  KATABASÓW

        SPRAWIEDLIWOŚĆ IM WYMIERZYLI

         

         

        Konstytucja 3 maja, targowica, wieszanie biskupów-zdrajców i insurekcja kościuszkowska w Warszawie.
        Autor książki „Papiestwo wobec sprawy polskiej” Otton Beiensdorf – pisze:”Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji.”Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też H.Kołłątaja, St.Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) „jakobinami i złymi duchami króla.” Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej – wzorem rewolucji francuskiej – pozbawią wszelkich funkcji państwowych, zlikwidują przywileje kleru, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje. Co już częściowo miało miejsce po uchwaleniu w roku 1789 przez Sejm Wielki ustawy przeznaczającej dochody z diecezji krakowskiej na wojsko polskie. Zaborcy zaś gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr. Papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski.Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów (ultrakatolicki beton) i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (!) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce. W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na Ukrainie.Głównymi działaczami spisku byli: Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski oraz biskupi: Józef Kossakowski, Ignacy Massalski, Wojciech Skarszewski i Michał Roman Sierakowski, który pełnił funkcję naczelnego kapelana konfederacji. Papież Pius VI pobłogosławił targowicę i wyraził życzenie:”aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej” (ups!).Gdy w nocy z 18 na 19 maja wojska rosyjskie wkroczyły do Polski, stutysięcznej armii carskiej Polska mogła przeciwstawić tylko 50 tys. żołnierzy. Rzym uznał wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski za dobra nowinę, gdyż targowica gwarantowała utrzymanie przywilejów kleru, a nawet powierzała mu cenzurowanie książek. Dlatego nuncjusz Saluzzo otrzymał papieskie polecenie nakłonienie króla, aby jak najrychlej do targowicy przystąpił.Pomimo dwukrotnej przewagi liczebnej najeźdźcy, w pierwszej potyczce do jakiej doszło pod Zieleńcami wojska księcia Józefa Poniatowskiego odniosły zwycięstwo. Ale jak to się mówi: „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Przewaga Rosjan i niedofinansowanie polskiej armii przyniosły z góry przewidziany efekt. Byliśmy spychani w stronę Warszawy. Lecz sytuacja wcale nie była taka beznadziejna. Książę Józef Poniatowski i gen. Tadeusz Kościuszko przygotowywali polskie wojska nie tylko do dalszej obrony, ale mieli też plan pobicia pod Lublinem rosyjskich kolumn gen. Kachowskiego, które rozdzieliły się (!) po przejściu Bugu. Do bitwy nie doszło gdyż 23 lipca na zamku w Warszawie odbyła sie brzemienna w skutki narada. Król wezwał 13 osób, a wśród nich: prymasa Michała Poniatowskiego (brata króla), marszałka wielkiego koronnego Michała Mniszcha, marszałka Rady Nieustającej Ignacego Potockiego, Hugona Kołłątaja (chylę czoła przed TYM duchownym), a także marszałka Sejmu Czteroletniego (Wielkiego), Stanisława Małachowskiego oraz Kazimierza Nestora Sapiechę. Król odczytał zebranym list od imperatorowej, która żądała (!) przerwania oporu zbrojnego i przystąpienia do targowicy. Caryca pisała też, że króla polskiego obowiązują pacta conventa i „wszelkie ich naruszenie, a takim jest Konstytucja 3 maja, uwalnia poddanych od przysięgi wobec monarchy.” Król zareagował na to stwierdzeniem, że Katarzyna II może go w tej sytuacji nie uznać królem, jeśli nie przystąpi do targowicy i nie unieważni Konstytucji.-„Naród uznaje WKMość panem” – rzekł podskarbi Tomasz Ostrowski.-„A konfederacja targowicka, czyż się także nie mieni być narodem?” – zapytał prymas Michał Poniatowski.-„Buntownicy nie należą do narodu!” – odpowiedział marszałek Sapiecha, dorzucając jeszcze: „WKMość często nazywałeś mnie niepoprawnym ladaco. Zobaczymy, czy słusznie. Nadto kocham moją ojczyznę i szanuję świętość przysięgi, ażebym się mógł łączyć z tą konfederacją, dążącą do obalenia tej ustawy konstytucyjnej, którąśmy wszyscy uchwalili i zaprzysięgli.”Prymas uzasadnił swe stanowisko w następujący sposób:-„Należy przystąpić do konfederacji, ponieważ, gdy już nie ma konstytucji, trzeba kraj ratować.”Prawdopodobnie to właśnie prymas Poniatowski zadecydował o śmierci Konstytucji 3 maja, bo król znajdował się pod jego przemożnym wpływem i także głosował za targowicą. Głosów za przystąpieniem do targowicy było 7, przeciwnych 5.W kościołach warszawskich czytano list pasterski biskupa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, „ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.” Biskup Okęcki został cenzorem wydawnictw.Podczas insurekcji kościuszkowskiej dnia 9 maja 1794 r. wokół ratusza warszawskiego zebrał się kilkutysięczny tłum do którego przemawiał sekretarz Hugona Kołłątaja Kazimierz Konopka, nawołując do powieszenia zdrajców. Istnieją przypuszczenia, że była to akcja zorganizowana przez samego Kołłątaja. Spośród dużej grupy aresztowanych wyselekcjonowano cztery osoby, wśród nich biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego, który – jak wspomina Jan Kiliński – sfajdał się przy aresztowaniu. Następnie przewieziono go z wieży prochowni do ratusza. Więźniowie przejść musieli przez szpaler uzbrojonego w kosy, piki i szable tłumu. „Biskup Kossakowski ze spuszczonymi oczami przechodził szeregi ludu.”Na parterze ratusza odbył się sąd w towarzystwie podnieconego ludu, który zaglądał do sali przez okna. Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni „zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się”, a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej dwukrotnie pieniądze. Kolejne oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej, trzecie, że był współtwórcą sejmu grodzieńskiego – inaczej zwanego „sejmem hańby” – ratyfikującego przez Polskę II rozbiór Polski. Po zakończeniu sejmu hańby w Grodnie, uczczono II rozbiór Polski mszą świętą o godz.9:00 i podziękowano Panu Bogu uroczystym Te Deum. Czy czczenie dzisiaj mszami rocznic Konstytucji nie jest szczytem bezczelności ze strony Kościoła?Kossakowski wziął od Rosjan 4 tys. dukatów w złocie za skaptowanie 60 posłów. Tłumaczył, że uznanie II rozbioru jest zgodne z… przysięgą złożoną przez konfederację, że nie odstąpi „ani cząsteczki ziemi polskiej”. (ups!). Zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów w Rzeczpospolitej. W czasie procesu – pewien bezkarności – przyznał się do wszystkiego. Na pytanie dlaczego podpisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie: „Dlategom podpisał abym pieniądze wziął”. Pytany co ma na swoją obronę, oznajmił: „Osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna.”Na koniec ogłoszono wyrok skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok ogłoszono ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami. Zawieziono Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie ale biskup na to nie reagował. Krzyczał za to przez całą drogę że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspomniał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą, że domagał się powieszenia króla, którego i tak potem powieszono ale symbolicznie, zawieszając jego portret na szubienicy. Fizycznie nie zdążono gdyż zbiegł już do Rosji. Prowadzony na szubienicę miał okazję oglądać wiszących już innych targowickich zdrajców. Źródła zgodnie twierdzą, że pod szubienicą rozebrany został do samej bielizny. Kitowicz twierdzi, że brudnej – czyżby szewc Kiliński nie zmyślał? Reakcją tłumu po wykonaniu wyroku – przed kościołem św.Anny, tuż przy samym placu zamkowym – były śmiechy, wystrzały, brawa, okrzyki „Vivat!” i „niech żyje rewolucja!” Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa:”My Krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa.” Kolejny dzień akcji rozpoczęto w nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. kiedy to przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok – mówi jedna z wersji – miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna opowiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:”książę prymas zwąchał linę,wolał proszek niż drabinę.”I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk:”Najpierwsze w Polsce posiadał honory,zdzierał kościoły, przedawał klasztory.Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,by uszedł szubienicy, zginął od trucizny. Mówi się też, że król dał zażyć bratu tabaki od której ten umarł w kilka dni, albo, że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył. Dowodami tymi były listy przejęte przez powstańców jakie słał prymas do wojsk pruskich atakujących Warszawę wskazując im słabe punkty w obronie stolicy.Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc obawiając się rozruchów wystawiono zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była już bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zielona chustą, jednak mógł ją podnieść każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: „Mogła to zrobić każda k..rwa zza Żelaznej bramy.” Rankiem tego samego dnia w innym miejscu Warszawy, pod pałacem Brhla w którym był więziony biskup wileński Ignacy Massalski, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset osób do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Massalski się opierał więc go bito pięściami po głowie i poganiano. Że nie było pod ręką sznura powieszono go bez sądu na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu. Na pierwszym sejmie rozbiorowym w 1773 roku poparł organizatorów, biskupa Ostrowskiego i biskupa Młodziejowskiego, wygłaszając wówczas płomienną mowę po której zyskał miano „czwartej potencji rozbiorowej”. Targowiczanin zwalczający reformy i Konstytucję 3 maja. Człowiek rosyjskiego ambasadora Sieviersa, któremu pomagał w doborze posłów, a nawet nakłaniał do ich terroryzowania podczas rozbiorowego „sejmu hańby” w Grodnie, którego był organizatorem i gdzie wygłosił mowę „o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”Massalski był namiętnym karciarzem i w ostatnich dwóch latach swego życia przegrał w karty ok 100 tys. dukatów, równowartość 350 kg złota! Kolejny targowiczanin i współorganizator „sejmu hańby” biskup chełmski Wojciech Skarszewski został skazany za zdradę prawomocnym wyrokiem sądu, lecz szubienicy uniknął, bo Kościuszko szantażowany przez Kościół klątwą i błagany przez dwie kochanki biskupa (wg gen. Zajączka) – zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Ostatecznie do ułaskawienia przekonał Kościuszkę jego przyjaciel Julian Ursyn Niemcewicz, do którego drogę znalazł nuncjusz. Po zajęciu Warszawy przez Rosjan zdrajca wyszedł na wolność i wrócił do Chełma na swój stołek biskupi, mimo, że nie miał już święceń, bo mu je publicznie zdjęto przed planowaną egzekucją. Nie przeszkadzało to jednak potem papieżowi aby już w Królestwie Kongresowym nadać mu arcybiskupstwo warszawskie i godność prymasa „Kongresówki”, uprzednio likwidując w roku 1796 nuncjaturę apostolską w Polsce. Nie była już potrzebna.Polscy biskupi katoliccy wraz z watykańskimi nuncjuszami i rosyjskimi ambasadorami doprowadzili do rozbiorów Polski. A dziś bezczelnie uważają się za obrońców Polski. Pilnują aby „ich zasługi dla Polski” nie były nigdzie upubliczniane i co raz mniej na szczęście im się to udaje. Mocno wybielają historię wciskając ludziom o rzekomych swych zasługach dla kraju i zbawiennej wręcz roli dla przetrwania polskości podczas rozbiorów. Na domiar wszystkiego Kościół chcąc zamaskować swój rzeczywisty stosunek do konstytucji, bezczelnie w dniu 3 maja ustanowił święto Maryi królowej Polski! A może to nie było po to ażeby zamaskować, tylko po to ażeby po likwidacji Polski i jej królów nasz kraj miał choć wirualną ale za to nieśmiertelną i przede wszystkim kościelną monarchinię?Sejm Wielki chcąc pomóc przełknąć tę bardzo gorzką dla Kościoła pigułkę jaką była dla nich niewątpliwie Konstytucja podjął decyzję o ufundowaniu budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Kościół udupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji ówczesnej uchwały sejmu…Oto obraz Polskiego Kościoła.

        KU PRZESTRODZE ZŁODZIEJOM DZIŚ DRENUJĄCYM KASĘ OBYWATELI

        HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ …

        mizia wkurwiony…..

  10. I TYM OTO PROSTYM SPOSOBEM MAMY W SYTUACJACH ZAGROŻENIA 4 WERSJE NA ŻYWO 🙂
    ========================
    TAK WIEC ZAMIESZCZANIE INFO NA TEMAT ZAGROŻEŃ OPIERAJĄC SIĘ O DANE ZE STRON OFICJALNYCH SĄ GÓWNO WARTE 🙂
    =================================
    a zamieszczanie info z prywatnych źródeł – CZYTELNICY OLEWAJĄ 🙂

    bo oficjalne strony albo milczą albo wskazują co innego ….

    STAN OGŁUPIENIA ZOSTAŁ OSIĄGNIETY

    ” OTÓŻ TRAKTUJĄ NAS JAK PIECZARKI – KARMIĄ GÓWNEM I TRZYMAJĄ W CIEMNOŚCI…..”

    ===========================================================
    miziaforum powiedział/a
    Czerwiec 24, 2011 @ 12:39 PM e
    9 Votes

    NAJBARDZIEJ ZABAWNE BYŁO TO IŻ W 4 POTRAFILIŚMY WPROWADZIĆ W STAN NIEPEWNOŚCI NAWET FACHOWCÓW W DANEJ DZIEDZINIE KTÓRZY MIELI W RĘKACH FAXY Z PRZED 5 MINUT I – nasza argumentacja która odbywała się w obecności mediów – BYŁA SKUTECZNA – PAN FACHOWIEC OBAWIAJĄC SIĘ WYŚMIANIA PUBLICZNEGO – NA NASZE ZIARNO KŁAMSTWA – PREWĘCYJNIE MILKŁ LUB PUŁGĘBKIEM PRZYTAKNOŁ –
    ======================
    a potem jak sie stało – NIKT NIE PYTA O TO KTO CO MÓWIŁ I OSTRZEGAŁ – TAKIE INFO TRAFIA JAKO PLOTECZKA , ważne jest wtedy ratowanie dupy a nie szukanie winnych i kto miał racje – I WŁADZUNIA NA TYM BAZUJE -tak to działa – NIESTETY – DLATEGO MNIE SIĘ NIEDA ZBAJEROWAĆ –
    ==========
    POZATYM ZAWSZE NAWET NAJGORSZY SCENARIUSZ EWĘTUALNY – PODAJE SIE LUDOWI W ILOŚCI 10 % MAX !!!!!
    Odpowiedz

  11. Sam widzisz – zanim coś opublikują już nie pasuje do faktów .
    Na poprzedniej stronie zamieściłem wypowiedź odnośnie asteroidy – następny dowód na ignorancję ludzkości….

        1. Ok oszalałem to wyjaśnij co to jest jeżeli jesteś w stanie wytłumaczyć więc pytam co to jest .A jak nie wiesz to nie pisz oszalałeś??? DUPKU!!!!!!!!!

          1. Czytam to wszystko i rzadko coś wtrącę ale niestety muszę przyznać ,że masz rację Mizia , nie potrafią uciszyć internetu więc zalewają go masą fałszywych stron i informacji , by nikt nie wiedział kto mówi prawdę a kto nie . Masz przykład na samym sobie Twój wcześniejszy artykół okazał się fikcją , bo ktoś sfałszował stronę z aktywnością słońca , i przez to stałeś się mniej wiarygodny , { a może sam sobie sfałszowałeś ??} , ONI TAK DZIAŁAJĄ , ośmieszyć lub uciszyć każdego , kto ma coś do powiedzenia

            1. tak SFAŁSZOWAŁEM OSOBISCIE NADAL WISZACE OFICJALNE STRONY – NASA 🙂 – zastanów sie zanim cos napiszesz – bo teraz komiczny to jesteś ty !!!!
              ======================
              OŚWIADCZENIE MIZIAFORUM
              przyznaje się chlam burboniki z ADMINAMI STRON NASA

              i czasami jak jesteśmy mocno upojeni FAŁSZUJEMY STRONY – RZADU USA – 🙂

          2. A i jeszcze jedno , nie zastanawialiście się dlaczego u Zenka na blogu i innych jemu podobnych , na temat tego wybuchu na słońcu nie było ani zdania ?? skąd wiedzieli , że to lipa ??

          3. { a może sam sobie sfałszowałeś ??} napisałem to w formie ironii , jak ludzie mogą to odebrać , wyluzuj nie wszyscy chcą cię zjeść

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: